Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świątynia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świątynia. Pokaż wszystkie posty

listopada 12, 2022

33. Niedziela Zwykła (C) – Kamień na kamieniu

listopada 12, 2022

33. Niedziela Zwykła (C) – Kamień na kamieniu
świątynia


Przyjdzie czas, kiedy z tego na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu” (Łk 21, 6).
Ukochani Bracia i Siostry! W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi o mieście. Mówi o mieście, które kocha. Kocha, bo ono jest domem Ojca. Jest najpiękniejszym domem, jaki ludzie potrafili zbudować Ojcu na ziemi. Jezus mówi o zburzeniu miasta. Mówi o straszliwej tragedii, która przyniesie miastu zagładę. Nie zostanie kamień na kamieniu. Zatrzęsą się posady i… runą wspaniałe, złocone sklepienia, przestronne krużganki,

lutego 27, 2018

3. Niedziela Wielkiego Postu (B) - „Czyż nie wiecie, że świątynią Boga jesteście...?”

lutego 27, 2018

3. Niedziela Wielkiego Postu (B) - „Czyż nie wiecie, że świątynią Boga jesteście...?”
Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie!

Wielki Post, to czas, w którym staje przed nami Chrystus z krzyżem na ramionach, by nam przypomnieć po co przyszedł na ziemię. Św. Leon Wielki mówi, że „Syn Boży nie miał żadnego innego powodu do narodzenia, jak ten, żeby zostać ukrzyżowanym”, a potem przez zmartwychwstanie pokonać swoją i naszą śmierć.
W świetle tej prawdy musimy wszyscy: zdrowi i chorzy, młodzi i starsi, prości i uczeni, stanąć wobec Chrystusa, który za nas umarł i zmartwychwstał.
Serdecznie zapraszam wszystkich do przeżycia tych szczególnych dni, a zwłaszcza niedziel wielkopostnych. Niech miejsca, w których przeżywamy naszą nieraz trudną i bolesną codzienność, staną się w tych dniach świątyniami, miejscami gorliwszej modlitwy, głębszego rozważenia Słowa Bożego, a następnie miejscami pojednania z Bogiem w sakramencie pokuty.
W przeczytanym dziś fragmencie Ewangelii św. Jan opowiada nam w jak zdecydowany sposób Jezus zaprowadził porządek w świątyni. Pomyślmy, Drodzy Bracia i Siostry, jak bardzo potrzeba wprowadzenia porządku w różne dziedziny naszego życia. Czy nie denerwuje nas bałagan w wielu urzędach i instytucjach? Czy nie uskarżamy się wszyscy na niedbalstwo, chaos organizacyjny i lekceważenie przepisów? Ciągle jeszcze dużo tego u nas, a przecież wszyscy czujemy, jak trudno żyć w takiej sytuacji.
Co jest potrzebne, by można było zaprowadzić, a następnie utrzymywać porządek? Potrzebne są pewne zasady, pewien regulamin postępowania. Ilekroć człowiek lekceważy przepisy i zasady życia czy pracy, tylekroć staje się przyczyną nieporządku.
Świątynia jerozolimska, w której Jezus tak radykalnie zaprowadził porządek, może być obrazem tej świątyni, o której mówi św. Paweł Apostoł: „Czyż nie wiecie, że świątynią Boga jesteście” (1 Kor 3,16).
Moi drodzy, do świątyni, którą jest każdy z nas, też może się zakraść nieporządek. Nasze serce, nasze sumienie, które ma być domem Boga, może stać się targowiskiem, jakimś bazarem, gdzie do głosu dochodzą: chciwość, zazdrość, lenistwo, samolubstwo, zmysłowość i wiele innych namiętności.
Nie czekajmy, aż Jezus sporządzi sobie bicz. Bądźmy delikatni wobec naszego Pana i sami uznajmy konieczność zaprowadzenia porządku. Bóg daje nam możliwość przeżycia rekolekcji wielkopostnych, by ułatwić nam to zadanie. Przyznajemy z pokorą, że każdy z nas ma coś do zrobienia w swoim życiu i w swoim sercu. Wokół nas też trzeba wprowadzić nieco porządku. Trzeba sobie przypomnieć zasady, podane nam przez Pana.
W cytowanym dziś fragmencie z Księgi Wyjścia Bóg mówi: Nie będziesz zabijał, nie będziesz cudzołożył, nie będziesz kradł... itd. Przykazania Boże są słuszne! Bez ich respektowania życie pogrąża się w nieładzie, w chaosie. Zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże i tylko wtedy będziemy szczęśliwi, gdy będziemy żyć według norm, które Bóg wyznaczył dla swoich stworzeń. Jeśli w życiu człowieka nie ma zgody z Bogiem, to nie ma też zgody z drugim człowiekiem, to nie ma normalnego życia. Ulega wtedy zachwianiu podstawowa równowaga naszej egzystencji.
Kardynał Józef Ratzinger, jeszcze jako kardynał, w jednym ze swoich listów pasterskich powiedział, że najbardziej niepokojącym zjawiskiem współczesnego świata jest potęgujące się zjawisko samozniszczenia. Zauważmy, jak ludziom, którzy odeszli od Boga, życie staje się nieznośne, nie do udźwignięcia. Szukają wyjścia z tej sytuacji uciekając w świat narkotyków, alkoholu, lub przez terror chcą zbudować świat nowy, nowe życie.
Tę sytuację można określić inaczej i powiedzieć, że człowiek zbyt panoszy się w świecie, a nawet człowiek zbyt panoszy się w sobie. Nasza poetka Kazimiera Iłłakowiczówna, w jednym ze swoich wierszy podjęła tę myśl: „Człowiek panoszył się we mnie, a Bóg topniał”. Oto przyczyna wszelkiego zła.
Czy współczesne życie potwierdza tę prawdę? Podejmijmy analizę pewnych problemów naszej rzeczywistości.
Bóg mówi: nie zabijaj! Tymczasem człowiek prowadzi wojny, morduje, a nawet - co więcej - kwestionuje to Boże przykazanie, domagając się prawnego zapisu o możliwości zabijania nienarodzonych dzieci. Kiedy słucha się wypowiedzi tych demokratycznych pań, ciśnie się na usta pytanie: kimże ty jesteś, człowieku, że rościsz sobie prawo do decydowania o życiu drugiego człowieka?
W jednej z audycji znalazły się obok siebie mniej więcej takie wiadomości:
  1. Oto jedna z posłanek ma wnieść pod obrady Sejmu projekt ustawy o ochronie zwierząt i domaga się surowego karania właścicieli, którzy znęcaliby się nad nimi (i słusznie).
  2. Wiadomość druga: głos posłanki, która mówi o zdecydowaniu kobiet w walce o nowelizację ustawy o ochronie życia poczętego. A więc chodzi o to, by można było zabić dziecko gdyby ono w jakikolwiek sposób komplikowało życie matki, zwłaszcza gdy jest chore.
  3. I wiadomość trzecia: wypowiedź profesora kliniki chorób dziecięcych, który mówi: „dla nas - lekarzy - już płód 4-5 miesięczny jest pacjentem”, a następnie wylicza jakie to zabiegi można przeprowadzić w łonie matki, by leczyć poczęte dziecko i ratować jego życie.
Uczyńmy kolejny krok w analizie współczesnej rzeczywistości. Bóg mówi: nie cudzołóż!, a człowiek? Jak wygląda dzisiaj traktowanie ludzkiego ciała, czyż w wielu wypadkach nie stało się ono towarem wystawionym na sprzedaż? Mówienie o czystości, o godności, o dziewictwie, to wystawianie się na śmiech. Czy można się więc dziwić, że mamy takie młode pokolenie? Ktoś ich do takiego życia zachęca, ktoś ich karmi takimi treściami, że zagubili właściwą hierarchię wartości i teraz nie ma dla nich już nic świętego, nie ma autorytetu. „Takie będą Rzeczypospolitej obyczaje, jakie jej młodzieży chowanie” - przestrzegał już w dobie Odrodzenia Andrzej Frycz Modrzewski.
Kto jest winien tylu nieszczęść w polskich rodzinach? Kto odpowie za los sierot społecznych, dzieci z Domów Dziecka? Pan Bóg? Kościół? Przecież Bóg powiedział: nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij! Lecz, co nas to obchodzi. Człowiek często traktuje przykazania jak magazyn... przychodzę i wybieram to, co mi na rękę, co mi odpowiada, co jest wygodne. Człowiek gotów powiedzieć, że Boga nie ma, bo wtedy nie trzeba Go słuchać. Odwracając ustalony przez Boga porządek człowiek niszczy swoją godność, swoje zdrowie, szczęście swojej rodziny. Doświadczamy na co dzień skutków takiego traktowania Bożego prawa.
Ojciec Święty Jan Paweł II w Encyklice Blask Prawdy z ogromną troską mówi: „Jesteśmy świadkami zastraszających przykładów postępujących autodestrukcji osoby ludzkiej. Niektóre panujące opinie stwarzają wrażenie, że nie ma już takiej wartości moralnej, którą należy uznawać za niezniszczalną i absolutną. Na oczach wszystkich okazuje się pogardę wobec ludzkiego życia już poczętego, a jeszcze nie wydanego na świat, nieustannie narusza się podstawowe prawa osoby, niegodziwie niszczy się dobra niezbędne dla ludzkiego życia”.
Dlatego, Bracia i Siostry, wszyscy dorośli zdrowi, ale i chorzy, my wszyscy musimy sobie stawiać pytanie o odpowiedzialność za przerażające zjawiska naszej codzienności: narkomania w szkołach podstawowych, alkoholizm, prostytucja wśród nieletnich. Czy to tylko kulturowe, czy to tylko pochodne zubożenia społeczeństwa, bezrobocia...?
Toczy się dyskusja, co robić? Szuka się form przyjścia z pomocą ludziom dotkniętym nałogami. Tu i ówdzie zarzuca się Kościołowi, że za mało czyni w tym względzie..., lecz to wszystko jest tylko usuwaniem skutków. O przyczynach mówi się mało, albo wcale. Dzieci dostają do rąk zapałki, a następnie szuka się ochotników, by gasili wzniecone przez nie pożary.
Bracia i Siostry, w tym wielkopostnym rozważaniu dotknąłem tylko niektórych problemów naszego życia. Ich pełna lista jest dużo dłuższa. Niech każdy z nas pomyśli o tym w najbliższym czasie.
Pamiętamy zapewne, że niezachowanie przykazań Bożych katechizm nazywa grzechem. Im niewierność jest większa, tym grzech jest poważniejszy, aż do grzechu ciężkiego, czyli całkowitego zerwania przyjaźni z Bogiem. Ten wymiar grzechu, niestety, już dzisiaj do człowieka nie przemawia. Może wiec warto popatrzeć uważniej na skutki niezachowania przykazań Bożych w naszym życiu osobistym, rodzinnym i społecznym.
Przeżywamy dzisiaj trzecią niedzielę Wielkiego Postu. Popatrz, Bracie i Siostro, na krzyż w twoim mieszkaniu. Może to spojrzenie na krzyż pomoże ci zrozumieć lepiej czym jest grzech. Popatrz na życie swojej rodziny, środowiska pracy, przyjaciół i znajomych... Może zauważysz jak grzech niszczy szczęście, odbiera radość i pokój, a nawet zdrowie. Chrystus bierze na ramiona krzyż, by przywrócić porządek między Bogiem i człowiekiem, a także między człowiekiem i człowiekiem.
Jako owoc swojej miłości zostawił nam Chrystus sakrament pokuty, by człowiek, jeśli tylko zapragnie, mógł zaprowadzić porządek we własnym sercu i życiu. Już dziś pomyśl, jak to zrobić, szczególnie w sytuacji, gdy masz możliwości w tym świętym czasie Wielkiego Postu. Chrystus czeka na ciebie z łaską swego przebaczenia, by Święta Wielkanocne były także twoim zmartwychwstaniem.


listopada 24, 2017

Słowo Boże na dziś - „Mój dom będzie domem modlitwy”!

listopada 24, 2017

Słowo Boże na dziś - „Mój dom będzie domem modlitwy”!


Z Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej. Mówił do nich: «Napisane jest: „Mój dom będzie domem modlitwy”, a wy uczyniliście go jaskinią zbójców». I nauczał codziennie w świątyni. Lecz arcykapłani i uczeni w Piśmie oraz przywódcy ludu czyhali na Jego życie. Tylko nie wiedzieli, co by mogli uczynić, cały lud bowiem słuchał Go z zapartym tchem. (Łk 19,45-48) 


Refleksja nad Słowem Bożym

Znany jest epizod z Pisma św. jak Juda Machabeusz i jego bracia, po zwycięstwie nad nieprzyjaciółmi, postanowili oczyścić i odnowić świątynię Pana, która została sprofanowana przez pogan, i przez tych, co nie dochowali wierności wierze swoich przodków. Bóg pobłogosławił gorliwość Machabeuszów i dał im zwycięstwo nad bezbożnymi. Pierwszym ich czynem po zwycięstwie jest oczyszczenie i odnowienie świątyni, i uczynienie jej napowrót domem modlitwy.
Po wielu dziesiątkach lat, do tej właśnie świątyni wchodzi Jezus i zastaje ją znów "zanieczyszczoną". Dawniej zbezcześcili ją poganie, teraz "targowisko" uczynili w niej sami wierni. I Chrystus nie może znieść tego widoku. Ewangelia pokazuje nam Jezusa tak bardzo oburzonego widokiem sytuacji panującej w świątyni, że aż wyrzucił stamtąd sprzedających i kupujących. Pan Jezus, powodowany żarliwą troską o dom swego Ojca i pobożnością, która pulsowała w głębi Jego serca, nie mogąc znieść tego żałosnego widoku, powyrzucał wszystkich z ich stołami, pieniędzmi i zwierzętami.
Pan Jezus podkreśla wyjątkowość świątyni w znanym wszystkim tekście Izajasza: „Domu mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców”. Pragnął wpoić wszystkim, jaki powinien być szacunek i jaką należy zachować postawę w świątyni, że względu na jej święty charakter.
Jakiż powinniśmy okazywać szacunek i pobożność w świątyni chrześcijańskiej, w kościołach, gdzie sprawuje się Ofiarę Eucharystii, i gdzie Jezus Chrystus, Bóg i Człowiek, jest rzeczywiście obecny w Tabernakulum? „Dom mój będzie domem modlitwy” – jakże jasne jest wyrażenie, które określa świątynię jako dom Boga. Tak też powinniśmy ją traktować: przychodzić do niej z miłością i radością, a także z wielkim szacunkiem jaki należy się miejscu, w którym oczekuje nas sam Pan Bóg.
Również Panu Jezusowi nie jest obojętne to, w jaki sposób przychodzimy Go pozdrowić? Jak zachowujemy się przy wejściu do Jego świątyni? Czy przychodzimy punktualnie na Mszę św.? Czy starannie przyklękamy przed Jezusem obecnym w Najświętszym Sakramencie? Czy zachowujemy postawę skupienia w Jego obecności? Czy dla nas świątynia jest miejscem, gdzie oddajemy cześć Bogu, gdzie spotykamy się z Jego prawdziwą i rzeczywistą obecnością? Kościół przypomina nam, że tylko Bóg jest naszym Jedynym Panem.
Każdy ochrzczony jest świątynią Boga; świątynią odnowioną i uporządkowaną przez Boga. Bardzo wiele kosztowało oczyszczenie człowieka, bo wymagało aż ofiary krzyżowej Syna Bożego. Wsparty wszechmocną łaską Syna Bożego, mogę już więcej nie zanieczyszczać tej świątyni, mogę strzec, aby już zawsze była domem modlitwy. Niech więc ożywia każdego z nas żarliwość o czystość domu Bożego; żarliwość, jaką odznaczali się Machabeusze i Jezus.

października 29, 2017

Rocznica poświęcenia kościoła własnego

października 29, 2017

Rocznica poświęcenia kościoła własnego
Ostatnia niedziela października.

Zbliża się uroczystość Wszystkich Świętych, zbliża się również Dzień Zaduszny. Co nam mówią te tytuły tych świąt, jak je rozumiemy, jak je łączymy z rzeczywistością, którą wyrażają?
Wyprzedza te dwie uroczystości dzisiejsze wspomnienie rocznicy poświęcenia tego kościoła. Można powiedzieć, że te trzy uroczystości mają ścisłą więź. I chyba nie rozumie do końca, do głębi, żadnej z nich ten, kto nie widzi tego związku, i kto nie zna istotnego sensu każdej z tych uroczystości.
Zacznijmy tą naszą krótką refleksję od dzisiejszego święta konsekracji naszej świątyni. Już nieraz przypominaliśmy i pouczaliśmy, że świątynia z kamieni, z cegieł, z elementów widzialnych, jest tylko znakiem świątyni duchowej. I ta, widzialna, nasza, została wybudowana prawie 700 lat temu w podwójnym celu: aby tutaj wielbić Boga Jedynego w Trójcy – Ojca, Syna i Ducha Świętego – aby wielbiąc go tutaj, otrzymywać od niego światło, które nas wewnętrznie przekształca, dając nam wiarę, nadzieję i miłość.
Ten proces zwiemy inaczej uświęceniem. Wspomina o tym dzisiaj we wspaniałym skrócie cytowany list świętego Pawła do Efezjan: „Nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga, zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jeszcze Jezus Chrystus. W Nim zespala na cała budowla rośnie na świętą Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha (Ef 2,19-22. A więc w świątyni, która jest znakiem, mamy realizować rzeczywistość. Mamy doświadczyć tej rzeczywistości – i ona ma zaświadczyć o tym, że ten proces dokonuje się i postępuje, że dojrzewa.
Dokonuje się on tak, jak dzisiaj też wspaniale nam przypomniała Ewangelia, dzięki Sakramentom, a zwłaszcza Eucharystii, która zawiera obecnego Jezusa Chrystusa. To On jest kamieniem węgielnym naszej świątyń, i bo On jest sam Świątynią. Dla nas to są bardzo często tylko symboliczne określenia – natomiast Żyd mieszkający nad Jordanem wiedział, co znaczy świątynia. Przodkowie jego wznosili przez kilkadziesiąt lat wspaniały przybytek Boga Jednemu i wierzyli, że on jest tam jest obecny.
Ale chyba i oni byli zaszokowanie i tym, że jedyną istniejącą świątynią jest Ciało Chrystusa. To jest skondensowany skrót, że przez całe życie chodząc do świątyni-znaku – kamiennej, z cegieł z drewna – uczymy się, co to znaczy, że Ciało Chrystusa jest Świątynią. Ciało Zmartwychwstałego, której jest nam rozdzielane w Eucharystii, i przez spożywanie którego my, jako żywe komórki, żywe kamienie, powoli budujemy ten wspaniały, wielki gmach nowej świątyni: „Oto wszystko czynię nowe” (Ap 21,5).
Święto, które w tym tygodniu będziemy przeżywać, Wszystkich Świętych, to święto tych, którzy budowali świątynie i odeszli – nie w ciemności, ale w światłość wiekuistą, gdzie czekają na nas, i święto tych, którzy zmarli i jeszcze nie doszli do pełni światłości, którzy czekają na wyzwolenie, by dojść do tej pełni, i nasze święto. To wszystko razem tworzy jedną całość.
Ale, jak powiedziałem, to od nas też zależy, jak ta całość się tworzy, jak szybko dojrzewa, bo Chrystus przestrzegał nas w tym dzisiejszym obrazie ewangelicznym, żebyśmy my sami nie czynili ze świątyni, którą jesteśmy od chrztu, targowiska (J 2,16). Bardzo twarde słowa Chrystusa, który przyszedł do świątyń – również znaku i symbolu – i zaczął wyrzucać kupczących i handlujących w świątyni. Znak bardzo czytelny i dla nas, i symbol bardzo zrozumiały. Są bowiem po dziś dzień ludzie, którzy przychodzą do świątyni ze sprofanowanowanymi świątyniami własnego ciała, własnego życia. Jak chodzące trupy, jak umarli, którzy wiedzą o tym, że trzeba zmartwychwstać, dotknąwszy się Ciała Zmartwychwstałego, Boga, który jest w Eucharystii. I bardzo często chodzą – i niewiedzą, jaki jest sens ich życia, jaki jest sens umierania, i jaki jest sens wszystkich drobnych spraw, w których się gubią, nie znając ani ładu, ani porządku, ani hierarchii wartości.
Dlatego dzisiejsze święto, wyprzedzając te dwa wspaniałe, które są niemal społecznymi rekolekcjami, kiedy wszyscy na cmentarzach myślimy o rzeczach ostatecznych, daje również tym obu jakieś fundamentalne znaczenie. Dzisiaj bowiem, kiedy jesteśmy tutaj zgromadzeni, kiedy słyszymy o obowiązku oczyszczalnia naszej duszy, kiedy niejako słyszymy wyzwanie od tych, co odeszli, aby im pomóc w przebiciu tej ostatniej warstwy dzielącej od świata – naszą pokutą, naszą ofiarą, naszą modlitwą – wtedy widzimy, że my sami możemy przyłożyć rękę do tej budowy, którą Chrystus rozpoczął na krzyżu, a dokończył zmartwychwstaniem i zesłaniem Ducha Świętego, który jest naszą Światłością.
Cały ten obraz zamyka wizja apokaliptyczna, którą za kilka dni roztoczy przed nami Liturgia Wszystkich Świętych, kiedy już znaków nie będzie i symbole nie będą potrzebne, bo będzie wszystko nowe. Przeminie postać tego świata, a Bóg będzie ze swoimi, „i otrze już ich oczu wszelką łzę (Ap 21,4). I będzie to, co jest w Bogu, i co było, zanim  stał się świat; będzie to, co jest teraz w czasie sprawowania tej Najświętszej Ofiary zakryte przed naszymi oczami. „Ciało strawą, Krew napojem, w obu znakach z Bóstwem swoim Chrystus cały mieszka żyw!” Panie, zmiłuj się nad nami! Amen. 

 

października 26, 2016

31 Niedziela Zwykła (C) - Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią?

października 26, 2016

31 Niedziela Zwykła (C) - Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią?


Bracia i Siostry! Rocznica poświęcenia kościoła ma nam przypomnieć, że to my sami stanowimy żywą świątynię obecności Boga. Zaproszenie, z jakim Chrystus Pan zwraca się do ewangelicznego bogacza, dotyczy przecież nas wszystkich: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu!”. Odpo­wiedź tamtego bankiera ma być dziś i moją odpowiedzią na propozycję Chrystusa: „Zszedł z pośpiechem i przyjął Go rozradowany”. A na szem­ranie tłumu, zgorszonego łaską, Jezus ma jedną odpowiedź: „Dziś zba­wienie stało się udziałem tego domu..., bo Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawiać to, co zginęło”. Wchodząc w dom grzesznika, Chrystus przemienia go w świątynię. Takie jest niezmienne orędzie Dobrej Nowiny. Tę prawdę uświadamia nam z mocą dzisiejsza liturgia. Zapowiedział ją niegdyś mądry król Salomon, gdy poświęcał Bogu wspaniałą

października 24, 2016

31. Niedziela Zwykła (C) – Twe serce świątynią Boga

października 24, 2016

31. Niedziela Zwykła (C) – Twe serce świątynią Boga
Wnętrze świątyni w parafii Szczucin, fot. Józef Tabor

Co roku w ostatnią niedzielę października zwracamy szczególną uwagę na świątynię, w której się gromadzimy. Uświadamiamy sobie, że jest to miejsce szczególne ze względu na charakterystyczną działalność Pana Jezusa, którą On sam ujmuje w ostatnim zdaniu dzisiejszej Ewangelii: Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło (Łk 19, 10).
Wśród wielu powodów przyjścia Jezusa na ziemię, ten jest najistotniejszy. On w doskonały sposób ujmuje relację, jaka jest między Bogiem a człowiekiem; między tym, który wyszedł z ręki Boga, a Tym, który go stworzył. Każdy z nas wyszedł z
Copyright © 2016 Homilie i rozważania , Blogger