W szabat Jezus wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą prawą rękę. Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go.
On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: «Podnieś się i stań na środku!» Podniósł się i stanął.
Wtedy Jezus rzekł do nich: «Pytam was: Czy wolno w szabat czynić coś dobrego, czy coś złego, życie ocalić czy zniszczyć?»
I spojrzawszy dokoła po wszystkich, rzekł do niego: «Wyciągnij rękę!» Uczynił to, i jego ręka stała się znów zdrowa.
Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, jak mają postąpić wobec Jezusa.
Oto słowo Pańskie.
Refleksja nad Słowem Bożym
To Ewangelia o Jezusie, który przywraca człowiekowi to, co zostało w nim uschnięte — i jednocześnie pokazuje, że miłość do człowieka musi być ważniejsza od bezdusznego trzymania się przepisów.
„Wyciągnij rękę!” – Jezus chce uzdrowić to, co w nas uschło
Wyobraźmy sobie tego człowieka. Przychodzi do synagogi z uschłą prawą ręką. Być może przez lata nauczył się żyć ze swoją słabością. Być może przyzwyczaił się do tego, że pewnych rzeczy nie może zrobić, że potrzebuje pomocy innych, że jest trochę inny.
A jednak Jezus go zauważa.
Co więcej — Jezus mówi do niego: „Podnieś się i stań na środku!”
To niezwykłe. Jezus nie pozwala mu pozostać na uboczu. Wyprowadza go z cienia. Chce, aby człowiek stanął przed Nim taki, jaki jest. I wtedy pada polecenie: „Wyciągnij rękę!”
Przecież Jezus widzi, że ta ręka jest uschła. Wie, że człowiek sam nie potrafi jej uzdrowić. A jednak mówi: „Wyciągnij rękę!”
Może właśnie dlatego, że uzdrowienie zaczyna się wtedy, kiedy człowiek wyciąga ku Jezusowi to, co jest chore, słabe i bezsilne.
Każdy z nas ma coś takiego.
Może uschła miłość do współmałżonka.
Może uschła relacja z dzieckiem.
Może uschła nadzieja.
Może uschła zdolność przebaczania.
Może uschła wiara, która kiedyś była żywa, a dziś pozostało z niej tylko przyzwyczajenie.
I Jezus mówi dzisiaj do każdego z nas:
„Wyciągnij rękę!” - Nie ukrywaj przede Mną tego, co jest chore. Nie udawaj, że wszystko jest dobrze. Nie chowaj się za pozorami pobożności. Pokaż Mi swoją uschłą rękę.
Ale w tej Ewangelii jest jeszcze druga grupa ludzi: uczeni w Piśmie i faryzeusze
Oni również patrzą na Jezusa. Ale patrzą inaczej.
Człowiek cierpi — a oni widzą przepis.
Człowiek potrzebuje pomocy — a oni szukają argumentu przeciw Jezusowi.
I Jezus stawia im bardzo ważne pytanie: „Czy wolno w szabat czynić coś dobrego, czy coś złego, życie ocalić czy zniszczyć?”
To pytanie jest także skierowane do nas.
Bo można być bardzo religijnym, a jednocześnie mieć serce zamknięte na człowieka.
Można znać wszystkie przepisy, modlitwy i zasady, a nie zauważyć człowieka, który stoi obok i cierpi.
Można pilnować, żeby wszystko było „zgodnie z przepisem”, a zapomnieć, że Bóg nigdy nie ustanowił prawa po to, aby człowieka zranić, lecz aby prowadzić go do dobra.
Jezus nie znosi prawa Bożego. Jezus pokazuje jego najgłębszy sens: prawo ma służyć życiu, miłości, miłosierdziu i dobru człowieka.
I jest jeszcze jeden szczegół: Jezus każe temu człowiekowi stanąć na środku.
Może warto dzisiaj zapytać siebie:
Kogo ja stawiam na środku mojego życia?
Czy Jezusa?
Czy może własne przepisy, ambicje, przyzwyczajenia, racje i opinie?
Bo kiedy człowiek przestaje stawiać Jezusa w centrum, bardzo łatwo zaczyna stawiać w centrum samego siebie.
I wtedy nawet religia może stać się narzędziem osądzania innych.
Tymczasem Jezus mówi:
„Wyciągnij rękę!”
Czyli: zrób krok. Zaufaj. Pozwól Mi działać.
Jezus chce uzdrowić to, co w nas uschło, może dzisiaj Jezus mówi to do człowieka, który od dawna uważa, że dla niego już nic się nie zmieni: Wyciągnij rękę.
Do tego, który przestał się modlić: Wyciągnij rękę.
Do tego, który nie potrafi przebaczyć:
Do tego, który upadł i wstydzi się wrócić do Boga: Wyciągnij rękę.
Do tego, który stracił nadzieję: Wyciągnij rękę.
Bo Chrystus nie mówi: „Najpierw stań się zdrowy, a potem przyjdź do Mnie”.
On mówi: „Przyjdź taki, jaki jesteś. Wyciągnij do Mnie swoją słabość. Ja mogę ją przemienić.”
I dlatego najważniejsze pytanie dzisiejszej Ewangelii brzmi nie: „Co jest uschnięte w tamtym człowieku?”, ale: „Co uschło we mnie?”
A potem trzeba zrobić to, co zrobił człowiek z Ewangelii.
Wyciągnąć rękę ku Jezusowi!
Bo to, co dla nas jest niemożliwe, dla Niego nie jest niemożliwe.
On nadal uzdrawia.
On nadal podnosi.
On nadal przywraca życie. Amen.
🙏 Modlitwa o uzdrowienie
Panie Jezu,
Ty widzisz wszystko, co we mnie jest słabe, zranione i uschnięte.
Ty wiesz, czego nie potrafię już sam naprawić.
Dzisiaj staję przed Tobą taki, jaki jestem,
i słyszę Twoje słowa:
„Wyciągnij rękę!”
Jezu, wyciągam ku Tobie moją słabość,
moje lęki, moje grzechy, moje rozczarowania
i wszystko to, co we mnie utraciło życie.
Uzdrów moje serce.
Przywróć mi wiarę, nadzieję i miłość.
Naucz mnie także dostrzegać ludzi, którzy cierpią,
i nigdy nie stawiać przepisów ponad miłością.
Spraw, abym tam, gdzie inni widzą tylko problem,
potrafił zobaczyć człowieka, którego Ty chcesz podnieść.
Jezu, uzdrów we mnie to, co uschło,
i przywróć życie temu, co wydaje się już beznadziejne.
Amen.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz