Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jezus Światłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jezus Światłość. Pokaż wszystkie posty

lutego 04, 2017

5. Niedziela Zwykła (A) - Wy jesteście światłem świata

lutego 04, 2017

5. Niedziela Zwykła (A) - Wy jesteście światłem świata
Kilka dni temu obchodziliśmy doroczne święto Ofiarowania Pańskiego. Znów Kościoły nasze rozjarzyły się światłem świec, które zapalone na Ewangelię - przypominały, że Słowo Chrystusa jest naszym Światłem. Ludzie próbują zanieść te zapalone świece do domu. Jeśli nie ma wiatru, to może nawet się to udać. Piękne są te wędrowania płomyków, które pełzną z Kościoła do ludzkich siedzib.
Najpiękniej wyglądała przed laty ta wędrówka ze światłem z kościoła pokamedulskiego na warszawskich Bielanach. Ludzie wędrowali wtedy obok eremów pustelniczych i wchodzili w ciemny las. Jedni zmierzali do osiedla drogą dojazdową (wtedy jeszcze nie oświetloną), drudzy wąską ścieżką przez zarośla. I tak płynęły w ciemności zupełnej te dwa strumienie płomyków - wchodziły w blokowisko osiedla Wrzecino i znikały w mieszkaniach.
Dobrze, że chociaż raz w roku te obrzędy przypominają światu, że Jezus jest naszym światłem. A zadaniem wszystkich wierzących w Niego jest roznosić to światło innym. Tak iluminuje liturgia tę chwilę, kiedy Symeon nazwał Chrystusa światłością na oświecenie pogan.
Sam Zbawiciel to potem potwierdzi; Ja jestem Światłością świata, kto idzie za Mną nie będzie chodził w ciemności (por. J 8,5-12b).
Tak też zapowiadał Go Jan Chrzciciel jako Światłość co świeci w ciemnościach. Wiedział o tym, że był tylko posłanym by zaświadczyć o światłości. On sam nie był światłością. A przecież o Nim Jezus powiedział coś, co było największą pochwałą, że się większy człowiek od Jezusa nie narodził z kobiety. I ten Jan taki święty, taki sprawiedliwy, taki bezkompromisowy miał tylko zaświadczyć o światłości, która oświeca każdego człowieka.
A do nas Pan Jezus mówi dzisiaj: „Wy jesteście światłem światła” (Mt 5,14). A do nas mówi także: „Beze mnie nic uczynić nie możecie...” (Por. 1Kor 2,1-5). Wiemy więc, że nie my sami jesteśmy źródłem światła, źródłem światła, światłością ze światłości jest tylko ON - nasz Zbawiciel. Nie jesteśmy źródłem światła, ale możemy być lampą, która to światło roznieca.
W 1993 roku było głośno o ciekawym doświadczeniu, przeprowadzonym przez rosyjską sondę kosmiczną. Rozwinęła ona duże zwierciadło z folii, które odbiło promienie słońca i skierowało je na ziemię, ten odbity promień, wędrujący także przez nasz kraj ma być kilka razy silniejszy niż światło księżyca, które też jest światłem odbitym. Rosjanie mają zamiar (jeśli to wszystko się powiedzie do końca) – doświetlić tereny leżące na północ od koła polarnego - okolice Workuty i jeszcze dalej. Ludzie tam mieszkający, przez pół roku żyją w ciemności. Jeśli się ten eksperyment uda - to będą mogli żyć inaczej. Ustąpią mroki. Otóż podobna jest nasza rola, nasze zadanie jako uczniów Chrystusa. Mamy być tym lustrem możliwie idealnym, gładkim i czystym. Ciekawie, że gdy zbliżała się godzina księcia ciemności, i Chrystus miał być wydany w ręce grzeszników, to mówił On na Ostatniej Wieczerzy o czystości właśnie. „Jesteście czyści, ale nie wszyscy...” (J 13,11).
Wiedział kto opuści to zgromadzenie i wejdzie w czarną noc zdrady. A obmycie nóg (także znak oczyszczenia), było związane z pouczeniem i w służbie i w naśladowaniu. Piotra - który się bronił przed tą posługą Pan Bóg przestrzegał: „Uważaj, jeśli nie zgodzisz się na to, bym przed tobą uklęknął i nogi ci umył, nie będziesz miał udziału ze Mną” (por. J 13,6 n). Wobec tego, nie tylko nogi, ale i ręce i głowę ... . Nie trzeba. Wystarczy.
Wystarczy żebyś pojął, że wszystko to się dzieje po to, byś to samo czynił, tak samo postępował, byś był tak czysty, tak przejrzysty - by ludzie patrząc na ciebie - mogli dostrzec coś co jest Chrystusowe!
Moja najwierniejsza korespondentka napisała mi niedawno. Pan Jezus powiedział wyraźnie: „wy jesteście światłością świata...”. Tak, jestem odbiciem Jego światła. Tym mocniej świecimy, im jesteśmy gładsi, czyści.
Jesteśmy odbiciem Jego światła. Każdy nasz czyn dobry jest przyjęciem światła promienia Bożego i odbiciem go w kierunku innego źródła światła. Pan powiedział: „Jesteście światłem”. Dał uczniom zadanie do wypełnienia – żądanie czystości. A czystość nie ogranicza się do szóstego czy dziewiątego z Przykazań - ale rozszerza się na całokształt pragnień, dążeń, myśli słów, czynów człowieka. To prawda, tylko w zakresie tych dwóch przykazań można sprawy tak poplątać, że te same zachowania, postawy, gesty mogą - mogą być przekazywaniem ludzkiej miłości i mogą oznaczać coś wprost przeciwnego.
Wszystko zależy od intencji, od czystości pragnień. Tak mądrze mówi o tych sprawach św. Paweł – pełen światła, które ogarnęło go pod Damaszkiem w dniu nawrócenia. W 1 Liście do Koryntian pisało małżeństwie i dziewictwie; o czystości małżonków i trwałości wspólnoty małżeńskiej. Zdając sobie sprawę ze swobody obyczajów, jakie panowały wtedy w Koryncie - nazwał rzeczy po imieniu.
Im też wyśpiewał hymn „O Miłości”, która nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu; nie szuka swego; nie unosi się gniewem; nie pamięta złego. Nie bał się tego, że nie zrozumieją, nie przyjmą. Zrozumieli. Przyjęli - a my się dziś biedzimy w tych trudnych problemach; bo albo nabiera się wody w usta; albo mówi się półgębkiem - albo sprawy trudne po prostu się przemilcza.
A jak już przychodzi do wielkich dyskusji, to niewiele z nich wynika. Wszystko staje się płynne, relatywne. Co to jest wierność, niewierność, prawda, kłamstwo, dobro, zło? Zacierają się granice.
A jak te problemy niepokojące przedstawić młodzieży, która z natury jest najbardziej ewangeliczna? Gotowa byłaby przyjąć te zasady. Niech mowa wasza będzie tak - to tak; a nie - to nie! Tymczasem ta młodzież patrzy i słucha jak pokolenie ich ojców i dziadków szarpie się i nie może bardzo ustalić - co to są te wartości ewangeliczne - wartości chrześcijańskie. A jak już je stosować i wprowadzić w życie publiczne, środki społecznego przekazu - to wszyscy się w tym gubią. Takie to jest trudne?
Tak, to jest trudne – jeżeli to wszystko dzieje się w mrokach własnych ludzkich pomysłów! A na to światło z góry nie bardzo możemy się zdecydować. Ile to przeróżnych racji wytyczono wielkiej debacie noworocznej na temat ochrony życia nienarodzonych.
Na pewno wielkim dobrem w tej dyskusji było zwycięstwo orientacji biologicznej, że w momencie poczęcia się dwóch komórek rozrodczych powstaje nowe, oddzielne (odrębne) życie i że jest to życie człowiecze. Dla wielu ludzi było to naprawdę odkrycie! To już jest wielka sprawa. A przyznajmy, że problem ten ma wiele innych aspektów. I jeśli nie posłuchamy tego, co ma do powiedzenia Pan i Jego Ewangelia; i jeśli odrzucimy wskazania Magisterium Kościoła świętego – nie będzie ważne co mówi na ten temat Papież, biskupi – to podejmować będziemy rozwiązania doraźne, które będą nieszczęśliwe i na dziś i na jutro.
Mamy być światłem, mamy być solą. Prośmy więc dziś o światło, obyśmy nie błądzili, prośmy o sól mądrości, byśmy nie stracili smaku Prawdy, która została nam dana.


stycznia 21, 2017

3. Niedziela Zwykła (A) – Jezus Światłością

stycznia 21, 2017

3. Niedziela Zwykła (A) – Jezus Światłością
W niedziele otwierające okres zwykły roku kościelnego przypatrujemy się pierwszym krokom stawianym przez Jezusa w rozpoczętym co dopiero życiu publicznym. Wsłuchujemy się w słowa pierwszych pouczeń skierowanych do idących za Nim.
Dzisiaj - wraz ze zwiastowanym Słowem Bożym - staje przed naszymi oczami historia Narodu Wybranego i ożywają obietnice składane przez Boga Abrahama, Izaaka, Jakuba; proroctwa z kart Starego Przymierza.
Pierwsze czytanie - proroctwo Izajasza - przypomina wyda­rzenia roku 732 przed Chrystusem, Asyryjczycy najeżdżają na ziemie północne Palestyny, krainę Zabulona i Neftalego. Naród zostaje pojmany, wolność zostaje skuta kajdanami niewoli. Za­pada głęboka noc, choć jej oznaki już wcześniej dostrzegało czujne spojrzenie Proroka. Ale to właśnie wtedy, w upokorzeniu, rodzą się słowa, które słyszeliśmy przed chwilą, słowa, które w planach Bożych przekraczają granice Starego Testamentu: „W daw­niejszych czasach upokorzył [Pan] krainę Zabulona i krainę Nefta­lego, za to w przyszłości chwałą okryje drogę do morza, wiodącą przez Jordan, krainę pogańską. Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków zabłysło światło” (Iz 8,23-9,1). I jakby echo tamtych wydarzeń, tamtego proroctwa - głoszona jest dzisiaj pośród nas Dobra Nowina, która jest ich spełnieniem. Pamiętamy zapewne słowa usłyszane przed tygodniem z ust Jana Chrzciciela: „Oto Baranek Boży, który gła­dzi grzech świata” (J 1,29). Słowa świadectwa mówiące o tym, że w Jezusie z Nazaretu Bóg spełnia to, co obiecał w symbolu ba­ranka paschalnego i zapowiadał w proroctwie o baranku prze­bitym za nasze grzechy.
Dzisiaj, w świetle Izajaszowego proroctwa, spoglądamy na Jezusa nie tylko jako na Tego, który „gładzi grzech świata”, ale czyniąc kolejny krok w poznaniu misterium Jezusa - widzimy Go jako prawdziwą Światłość (J 1,9), która jako początek swojej misji obiera właśnie Galileę: „Przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad je­ziorem, na pograniczu Zabulona i Neftalego” (Mt 4,13). Tę Obec­ność Jezusa Ewangelista odczytuje jako kolejne, wyraźne "tak" wypowiedziane ze strony Boga, potwierdzające daną w dalekiej przeszłości obietnicę. Kolejne "tak"... „Bóg dotrzymuje danych obietnic! To Jezus Chrystus jest pełną ich realizacją!” - jakby chciała wołać dzisiaj Ewangelia według św. Mateusza, której pra­wie nieprzerwaną lekturę dzisiaj rozpoczynamy. Dietrich Bonhoeffer zauważył jakże słusznie: „Bóg nie realizuje wszystkich naszych pragnień, ale wypełnia wszystkie dane nam obietnice”.
Jezus - Światłość. To niewątpliwie jeden z najbardziej ulubio­nych przez Ewangelistów obrazów. To właśnie tym obrazem rozpoczyna się Prolog Ewangelii św. Jana: „Była światłość praw­dziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi” (J 1,9), ale świat nie przyjmuje jej, bo umiłował bardziej ciem­ności. To po ten obraz sięga starzec Symeon, w dniu, w którym Maryja z Józefem przynoszą Jezusa do świątyni jerozolimskiej, by przedstawić Go Panu. Słowami proroctwa pozdrawia Go jako: „Światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela” (Łk 2,32). Wreszcie sam Jezus powie o sobie: „Ja jestem Światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz bę­dzie miał światło życia” (J 8,12).
Jezus - Światłość.
Jest w bogactwie liturgii Kościoła ta jedna, niepowtarzalna Noc Wigilii Paschalnej, kiedy ten symbol wyrażający, ucieleśnia­jący wręcz posłanie Jezusa, zostaje zaakcentowany w sposób jakże fascynujący. Ta niezapomniana Liturgia, kiedy pośród do­słownych ciemności późnych godzin nocnych, będących niemal dotykalnym wyrażeniem niewoli, grzechu, śmierci, osamotnienia, zagubienia, zostaje wskrzeszony i poświęcony Nowy Ogień, od którego zapala się Paschał, naznaczony literami greckimi: alfą i omegą, bo Chrystus jest „początkiem i końcem” wszystkiego. Pas­cha! naznaczony cyframi przeżywanego roku, bo Pascha jest zaw­sze nowa i zawsze zbawcza... Paschał naznaczony krzyżem, bo to przez śmierć wiedzie droga do nowego życia. Paschał - symbol Chrystusa, światłości rozświecającej mroki nocy, Światłości, która nie zna zachodu. I to za Paschałem, wokół którego rozbrzmiewa pełne radości: „Światło Chrystusa - Bogu niech będą dzięki!”, ruszają w procesji wszyscy zgromadzeni. Ruszają w procesji, która jest wyrazem naszego powołania do życia - kroczenia w Świa­tłości. „Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz bę­dzie miał światło życia” (J 8,12).
Jezus rozpoczyna głoszenie Dobrej Nowiny słowami, które odtąd nigdy już nie stracą swej aktualności: „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie” (Mt 4,17).
Ale jednocześnie, rozpoczynając przemierzanie ścieżek gali­lejskich, już u początku, poszukuje pomiędzy spotykanymi ludźmi tych, którzy wespół z Nim dopomogą innym dostrzec światłość, która zamieszkała pośród nich. I wybiera, powołuje tych, którzy staną się „rybakami ludzi” (Mt 4,19): Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, potem kolejnych braci: Jakuba i Jana, synów Zebedeusza. Do nich zwraca swoje: „Pójdźcie za Mną” (Mt 4,19). Dobrze znamy drogi, którymi poprowadzi ich Jezus... pop­rzez chwile uniesienia i pokusy, poprzez towarzyszące im wiwatu­jące tłumy i samotność, poprzez „Hosanna” (J 12,13) i „Na krzyż z Nim” (J 19,6). Poprzez chwile, kiedy mogli dotykać Jego uzdra­wiającej mocy i spoglądali na posiniaczone, zakrwawione Jego ciało. Poprzez pełną blasku przemienienia górę Tabor aż po Gol­gotę, gdzie wyzionął ducha i skłonił głowę. Poprzez odrzucony kamień pustego grobu i Wieczernik, gdy stanął pośród nich Zmartwychwstały, by rzec: „Pokój wam” (J 20,19). Dobrze znamy te drogi, na które zaprosił ich Jezus, by odkryli sami, w swoim życiu tę jedyną Światłość, którą jest On sam. Bo tylko ten, kto spotkał Światłość, może o niej opowiadać, dawać świadectwo... Tylko ten może wyśpiewać: „Pan światłem i zbawieniem moim” (Ps 27,1).
I to już dzisiaj - w kontekście tej prawdy - słychać słowa, które Kościół skieruje do nas w liturgii V niedzieli: „Wy jesteście światłem świata [...]. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5,14-16).


Copyright © 2016 Homilie i rozważania , Blogger