grudnia 01, 2022

Rozważania Adwentowe – Dom na skale

grudnia 01, 2022

Rozważania Adwentowe – Dom na skale
Czwartek I tygodnia Adwentu



Nie każdy, kto mi mówi »Panie, Panie« wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie”. (Mt 7,21)

Kiedy dziecko zagubi się wśród tłumu ludzi, woła głośno i pła­cze: "mamo, mamo!" Kiedy wędrowiec zagubi się w gęstym lesie woła: "Hej! Hej!" lub "Hop! Hop!" Kiedy człowiek zagubi się w ży­ciu wśród nieszczęść, cierpień i grzechów, woła: "Panie, Panie! " Cały Adwent wypełniony jest tym wołaniem. W czasie duchowej posuchy wołamy z Izajaszem:

listopada 30, 2022

Rozważania Adwentowe – Troska Jezusa o człowieka

listopada 30, 2022

Rozważania Adwentowe – Troska Jezusa o człowieka
Środa, I Tydzień Adwentu

Jezus ociera łzy i daje cudowny pokarm
Żal mi tego ludu (Mt 15,32).


Sierociniec. Pełne tęsknoty oczy małego dziecka, opartego o drabinki łóżeczka, wpatrzone z nadzieją w drzwi. Gorące pragnienie, aby w nich pojawiła się ukochana matka, która wyrwie je z otchłani pozbawionej ciepła i miłości. Z twarzy dziecka spływają łzy samo­tności, gdyż drzwi wciąż pozostają zamknięte.

Wszyscy smakujemy gorzki smak łez, gdyż one towarzyszą nam przez całe życie od narodzin, aż do śmierci. Porzuceni w świecie wojen, zła i nienawiści oczekujemy z nadzieją Adwentu, czasu przyjścia Zbawiciela, który otrze nasze łzy.

Trudno w dzisiejszym fragmencie Ewangelii nie doszukać się podobieństwa do innych słów Jezusa: ...przyjdźcie do Mnie, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię (Mt 11,28) oraz Starajcie się naprzód o królestwo i Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane (Mt 6,33).

Nie ulega wątpliwości, że Jezus Chrystus przyszedł na świat po to, abyśmy życie mieli i obficiej mieli. Sam oświadczył, że przyszedł nie do zdrowych, ale do źle się mających (Mt 9,12), krótko: przyszedł szukać i zbawiać co było zginęło. Potwierdzeniem słuszności tej tezy jest Jego postawa w stosunku do olbrzymiej rzeszy cierpiących, chorych i potrzebujących Jego pomocy. Chrystus nie poklepywał ich po ramieniu, nie wyrażał im swojego drętwego współczucia, nie mówił do nich: „idźcie, niech Bóg was pocieszy, ja niestety nic wam pomóc nie mogę". On błyskawicznie reagował na ich potrzeby. Św. Mateusz tę Jego reakcję wyraził w krótkim, ale jakże wiele mówiącym zdaniu: uzdrowił ich, a tłumy zdumiewały się widząc to... i wielbiły Boga Izraela (15,31).

Jezus Chrystus nie tylko uzdrawiał i przywracał ludziom siły fizyczne. On jeszcze te siły fizyczne wzmacniał i rozwijał. Czynił to wtedy, gdy cudownie karmił ich. Dzisiejsza Ewangelia wiąże cud uzdrowienia chorych z cudem nakarmienia 4000 mężczyzn, oprócz kobiet i dzieci. Nie wiemy, czy to cudowne nakarmienie jest tym samym, o którym mówi tenże Ewangelista w rozdziale 4 w wierszach od 13-21, lub to o którym mówi św. Łukasz w r. 9. W tej chwili mało to jest ważne dla naszej lekcji. Ważne jest jedno, że Jezus uzdrawiający i karmiący w dzisiejszej perykopie mszalnej, to Jezus wyjaśniający w ten sposób sens i cel swojego przyjścia na ziemię. Przyszedł na świat po to, aby się spotkać z człowiekiem. Przede wszystkim z człowiekiem potrzebującym jego pomocy. Przyszedł dlatego, bo żal mu było tego ludu (15,32). Ludu utrudzonego, umęczonego, spalonego żarem południowego słońca, wygłodniałego, cierpiącego często na przewlekłe, nieuleczalne choroby. To prawda, że uzdrawiając ich i karmiąc cudownie, okazał swoją boską moc, ale przecież nie o to Mu chodziło. Gdyby Mu o to chodziło, pozwoliłby się obwołać królem, nosić na rękach, wykorzystałby każdą najmniejszą korzystną dla siebie sytuację. A On nie był obojętny na to wszystko. Choć wielu widziało w Jego działaniu dowody na potęgę i bóstwo, to On bardziej chciał, aby w tym wszystkim dostrzegano Jego troskę o człowieka. Coś podobnego miał w sobie zmarły niedawno papież św. Jan XXIII. Mawiał on często, że człowiek jest największą i najpiękniejszą wartością świata. Dlatego, kiedy się rodzi człowiek, mówił św. Jan XXIII, to tak jakby się rodził jakiś nowy wielki świat, a kiedy człowiek umiera, to tak jakby z nim razem także umierał jego świat. Nie wolno nam nigdy zapominać o człowieku. Świat bez człowieka byłby pustą planetą, dopiero razem z człowiekiem i przez człowieka nabiera właściwego sobie rumieńca życia. W takim ujęciu rozumiemy dziś lepiej postawę Chrystusa wobec każdego z nas.

Boże Narodzenie jest świętem, w którym czcimy pamiątkę przyjścia na ziemię Chrystusa do człowieka. Przyszedł przede wszystkim dla cierpiących i potrzebujących. Od nas będzie w wielkiej mierze zależało, czy pozwolimy Chrystusowi zadziałać w naszych braciach. Czy będziemy umieli dzielić się z nimi kromką chleba, naszymi dobrami materialnymi, naszym sercem i naszą miłością. W świetle prawdy o Bożym Narodzeniu zacznijmy już od dziś inaczej spoglądać na człowieka tak jak spoglądał na niego Chrystus.
W dzisiejszej Ewangelii słyszeliśmy, że On wziął 7 chlebów i podzielił je między potrzebujących i głodnych. Także i my za przykładem Chrystusa dzielmy między naszych bliźnich dobra, będące naszą własnością, a które przecież w jakiś sposób należą do wszystkich ludzi.

Obradująca w listopadzie 1973 r. w Rzymie Komisja Żywnościowa ONZ ogłosiła ciekawy komunikat, że dziś 1/3 ludzkości obfitująca we wszystko, konsumuje 2/3 produktów żywnościowych całego świata. Z czego żyje reszta ludności? Niewątpliwie musi głodować. Boże Narodzenie przypomina nam Chrystusa, który przychodzi, aby zaspokoić głód całego świata. Pomóżmy mu w realizowaniu Jego wielkiego programu życia. Niech naszą dewizą życia będą także Jego słowa: Żal mi tego ludu.

Bracie, Siostro – może nie brakuje Ci codziennego pożywienia, może nie cierpisz niedostatku, może też, z drugiej strony, nie jesteś bogaty, choć może ciągle pragniesz więcej i więcej. Ale czy naprawdę jesteś szczęśliwy i spełniony? Jeśli by tak było, to dlaczego w Polsce jest tak wielu ludzi sfrustrowanych, niezadowolonych, niespełnionych? To wszystko dlatego, że nie idziemy za Jezusem, że nie szukamy u Niego naszego spełnienia, naszego szczęścia... To wcale nie Unia Europejska, nie nasz Parlament, nie nasze samorządy zapewnią nam dobrobyt i dostatek – choć Pan Bóg posługuje się również ludźmi – ale to sam Bóg będzie nam błogosławił, również w sprawach materialnych, jeśli wiara nasza i wiara całego Narodu będzie prawdziwa, a nie tylko deklarowana; głęboka, a nie powierzchowna.
Kiedy w czasie tej Mszy św. zbliżymy się do eucharystycznego stołu, pomyślmy, że dziać się będzie w nas coś podobnego, co działo się kiedyś przed wiekami na pustkowiu, nad brzegami jeziora Genezaret. Stanie wśród nas Chrystus, aby nakarmić nas rozmnożonym i połamanym przez siebie chlebem. Ten chleb, Jego Najświętsze Ciało, ma się stać pokarmem dla wszystkich. Z myślą o tym, tak przygotowujemy się na Boże Narodzenie, aby ono stało się świętem dla wszystkich, świętem w które Chrystus nakarmił całą ludzkość nie tylko swoim Najświętszym Ciałem, ale także i swoją przyniesioną przez siebie z nieba Prawdą i Miłością. Ona jest również pokarmem, a świat jest także jej głodny. Niech podczas świąt Bożego Narodzenia nie będzie wśród nas głodnych. Niech to hasło stanie się dewizą całego naszego doczesnego życia. Amen.


listopada 30, 2022

Rozważania Adwentowe – Ważne zadanie: Wy dajcie im jeść!

listopada 30, 2022

Rozważania Adwentowe – Ważne zadanie: Wy dajcie im jeść!
cudowene rozmnożenie chleba

Środa, 1 tydzień Adwentu

Jezus przyszedł nad Jezioro Galilejskie. Wszedł na górę i tam siedział. I przyszły do Niego wielkie tłumy, mając z sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u Jego stóp, a On ich uzdrowił. Tłumy zdumiewały się, widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą. I wielbiły Boga Izraela. Lecz Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: «Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze». Na to rzekli Mu uczniowie: «Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba, żeby nakarmić tak wielki tłum?» Jezus zapytał ich: «Ile macie chlebów?» Odpowiedzieli: «Siedem i parę rybek». A gdy polecił tłumowi usiąść na ziemi, wziął siedem chlebów i ryby, i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów.. (Mt 15,29-37)


Problem, który podczas pobytu nad Jeziorem Galilejskim stanął przed Apostołami, dzisiaj występuje z całą ostrością w wielu regionach świata. Ludzie odpowiedzialni za losy całych narodów zasta­nawiają się nad tym, „jak nakarmić takie mnóstwo”, kiedy produktów żywnościowych jest tak mało – siedem chlebów i parę ry­bek? Chodzi tu nie tylko o zaspokojenie fizycznego głodu, lecz również o zaspokojenie duchowych aspiracji ludzi. Jak zapewnić takiej rzeszy wykształcenie i równy dostęp do dóbr kulturalnych? Jak tylu analfabetów nauczyć czytać i pisać, skoro tak niewielu jest nauczycieli, tak mało szkół i książek? Próby rozwiązania tego problemu mogą zmierzać w różnych kierunkach. Apostołowie radzi­li Jezusowi, aby pozbył się zgłodniałych rzesz: „Każ rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią żywności!” Dzisiaj również podejmuje się próby rozwiązania tego problemu w podobny sposób. Skoro nie ma dla wszystkich chleba i wody, to trzeba radykalnie zmniejszyć ten tłum. To rozwiązanie jest nie do przyjęcia dla uczniów Chrystusa, do których Nauczyciel powiedział: „Nie potrze­bują odchodzić, wy dajcie im jeść” (por. Mt 14,15-16).
Tak oto pojawia się nowe zadanie dla uczniów Chrystusa nie tylko na Adwent tego roku, na cały Adwent ludzkości przed powtórnym przyjściem Pana. Jak jednak wypełnić to zadanie, skoro Pan dzisiaj nie rozmnaża chleba i ryb, skoro następcom apostołów nie daje takiej mocy, by niemym przywracali mowę, ułomnym zdro­wie, chorym władzę w nogach, a niewidomym wzrok? Czy współ­cześni chrześcijanie mogą skutecznie stawiać czoła problemom współczesnego świata, skoro dysponują tak niewielkimi możliwościami? Skoro ogromne środki materialne są w ręku nie tych, którzy chcieliby karmić głodnych i dokonywać kulturalnej promocji człowieka, lecz tych, którzy produkują coraz skuteczniejszą broń niszczącą ludzi i dobra tej ziemi?
Wszystko, czego dokonywał dla ludzi Jezus, tego również może dzisiaj dokonać Jego Kościół. Trzeba tylko, aby wiernie naśladował swego Mistrza. Zanim Jezus nasycił głód swoich słuchaczy, zanim cudownie uzdrowił chore ciała, wpierw zaspokoił głód ludzkich serc. „Ludzie zdumiewali się nad Jego nauką”. Być może, że czasowo Kościół nie ma dla wszystkich chleba, lekarstw i łóżek szpitalnych, ale zawsze ma prawdę, która zdumiewa i miłość, która przemienia ludzkie serca. Kościół ma nadzieję, która ociera łzy z każdego oblicza, (por. Iz 15) Tyle mamy do rozdawania ludziom! Jeśli rozmnożymy wśród ludzi prawdę, miłość i nadzieję, to cud rozmnożenia chleba będzie powtarzał się codziennie, bo wszyscy sprawiedliwi zostaną wezwani na Ucztę Mesjańską, którą Bóg przy­gotowuje dla wszystkich ludów na swej świętej górze. (por. Iz 25,6)
W Adwencie należy zobaczyć tych, którzy choć blisko, mogą pozostać w cie­niu wielkich spraw i mocniejszych ludzi: należy ogarnąć wzrokiem i sercem chorych, chromych, słabych, zagubionych, ułomnych... te tłumy, które przyszły do Jezusa, aby otrzymać dar łaski, i tych, którzy przyjść powinni, i tych, którzy zostali powierzeni naszej trosce i my mamy być ich przewod­nikami do źródeł poprawy losu. Zobaczyć ich od nowa, zrozumieć ich życie.
Zachęćmy się do wzmożonej uwagi. Zagraża nam bowiem to, co jest udzia­łem ludzi codziennego obcowania z biedami świata. Odświeżyć spojrzenie, które patrząc, rzeczywiście widzi, i odnowić słuchanie, które słyszy, i słowa, które wyznając miłość, rzeczywiście miłują. „Żal mi tego tłumu” (Mt 15,31) – podpowiada Jezus. Przemyślmy z wielką troską wielkie pustkowie formacji religijnej, gdzie braki i przeoczenia rodzą w miarę lat coraz głębsze rozterki w formowaniu wizji życia, jego sensu, celu.
Budzą .bolesne pytania w chwilach cierpień, choroby, szczególnie złych doświadczeń losowych.
Czyż nie żal owych gęstniejących szeregów słabych, zbyt słabych psychicz­nie, wobec zdarzeń życia. Zjawisko zalęknienia, wśród społeczności rozpę­dzonej, bezdusznej, która tworzy mgłę pędzącą przez ulice, biura, dom mie­szkalny... Może podejść troskliwie do tych, którzy się odsunęli w cień życia domowego, nawet w naszych wspólnotach i „zabijają czas” niczym, leni­stwem, nałogami, bezmyślnym czekaniem na jutro. Podobni chorym ptakom, które czasem zrywają się w popłochu i siadają niedaleko znowu bezsilne i apatyczne. Osłaniają chorą duszę, która ciąży i przeraża strachem. Oto dzisiaj Jezus chce nas na nowo rozesłać – jak posłał Andrzeja, patrona dnia dzisiejszego – posłać z chlebem, aby rozdać dar Jego miłości. Obudźmy zatroskanie o słabych i głodnych. Chciejmy za­ufać nawet ułomkom chleba, które w Jego rękach mają moc ożywiania.


listopada 30, 2022

Rozważania Adwentowe - Zostawiwszy sieci, poszli za Nim

listopada 30, 2022

Rozważania Adwentowe - Zostawiwszy sieci, poszli za Nim


Środa, I Tydzień Adwentu

Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, Jezus ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi». Oni natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim. A idąc stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci: Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim. / Mt 4,18-22/

W kolejnym dniu adwentowych rozważań karmi nas Jezus bogactwem swego Słowa. Oczyma wiary przenieśmy się nad Jezioro Genezaret. Co widzimy? 

Widzimy Jezusa, który przechodząc obok jeziora dostrzegł zajętych swoją pracą rybaków. Nie byli to przypadkowi mężczyźni. Znali już Jezusa i zafascynowali się Nim. „Najprawdopodobniej znalazłszy się w Kafarnaum po wędrówce przez Samarię, wrócili do swoich domów i zajęć, choć możemy sądzić, że dotrzymywali Mu towarzystwa w niektórych wyprawach i spędzali niezapomniane chwile na rozmowach, które przygotowywały ich dusze do całkowitego poświęcenia się Jezusowi. Nadszedł czas, by pozostawili wszystko dla Niego” (F. Fernández-Carvajal).

Jezus „ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja” (Mk 1,16) a także synów Zebedeusza. „Użyty tutaj w formie greckiego aorystu termin «ujrzeć» nasuwa skojarzenie ze strzałą, która wnika w głąb. Chodzi o jeden konkretny moment. Grecki czas aoryst odnosi się do ściśle określonego punktu w czasie, jest jak błyskawica. Jezus widzi tych ludzi zanurzonych w swoją historię, widzi ich przywiązanych rękami i nogami do morza, i przenika do głębi swoim spojrzeniem. Nie potrzeba słów. Wystarczy ten błysk światła, a Szymon i Andrzej zostają trafieni w samo serce, w miejsce, gdzie kryją się ich najgłębsze pragnienia” (I. Gargano). Poprzez to spojrzenie, bardzo głębokie, wnikające w głębię duszy Jezus mówi, jak spotkane osoby są dla Niego ważne i że pragnie się z nimi zjednoczyć głębiej poprzez przyjaźń i miłość.

„I rzekł do nich Jezus: Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi” (Mk 1,17). Jezus nie tylko wniknął w głębie serc rybaków, ale również życzliwie do nich przemówił. „Spojrzenie zostaje wzmocnione przez doświadczenie słowa. Czasownik «rzekł» użyty przez Marka, zdradza klimat bliskości i zażyłości, z jaką Jezus zwraca się do rybaków. Padają słowa, które, jak się za chwilę okaże, kryją w sobie tajemniczą moc” (K. Wons). Jezus zaprasza wybranych mężczyzn, aby odtąd związali się z Nim jeszcze mocniej, towarzyszyli Mu nie tylko kilka godzin dziennie, ale całą dobę. „Dotąd chodzili oni obciążeni własnymi troskami, pracą i obowiązkami. Jezus chce zająć miejsce tego wszystkiego. Zaproponować, aby przestali polegać na sobie, skupiać się na łowieniu ryb, aby wyszli poza swój świat. Chce, aby «zanurzyli się» w jego pragnieniach, w Jego życiu, tak jak do tej pory «zanurzali się» w jeziorze” (K. Wons).

Wezwanie Jezusa skierowane do uczniów i obietnica uczynienia z nich rybaków ludzi „przywołuje na myśl proroctwo Jeremiasza, według którego Bóg obiecał wysłać «wielu rybaków», by zebrali oni Izraelitów rozproszonych pomiędzy innymi narodami (Jr 16,14-16; zob. Mk 13,27). Pierwsi uczniowie Jezusa mogli  przypomnieć sobie to proroctwo z narastającym podekscytowaniem, zaczynając uświadamiać sobie doniosłość powołania, które na siebie przyjęli” (M. Healy).

Jezus oczekuje od tych prostych ludzi całkowitego zawierzenia, zaufania. Nie tłumaczy im, czego chce ani dokąd ich zaprowadzi. Wyjaśnienia przyjdą później. Gdy będą z Nim, dzień po dniu. Teraz oczekuje wiary, która pokona lęki, ludzkie kalkulacje i roztropność. Nie przymusza ich jednak. Przechodzi jakby mimochodem obok i zaprasza w wolności. Uczniowie, chociaż wybrani, sami mają wybór. Mogą odpowiedzieć na Jego propozycję, ale mogą również pozwolić Mu iść dalej.

W słowach Jezusa uderza jeszcze pewien zamysł. Powołuje każdego z mężczyzn indywidulanie, „po imieniu” (J 10,3), jako osobę niepowtarzalną a równocześnie powołuje parami, wspólnotowo. Nie mówi: Pójdź. Mówi: Pójdźcie. „Widzi pojedyncze osoby (Szymon, Andrzej…), ale wzywa do życia we wspólnocie. Powołanie chrześcijańskie jest w swej istocie wezwaniem do braterstwa. To braterstwo zatacza coraz szersze kręgi, a jego podstawą jest wspólna misja – poszukiwanie i wzywanie innych braci. Mistrz woła uczniów, by poszli za Nim i stali się «rybakami ludzi»” (E. Bosetti).

Odpowiedź uczniów jest bezzwłoczna, natychmiastowa. „A natychmiast, porzuciwszy sieci, poszli za Nim. (…) oni zostawiwszy ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi, poszli za Nim” (Mk 1,17.19). Uczniowie pozostawili sieci, symbol swego dotychczasowego życia, by rozpocząć nowy etap z Jezusem. Zrozumieli, że wreszcie znaleźli sens życia, który wcześniej próbowali odkryć w łowieniu ryb. Zaufali nowemu Mistrzowi. Nie kalkulowali. Uczniowie „są modelem par excellence dla tego, kto odstawia na bok wszelkie ludzkie rozumowanie i zakotwicza się wyłącznie w słowie Chrystusa. (…) W rzeczywistości tylko intuicja miłości, intuicja właściwa zakochanym może doprowadzić do gestu tak bulwersującego z punktu widzenia czysto racjonalnego” (I. Gargano).

Nie była to jednak decyzja łatwa. Powołani przez Jezusa uczniowie nie byli biedni. Piotr i Andrzej, jak wspomnieliśmy, prowadzili małą firmę rybacką. Również synowie Zebedeusza należeli do średniej warstwy społecznej. Mieli robotników najemnych, na których stać było tylko zamożnych. Posiadali więc intratną pracę. Opuścili ją dla Jezusa.

Jeszcze większym wyrzeczeniem było opuszczenie rodziny. W czasach patriarchalnych najważniejszą osobą i symbolem spójności rodziny był ojciec. „Wielu żydowskich nauczycieli sądziło, że największym przykazaniem było okazywanie czci rodzicom. Niespodziewane porzucenie rodziny i rodzinnego interesu stanowiło wielką ofiarę, która była sprzeczna ze wszystkim, co głosiły ówczesne obyczaje” (C. Keener). Powołani pozostawili wszystko, co wiązało się z domem ojca: relacje, uczucia i więzi rodzinne, tradycje, miejsca, które zapewniały poczucie bezpieczeństwa… Byli także świadomi bólu, jaki zadali swoim bliskim. Nawet się z nimi nie pożegnali, jak to uczynił Elizeusz powołany na ucznia przez Eliasza (por 1 Krl 19,19-21).

Wolność, radykalne i głębokie oddzielenie od rodziny i porzucenie dóbr materialnych to wyrzeczenie, które podjęli prości rybacy znad Jeziora Galilejskiego.  Jezus wymaga od ucznia pozostawienia wszystkiego (trybu życia, wartości, mentalności, przyzwyczajeń), by mógł w wolności żyć jak On. W miejsce dotychczasowego stylu życia, zyskuje nowy, wynikający z podążania za Jezusem, naśladowania Go, życia Jego hierarchią wartości, Ewangelią. Nowy styl życia uczniów wynika także z nowej misji. Odtąd będą łowić ludzi, nie ryby. Będą głosić słowo Boże, współpracować z Jezusem w zdobywaniu ludzi dla Boga. Mała pięcioosobowa grupka wyruszy wkrótce, by zapalać i podbijać świat… „Nie każdy jest powołany dosłownie do opuszczenia swej pracy czy rodziny, lecz każdy jest wezwany do tego, by wszystko postawić na drugim miejscu po Jezusie. Odpowiedzenie «tak» na to wezwanie jest pierwszym krokiem do trwającej całe życie przygody” (M. Healy).

Pytania do refleksji:

  • Czy doświadczyłeś w swoim życiu miłosnego spojrzenia Jezusa?
  • W jakim stopniu pozwoliłeś Jezusowi „zdobyć” siebie?
  • Jakie masz wspomnienia związane z własnym powołaniem?
  • Czy jesteś w stanie przedłożyć zaufanie Jezusowi nad własne kalkulacje i mądrość?
  • Co w twoim życiu może oznaczać przejście od bycia „rybakiem” w kierunku misji „łowienia ludzi”?
  • Jak była najtrudniejsza decyzja twojego życia?
  • Co z twojego dotychczasowego życia byłoby ci najtrudniej pozostawić, by podążać w sposób radykalny za Jezusem?
  • Na jakie wyrzeczenia z miłości byłbyś w stanie się zdobyć?
  • Jakie więzi łączą cię z rodziną? Czy potrafisz stawiać ponad nie Jezusa, Boga?
  • Jaka jest dziś twoja hierarchia wartości?

listopada 29, 2022

Rozważania Adwentowe - Wysławiam Cię, Ojcze

listopada 29, 2022

Rozważania Adwentowe - Wysławiam Cię, Ojcze

 Wtorek, I tydzień Adwentu




W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli.
  (Łk 10,21-24)

Jezus wysławia Ojca, że "te rzeczy" - czyli sprawy Królestwa Niebieskiego - objawił prostaczkom.
Ludziom prostym....Prostaczek to nie prostak. Prostaczek to ktoś, kto ufa Bogu, jak dziecko.
(w tekście oryginalnym pada słowo nepios - czyli niepełnoletni, niedojrzały, dziecko)
Wszystkie te sprawy zostały jednak zakryte przed "mądrymi i roztropnymi".
Można się zastanawiać dlaczego?
Czyż ci wszyscy "mądrzy i roztropni" nie wykorzystaliby lepiej całej mądrości Ewangelii?
Myślę, że nie...bo spójrzmy na grono apostołów. Wśród nich większość stanowili "prostaczkowie".
Byli zwykłymi robotnikami. Nie należeli do szkół rabinackich. Poza jednym z apostołów...
Tradycja przekazuje, że Tomasz był faryzeuszem...Posiadał wykształcenie teologiczne.
I to właśnie on jest tym, który nie uwierzył w zmartwychwstanie.
Jego wielka wiedza teologiczna...jego "mądrość i roztropność" były tak duże, że nie dostrzegł największego z cudów...Widzimy zatem dlaczego Jezus rozradował się nad Bożą Mądrością, która objawiła sprawy Królestwa Niebieskiego właśnie ludziom prostym....Którzy z entuzjazmem przyjęli je.

Jezus mówi też: Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. Tu mamy mocne podkreślenie faktu, że relacja Ojciec - Syn jest w pewnym sensie intymna, prywatna. Tylko Ojciec zna dobrze Syna...A Syn Ojca. Tu jednak Jezus dodaje...Ojca może poznać także ten, komu Syn zechce objawić. Tylko przez Jezusa jesteśmy w stanie poznać Ojca....
Tylko przez głęboką relację z Jezusem, mamy przystęp do Ojca. Owszem możemy próbować poznać Ojca "na własną rękę"...ale po co tak się męczyć :) Skoro możemy poznać Go poprzez naszą relację z Jezusem.

I ostatnia myśl:  Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie,
 a nie usłyszeli. Każdy z nas żyje w "błogosławionych czasach". Te słowa Jezusa są i do nas...
Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co widzimy my....
Powinniśmy się cieszyć, że Bóg jest tak blisko nas...Że mamy taką bliskość Jezusa....
Nikt nigdy wcześniej nie miał takiej bliskości. Żaden z proroków ani królów...Miejmy tego świadomość.
 
 

listopada 29, 2022

Rozważania Adwentowe - Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy

listopada 29, 2022

Rozważania Adwentowe - Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy
  Wtorek, I tydzień Adwentu
 Łk 10, 21-24
 
Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.
Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić».
Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: «Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli».
 
 ROZWAŻANIE
 

Spotykamy dzisiaj Pana Jezusa w bardzo dobrym nastroju. Słowo Boże podaje, że Jezus rozradował się w Duchu Świętym. Myślę, że warto w związku z tym spotkaniem pomyśleć trochę o radości.

Po pierwsze Jezus dzisiaj raduje się ze spotkania swoich uczniów. Uczniowie, których rozesłał wcześniej (o czym przeczytamy we wcześniejszych wersach 10 rozdziału Ewangelii wg. św. Łukasza) wracają i przynoszą dobre wieści. Co więcej — znów wszyscy są razem. Razem ze sobą i z Jezusem. Udało się im wykonać kawał dobrej roboty, a teraz wspólnie odpoczywają.

Choć całe to wydarzenie nacechowane jest głęboką symboliką, ważnymi słowami i doniosłością… to jest w nim też niesamowicie dużo zwyczajności. Tak po prostu Jezus spotyka kolegów, współpracowników, uczniów… i razem się cieszą.

Warto postawić sobie dzisiaj pytanie — czy ja się jeszcze umiem cieszyć zwykłymi sprawami? Tak po prostu? Czy umiem rozradować się w Duchu, bo widzę drugiego człowieka i zarazem Boga w tym człowieku? Pewnie wielu z nas pomyśli — co za trywialne pytanie, przecież radość jest prosta. Cóż to za sztuka się ucieszyć. A jednak… czy nie brakuje wokół nas ludzi smutnych i nieszczęśliwych? Czym więcej o tym myślę i czym więcej spotykam osób, tym bardziej jestem przekonany, że radowanie się, szczególnie tymi zwykłymi spotkaniami i zwykłymi sprawami wcale nie jest łatwe. Ale to nie wszystko.

Gdy spojrzymy na to rozradowanie się Jezusa dzisiaj, to dostrzeżemy, że On rozradował się w Duchu Świętym. Nie rozradował się sam w sobie. Nie uśmiechnął się szeroko, nie wybuchnął śmiechem. To było coś głębszego! To było coś więcej! Dlaczego? Bo był w tym obecny Bóg.

Bliskość Boga i relacja z nim może nam pozwolić głębiej i pełniej się cieszyć. Między innymi po to jest mi potrzebny Adwent, aby wrócić do tej relacji z Bogiem i popracować z nim nad swoją radością. Mówi się nieraz, że Adwent to radosne oczekiwanie. Warto spojrzeć na to szerzej i pomyśleć o Adwencie jako o czasie oczekiwania, które ma nas na nowo nauczyć się radować!

Gdzie jest moja radość? Jezu, pomóż mi radować się z tego co mam, z tego co mnie spotyka, z tego co jest dzisiaj. Z tego co widzę i słyszę. Bo również w kontekście mojego życia w pełni prawdziwe jest zdanie:

Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli.

Dzisiejsze spotkanie z Panem to lekcja Jego radości. Radości, która wcale nie jest łatwa i wcale nie przychodzi sama z siebie. Radości, która przychodzi do nas z Duchem Świętym i która jest możliwa i dostępna dla mnie. Dzisiaj! Czy skorzystam?

Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. 
 
Oczy nasze mogą być nieszczęśliwe lub szczęśliwe.

Kiedy są nieszczęśliwie?
Wówczas, gdy przytłacza nas rzeczywistość,
kiedy nie wiemy co uczynić z własnym życiem,
kiedy jesteśmy chorzy czy poranieni,
kiedy nie widzimy dla siebie żadnych perspektyw,
kiedy spotkała nas krzywda, której nie potrafimy wybaczyć,
kiedy nasze życie staje się jedną wielką przegraną i nie mamy nadziei na lepsze jutro.

Nieszczęśliwe oczy nie dostrzegają dobra i piękna w otaczającej rzeczywistości, gdyż nie widzą nadziei na lepszą przyszłość. Spojrzenie na świat takimi oczami zniekształca obraz świata. Bo w takich oczach jest mnóstwo bólu i łez, które sprawiają, że postrzegane rzeczy widzimy już tylko zniekształcone, krzywdzące, niesprawiedliwe, złe. Bo w takich oczach jest mnóstwo buntu, chęci zemsty, albo rozczulania się nad sobą i chęci ucieczki przed życiem.

A oczy szczęśliwe? Czy mają je tylko ci, którzy nie doświadczyli żadnego cierpienia, krzywdy, niesprawiedliwości? Nic podobnego!

Oczy szczęśliwe to te, które zostały otarte z łez, bo wybaczyły wszystkim krzywdzicielom.
To oczy, które dostrzegły w drugim człowieku dobro, pomimo jego złych zachowań.
To oczy, które zgodziły się oglądać świat takim, jakim jest naprawdę, bez chęci idealizowania go.
To oczy, które zobaczyły w świecie piękno Bożego oblicza i to piękno wyzwoliło ich od trwogi i przygnębienia.
To oczy, które przeczytały Biblię i znalazły w niej receptę na życie wieczne.
Takie oczy dostrzegają Pana Boga w każdej sytuacji.
W takich oczach odbija się niebo.

Kiedy Pan Jezus chodził po świecie ludzie spoglądali na Niego i wyciągali wnioski.
Wiele oczu widziało obnażonego z szat Jezusa.
Kogo zobaczyły w Nim te oczy?...
Ilu zobaczyło w Nim Boga?

Ty także masz oczy zdolne oglądać świat.
Ty także masz okazję dostrzec dzieła Boga.
Ty także masz okazję zobaczyć obnażonego z szat Jezusa.
Co widzisz? Warto stanąć w prawdzie i zobaczyć jak Twoje spojrzenie wpływa na kondycję Twojego ducha.

Zbadaj swoje serce i odpowiedz przed Panem na pytania:

- Co widzisz w otaczającym Cię świecie, co widzisz w Twoich bliźnich?

- Czy Twoje spojrzenie jest zgodne z prawdą?

- Czy Twoje oczy dostrzegają działanie Pana Boga we współczesnym świecie?

Otwórz się Panem i mów do Niego. W modlitwie pomoże Ci Psalm.


Pan jest łaskawy i sprawiedliwy
i Bóg nasz jest miłosierny.
Pan strzeże ludzi pełnych prostoty:
byłem bezsilny, a On mię wybawił.
Wróć, moja duszo, do swego spokoju,
bo Pan ci dobrze uczynił.
Uchronił bowiem moje życie od śmierci,
moje oczy - od łez, moje nogi - od upadku.
Ufałem, nawet gdy mówiłem: Jestem w wielkim ucisku.
Cóż oddam Panu za wszystko, co mi wyświadczył?


 

 

 

listopada 29, 2022

Rozważania Adwentowe – Prostota wiary i radość z powołania

listopada 29, 2022

Rozważania Adwentowe – Prostota wiary i radość z powołania
Prostota wiary i radość z powołania
Wtorek I tydzień Adwentu


"Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie słyszeli". (Łk 10,24)

Prostota wiary
Nie każdy Adwent musi być uwieńczony sukcesem. Nie wszys­cy, którzy czekali – doczekali się, chociaż jest powiedziane, że każdy kto szuka znajduje, to przecież nie każde poszukiwanie kończy się odkryciem, czy nową zdobyczą. Wszelkie poszukiwania mogą pro­wadzić do odkryć i zdobyczy, jeśli są

listopada 28, 2022

Rozważania Adwentowe – Przybądź Panie Jezu

listopada 28, 2022

Rozważania Adwentowe – Przybądź Panie Jezu
Poniedziałek I tygodnia Adwentu

"Przyjdę i uzdrowię go". (Mt 8,6)
Treść adwentowych modlitw zamyka się w jednym słowie: PRZYBĄDŹ. Od tego słowa wywodzi się nazwa tego okre­su, a modlitwa w nim zawarta była wypowiadana przez wszystkie pokolenia chrześcijan, począwszy od pierwszego. Tej modlitwy chrześcijanie uczą się od samego Chrystusa, który wśród Modlitwy Pańskiej umieścił i tę: "Adveniat regnum tuum - przyjdź królestwo
Copyright © 2016 Homilie i rozważania , Blogger