✠ Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza (Łk 6, 1-5 )
W pewien szabat Jezus przechodził wśród zbóż, a uczniowie zrywali kłosy i jedli, wykruszając ziarna rękami.
Niektórzy zaś z faryzeuszów mówili: «Czemu czynicie to, czego nie wolno w szabat?»
Wtedy Jezus, odpowiadając im, rzekł: «Nawet tego nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy poczuł głód, on i jego ludzie? Jak wszedł do domu Bożego i wziąwszy chleby pokładne, sam jadł i dał swoim ludziom? Chociaż samym tylko kapłanom wolno je spożywać».
I dodał: «Syn Człowieczy jest Panem także szabatu».
Oto słowo Pańskie.
🔥 REFLEKSJA NAD SŁOWEM BOŻYM
„Syn Człowieczy jest Panem także szabatu”.
Drodzy Bracia i Siostry!
Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam ludzi, którzy bardzo dobrze znali przepisy religijne, ale mieli problem z rozpoznaniem człowieka.
Uczniowie Jezusa są głodni. Zrywają kłosy i jedzą. Faryzeusze natychmiast zauważają przekroczenie przepisu szabatu.
Jezus natomiast widzi coś więcej.
Widząc głodnego człowieka, nie można najpierw zobaczyć przepisu. Najpierw trzeba zobaczyć człowieka.
I właśnie tutaj niezwykle mocno spotyka się dzisiejsza Ewangelia z życiem św. Matki Teresy z Kalkuty.
Ona również patrzyła inaczej.
Kiedy inni widzieli na ulicach Kalkuty żebraków, trędowatych, bezdomnych, umierających i porzucone dzieci, ona widziała człowieka.
A jeszcze głębiej – widziała w nim Chrystusa. Dlatego powtarzała za Jezusem:
„Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.
Dla niej Ewangelia nie była teorią.
Jeżeli człowiek był głodny – trzeba było go nakarmić.
Jeżeli był chory – trzeba było się nim zająć.
Jeżeli umierał samotnie – trzeba było przy nim zostać.
Jeżeli był odrzucony – trzeba było go przyjąć.
Jeżeli nikt go nie kochał – trzeba było mu pokazać, że jest kochany.
To dlatego Matka Teresa wychodziła tam, gdzie inni nie chcieli iść. W Kalkucie zaczęła służyć najbiedniejszym z biednych, a założone przez nią Misjonarki Miłości podejmowały posługę wśród chorych, umierających, bezdomnych i porzuconych.
Ale trzeba zauważyć coś bardzo ważnego. Matka Teresa nie pomagała człowiekowi zamiast kochać Jezusa. Ona pomagała człowiekowi dlatego, że kochała Jezusa.
Jej dzień rozpoczynał się od modlitwy i Eucharystii, a potem prowadził do służby potrzebującym. Wieczorem powracała do adoracji Najświętszego Sakramentu.
To jest bardzo ważne także dla nas.
Bo można mieć wiele religijnych zwyczajów, modlitw, praktyk, można znać przykazania i zasady – a jednocześnie przechodzić obojętnie obok człowieka, który potrzebuje naszego serca.
Można przyjść do kościoła i nie zauważyć człowieka stojącego obok.
Można odmówić wiele modlitw i nie przebaczyć komuś.
Można mówić o Bogu, a jednocześnie nie mieć czasu dla cierpiącego.
Można bronić prawdy, a zapomnieć o miłości.
I właśnie przed taką religijnością ostrzega nas dzisiejsza Ewangelia. Jezus nie znosi szabatu. Jezus przywraca mu właściwe miejsce. Pokazuje, że człowiek nie został stworzony dla przepisu.
To Boże przykazania są po to, aby człowiek mógł żyć prawdziwie, kochać Boga i kochać drugiego człowieka.
Matka Teresa rozumiała to niezwykle prosto.
Mówiła, że miłość trzeba zaczynać od człowieka, który jest blisko. Nie od wielkich deklaracji, ale od konkretnej osoby. Od rodziny. Od sąsiada. Od chorego. Od samotnego. Od człowieka, którego codziennie spotykamy.
Świętość zaczyna się bardzo blisko. Nie zawsze potrzeba wielkich czynów.
Czasami świętością jest telefon do samotnej osoby.
Czasami przebaczenie.
Czasami cierpliwe wysłuchanie.
Czasami nakarmienie głodnego.
Czasami odwiedzenie chorego.
Czasami zwykły uśmiech.
Matka Teresa powiedziała coś bardzo prostego i wymagającego:
„Nie dopuść, by po spotkaniu z tobą ludzie nie odchodzili choć trochę szczęśliwsi”.
Jakże mocno brzmi to dzisiaj!
Czy ludzie po spotkaniu ze mną odchodzą choć trochę szczęśliwsi?
Czy w moim domu jest więcej pokoju dlatego, że jestem?
Czy mój współmałżonek czuje się przeze mnie kochany?
Czy moje dzieci wiedzą, że są dla mnie ważne?
Czy starszy człowiek czuje, że nie jest ciężarem?
Czy człowiek cierpiący może przy mnie przestać się wstydzić swojej słabości?
Czy ktoś samotny może dzięki mnie poczuć, że nie jest sam?
To są bardzo konkretne pytania.
Bo świętość nie polega jedynie na tym, żeby dużo mówić o Bogu. Świętość polega na tym, żeby pozwolić Bogu kochać innych przez nas.
Matka Teresa mówiła o sobie: „jestem tylko ołówkiem w ręku Boga”.
Piękny obraz.
Ołówek sam niczego nie napisze.
Potrzebuje ręki.
A my mamy być takim ołówkiem w ręku Boga.
Bóg chce przez nasze ręce nakarmić głodnego.
Przez nasze serce pocieszyć smutnego.
Przez nasze słowa podnieść człowieka, który upadł.
Przez naszą obecność powiedzieć komuś: „Nie jesteś sam”.
Przez nasze przebaczenie dać komuś jeszcze jedną szansę.
Dlatego dzisiejsza Ewangelia stawia nam bardzo konkretne zadanie:
Nie przechodź obojętnie obok człowieka.
Nie pytaj najpierw: „Czy on na to zasługuje?”
Ale zapytaj: „Czego potrzebuje?”
Nie pytaj: „Dlaczego on taki jest?”
Ale zapytaj: „Co mogę dla niego zrobić?”
Nie pytaj: „Czy to mój problem?”
Ale zapytaj: „A może właśnie mnie Bóg posyła do tego człowieka?”
Matka Teresa przypomina nam również, że miłość zaczyna się w domu. W swoim liście do Polaków zachęcała, aby uczyć młodych miłości Boga i modlitwy oraz troszczyć się o jedność rodziny.
I może właśnie od tego powinniśmy zacząć. Nie od zmieniania całego świata. Zacznij od jednego człowieka.
Od jednej osoby, której dzisiaj okażesz dobro.
Od jednej osoby, której przebaczysz.
Od jednej osoby, którą wysłuchasz.
Od jednej osoby, której powiesz: „Dobrze, że jesteś”.
Bo być może dla niej właśnie ten jeden gest będzie dzisiaj znakiem obecności Boga.
Drodzy Bracia i Siostry!
Jezus mówi:
„Syn Człowieczy jest Panem także szabatu”.
A św. Matka Teresa swoim życiem jakby dopowiada:
Jeżeli naprawdę spotkałeś Chrystusa, nie możesz przejść obojętnie obok człowieka.
Niech każda Eucharystia prowadzi cię do miłości.
Niech każda modlitwa prowadzi cię do miłości.
Niech wiara prowadzi cię do miłości.
A prawdziwa miłość zawsze staje się konkretna.
Prośmy więc dzisiaj:
Jezu, naucz mnie patrzeć Twoimi oczami.
Kiedy zobaczę głodnego – daj mi serce, które się zatrzyma.
Kiedy zobaczę cierpiącego – daj mi odwagę, aby podejść.
Kiedy spotkam samotnego – daj mi czas.
Kiedy ktoś mnie zrani – daj mi siłę do przebaczenia.
Kiedy zobaczę człowieka odrzuconego – przypomnij mi, że on także jest Twoim dzieckiem.
I spraw, abym nie był człowiekiem, który tylko zna Twoje przykazania.
Uczyń mnie człowiekiem, który potrafi kochać. Abym – jak św. Matka Teresa – mógł stać się małym „ołówkiem” w Twojej ręce.
I aby dzięki moim słowom, moim dłoniom, mojej obecności i mojej miłości ktoś choć odrobinę bardziej uwierzył, że Ty naprawdę jesteś blisko. Amen.
✝️ Niech Pan Jezus napełni Twoje serce miłością, która nie pozostaje tylko słowem, ale staje się obecnością, pomocą, przebaczeniem i dobrem.
Niech za wstawiennictwem św. Matki Teresy uczyni Cię swoim narzędziem, aby przez Ciebie mógł dziś okazać komuś swoją miłość.
Niech Cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec † i Syn, i Duch Święty. Amen.
PS.
LIST MATKI TERESY Z KALKUTY DO POLAKÓW
W 1996 r. Matka Teresa, zatrwożona informacją, że w polskim parlamencie toczy się dyskusja nad zmianą ustawy chroniącej życie nienarodzonych, przysłała list z Kalkuty do Polaków, który poniżej drukujemy w całości.
Moi Drodzy
Bracia i Siostry w Polsce!
Jak wiecie, jestem w szpitalu, ale słysząc o zmianach prawa, jakie są rozważane w Polsce, czuję, że Bóg chce, abym zwróciła się do Was w imieniu nienarodzonych dzieci.
Życie jest najpiękniejszym darem Boga. On stworzył nas do wielkich rzeczy, aby kochać i być kochanym. Bóg daje nam czas na ziemi, abyśmy poznali Jego Miłość, abyśmy doświadczyli Jego Miłości do głębi naszego istnienia. Abyśmy Go kochali, byśmy kochali naszych braci i siostry. Życie jest darem Boga. Darem, którym tylko Bóg może obdarzać. I Bóg w swojej pokorze dał mężczyźnie i kobiecie zdolność współpracy z Nim w przekazywaniu życia. Jakikolwiek był Jego zamiar, nie wolno nam ingerować w ten piękny Boży dar ani go niszczyć. Dlaczego dzisiaj ludzie boją się małego dziecka? Ponieważ chcą mieć łatwiejsze, bardziej komfortowe, wygodniejsze życie? Więcej wolności? Bać się należy jedynie łamania Bożych praw, ponieważ Bóg w swojej nieskończonej i czułej miłości pragnie tylko naszego dobra, naszego szczęścia, naszej miłości.
Moi kochani Polacy! Uczcie swoich młodych kochać Boga. Uczcie ich modlić się. A jeśli będziecie trzymać się razem, będziecie kochać się wzajemnie taką miłością, jaką Bóg kocha każdego z nas. Z całych sił starajmy się utrzymać jedność polskich rodzin. Wnośmy prawdziwy pokój w naszą rodzinę, otoczenie, miasto, kraj, w świat. Zaczynajmy od pełnego miłości pokochania małego dziecka już w łonie matki. Jak już wielokrotnie mówiłam w wielu miejscach, tym, co najbardziej niszczy pokój we współczesnym świecie, jest aborcja, ponieważ jeżeli matka może zabić swoje własne dziecko, co może powstrzymać Ciebie i mnie od zabijania się nawzajem? Najbezpieczniejszym miejscem na świecie powinno być łono matki, gdzie dziecko jest najsłabsze i najbardziej bezradne, w pełni zaufania całkowicie zdane na matkę. I pamiętajcie, że Jezus powiedział: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40). Ofiarowuję wszystkie swoje cierpienia, wynikające z choroby i bezradności, abyście dokonali prawidłowego wyboru - abyście wybrali życie, zgodnie z wolą Bożą. Módlmy się! Niech Bóg Was błogosławi.
Kalkuta, 24 września 1996 r.
.
.

Będzie mi miło, gdy pojawią się tutaj Wasze komentarze
OdpowiedzUsuńBóg zapłać za piękne rozważanie Słowa Bożego,! Niech Bóg Księdzu błogosławi a Matka Boża ukryje księdza w swym Niepokalanym Sercu. Otaczam modlitwą
OdpowiedzUsuńBóg zapłać i z serca błogosławie
UsuńBóg zapłać i z serca błogosławie
Usuń