kwietnia 12, 2022
Zamyślenia wielkopostne - Trzy postawy
kwietnia 12, 2022
kwietnia 12, 2022
Wielki Wtorek - Zapowiedź zdrady Judasza
kwietnia 12, 2022
„Jezus, umoczywszy kawałek chleba, wziął i podał Judaszowi. A po spożyciu kawałka chleba, wszedł w niego szatan”.Judasz. Trzeba przyznać, że wiele słów usłyszał na swój temat w ciągu tych dwudziestu wieków; wiele słów, i to bardzo negatywnych. Trudno się dziwić. Bo przecież ten, przez którego został Syn Człowieczy wydany „lepiej by mu przywiązano kamień młyński u szyi”. Wiele słów powiedziano na jego temat.
Judasz stał się symbolem zdrady; symbolem sponiewieranego powołania. I rzeczywiście, dosyć trudno wydobyć z siebie jakieś życzliwe słowo na temat tego nikczemnika.
A przecież wszystko zaczęło się tak urzekająco. Był jednym z tych, na którego spojrzał kiedyś ów tajemniczy Młodzieniec, nad jeziorem galilejskim. Patrzył im wtedy głęboko w oczy, a prawdę powiedziawszy, to patrzył wprost do serca, i poruszał gdzieś na dnie tego serca te najczulsze struny człowieczeństwa. Zostawił, tak jak inni, wszystko: wszystkie swoje plany, wszystkie swoje ambicje i marzenia. Pewnie miał na początku dużo dobrej woli. Pewnie chciał iść za Mistrzem, i pewnie wołał na samym początku, tak, jak Piotr z Ewangelii: „Panie, życie moje oddam za Ciebie”.
Czy możemy przypuszczać, że już od samego początku, jego serce było nasączone podstępem? Czy nie widział cudów? Czy nie słuchał, tych cudownych mów o miłości, o przebaczeniu? Czy nie był zachwycony ową wspaniałą sceną, kiedy to Jezus rzekł do niewiasty: „Nie potępiam cię...”? Czy nie patrzył z zachwytem na Mistrza wtedy, kiedy powiedział wzburzonym falom: „Uciszcie się”?
A jednak, gdzieś, w pewnym momencie, Judasz popełnił błąd. Było w nim ciągle za dużo człowieka, a za mało Boga. Tak, jakby owo tchnienie życia, tam z raju, nie dotknęło go aż do głębi, jakby nie pozwolił na to, by dobry Bóg ulepił z tego prochu prawdziwe człowieczeństwo; tak, jakby się wzbraniał, tak, jakby nie pozwolił Bogu wejść, aż na dno serca. Było w nim za dużo z człowieka, a za mało z Boga. I pewnie dlatego właśnie, ciągle nie mógł zrozumieć, że do królestwa Bożego wcale nie idzie się przez zaszczyty; nie mógł zrozumieć tego, że za Bogiem wcale nie muszą iść tłumy, które będą Panu Bogu stawiać pomniki; nie mógł zrozumieć tego, że zbawienie dokonuje się poprzez krzyż, poprzez wytrwałość w niesieniu krzyża. Bo dopiero tam, gdzie się niesie krzyż, tam też może zabłysnąć poranek Zmartwychwstania. Nie mógł zrozumieć, że do Boga idzie się cicho, skromnie, wale nie krzycząc o swojej świętości; nie mógł zrozumieć, co to za Król, na którym nie ma wspaniałej szaty, którego nie noszą na ramionach. Chciał iść do Boga na skróty. Chciał dojść do królestwa tak łatwo, tak trochę zbyt przyjemnie.
I właśnie wtedy, tam, w Wieczerniku, kiedy miłość Boga zabłysnęła, on poczuł się bezradny, tak, jak kiedyś Adam w raju, kiedy zabłysła przed nim świętość Boga, on, że swoim małym sercem, poczuł się nagi, poczuł się bezradny, poczuł się zupełnie nijaki. W Judaszu jest właśnie coś z Adama, który mówi Bogu: „NIE”, a potem, zawstydzony swoim grzechem, ucieka w ciemność.
Było w nim za dużo człowieka, a za mało z Boga. I w głowie mu się to nie mieściło, że nawet ten jego grzech, który był czerwony, jak szkarłat, że ten jego grzech mógł też „ponad śnieg wybieleć”. Mówi Pismo, że zrozpaczony swoim grzechem, zabił się, a jego ciało rozpadło się na części. Zatrważające, bo śmierć nie była dla niego zjednoczeniem, ale rozpadem.
Stajemy u progu tego świętego czasu. I gdzieś tam słyszę, jak święty Paweł szepce do ucha: „Kto stoi, niechaj baczy, aby nie upadł”. Chcę więc zawołać: Ty, Boże, masz wzrastać w moim sercu, a ja mam się umniejszać. Bo jeśli będzie inaczej, bo jeśli stanie się odwrotnie, to los Judasza będzie i moim losem. W Tobie, Panie, ucieczka moja: niechaj wstydu nie zaznam na wieki; wyzwól mnie i ratuj, w swej sprawiedliwości. Nakłoń ku mnie Swoje ucho, i ześlij na mnie Swoje ocalenie. AMEN.
kwietnia 12, 2022
Wielki Wtorek - Tajemnica ludzkiego serca
kwietnia 12, 2022
kwietnia 10, 2022
Zamyślenia wielkopostne - Korzeń grzechu
kwietnia 10, 2022
Wielki Poniedziałek
Namaszczenie w Betanii...
Refleksja nad Słowem Bożym
kwietnia 10, 2022
Wielki Poniedziałek - Namaszczenie w Betanii
kwietnia 10, 2022
Słowa Ewangelii według Świętego Jana
Refleksja nad Słowem Bożym
Najpierw jesteśmy w Betanii, tam, gdzie Jezus wcześniej dokonał wielkiego cudu wskrzeszenia Łazarza, swojego przyjaciela. Jezus przybywa do tej Betanii. Tam Jezusowi została wyprawiona uczta. Na tej uczcie jest On sam, jako gość, na tej uczcie jest również wskrzeszony przyjaciel, Łazarz. Niektórzy może chcieli by zapytać, jak się czuł, co przeżywał, co pamięta. Ale może pójdźmy dalej. Na uczcie były także siostry Łazarza: Marta i Maria. Marta robiła to, co do niej należało w domu, a Maria wypełniła zwyczaj, który wtedy był powszechnym zwyczajem, dokonała namaszczenia Gościa, który przybył na ucztę. Ale wówczas, w tamtych czasach, tego namaszczania dokonywano na głowie gościa. W tym wypadku, w tej scenie ewangelicznej, Maria namaściła nogi Jezusa, i własnymi włosami je wytarła. Co więcej, tego namaszczenia dokonała nie jakimś zwykłym olejkiem, ale drogocennym olejkiem – olejkiem nardowym, bardzo drogim; rozbiła szkło i wylała ów olejek na nogi Jezusa. I – jak Ewangelista dodaje – wart on był trzysta denarów. Trzysta denarów, to suma dosyć spora, bowiem w tamtych czasach zarobek dzienny pracownika wynosił jednego denara, a więc trzysta denarów, to prawie roczny zarobek pracownika. I dalej Ewangelista opisuje reakcję jednego z Apostołów, reakcję Judasza na to wszystko, co zobaczył, na to, że Jezusowi namaszczono nogi, że tego namaszczenia dokonano tak drogocennym olejkiem. I moglibyśmy powiedzieć, że ta reakcja Judasza byłaby może logiczna, gdyby była ona prawdziwa, gdyby ona płynęła z tej troski, którą chciał zaznaczyć. Ale ta reakcja Judasza nie była prawdziwa, bowiem była fałszywa, była podyktowana – jak zaznacza Ewangelista Jan – troską o własne posiadanie, troską o swój zysk. To była postawa fałszywa. I w tym kontekście: tego czynu Marii, tej wypowiedzi Judasza, Jezus dorzuca swoje własne dwa zdania: “Zostaw ją, uczyniła to, aby zachować to w pamięci na dzień Mojego pogrzebu” – i zaraz drugie – “bo ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie”. Cóż te zdania mogą oznaczać? One zawierają dwie myśli. Jedna taka trochę teologiczna, druga bardziej dotycząca naszego codziennego życia – moralna.
Ta teologiczna: Zostaw ją, uczyniła to, aby zachować to w pamięci na dzień Mojego pogrzebu, tymi słowami Jezus podkreśla i dostrzega czyn, którego dokonała Maria; dostrzega czyn, bo to był prorocki czyn. Jezus wie, że po swojej śmierci nie będzie namaszczony i podkreśla właśnie to, że Maria uczyniła to na dzień Jego pogrzebu (tak mówi Jezus). I wiemy także, że Jezusa nie namaszczą nawet po dniu szabatu, bo Jezus już powstał z martwych. Co oznacza ten czyn Marii dla nas? Dziś, gdy się wpatrujemy w ten jej czyn, trzeba zauważyć, że przez to namaszczenie tym drogocennym olejkiem, namaszczenie nóg Jezusa, Maria wyznała swoją wielką wiarę w Jezusa Chrystusa; wyznała wiarę, że Jezus jest Zbawicielem, że Jezus jest Mesjaszem – właśnie tym czynem namaszczenia nóg Jezusa.
I dalej, drugie zdanie: bo oto ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie – Jezus wie, że będzie zabrany od tych przyjaciół swoich; będzie zabrany od uczniów, Apostołów. Jezusa nie będzie. Ale znów po swoim zmartwychwstaniu będzie obecny tak samo, jak są pośród nas obecni ci ubodzy, o których mówił Jezus. “Bo ubogich zawsze macie u siebie...”, jak gdyby chciał nam powiedzieć, że możemy Go spotkać w drugim człowieku, który jest obok nas, szczególnie w tym, o których powinni się troszczyć Apostołowie, a wśród nich Judasz, który zabiegał o tak wielką sumę. “Bo ubogich zawsze macie u siebie, Mnie nie zawsze”.
W pewnym domu zatroskana babcia czytała wnukom Ewangelię. Czytała. Opowiadała. W pewnym momencie jedno z tych dzieci zadało jej pytanie: Babciu, jakże bardzo zazdroszczę tamtym ludziom, bo oni mogli w swoim życiu spotkać Jezusa Chrystusa, a my nie możemy. Wtedy babcia odpowiedziała: Drogie dzieci, nie zazdrośćcie, teraz spotkać Jezusa też możecie, właśnie w tych ludziach biednych, w tych, których spotykacie, którzy przechodzą obok nas; tych, którym czasami może pomogliśmy, a innym razem nie pomogliśmy. Tego Jezusa, który został zabrany, ale znów do nas przychodzi, spotykamy również w sakramencie Eucharystii, na której się gromadzimy. Tutaj Jezus jest obecny, ale trzeba może dokonać takiego wielkiego czynu – takiego, jak dokonała Maria – widzieć w Jezusie Mesjasza, widzieć w Jezusie Zbawiciela, Zbawiciela również mojego, bo Jezus przyszedł aby mnie osobiście zbawić. Dokonajmy tego czynu w czasie tej Mszy św., że uznamy Jezusa jako Mesjasza, Zbawiciela mojego. AMEN.
kwietnia 09, 2022
Zamyślenia wielkopostne - Niedziela Palmowa
kwietnia 09, 2022
Od Hosanna do Ukrzyżuj Go
Uczniowie, którzy towarzyszyli Jezusowi od Galilei, rozścielają przed
Nim swe płaszcze, a na drogę rzucają ucięte gałązki. Taki był rytuał
towarzyszący powitaniu króla. Jezus wjeżdża do Jerozolimy, jako
prawdziwy król Izraela. Wołanie Hosanna!, oznaczało Uratuj, pomóż! Była
to uroczysta inwokacja żydowska. Jezus jest tym, który przychodzi w imię
Pańskie i dzięki któremu przychodzi królestwo Dawidowe. Ale Miasto
Dawidowe zamyka się przed swym królem. Zawołaniem Hosanna na
wysokościach! uczniowie proszą aniołów, by im wtórowali w niebie. Jezus
przybywa nie tylko do miasta, lecz i do świątyni. Przygląda się
wszystkiemu. Jest teraz sam z Dwunastoma.
Ci, którzy rozkładali przed Jezusem wjeżdżającym do Jerozolimy
swe płaszcze, nie byli ludźmi bogatymi. Należy pamiętać, że ludzie
czasów biblijnych bardzo cenili sobie ubranie, gdyż było ono dla nich
środkiem umożliwiającym przetrwanie. Zdobywane z trudem ubrania uważano
za rzeczy cenne. Szata jako obraz podstawowej ludzkiej potrzeby stała
się symbolem Bożego zaopatrzenia. Ubiór (wraz z żywnością) jest jedną z
dwóch dziedzin życia ludzkiego, o które Jezus zabrania troszczyć się
przesadnie.
Czyż uczniowie, którzy rozkładali płaszcze przed Jezusem, w
sposób nieuświadomiony nie wyrazili potrzeby zwleczenia z siebie starego
człowieka? Wskazywało to również na potrzebę odrzucenia przez nich
uczynków ciemności. Zdejmowanie szat miało wymiar duchowy. Pięknie mówił
o tym Hiob: Zdobiła mnie dotąd uczciwość, prawość mi płaszczem,
zawojem (Hi 29,14). Ubiór człowieka był symbolem grzeszności. Po
grzechu pierworodnym pierwsi rodzice zrobili sobie przepaski, aby ukryć
swoją nagość. Szata stała się symbolem chęci ukrycia ludzkiego wstydu.
Często przemoc była postrzegana jako szata, którą człowiek się okrywa.
Zatem szaty, które rozkładane są przez Jezusem są znakiem
podporządkowania się Jemu, uznania Jego królewskiej władzy i prośbą o
przyobleczenie człowieka na nowo. Zbawienie było opisywane jako szata:
Ogromnie się weselę w Panu, dusza moja raduje się w Bogu moim, bo mnie
przyodział w szaty zbawienia, okrył mnie płaszczem sprawiedliwości, jak
oblubieńca, który wkłada zawój, jak oblubienicę strojną w swe klejnoty
(Iż 61,10).
Modlitwa
Daj mi Boże pragnienie rozścielenia przed Tobą mojego serca i umysłu.
Pomóż, ratuj, bo stan ich jest opłakany. Utwórz w nich na nowo miejsce
Twojego królowania. Odnów swoją świątynię. Pokaż jak żyć, a nie jak
przetrwać. Niech na nowo umysł i serce staną się miejscem pielęgnowania,
noszenia Twojego słowa i troski o Twoją mądrość. Nie dają radości
rzeczy, którymi się przyodziewam. Nie cieszą oczy przedmioty, które
posiadam. Nie podnosi mnie na duchu to, co dotykam i biorę w swoje ręce.
Jeśli Ty sam nie pozbawisz mnie rzeczy przemijających, nie
jestem w stanie sam, dobrowolnie oddać tego, co dnia każdego powoduje
moje wewnętrzne niszczenie. Przestałem się wstydzić moich nieprawości.
Kłamstwo i udawanie stały mi się jak bracia. Przybądź Boże i przejmij na
nowo tego, który jest Twoim. Hosanna! Uratuj, pomóż!
kwietnia 08, 2022
Zamyślenia wielkopostne - Postanowili Go zabić
kwietnia 08, 2022
Sobota, 5 Tydzień Wielkiego Postu
Jezus umrze, aby zgromadzić rozproszone dzieci Boże,
✠ Słowa Ewangelii według św. Jana 11, 45-57
![]() |
Wielu spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego. Niektórzy z nich udali się do faryzeuszów i donieśli im, co Jezus uczynił. Arcykapłani więc i faryzeusze zwołali Sanhedryn i rzekli: «Cóż zrobimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, a przyjdą Rzymianie i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród». Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: «Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod rozwagę, że lepiej jest dla was, aby jeden człowiek umarł za lud, niżby miał zginąć cały naród». Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus ma umrzeć za naród, i nie tylko za naród, ale także po to, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. Tego więc dnia postanowili Go zabić.Odtąd Jezus już nie występował otwarcie wśród Żydów, tylko odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni, do miasta zwanego Efraim, i tam przebywał ze swymi uczniami.
Refleksja nad Słowem Bożym
Autor powieści „W pustyni i w puszczy” postawił bohatera przed Mahdim, prorokiem i wodzem Sudańczyków. Od przebiegu audiencji zależał dalszy los porwanych dzieci. Życzliwy Grek starał się Stasiowi już wcześniej naświetlić sytuację i ukazać pole działania. Bądź w sercu chrześcijaninem, a zewnętrznie opowiedz się za nauką Mahdiego.
Prorok widząc stojącego przed sobą dzielnego chłopca oświadczył: „Jesteście u źródła prawdy. Czy chcesz przyjąć moją naukę?” Staś zamyślił się a po chwili odpowiedział, iż nie znając nauki proroka, przyjąć jej nie może. „To poznasz” zasugerował Mahdi pewny, że tą propozycją uraduje młodzieńca. Nie przypuszczał, że otrzyma odpowiedź zupełnie przeciwną. Nie mogę przyjąć proponowanej nauki, bo „gdybym ją przyjął, uczyniłbym to ze strachu, jak tchórz i człowiek podły. A czy zależy ci na tym, by wiarę twoją wyznawali tchórze i podli ludzie?... Jestem chrześcijaninem jak mój ojciec”.
Wskrzeszenie Łazarza zmobilizowało lud do wiary w Chrystusa. Gromadzące się rzesze czekały na znaki, a okazany tym razem znak boskiej mocy Zbawiciela posiadał niezwykłą wymowę. Sytuacja z miejsca zaniepokoiła faryzeuszów, a zwłaszcza najwyższą radę żydowską - Sanhedryn. Spotęgowała złość przeciwko Jezusowi. Rada uznała, iż nadszedł czas, aby ostatecznie zadecydować o dalszych losach Proroka z Nazaretu.
Życie społeczne u Izraelitów przepajała myśl religijna. Najwyższy kapłan miał w społeczności ostateczny i decydujący głos. Do niego należał on także w sprawie Chrystusa. Zebrany Sanhedryn stwierdził, że nie można dłużej tolerować tego stanu: Jeśli go tak zaniechamy, wszyscy weń uwierzą i przyjdą Rzymianie, i zabiorą nasze miejsce święte i nasz naród. Trudne zadanie stanęło przed sędziami do wykonania: osądzić Chrystusa, ale jednocześnie wydać wyrok na siebie. Okazać przed społecznością kogo się reprezentuje. Rezultatem tej narady była stanowcza uchwała skondensowana w arcykapłańskim proroctwie Kajfasza: lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród.
Zapadł wyrok na Jezusa. Musi zginąć dla dobra i szczęścia wszystkich ludzi. Przyszedł przecież na ziemię dla człowieka, aby uszczęśliwić go, pojednać i zjednoczyć z Ojcem Niebieskim, aby zbawić ludzkość.
Kogo reprezentuję? Na to pytanie muszę sobie śmiało i szczerze odpowiedzieć w okresie Wielkiego Postu. Mogę się bowiem zaangażować w życie dwóch grup: Sanhedrynu, który sądził i wydał wyrok na Zbawiciela, albo człowieka, dającego Chrystusowi jedną i zdecydowaną odpowiedź: Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa Tycia wiecznego (J 6,68).
Dzisiejsze czasy często zmuszają człowieka do formułowania odpowiedzi na pytanie: Kogo reprezentuję? Grupę ludzi rezygnującą z Chrystusa, gdyż jego droga zbyt trudna, wiedzie przez wąską i ciasną bramę (Łk 13,24). Tymczasem należę do ludzi wygodnych i chcę przejść przez życie drogą prostą i łatwą. Reprezentuję ludzi, którzy Chrystusa sądzą, bo niepotrzebnie wszedł w życie człowieka i wniósł do niego wiele trudności. Skrępował ludzkość swoimi zaleceniami i nakazami. Człowiek zaś dzisiejszy pragnie być wolny i nie lubi, aby ktoś ograniczył go w działaniu. Może należę do ludzi, którzy powiadają: zginął Chrystus, a powoli zapomni ludzkość o Nim. Nie jest ważnym dla nas to, czy On będzie trwał, bylebyśmy żyli i mieli się dobrze. Z tego powodu cofam się z drogi chrystianizmu, zostawiam Jezusa na boku, omijam Jego łaskę, zagłuszam głos sumienia, idę drogą grzechu i zła, trwam we własnej przewrotności. Nie mogę przyjąć go, bo kazałby mi zerwać z grzechem, Tyć miłością Boga i bliźniego na co dzień.
Kogo reprezentuję? Czy mogę sobie odważnie i szczerze bez względu na sytuację, w jakiej znajduję się, na oddźwięk wyrażonej przeze mnie postawy, na dalsze losy, powiedzieć jak bohater powieści Sienkiewiczowskiej : „Jestem chrześcijaninem, jak mój ojciec”. Kto wie, czy nie znajdując się na jego miejscu, mając przed sobą możliwości ułożenia wygodniejszego życia, nie wyrazilibyśmy zgody na rezygnację z Chrystusa, a przyjęcie wysuwanych propozycji.
A może reprezentuję postawę Greka radzącego Stasiowi: w głębi serca bądź chrześcijaninem, a na zewnątrz opowiedz się za przyjęciem religii półksiężyca. Powiadamy: Chryste w sercu pozostajemy Twoimi wyznawcami, reprezentujemy Ciebie, a ludzka słabość i strach przed tym, co nas spotyka, zadecydowała, że zewnętrznie należymy do obozu przeciwnego lub obojętnego względem Ciebie.
Każde nasze uczestnictwo w ofierze Mszy św. jest dawaniem odpowiedzi na pytanie: Kogo reprezentuję? Mogę w tej akcji brać udział w różnym stopniu zaangażowania, ale Chrystusowi idzie o to, abym do głębi i w pełni zaangażował się w dzieło zbawienia. Zaangażowanie niniejsze będzie najwłaściwszą odpowiedzią reprezentacji człowieka Chrystusowego.
kwietnia 07, 2022
Zamyślenia wielkopostne - Jezus oskarżony o bluźnierstwo
kwietnia 07, 2022
Piątek, 5 Tydzień Wielkiego Postu
✠ Słowa Ewangelii według Świętego Jana J 10, 31-42
Wielu przybyło do Niego, mówiąc, iż Jan wprawdzie nie uczynił żadnego znaku, ale wszystko, co Jan o Nim powiedział, było prawdą. I wielu tam w Niego uwierzyło.
Refleksja nad Słowem Bożym
Dzisiejsza Ewangelia stawia nam także ważne pyta. Tak jak Żydzi dwa tysiące lat temu tak i my musimy sobie odpowiedzieć, kim dla jest Bóg i jak postrzegam jego Syna Jezusa Chrystusa. A w dzisiejszych czasach to pytanie jest stawiane coraz częściej. Ciekawą jest rzeczą, że w wyszukiwarkach internetowych najczęstszym wpisywanym rok temu pytaniem, „Kim jest…? było pytanie o Boga i Jezusa. Jest to bardzo ważne pytanie. Bo jeśli będziemy mieli niewłaściwe pojęcie Boga nigdy w niego nie uwierzymy. Bo albo wierzy się w prawdziwego Boga albo w stworzone przez nas bóstwo, które nie jest prawdziwym Bogiem i mesjaszem.
Jakie mam wyobrażenie Boga? Kim dla mnie jest Bóg? Od tych pytań w czasie Wielkiego Postu i czasu epidemii nie jesteśmy w stanie uciec. Musimy na nie odpowiedzieć, aby nie zbłądzić w naszym życiu. Widzimy, że Żydzi byli blisko Jezusa, słyszeli jego naukę i podziwiali jego cuda. A jednak go nie przyjęli. Co więcej, za to, kim był pod pretekstem bluźnierstwa chcieli go ukamienować. Początkiem tego wszystkiego było to, że nie potrafili dostrzec, kim tak naprawdę jest Jezus. Początkiem życia w prawdzie jest, zatem odnalezienie w swoim życiu definicji Boga.
* * *
Kończy się powoli czas Wielkiego Postu. Już będziemy niedługo przeżywać Święta Paschalne. Dlatego warto zastanowić się, może jeszcze bardziej, nad tym, jak wygląda w moim życiu tajemnica nawrócenia? Czy w tym okresie, szczególnym czasie łaski, gdzie słuchamy tyle Słowa Bożego; czy w tym czasie ja osobiście zbliżyłem się do Boga? Na ile, tak naprawdę, dokonało się to nawrócenie w moim życiu?
Najpierw warto zastanowić się nad tym, czy w czasie Wielkiego Postu staramy się bardziej otworzyć swoje serce na działanie Boże we mnie samym? Nawrócenie, jak wiemy, jest tajemnicą. Domaga się mojego wyjścia ku Panu Bogu. Jednak nie zapominajmy o tym, że zasadniczo to On działa we mnie, że potrzeba, aby On wypełnił moje serce, i żebym Mu na to pozwolił.
Podczas dzisiejszej jutrzni modliliśmy się Psalmem 51. Jest to błaganie pokutnika. Śpiewamy i modlimy się w nim, między innymi, tak: „Stwórz Boże we mnie serce czyste i odnów we mnie moc ducha”. Wiedział o tym Psalmista Pański, że tak naprawdę, to w samym Bogu należy pokładać nadzieję: To Ty, Panie, stwórz we mnie serce czyste; to Ty daj mi nowe życie, bo ja sam nie jestem w stanie stworzyć w sobie serca czystego – jestem za słaby, jestem zbyt kruchy i niestały, potrzebuję Twojej cudownej interwencji, potrzebuję po prostu Ciebie.
Gdyby się nam udało uwierzyć, tak naprawdę, że to sam Bóg jest sprawcą naszego nawrócenia i lepszego życia, o ileż bardziej na tej drodze byśmy się do Niego zbliżyli. Zbyt często jednak liczymy tylko na własne siły, i spotyka nas wówczas rozczarowanie. A zapatrzeni w siebie, nie rozpoznajemy działania Bożego w nas; stajemy się tutaj bardzo podobni do Żydów, którzy nie rozpoznali, w Jezusie Chrystusie, przychodzącego do nich samego Boga.
Poważną przeszkodą dla naszego autentycznego nawrócenia, jest także w naszym życiu brak cierpliwości. Przecież nie jeden raz doświadczamy tego samego upadku. I jakże łatwo jest się wówczas zniechęcić. Rodzice, wychowawcy, którzy pracują z dziećmi, młodzieżą, doskonale wiedzą, jak bardzo trudno jest nauczyć młodego człowieka czegoś dobrego, jak bardzo wiele trzeba poświęcić pracy, aby nasze dziecko, nasz uczeń, wychowanek, wreszcie zrozumiał i przyjął właściwą drogę życia, jaką mu ukazujemy. A ten, kto pokonał w sobie nałóg, lub jakieś negatywne skłonności, jakże wiele musiał się napracować, ile potrzebował nieraz czasu i wewnętrznej walki, żeby ocalić to dobro.
A zatem, pamiętajmy, że nasza droga do wewnętrznej przemiany i nawrócenia nie zawsze jest łatwa: trzeba rozwijać w sobie cnotę cierpliwości, która pomoże nam uniknąć zniechęcenia w życiu, i pochopnych nieraz decyzji.
Faryzeuszom zabrakło takiej cierpliwości, dlatego tak szybko osądzili Pana Jezusa, i od razu starali się Go pojmać.
Nawrócenie do Boga, jest zawsze ciągłym wybieraniem drogi lepszego życia. Jeżeli na tej drodze się zatrzymamy, jeśli zadowolimy się czymś już zdobytym, to nawrócenie nie będzie trwałe w naszym życiu. Chodzi tutaj o ciągły wybór Boga w moim życiu, o to nieustanne powstawanie z grzechów i upadków, co tak pięknie ukazał nam sam Jezus na drodze krzyżowej.
Chrześcijaństwo ma być w naszym życiu dynamiczne, ma się rozwijać, bo jeśli tak się nie stanie, to zatrzymamy się wówczas na samych sobie, zadowolimy się własnymi tylko osiągnięciami, i tak naprawdę zabraknie w naszym życiu miejsca dla Boga – sami będziemy chcieli to miejsce zająć. Jakże bardzo bylibyśmy wówczas podobni do Żydów z dzisiejszej Ewangelii, którzy całkowicie ufali sobie, że są już nawróceni, że wszystko to już dokonało się w ich życiu.
Panie, Jezu Chryste, spraw, abym w swoim życiu był ciągle człowiekiem poszukującym, abym nigdy nie zachwycił się sobą; dopomóż mi, bym się na tej drodze nie zniechęcał, abyś to TY, Panie, ciągle wzrastał we mnie, a ja, że swoją słabością i grzechem, bym się umniejszał. AMEN.