Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroczystość Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroczystość Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Pokaż wszystkie posty

września 08, 2026

Uroczystość Narodzenia NMP - Maryja – Jutrzenka i ziarno nadziei

września 08, 2026

Uroczystość Narodzenia NMP - Maryja – Jutrzenka i ziarno nadziei

 ✠ Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza (Mt 1, 18-23)

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak.
Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.
Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów».
A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: «Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel», to znaczy «Bóg z nami».


Oto słowo Pańskie.

Refleksja nad Słowem Bożym 

Drodzy Bracia i Siostry!

Dzisiejsza Ewangelia może nas trochę zaskakiwać. Obchodzimy Narodzenie Najświętszej Maryi Panny, a słyszymy Ewangelię o Józefie, Maryi i poczęciu Jezusa.

Dlaczego Kościół właśnie ten fragment daje nam dzisiaj?

Bo Kościół chce nam przypomnieć, kim jest Maryja i po co przyszła na świat.

Maryja nie jest celem naszej wiary. Ona zawsze prowadzi do Jezusa.

W Ewangelii słyszymy słowa:

„Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”.

A potem jeszcze jedno niezwykłe imię:

„Emmanuel” – Bóg z nami.

I właśnie dlatego narodzenie Maryi jest tak wielkim świętem.

Maryja jest Jutrzenką Zbawienia.

Jutrzenka pojawia się jeszcze przed wschodem słońca. Nie jest słońcem, ale mówi: słońce już wschodzi! Nadchodzi światło! Kończy się noc!

Taką jest Maryja.

Jej narodzenie jest jak pierwszy blask nad światem pogrążonym w ciemności. Z Niej przyjdzie na świat Jezus – Słońce Sprawiedliwości, Zbawiciel człowieka.

Dlatego Kościół śpiewa:

„Narodzenie Twoje, Bogarodzico Dziewico, zwiastowało radość całemu światu; z Ciebie bowiem wzeszło Słońce Sprawiedliwości, Chrystus, Bóg nasz”.

Maryja jest więc znakiem, że Bóg nie zostawił świata w ciemności.

I może właśnie tego najbardziej potrzebujemy dzisiaj.

Żyjemy w świecie, w którym wielu ludzi boi się jutra.
Boimy się o nasze rodziny. O dzieci. O zdrowie. O przyszłość. O Kościół.  
O Polskę.  O pokój. Czasami patrzymy na świat i widzimy przede wszystkim ciemność. A dzisiejsze święto mówi:

Nie patrz tylko na noc. Popatrz na Jutrzenkę.

Bóg już rozpoczął swoje dzieło.

Maryja jest dowodem, że Bóg potrafi rozpocząć wielkie rzeczy od czegoś małego, cichego i ukrytego.

Narodziło się małe dziecko.

Świat tego nie zauważył.

Nie było wielkich wydarzeń. Nie było gazet. Nie było kamer. Nie było tłumów.

A jednak właśnie wtedy zaczynała się historia, która miała zmienić świat.

To bardzo ważna wiadomość dla każdego z nas.

Może myślisz dzisiaj:

„Moje życie jest zbyt zwyczajne”.

„Moja modlitwa jest taka mała”.

„Moja rodzina jest słaba”.

„Ja już niewiele mogę”.

A Bóg mówi:

Nie lekceważ małego początku.

Bo Bóg potrafi z małego ziarna wyprowadzić wielkie drzewo.

I tutaj dochodzimy do pięknej polskiej tradycji dzisiejszego święta.

Matka Boża Siewna.

8 września przypada w czasie, gdy rolnik rozpoczyna jesienne zasiewy. Dlatego przynosimy do kościoła ziarno, aby je pobłogosławić i później zasiać w ziemię.

To piękny obraz naszego życia.

Bo każdy człowiek jest trochę jak ziemia.

I każdego dnia coś w nas zostaje zasiane.

Można zasiać wiarę albo zwątpienie.

Można zasiać miłość albo nienawiść.

Można zasiać nadzieję albo lęk.

Można zasiać modlitwę albo obojętność.

Można zasiać dobre słowo albo zranić człowieka słowem, którego później nie da się już cofnąć.

A przecież każdy siew kiedyś wyda plon.

Dlatego dzisiejsza uroczystość stawia nam bardzo konkretne pytanie:

Co ja sieję w swoim domu?

Co sieję w sercu mojego dziecka?

Co sieję w moim małżeństwie?

Co sieję w relacjach z ludźmi?

Co sieję każdego dnia w swoim własnym sercu?

Bo być może modlimy się o piękny plon, a jednocześnie siejemy zupełnie inne ziarno.

Prosimy o pokój, a siejemy gniew.

Prosimy o zgodę w rodzinie, a ciągle wypominamy sobie winy.

Prosimy Boga o dobre dzieci, a sami nie dajemy im czasu ani przykładu wiary.

Prosimy o nadzieję, a codziennie karmimy serce wiadomościami, lękiem i narzekaniem.

Maryja pokazuje nam dzisiaj coś zupełnie innego.

Jej życie było ziemią otwartą na Boga.

Bóg zasiał w Niej swoje ziarno.

A Ona pozwoliła, aby to ziarno wydało plon.

Tym plonem stał się Jezus.

Dlatego dzisiaj możemy powiedzieć:

Maryja jest Jutrzenką, ale jest także ziemią, która przyjęła Boże ziarno.

I to jest zadanie również dla nas.

Pozwolić Bogu zasiać w sobie Jego słowo.

Pozwolić Mu wzrastać.

Nie wszystko musi wydarzyć się natychmiast.

Ziarno najpierw zostaje ukryte w ziemi.

Potem długo niczego nie widać.

A jednak ono żyje.

Tak samo jest z Bożym działaniem.

Może modlisz się za swoje dziecko już od wielu lat i nie widzisz żadnej zmiany.

Może modlisz się za małżeństwo.

Za człowieka, który odszedł od Boga.

Za kogoś, kto pogubił swoje życie.

I wydaje ci się, że nic się nie dzieje.

Nie przestawaj siać.

Ziarno potrzebuje czasu.

Potrzebuje ziemi.

Potrzebuje deszczu.

Potrzebuje cierpliwości.

I przede wszystkim potrzebuje Boga.

Dzisiejsza uroczystość mówi nam więc:

Nie bój się małych początków.

Nie gardź małą modlitwą.

Nie lekceważ jednego dobrego słowa.

Nie lekceważ pojednania.

Nie lekceważ różańca odmówionego za dziecko.

Nie lekceważ niedzielnej Mszy Świętej.

Nie lekceważ tego, że dzisiaj komuś przebaczysz.

Może właśnie z tego małego ziarna Bóg przygotowuje wielki plon.

A kiedy przyjdzie noc i będziesz miał wrażenie, że nic już nie ma sensu, spójrz na Maryję – Jutrzenkę.

Jutrzenka mówi:

Jeszcze jest noc, ale zbliża się światło.

Jeszcze nie wszystko rozumiesz, ale Bóg prowadzi.

Jeszcze nie widzisz owocu, ale ziarno już zostało zasiane.

Jeszcze nie widzisz rozwiązania, ale Bóg już działa.

I dlatego dzisiaj, w święto Narodzenia Maryi, możemy prosić:

Maryjo, Matko Boża Siewna, naucz nas dobrze siać.

Naucz nas siać w naszych rodzinach wiarę.

W naszych małżeństwach – miłość.

W naszych dzieciach – dobro.

W naszych wspólnotach – jedność.

W sercach ludzi zranionych – nadzieję.

A przede wszystkim naucz nas przyjmować Chrystusa.

Bo przecież cały sens Twojego życia jest w Jezusie.

Ty jesteś Jutrzenką.

On jest Słońcem.

Ty wskazujesz drogę.

On jest Drogą.

Ty niesiesz Jezusa.

On jest Zbawicielem.

Dlatego patrząc dzisiaj na Maryję, nie zatrzymujmy się na Niej.

Idźmy za Jej spojrzeniem.

A Ona zawsze mówi to samo:

„Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.

Maryjo, Jutrzenko Zbawienia,

rozświetl nasze ciemności.

Maryjo, Matko Boża Siewna,

naucz nas siać dobro.

Maryjo, Matko nadziei,

wyproś nam cierpliwość, gdy jeszcze nie widzimy owocu.

I spraw, aby z ziarna naszej wiary, 

modlitwy, miłości i ofiary  

       wyrósł w naszym życiu Jezus Chrystus.

Amen.

✝️ Przyjmijcie Chrystusowe błogosławieństwo:

Niech Bóg, który przez Maryję dał światu Jutrzenkę Zbawienia, rozświetla wszystkie ciemności waszego życia.

Niech Maryja, Matka Boża Siewna, wyprasza wam łaskę dobrego zasiewu — wiary, miłości, modlitwy, przebaczenia i nadziei.

Niech ziarno Bożego słowa, zasiane w waszych sercach, wzrasta cierpliwie i przynosi obfity plon.

A Jezus Chrystus, którego Maryja przyniosła światu,
niech będzie zawsze waszym światłem, pokojem i nadzieją.

Niech was błogosławi Bóg Wszechmogący:
† Ojciec i Syn, i Duch Święty.
Amen. 

września 07, 2026

Uroczystość Narodzenia Najświętszej Maryi Panny - Nie bój się wziąć do siebie Maryi

września 07, 2026

Uroczystość Narodzenia Najświętszej Maryi Panny - Nie bój się wziąć do siebie Maryi

✠ Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza (Mt 1, 18-23)
 
Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem prawym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: "Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów". A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez proroka: "Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy Bóg z nami". Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, ja mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie, lecz nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus. 

Refleksja nad Słowem Bożym

Liturgia Bożego słowa tej Mszy św. dzisiejszej ukazuje, jak całe życie Matki Najświętszej polegało na odniesieniu do Jezusa, do całego ludu Bożego. Dlatego w to dzisiejsze święto, Święto Narodzenia NMP, niejako na pierwszym planie do głosu dochodzi tajemnica Narodzenia Jezusa Chrystusa.

Ewangelia, którą wysłuchaliśmy przed chwilą, ukazuje – długą, co prawda – genealogię Jezusa, genealogię, która zagłębia Jezusa w Jego korzenie historii całego Narodu Wybranego, cofając się aż do Abrahama i Dawida. W liście tych sławnych ludzi, i tych ludzi, których może mniej znamy, tych imion tak wielu, ukrywa się jakaś wielka myśl, jakaś złota nić, rozwijająca się przez wieki; nić, która dochodzi aż na koniec do Maryi, Matki Najświętszej. Jest to wielkie oczekiwanie na spotkanie Boga z człowiekiem; oczekiwanie, które zostało przygotowane przez obietnice daną Abrahamowi; oczekiwanie zapoczątkowane w dynastii Dawidowej, przechodzącej w ciągu tak wielu wieków historii Narodu Wybranego, historii, która wpisuje w swoje losy również czas narodzin Matki Jezusa. W Niej właśnie urzeczywistnia się Boże Słowo; w Niej to ziarno Bożego Słowa staje się Ciałem. I chociaż Maryja jest wpisana w tak wielką historię Odkupienia, zbawienia świata, to Ona ma też swoją własną historię; ma własną historię narodzenia, ma historię swojego cichego życia w Nazarecie u boku swoich rodziców Joachima i Anny.

Chrześcijanie w przeciągu dwudziestu już wieków, ciągle swoją myślą wybiegają do Matki Najświętszej, do tajemnicy Jej pojawienia się na świecie; wybiegają, bowiem Jej narodzenie, to jak gdyby zapoczątkowanie dzieła odkupienia świata. Jej pojawienie się na świecie, to tak, jak to słońce poranne, które wstaje i oświetla cały świat swoimi promieniami. Ono ukazuje tą pełnię zbawienia, wskazuje, że wypełniły się czasy, przyszedł czas zbawienia świata, i to się dokonuje również przez Nią. Gdyby bowiem nie zaistniała Maryja, w swej najwyższej doskonałości, w swej świętości, w swym doskonałym posłuszeństwie Bożym planom w świecie, nie mogłoby nastąpić Wcielenie Bożego Syna, nie byłoby odkupienia świata.

W naszej Ojczyźnie święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w szczególny sposób upodobał sobie wiejski lud, nazywając je świętem Matki Boskiej Siewnej. Był bowiem taki dawny zwyczaj, że dopiero po tym święcie i po przygotowaniu pól zaczynano jesienny siew:

Gdy o Matce Bożej zasiano,
To ani za późno, ani za rano.

To święto kościelne staje się również tematem dla poetów. Poświęca mu jeden ze swoich wierszy Józef Skóra. W wierszu: Matka Boża Siewna pisze:

Idzie Matka Boska Siewna
po jesiennej roli,
wsiewa ziarno w ziemię czarną
w złotej aureoli.
Rzuca swe płomienne blaski
na pola i sioła,
Miłosierna, pełna łaski
patrzy dookoła…

W święto Matki Bożej Siewnej, jak każe dawny zwyczaj, rolnicy przynoszą ziarno przeznaczone na tegoroczny zasiew. Kapłan, poświęcając je, wypowiada następującą modlitwę: „Boże, Ty sprawiasz, że wszelkie nasiona wpadłszy w ziemię obumierają, aby wydać plon (…). Prosimy Cię, pobłogosław te ziarna zbóż i inne nasiona.  Zachowaj je przed gradem, powodzią, suszą i wszelką szkodą, a ziemię użyźnij rosą z nieba, aby rośliny z nich wyrosłe wydały obfite plony. Spraw też, abyśmy za przykładem Najświętszej Maryi Panny (…) przynosili plon stokrotny przez naszą wytrwałość w pełnieniu Twojej woli”. I tak zaorane zagony czekają na przyjęcie nowego daru – ziemia wkrótce otrzyma nowe ziarno; ono jeszcze przed nadejściem zimy uraduje nasze oczy zielenią. Na wiosnę ziarno przygarnięte przez ziemię, wraz z całą naturą, wybuchnie bogatym wzrostem. Pod koniec lata znów uraduje nas plonem stokrotnym.

Nic więc dziwnego, że Kościół pragnie 8 września, a więc pod koniec lata i na progu jesieni, uczcić Matkę Bożą, wspominając Jej narodzenie. Jej przyjście na świat tak bardzo przywołuje w wyobraźni obraz jesiennego siewu. W Maryi bowiem Bóg powierzył ziemi drogocenne „ziarno”, które w przyszłości wyda plon. „Błogosławiony jest owoc żywota Twojego…” – modlą się dziś tysiące ludzi wierzących na całej ziemi. 



Narodzeniu Maryi nie towarzyszyło żadne szczególne wydarzenie i Ewangelie nic nam o nim nie mówią. Urodziła się zapewne w jakimś miasteczku Galilei, prawdopo­dobnie w samym Nazarecie, i tego dnia nic osobliwego na jej temat nie zostało ludziom objawione. Świat nadal przywiązywał wagę do innych wydarzeń, które potem zo­stały całkowicie wymazane z ludzkiej pamięci, nie pozo­stawiając po sobie najmniejszego śladu. To, co jest ważne dla Boga, często przechodzi niepostrzeżenie przed oczyma ludzi, którzy szukają czegoś nadzwyczajnego, co by ulżyło ich egzystencji. Jedynie w Niebie przeżywano święto, wiel­kie święto.

Maryja przeżyła potem wiele lat niezauważo­na przez nikogo. Cały Izrael oczekiwał tej dziewicy zapowiedzianej przez Pismo (por. Rdz 3, 15; Iz 7, 14), ale nikt nie wiedział, że Ona już żyje wśród ludzi. Na pozór prawie nie różniła się od innych. Odznaczała się silną wolą, prag­nęła i kochała z trudną do zrozumienia siłą, miłością, która we wszystkim dostosowywała się do miłości Boga. Swoją inteligencję oddała w służbę tajemnicom, które stopniowo odkrywała, doskonale rozumiała związek między nimi i proroctwa mówiące o Odkupicielu, a swoje umiejętno­ści wykorzystywała przy tkaniu, gotowaniu i innych pra­cach domowych. Odznaczała się dobrą pamięcią: zachowywa­ła wiernie wszystkie (…) sprawy w swym sercu (Łk 2, 51) i przechodziła od jednego wspomnienia do drugiego, po­sługiwała się konkretnymi faktami. Najświętsza Maryja Panna posiadała żywą wyobraźnię, dzięki czemu Jej życie było pełne inicjatyw, służenia innym, przynoszenia ulgi w ich egzystencji, czasami bolesnej z powodu choroby lub nieszczęścia… Bóg spoglądał na Nią z miłością, jak wyko­nywała drobne obowiązki każdego dnia, a te niepozorne zajęcia przynosiły Jej wielką radość. Maryja wiedziała, że aby się Bogu przypodobać, jednego potrzeba, to jest, aby najdrobniejsze rzeczy czynić z wielkiej miłości – miłość i zawsze miłość.

Gdy patrzymy na Jej zwyczajne życie, uczmy się wykonywać codzienne czynności, pamiętając o obecności Bo­żej. Służmy innym bez hałasu, bez ustawicznego podkre­ślania swoich praw lub przywilejów, które przecież zostały nam dane, wykonujmy rozpoczętą pracę do końca. Jeżeli będziemy naśladować Najświętszą Maryję Pannę, nauczy­my się doceniać drobiazgi monotonnych dni, nadawać nad­przyrodzony sens uczynkom, których może nikt nie widzi: czyszczeniu mebli, uaktualnianiu danych w komputerze, ścieleniu łóżka, szukaniu dokładnych informacji i danych do przygotowywanej lekcji. Te małe rzeczy, wykonywane z miłością, przyciągają miłosierdzie Boże i ustawicznie po­większają łaskę uświęcającą w duszy. Maryja jest doskonałym przykładem takiego codziennego oddania się, które polega na uczynieniu ze swego życia ofiary dla Pana.

Od małych rzeczy wiele zależy. Sam Pan Jezus powiedział w przypowieści o talentach, że kto nie będzie wierny w małych rzeczach, powoli upadnie w większych.

Moi drodzy! Skoro Salomon z okazji poświęcenia materialnej świątyni wraz z całym ludem Izraela składał tak wielką i wspaniałą ofiarę, jakaż powinna być radość nasza z powodu świętowania narodzenia Najświętszej Maryi Panny, do której łona, jak do najświętszej świąty­ni osobiście zszedł Bóg, by przyjąć od Niej ludzką naturę i żyć widzialnie wśród ludzi? Czy pamiętamy o dniu urodzin swojej Matki? – także tej ziemskiej matki? Jak czcimy ten dzień? 




września 07, 2026

Homilia na Uroczystość Narodzenia Najświętszej Maryi Panny

września 07, 2026

Homilia na Uroczystość Narodzenia Najświętszej Maryi Panny
Liturgia Bożego słowa tej Mszy św. dzisiejszej ukazuje, jak całe życie Matki Najświętszej polegało na odniesieniu do Jezusa, do  całego ludu Bożego. Dlatego w to dzisiejsze święto, Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, niejako na pierwszym planie do głosu dochodzi tajemnica Narodzenia Jezusa Chrystusa.

Ewangelia, którą wysłuchaliśmy przed chwilą, ukazuje – długą, co prawda – genealogię Jezusa, genealogię, która zagłębia Jezusa w Jego korzenie historii całego Narodu Wybranego, cofając się aż do Abrahama i Dawida. W liście tych sławnych ludzi, i tych ludzi, których może mniej znamy, tych imion tak wielu, ukrywa się jakaś wielka myśl, jakaś złota nić, rozwijająca się przez wieki; nić, która dochodzi aż na koniec do Maryi, Matki Najświętszej. Jest to wielkie oczekiwanie na spotkanie Boga z człowiekiem; oczekiwanie, które zostało przygotowane przez obietnice daną Abrahamowi; oczekiwanie zapoczątkowane w dynastii Dawidowej, przechodzącej w ciągu tak wielu wieków historii Narodu Wybranego, historii, która wpisuje w swoje losy również czas narodzin Matki Jezusa. W Niej właśnie urzeczywistnia się Boże Słowo; w Niej to ziarno Bożego Słowa staje się Ciałem. I chociaż Maryja jest wpisana w tak wielką historię Odkupienia, zbawienia świata, to Ona ma też swoją własną historię; ma własną historię narodzenia, ma historię swojego cichego życia w Nazarecie u boku swoich rodziców Joachima i Anny.

Chrześcijanie w przeciągu dwudziestu już wieków, ciągle swoją myślą wybiegają do Matki Najświętszej, do tajemnicy Jej pojawienia się na świecie; wybiegają, bowiem Jej narodzenie, to jak gdyby zapoczątkowanie dzieła odkupienia świata. Jej pojawienie się na świecie, to tak, jak to słońce poranne, które wstaje i oświetla cały świat swoimi promieniami. Ono ukazuje tą pełnię zbawienia, wskazuje, że wypełniły się czasy, przyszedł czas zbawienia świata, i to się dokonuje również przez Nią. Gdyby bowiem nie zaistniała Maryja, w swej najwyższej doskonałości, w swej świętości, w swym doskonałym posłuszeństwie Bożym planom w świecie, nie mogłoby nastąpić Wcielenie Bożego Syna, nie byłoby odkupienia świata.

W naszej Ojczyźnie święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w szczególny sposób upodobał sobie wiejski lud, nazywając je świętem Matki Boskiej Siewnej. Był bowiem taki dawny zwyczaj, że dopiero po tym święcie i po przygotowaniu pól zaczynano jesienny siew:
Gdy o Matce Bożej zasiano,
To ani za późno, ani za rano.
 
To święto kościelne staje się również tematem dla poetów. Poświęca mu jeden ze swoich wierszy Józef Skóra. W wierszu: Matka Boża Siewna pisze:
Idzie Matka Boska Siewna
po jesiennej roli,
wsiewa ziarno w ziemię czarną
w złotej aureoli.
Rzuca swe płomienne blaski
na pola i sioła,
Miłosierna, pełna łaski
patrzy dookoła…

W święto Matki Bożej Siewnej, jak każe dawny zwyczaj, rolnicy przynoszą ziarno przeznaczone na tegoroczny zasiew. Kapłan, poświęcając je, wypowiada następującą modlitwę: „Boże, Ty sprawiasz, że wszelkie nasiona wpadłszy w ziemię obumierają, aby wydać plon (…). Prosimy Cię, pobłogosław te ziarna zbóż i inne nasiona.  Zachowaj je przed gradem, powodzią, suszą i wszelką szkodą, a ziemię użyźnij rosą z nieba, aby rośliny z nich wyrosłe wydały obfite plony. Spraw też, abyśmy za przykładem Najświętszej Maryi Panny (…) przynosili plon stokrotny przez naszą wytrwałość w pełnieniu Twojej woli”. I tak zaorane zagony czekają na przyjęcie nowego daru – ziemia wkrótce otrzyma nowe ziarno; ono jeszcze przed nadejściem zimy uraduje nasze oczy zielenią. Na wiosnę ziarno przygarnięte przez ziemię, wraz z całą naturą, wybuchnie bogatym wzrostem. Pod koniec lata znów uraduje nas plonem stokrotnym.

Nic więc dziwnego, że Kościół pragnie 8 września, a więc pod koniec lata i na progu jesieni, uczcić Matkę Bożą, wspominając Jej narodzenie. Jej przyjście na świat tak bardzo przywołuje w wyobraźni obraz jesiennego siewu. W Maryi bowiem Bóg powierzył ziemi drogocenne „ziarno”, które w przyszłości wyda plon. „Błogosławiony jest owoc żywota Twojego…” – modlą się dziś tysiące ludzi wierzących na całej ziemi.
 
Narodzeniu Maryi nie towarzyszyło żadne szczególne wydarzenie i Ewangelie nic nam o nim nie mówią. Urodziła się zapewne w jakimś miasteczku Galilei, prawdopo­dobnie w samym Nazarecie, i tego dnia nic osobliwego na jej temat nie zostało ludziom objawione. Świat nadal przywiązywał wagę do innych wydarzeń, które potem zo­stały całkowicie wymazane z ludzkiej pamięci, nie pozo­stawiając po sobie najmniejszego śladu. To, co jest ważne dla Boga, często przechodzi niepostrzeżenie przed oczyma ludzi, którzy szukają czegoś nadzwyczajnego, co by ulżyło ich egzystencji. Jedynie w Niebie przeżywano święto, wiel­kie święto.
 
Maryja przeżyła potem wiele lat niezauważo­na przez nikogo. Cały Izrael oczekiwał tej dziewicy zapowiedzianej przez Pismo (por. Rdz 3, 15; Iz 7, 14), ale nikt nie wiedział, że Ona już żyje wśród ludzi. Na pozór prawie nie różniła się od innych. Odznaczała się silną wolą, prag­nęła i kochała z trudną do zrozumienia siłą, miłością, która we wszystkim dostosowywała się do miłości Boga. Swoją inteligencję oddała w służbę tajemnicom, które stopniowo odkrywała, doskonale rozumiała związek między nimi i proroctwa mówiące o Odkupicielu, a swoje umiejętno­ści wykorzystywała przy tkaniu, gotowaniu i innych pra­cach domowych. Odznaczała się dobrą pamięcią: zachowywa­ła wiernie wszystkie (…) sprawy w swym sercu (Łk 2, 51) i przechodziła od jednego wspomnienia do drugiego, posługiwała się konkretnymi faktami. Najświętsza Maryja Panna posiadała żywą wyobraźnię, dzięki czemu Jej życie było pełne inicjatyw, służenia innym, przynoszenia ulgi w ich egzystencji, czasami bolesnej z powodu choroby lub nieszczęścia… Bóg spoglądał na Nią z miłością, jak wykonywała drobne obowiązki każdego dnia, a te niepozorne zajęcia przynosiły Jej wielką radość. Maryja wiedziała, że aby się Bogu przypodobać, jednego potrzeba, to jest, aby najdrobniejsze rzeczy czynić z wielkiej miłości – miłość i zawsze miłość.
 
Gdy patrzymy na Jej zwyczajne życie, uczmy się wyko­nywać codzienne czynności, pamiętając o obecności Bo­żej. Służmy innym bez hałasu, bez ustawicznego podkre­ślania swoich praw lub przywilejów, które przecież zostały nam dane, wykonujmy rozpoczętą pracę do końca. Jeżeli będziemy naśladować Najświętszą Maryję Pannę, nauczy­my się doceniać drobiazgi monotonnych dni, nadawać nadprzyrodzony sens uczynkom, których może nikt nie widzi: czyszczeniu mebli, uaktualnianiu danych w komputerze, ścieleniu łóżka, szukaniu dokładnych informacji i danych do przygotowywanej lekcji. Te małe rzeczy, wykonywane z miłością, przyciągają miłosierdzie Boże i ustawicznie powiększają łaskę uświęcającą w duszy. Maryja jest doskonałym przykładem takiego codziennego oddania się, które polega na uczynieniu ze swego życia ofiary dla Pana.
 
Od małych rzeczy wiele zależy. Sam Pan Jezus powiedział w przypowieści o talentach, że kto nie będzie wierny w małych rzeczach, powoli upadnie w większych. 
 
Moi drodzy! Na koniec zapytajmy: Czy pamiętamy o dniu urodzin swojej Matki? – także tej ziemskiej matki? Jak czcimy ten dzień?

Copyright © 2016 Homilie i rozważania , Blogger