kwietnia 20, 2024

4. Niedziela Wielkanocna (B) - Pasterz, owce i... Ja.

kwietnia 20, 2024

4. Niedziela Wielkanocna (B) - Pasterz, owce i... Ja.


Przed wieloma laty w katakumbach rzymskich odnaleziono przedziwny zabytek. Była to kamienna rzeźba mężczyzny przyodzianego w krótką tunikę, na ramionach którego spoczywała niesiona z całą pieczołowitością owieczka. Ten odnaleziony posążek - to jedno z wielu istniejących w chrześcijańskiej starożytności przedstawień Chrystusa Dobrego Pasterza. Ulubiony temat malarzy.

Wysłuchane przed chwilą Boże Słowo kieruje myśl naszą również ku Chrystusowi, który powiedział - tak jak nikt dotąd powiedzieć nie potrafił: "Ja jestem Dobrym Pasterzem".

Pozostaje zawsze nadzieja pokładana w prawdziwym Pasterzu, który szuka zagubionej owcy, znajduje ją, opatruje rany, karmi i z wielką miłością znowu przyjmuje do owczarni. Świadomość, że właśnie taki jest Bóg, niezgłębiony w swym miłosierdziu i przebaczeniu, pozwala znowu poczuć się w pełni wolnym i szczęśliwym. Dobry Pasterz nie waha się oddać nawet swego życia za owce - jak to uczynił Jezus Chrystus.

W obrazie Dobrego Pasterza kryje się obraz pasterzy dusz powołanych przez Chrystusa. Sam moment powołania wygląda bardzo różnie i w bardzo różny sposób wołany przez Pana: "Pójdź za Mną". Na to zaproszenie odpowiada kapłan - duszpasterz. Ma być dobrym pasterzem dusz. Parafia, czy inna wspólnota religijna może żyć duchem Ewangelii tylko wówczas, gdy jest zgromadzona wokół duszpasterza.

I rodzi się pytanie - czy my, ludzie wierzący, mamy w sobie zapotrzebowanie na te pasterskie funkcje, jakie sprawuje Chrystus wobec nas? Czy czujemy konieczność, żeby ktoś nas prowadził przez życie, odsłaniając po drodze prawdy Boże...

Niejednokrotnie zdarza się, że gubimy wrażliwość na głos Boży, wydaje nam się, że nie potrzebujemy Chrystusowego pasterzowania. Wielu ludzi nie czuje potrzeby, aby Bóg włączył się w nasze ludzkie życie. Czy za takim Dobrym Pasterzem tęsknimy.

Wielu łudzi się, że sami sobie wystarczą, sami dadzą sobie radę. Niepotrzebny im Bóg, któremu można zawierzyć ciernie i przepaści życia. Istnieje taka obawa, że nasze pokolenie obezwładnia pokusa samowystarczalności.

Uważamy, że wiedza, technika, powodzenie pieniądza, pozwoli samemu decydować o losie i kształcie swojego życia. Nie potrzebuję Pasterza, a tym bardziej duszpasterza. Jeżeli - to najwyżej Bóg - Tak!, Ale Kościół - duszpasterz - Nie! Tak ulegamy złudzeniu bezpiecznego życia. To złudzenie podmywane jest różnymi zagrożeniami, które często niszczą rdzeń naszego człowieczeństwa. Sytuacja jak w labiryncie.

Owszem, w sytuacjach doczesnych możemy sobie radzić. Bóg nam pozostawia wolność i nie będzie nikogo zmuszał. Ale my wezwani jesteśmy do Bożej wieczności. A na tym terenie jesteśmy całkowicie zdani na słowo pasterskie objawiającego i nauczającego Chrystusa, na Jego pasterską, prowadzącą rękę. Pasterska troska Chrystusa jest przecież jedyną nadzieją ludzi zagubionych. I wtedy się tęskni za tym, żeby ktoś człowieka odnalazł. Szczególnie kiedy życie nas doświadczy, choroba powali i zostawi nas w sytuacji bezradności, kiedy widzimy, że sami sobie nic nie możemy poradzić - zostaje tylko Bóg, który ma władzę nad wszystkim co istnieje. Dobry jest taki Bóg, który na własnych rękach wyniesie nas spośrodka zagrożeń i niebezpieczeństw - jak Dobry Pasterz zagubioną owieczkę...

Tylko, że Bóg - jako Dobry Pasterz nie będzie nas brał na swoje ręce przemocą, wbrew naszej woli. W grę wchodzi tutaj tajemnica naszej wolności. Bez drgnienia naszej woli, bez naszej chęci - Bóg - choć zawsze przy nas obecny - nie będzie mógł nam pomóc.

Dobry Pasterz - zna swoje owce i woła je po imieniu, czyli osobiście. Nie stanowi to anonimowego tłumu, ale każdy jest indywidualnie poznany, umiłowany i wezwany.

"Pasterz woła owce po imieniu i wprowadza je" (J. 10,3) Jezus idzie na czele, prowadząc nas do celu. Postępujemy za Nim, bo znamy Jego głos. Poznawaliśmy Go na katechizacji, przez lekturę książki religijnej, przy "łamaniu chleba", poznaliśmy Go przez doświadczenie obecności Jezusa we własnym życiu, w Sakramentach św.

Usłyszeć głos swego pasterza i rozpoznać Go - to wielka łaska. Czasem jest to głos zawarty w wołaniu biedaka, dziecka, kolegi z pracy, włóczęgi, który sypia pod mostem, bezrobotnego. Razem przecież należymy do jednej owczarni. I Bóg każdemu z nas wytycza swój szlak. Jest jednak wiele dróg, którymi możesz iść, tak jak na szczyt góry prowadzi wiele ścieżek. Ale tylko jedna z nich jest twoja. Jest wyznaczona przez Boga. Chrystus zna wszystkie swoje owce, ale nie wszystkie owce znają Chrystusa, nie wszystkie słuchają Jego głosu i nie wszystkie idą za Nim. Owszem idą do I Komunii św. - gdy droga jest łatwa i przyjemna. Do uroczystości - znają Chrystusa. Ale gdy Pasterz - stawia wymagania jako dobry - wtedy gdy się zlekceważy Słowo Boże - wtedy łatwo jest znaleźć się poza granicami owczarni.

Bywa i tak, że wilk wdziera się do owczarni. Może bywa tak, jak w tym opowiadaniu Miasto.
"To było w takim małym miasteczku. Ksiądz umierał zimą 1975 r. Kazał sobie przynieść bochen chleba pszennego, pokroić na lnianej chuście na skibki. I konsekrował. Powiada: to ja już idę, czas na mnie, zostańcie z Bogiem, chleb chowajcie, bo nie wiadomo, kiedy ksiądz będzie i jedzcie, jeżeli sumienie pozwoli.
No i dobrze: przyszła Wielkanoc (...) Księdza nie ma, ołtarz sam, spowiedzi nie ma, a brać komunię duszą nieumytą - straszno. A stał przy ołtarzu taki nieduży krzyż. Patrzę ja: wychodzi z nawy chłop w walonkach, bierze ten krzyż, wstawia do konfesjonału. gdy krzyż był wstawiony ludzie spowiadali się krzyżowi i każdy sobie pokutę naznaczał niemałą, wedle sumienia, a potem chustę odwinęli i brali komunię. I tak cicho było w kościele, tak cicho Panie...".

"W Tobie jest źródło życia". Podziw i zdumienie dla wartości Słowa Ewangelii, prowadzą do entuzjazmu i optymizmu - mimo poranionych owiec przez wilki drapieżne, rozbójników i złodziei, którzy wkradają się do owczarni Pańskiej.

"Ja jestem Dobrym Pasterzem" - mówi Chrystus o sobie i te słowa są niejako programem i zadaniem dla wszystkich, których On powołuje do uczestnictwa w swoim kapłaństwie. A kapłan, który idzie w ślady Swego Mistrza ma strzec trzodę przed "wilkami", stać zawsze na jej czele i w razie potrzeby oddać za nią nawet życie.

Kapłan-pasterz powinien otoczyć opieką duchową całą wspólnotę przekazując Chrystusa w słowie Bożym i sakramentach. Przez jego posługę Bóg przekazuje zdroje łaski. On staje się narzędziem pojednania, przyjmowania na nowo do wspólnoty z Bogiem "marnotrawnych" braci. Z ludu wzięty, temu ludowi przeznaczony na służbę, z tym ludem solidarny, zwłaszcza w jego cierpieniu, a jednocześnie przez samego Boga postawiony na czele wspólnoty aby prowadził, troszczył się o właściwy pokarm, bronił przed wrogiem - taka jest jego misja i zadanie.

Nie jest łatwo podjąć to zadanie, a jeszcze trudniej je zrealizować. Nie wszyscy, którym Pan powiedział: "Pójdź za Mną", odpowiedzieli pozytywnie. Niektórzy jak ewangeliczny młodzieniec odeszli "zasmuceni, bo mieli...". Są też najemnicy - jako krzywe zwierciadło Boga.

Królestwo szatana nie przestało istnieć zło nadal promieniuje, - a szatan ciągle ma swoich zwolenników, którzy wdzierają się do owczarni Chrystusowej, by kraść, zabijać i niszczyć kościoły i pasterzy. Szatan w ludzkim ciele jest karykaturą Boga - ma swoje obrzędy i uroczystości, swoich męczenników, swój kult, sztukę, swe pozdrowienia, swe święta, ma również swoich proroków i bohaterów. Ma też swoje nauki, potrafi zsyłać sny i widzenia. Całe zaś szatańskie misterium grzechu polega na tym, aby pokazać ludziom raj, ale jest to zawsze raj fałszywy. Autorem tego raju jest słabość: pycha i chciwość.

Nie brakuje i dzisiaj chrześcijan, którzy dają się wciągnąć w tę matnię pychy. Smutne jest to, że najbardziej narażeni na ataki szatana są ci najmniejsi w "owczarni Chrystusowej" - dzieci - bezbronne istnienia ludzkie. Jeśli szatan zdoła posiać w duszy tych niewinnych istot ziarno pychy, to w przyszłości, już jako dorośli, odrzucą Boga tylko dlatego, że sami nie są bogami.

Nasza historia, dalsza i bliższa, ukazuje wiele przykładów kapłanów, którzy zrealizowali w swoim życiu nakreślony przez Chrystusa i zaktualizowany konkretną sytuacją wiernych obraz dobrego pasterza.

Patron Polski, męczennik św. Wojciech, którego ciało przeszyto włóczniami w obronie wiary głoszonej na ziemi polskiej, bł. Bp Michał Kozal, św. Maksymilian, bł. Prymas Tysiąclecia Kard. Stefan Wyszyński i bł. ks. Jerzy, który został bestialsko zamordowany. Wszyscy oni razem bronili "owiec" powierzonych im przez Pana.

Polacy mają zaufania do swoich pasterzy mimo ataków (często niezrozumiałych), mają zaufanie, bo oni razem ze swoimi wiernymi i w radości i w cierpieniu - są razem. Szczególnie w trudnych sytuacjach rodzinnych, społecznych czy narodowych - dobry pasterz jest umocnieniem dla zabłąkanych, oszukanych, pokrzywdzonych...

Jest kapłan potrzebny współczesnemu światu, aby głosić słowa prawdy, aby dźwigać kiedy upadnie, nieść radość i nadzieję, a kiedy przyjdzie potrzeba, stanąć w obronie jego godności, bo chce być dobrym pasterzem.

Jest też potrzeba wielkiej modlitwy za kapłanów i o nowe powołania kapłańskie. Dlatego proszę was, kochani Bracia i Siostry, módlcie się za waszych kapłanów, aby wytrwali na tej, niejednokrotnie trudnej, drodze swego powołania. Proszę was, módlcie się o nowe i liczne powołania, aby nie zabrakło kapłanów, którzy - na wzór Chrystusa Dobrego Pasterza - będą mogli nam służyć, wszak "żniwo wielkie, ale robotników mało. Proście zatem Pana żniwa, aby wyprawił robotników na swoje żniwo"... I, proszę Was, w tej modlitwie nie ustawajcie. Amen.


kwietnia 20, 2024

Rozważania Wielkanocne - Panie, do kogo pójdziemy?

kwietnia 20, 2024

Rozważania Wielkanocne - Panie, do kogo pójdziemy?

Sobota, III tydzień okresu wielkanocnego
 
✠ Słowa Ewangelii według Świętego Jana (J 6, 55. 60-69)
 
W synagodze w Kafarnaum Jezus powiedział: «Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem». A wielu spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, mówiło: «Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?» Jezus jednak, świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: «To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego wstępującego tam, gdzie był przedtem? To Duch daje życie; ciało na nic się nie zda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą». Jezus bowiem od początku wiedział, którzy nie wierzą, i kto ma Go wydać. Rzekł więc: «Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli nie zostało mu to dane przez Ojca». Od tego czasu wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło. Rzekł więc Jezus do Dwunastu: «Czyż i wy chcecie odejść?» Odpowiedział Mu Szymon Piotr: «Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A my uwierzyliśmy i poznaliśmy, że Ty jesteś Świętym Bożym».
 
REFLEKSJA NAD SŁOWEM BOŻYM
 
Patrzymy na dzisiejszy świat, który stanął na głowie, i nie potrafimy zrozumieć co się dzieje? Co się stało z tym dawnym, normalnym światem, w którym wprawdzie zawsze było to, że był grzech, ale każdy dobrze wiedział co jest dobre, a co złe? Co się stało z ludźmi, którzy zа wszelką cenę usiłują nam wmówić, że czarne jest białe? Co się stało z nami, że wyznając wiarę chrześcijańską, wybieramy spośród siebie ludzi, którzy z tą wiarą walczą, by tym światem kierowali? A potem Bogu wypominamy, że pozwala na zło i takiego Boga nie chcemy kochać. Co się z nami dzieje?
 
A Jezus też patrzy na ten dzisiejszy świat, tak daleki od tego, który stworzył, i pyta każdego z nas: "Czyż i wy chcecie odejść?"
 
No, jak Ci to powiedzieć, Panie Boże. No bo czasem tak właśnie jest. Chyba chcielibyśmy odejść. Po prostu mamy tego wszystkiego dość. Tego, że zło panoszy się na świecie, w naszej Ojczyźnie, i to wielkie zło, a my nic z tym nie potrafimy zrobić. A czasem mamy dość tego, że i Ty nic z tym nie robisz. Ktoś musi Ci to szczerze powiedzieć, Boże. Chcielibyśmy, żebyś szybko coś z tym zrobił.
"Czyż i wy chcecie odejść?" Chyba czasem tak. Chcielibyśmy obudzić się w naszym dawnym, dobre znanym świecie, gdzie białe jest białe, czarne jest czarne, grzech jest grzechem, a dobro jest dobrem. Będziemy za tym światem coraz bardziej tęsknić.
 
"Czyż i wy chcecie odejść?" Panie Boże, pewnie czasem chcemy. Ale dokąd? Są tylko dwie drogi. Za Tobą, albo przeciw Tobie. Nie ma innej drogi, bo ona w praktyce zawsze będzie za Tobą, albo przeciw Tobie. Gdy wybierzemy drogę przeciw Tobie, staniemy się tym światem, którego mamy dość. Jaki ma sens taki wybór? Jeżeli cokolwiek chcemy zmienić, choćby tylko dla siebie, jeśli chcemy stanąć na czymkolwiek pewnym i mocnym, musimy wybrać Ciebie. Tylko Ty dajesz nam nadzieję na normalność. Tylko Ty tę normalność możesz nam dać. Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek wcześniej potrzebujemy Ciebie. Aby choć w swoim sercu przechować stary, dobry świat.
 
"Rzekł więc Jezus do Dwunastu: «Czyż i wy chcecie odejść?» Odpowiedział Mu Szymon Piotr. Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego."
Jezus zadaje nam dziś pytanie „Czyż i wy chcecie odejść?". Odpowiedzi, sobie i Bogu, każdy musi udzielić sam...
 
 

kwietnia 19, 2024

Rozważania Wielkanocne - Ciało moje jest prawdziwym pokarmem!

kwietnia 19, 2024

Rozważania Wielkanocne - Ciało moje jest prawdziwym pokarmem!

Piątek, III tydzień okresu wielkanocnego
 
Słowa Ewangelii według Świętego Jana (J 6, 52-59)
 
Żydzi sprzeczali się między sobą, mówiąc: «Jak On może nam dać swoje ciało do jedzenia?» Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki». To powiedział, nauczając w synagodze w Kafarnaum.
 
REFLEKSJA NAD SŁOWEM BOŻYM
 
Człowiek jest istotą cielesno-duchową. Do fizycznego funkcjonowania potrzebuje pokarmu i wody. Bez nich może przetrwać tylko jakiś czas. Zagłodzony i odwodniony umiera. Coś podobnego, ale o wiele groźniejszego, dzieje się na poziomie duchowym. Ludzka dusza nie jest w stanie funkcjonować bez pokarmu i napoju duchowego. Śmierć duchowa jest jednak o wiele groźniejsza od fizycznej, ponieważ po śmierci ciała, dusza ludzka nie przestaje istnieć. Stan jej uśmiercenia może trwać wiecznie.
 
Podstawowym pokarmem duchowym jest Eucharystia. Pod postaciami chleba i wina Chrystus daje nam swoje Ciało i Krew. W Komunii Świętej Pan pragnie nasycić duchowe niezaspokojenie człowieka, które wyraża się w głębokim pragnieniu jedności z Bogiem, akceptacji, bycia kochanym i szanowanym. Żadna istota ludzka nie jest w stanie zaspokoić tej potrzeby. Nawet ktoś najbliższy, jak żona, mąż, dziecko, krewny, przyjaciel (jako istota ograniczona) nie jest w stanie do końca zaspokoić tej głębokiej potrzeby akceptacji i umiłowania. To może tylko Bóg. Adoracja Najświętszego Sakramentu staje się też często doświadczeniem obecności Boga, która nasyca i wypełnia duchowo.
 
Pokarmem duchowym jest również słowo Boże. Ci, którzy mieli okazję odbywać np. rekolekcje ignacjańskie, doskonale wiedzą, jak głęboko nasyca duszę rozważanie słowa Bożego. Niejednokrotnie doświadczają w trakcie medytacji, jak prawdziwie duchową strawą stają się słowa Pisma Świętego.
 
Na duchowy pokarm w postaci słowa Bożego wskazuje sam Chrystus, mówiąc: ,,Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych" (Mt 4, 4). Przyznaje również: ,,Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać jego dzieło" (J 4, 34). Starożytny pisarz chrześcijański i Ojciec Kościoła - Orygenes - zauważa: „pijemy Krew Chrystusa nie tylko w sakramentalnym obrzędzie, lecz również wtedy, gdy przyjmujemy Jego słowa, w których jest życie".
 
Istnieje powiedzenie: „Człowiek staje się tym, co spożywa". Rzeczywiście od strony fizycznej - ciało, asymilując przyjmowany pokarm, wykorzystuje go do budowania i odnawiania własnych komórek. Analogiczny proces dokonuje się na poziomie duchowym. Ludzki duch (dusza) żyje, odnawia się i „rozwija" dzięki pokarmowi duchowemu.
 
Karmienie się słowem Bożym i Eucharystią ma doprowadzić do duchowej przemiany w Tego, którego się przyjmuje. Chrystus poprzez swoje słowo i Komunię Świętą pragnie nas przemienić w siebie.
 
Po lekturze tego fragmentu Ewangelii mogłoby się wydawać, że wystarczy częste przystępowanie do Komunii Świętej i nagroda w niebie jest już pewna. Niezupełnie. Do tego jeszcze potrzebna jest wiara.
 
Jak w dzisiejszym fragmencie Ewangelii życie wieczne jest związane ze spożywaniem Ciała i Krwi (zob. J 6, 54), tak we wczorajszym było uzależnione od wiary (zob. J 6, 47). W Liście św. Jakuba czytamy, że ,,wiara bez uczynków martwa jest" (Jk 2, 17).
 
Możemy to zdanie odwrócić i zaryzykować stwierdzenie, że uczynki bez wiary także nie dają życia. Dlatego we wspólnocie Kościoła mówimy o sobie „wierzący i praktykujący".
 
Ale co takiego praktykujemy: chodzenie do kościoła, sakramenty, modlitwy, nabożeństwa i Bóg wie, co jeszcze?
 
We wspólnocie wierzących praktykujemy wiarę, czyli pozwalamy, aby sam Bóg przekonywał nas, że jest obecny w Ciele i Krwi, w Słowie, w Zgromadzeniu spotykającym się na liturgii, w kapłanie, który sprawuje sakramenty. I to prowadzi do życia wiecznego.

 

kwietnia 18, 2024

Rozważania Wielkanocne - Chleb żywy, który zstąpił z nieba!

kwietnia 18, 2024

Rozważania Wielkanocne - Chleb żywy, który zstąpił z nieba!

Czwartek, III tydzień wielkanocny
 
Słowa Ewangelii według Świętego Jana (J 6, 44-51)
 
Jezus powiedział do ludu: «Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: „Oni wszyscy będą uczniami Boga”. Każdy, kto od Ojca usłyszał i przyjął naukę, przyjdzie do Mnie. Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne. Ja jestem chlebem życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: Kto go je, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata».
 
REFLEKSJA NAD SŁOWEM BOŻYM
 
Chleb życia! Wiele jest rzeczy w życiu, które nas nie tylko pociągają, ale i odciągają od Boga. Jezus dziś mówi o naszej relacji z Ojcem, który Go posłał do nas. Jaki obraz Boga nosisz w swoim sercu? Co możesz powiedzieć o swojej relacji z Bogiem jako Ojcem? Czy czujesz się Jego ukochanym dzieckiem? Jezus przedstawia się nam dziś jako chleb życia.
 
Wiemy, jak ważny dla człowieka jest codzienny chleb, trudno jest nam sobie wyobrazić życia bez niego. Jezusowe pouczenie jest zapowiedzią Eucharystii, w której to będzie karmił naszą zgłodniałą duszę swoim Ciałem i poił swoją Krwią. Jezus, widząc że wiele osób zaczęło szemrać i powątpiewać, podkreśla, że wiara w Niego jest darem Ojca, że nikt nie może przyjść do Niego, dopóki nie pociągnie go Ojciec, który Go posłał.
 
Czy jest we mnie życie? Skąd czerpię siłę i sens życia?
"Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało, za życie świata". Jeśli jestem chrześcijaninem, uczniem Chrystusa, ubranym w Chrystusa - wtedy muszę mieć w sobie prawdziwe życie!
 
Życiowe trudności i kłopoty nie są w stanie tak łatwo odebrać mi nadziei i złamać mnie, ponieważ jestem podłączony do źródła życia. Jeśli pozwolę kłopotom i problemom, aby mnie zmiażdżyły i odebrały mi radość życia, może być to oznaką, iż moje zaufanie do Pana Boga nie było wystarczające. Oczywiście, że w tym wypadku chodzi tylko o duchowy wymiar naszej osobowości. "Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba".
 
Otrzymaliśmy od Pana Boga tę łaskę, że możemy się karmić Nim, możemy naładować akumulatory. Postarajmy się nie zaniedbywać, nie lekceważyć tego daru. Tylko On daje prawdziwą siłę. My, chrześcijanie, nie szukamy i nie gonimy za „jakąś tam energią dającą życie", lecz za Duchem Świętym, za Bogiem, który jest Życiem - Stwórcą.
 
Jest nam dana Eucharystia, msza św., w której odnajdujemy codzienny pokarm i siłę. Mamy Jego Słowo - Pismo Święte, przez które przemawia i karmi nasze serca! Mamy do dyspozycji i pozostałe sakramenty, w których odnajdujemy życie - siłę do życia.
 
Pan Bóg nam się daje całkowicie!
 
Przyjmujmy Go całym sercem. Bóg nam się daje jako pokarm. Nie odrzucajmy Go i korzystajmy z tego jak najczęściej.
 
Podziękuj Bogu za dar wiary, który otrzymałeś, za sakramenty, za każdą Mszę Świętą, w której karmiłeś się tym niebiańskim pokarmem. Zwróć uwagę na obietnicę, którą daje Jezus tym, którzy karmią się tym pokarmem: "Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki". A zatem nie żyjmy tylko dla doczesności, ale dla wieczności, karmiąc się jak najczęściej pokarmem, który daje życie wieczne. Zapytaj się też o swoją wiarę: jaka ona jest?, z jaką wiarą przyjmujesz Jezusa do swojego serca?, czy potrafisz patrzeć oczami swojej wiary na Jezusa w Najświętszym Sakramencie? Czy jesteś świadomy, że Jezus czuje i wie, co znajduje się w Twoim sercu?, czy dotykasz Go swoją wiarą, miłością, czy swoją rutyną i połowicznością?
 
Po raz kolejny Jezus daje Ci swoją obietnicę: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne". Czy może być coś piękniejszego i radośniejszego od bycia ze swoim Bogiem na wieczność?

 

kwietnia 17, 2024

Rozważania Wielkanocne - Ja jestem chlebem życia!

kwietnia 17, 2024

Rozważania Wielkanocne - Ja jestem chlebem życia!


Środa, III tydzień wielkanocny

Słowa Ewangelii według Świętego Jana (J 6, 35-40)
 
Jezus powiedział do ludu: «Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie. Powiedziałem wam jednak: Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie. Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał. Jest wolą Tego, który Mnie posłał, abym nic nie stracił z tego wszystkiego, co Mi dał, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym. To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym».
 
REFLEKSJA NAD SŁOWEM BOŻYM
 
Dziś z ust Jezusa słyszymy bardzo ważne słowa, którymi Jezus objawia siebie, to, kim jest, skąd przychodzi i jaki jest cel tego przyjścia - misji. Po cudownym rozmnożeniu chleba przemawia do ludzi i mówi o sobie, że prawdziwym chlebem jest On sam. Mówi językiem prostym, ale wymagającym od słuchaczy tego, by uwierzyli tym słowom.
 
Jezus jest też świadkiem, że te słowa, skierowane do tłumu w sercach niektórych ludzi zrodzą bunt, może sprzeciw. Dzisiejsza mowa Jezusa to kroczenie „po wodzie", trzeba przy tych słowach się zatrzymać, pozwolić wybrzmieć im w nas samych, usiąść razem z Jezusem i wpatrywać się w Niego, by te słowa mogły we mnie, w Tobie rodzić życie, nabierać znaczenia, sensu, budować relacje i zaufanie do Tego, który te słowa wypowiada, do Jezusa.
 
Dzisiejszy fragment Ewangelii jest wielką radością dla wszystkich, którzy swoje nadzieje pokładają w Panu. Jezus już kolejny raz dodaje odwagi tym, którzy Go słuchają i na nowo wzywa ich do zaufania Jemu i Ojcu. Od nowa przypomina im, że życie na ziemi to nie wszystko. Nadejdzie dzień ostateczny, a po tym nastąpi życie wieczne, ze względu na które w Niego wierzą.
 
Te słowa są ważne także dla nas, dla Ciebie i dla mnie. Myśląc o nich, istotne jest, aby odpowiedzieć sobie szczerze czy - jestem całym sercem z Jezusem, czy całym sercem pragnę wypełniać wolę Ojca bez względu na cenę, jaką trzeba zapłacić na tym świecie? Ten tekst Jezusa jest ostrzeżeniem dla niewierzących. Nie zapomniał o tych, którzy Go odrzucili, ale wciąż szuka drogi do każdego serca na tym świecie.
 
Jezus wspomina także o chlebie życia. Trzeba nam to skojarzyć z chlebem eucharystycznym, z Eucharystią. A Eucharystia, to żywy i prawdziwy Jezus, który codziennie na wszystkich ołtarzach świata ofiaruje się za nas i dla nas, dla naszego zbawienia, który codziennie jest nam ofiarowany na ołtarzach naszych kościołów i przez który Bóg chce nas jeszcze bardziej do siebie przybliżyć, pocieszyć, podnieść na duchu i podarować nam siłę do życia w wierze.
 
Ważny jest też mój stosunek do Eucharystii, do Mszy Świętej. Czy przystępuję do niej jak do wielkiego daru Bożej miłości? Wiemy, że Kościół z Bożego nakazu zobowiązuje nas do udziału w niedzielnej Mszy Świętej, ale kiedy ostatni raz uczestniczyłem w niej z miłości, a nie konieczności w dzień powszedni, poniedziałek, wtorek, dziś...? W ciszy serca daj Mu odpowiedź...
 
 

kwietnia 16, 2024

Rozważania Wielkanocne - Chleb życia, któremu na imię Jezus!

kwietnia 16, 2024

Rozważania Wielkanocne - Chleb życia, któremu na imię Jezus!

Wtorek, III tydzień wielkanocny
 
Słowa Ewangelii według Świętego Jana (J 6, 30-35)
 
W Kafarnaum lud powiedział do Jezusa: «Jaki więc Ty uczynisz znak, abyśmy go zobaczyli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: „Dał im do jedzenia chleb z nieba”». Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu». Rzekli więc do Niego: «Panie, dawaj nam zawsze ten chleb!» Odpowiedział im Jezus: «Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie».
 
REFLEKSJA NAD SŁOWEM BOŻYM
 
Dzisiejszy fragment Ewangelii pochodzi z mowy w Kafarnaum - Jezus Chlebem życia.
 
Chleb! Codzienne pożywienie i biednych, i bogatych. Zwykły chleb to pożywienie na drogę ścieżkami życia, ale nie jest wystarczający dla człowieka. Chleb nas syci, ale pozostajemy głodni, jeśli nie spożywamy świętego Chleba z nieba, któremu na imię Jezus.
 
Chleb eucharystyczny to największy dar nieba dla człowieka na ziemi. Dzięki Ci, Jezu, że stałeś się chlebem, który daje nam życie. Wietnamski kardynał F. van Thuan zachęca nas w piękny sposób do przeżywania Eucharystii, mówiąc: „Czy chcesz oddać chwałę Bogu? Czy chcesz Mu dziękować? Czy chcesz prosić Boga? Czy chcesz zbawić ludzi? Idź na Eucharystię. Bo to wszystko uczynił Bóg. Kaganek bez oliwy nie świeci. Samochód bez paliwa nie jedzie. Dusza apostoła staje się słaba, jeśli nie karmi się Eucharystią. Jeśli nie spożywacie Ciała Syna człowieczego i nie pijecie Jego Krwi, nie macie życia w sobie".
 
Eucharystia - Chleb z nieba, to pytanie wiary. Wiara jest postawą serca, które oddaje cześć Jezusowi, będącemu prawdziwym Chlebem, danym nam z nieba przez Ojca. Słowa, które Jezus mówi o chlebie, otwierają drogę wiary tym, którzy ich słuchają i bez wahania przyjmują każdego dnia.
 
A jak my, ludzie XXI wieku, odpowiemy Chrystusowi na Jego samego siebie w Eucharystii?
Czy - mając w Polsce komfortowe warunki do karmienia się Ciałem Chrystusa na życie wieczne - korzystamy z tego daru choćby zawsze, gdy jesteśmy obecni na Mszy św. w niedzielę i święta?
Jaki jest mój stosunek do Eucharystii?
Czy na co dzień pamiętam o słowach Jezusa:
"Jam jest chlebem życia.
Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął;
a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie?"
 
Są wśród nas ludzie, którzy pamiętają o Jezusie ukrytym w postać małego, kruchego opłatka i często Go przyjmują. Od nich to właśnie niejednokrotnie można usłyszeć budujące słowa, że rzeczywiście Jezus działa i dziś. Od wielu osób słyszałem, że nawet jeśli bardzo źle się czują fizycznie lub duchowo, to po przyjęciu Komunii Świętej wracają do domu jakby odmienieni; czują się silniejsi, wraca radość i nadzieja na lepsze jutro. Wszystkie troski i kłopoty stają się jakby mniej ważne. Mija poczucie lęku, bezsilności. Zauważają otaczający świat w piękniejszych barwach i dziękują Bogu za dar życia, choć czasem jeszcze bezpośrednio przed pójściem na Mszę św. czuli bezsens wszystkiego i najchętniej pragnęliby nie istnieć. Zatem widać aktualność słów Jezusa mówiącego o sobie, jako o chlebie życia i tym, który zaspokaja ludzkie pragnienia nawet jeszcze w tym życiu.
 
Jaki wpływ ma Eucharystia na moje życie?
Czy świadomość, że Jezus jest ze mną, uświęca mnie i kiedyś zabierze do siebie, abym był szczęśliwy już na zawsze, uspokaja moje serce, pomaga znosić wszelkie przeciwności losu?
 
Panie Jezu Chryste spraw, proszę, aby na mnie wypełniły się Twoje słowa:
"Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął;
a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie."
 
Jezu, Żywy Chlebie, chlebie Życia, pociągnij nas do siebie, abyśmy nie chodzili po tej ziemi głodni. Nasyć nas sobą i pomóż, abyśmy stale do Ciebie przychodzili i w Tobie odnawiali nasze życie.
 
Jezu, dzięki Ci za Twoją stałą i niezmienną obecność między nami. Dzięki Ci, że codziennie możemy się Tobą - Chlebem Żywym - napełniać.
 
Wierzę i dlatego przychodzę do Ciebie, abyś nasycił mój głód i pragnienie, abym mógł z Tobą żyć. Chlebie Życia, oddaję Ci swoje dni: spraw, aby były owocne w miłość do bliźniego. Pozwól, abym oddając Ci chwałę, mógł żyć przez Ciebie, z Tobą i dla Ciebie, obecnego w naszych świątyniach. Dzięki Ci!

 

kwietnia 15, 2024

Rozważania Wielkanocne - Troszczcie się o pokarm, który trwa na wieki!

kwietnia 15, 2024

Rozważania Wielkanocne - Troszczcie się o pokarm, który trwa na wieki!

Poniedziałek, III tydzień wielkanocny
 
Słowa Ewangelii według Świętego Jana (J 6, 22-29)
 
Nazajutrz, po rozmnożeniu chlebów, tłum stojący po drugiej stronie jeziora spostrzegł, że poza jedną łodzią nie było tam żadnej innej oraz że Jezus nie wsiadł do łodzi razem ze swymi uczniami, lecz że Jego uczniowie odpłynęli sami. Tymczasem w pobliże tego miejsca, gdzie spożyto chleb po modlitwie dziękczynnej Pana, przypłynęły od Tyberiady inne łodzie. A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa ani Jego uczniów, wsiedli do łodzi, dotarli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: «Rabbi, kiedy tu przybyłeś?» W odpowiedzi rzekł im Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta. Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec». Oni zaś rzekli do Niego: «Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga?» Jezus, odpowiadając, rzekł do nich: «Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał».
 
REFLEKSJA NAD SŁOWEM BOŻYM
 
Jezus, przez cud rozmnożenia chleba, chciał nie tylko pokazać, że dostrzega i troszczy się o zwykłe, codzienne potrzeby człowieka, ale też uczynił znak prorocki. Oto ten cud rozmnożenia w pewien sposób antycypuje rzeczywistość Eucharystii. Jezus będzie karmił Chlebem Życia swoje dzieci i nigdy im tego Chleba nie zabraknie, bo sam Pan będzie się ofiarowywał codziennie na ołtarzach świata, aby umacniać swój lud pokarmem eucharystycznym, którym będzie Jego Ciało i Jego Krew.
 
Ludzie, którzy jedli do sytości pokarm ziemski, biegną, aby odnaleźć Jezusa, który oddalił się od miejsca cudownego rozmnożenia. Gdy Go znajdują, Pan im wyjaśnia, aby bardziej pragnęli i szukali pokarmu duchowego, tego, który daje prawdziwe życie, który daje wewnętrzną siłę, wzmacnia ducha, tego, który potrafi zaspokoić prawdziwe wewnętrzne pragnienia.
 
Również dziś, jak chyba nigdy wcześniej, Niebieski Pokarm jest bardzo niedoceniany, wielu zaniedbuje przystępowanie do Komunii św., wielu nie stara się o to, aby karmić swoją duszę tym duchowym Pokarmem.
"Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje..."
Te słowa są szczególną zachętą do zabiegania o inny pokarm, o inny chleb, o Eucharystię.
 
Aby spożywać Eucharystię, potrzeba być w stanie łaski uświęcającej, bez grzechu ciężkiego. To oznacza żyć po Bożemu, najlepiej Słowami Życia, pochodzącymi wprost z Ewangelii.
 
Zabiegać o pokarm na życie wieczne, oznacza trwanie w modlitwie osobistej i rodzinnej, oznacza pogłębianie wciąż swojej wiary przez znajomość nauczania Kościoła i przez formację swojego sumienia.
 
Świat przez swoje pożądliwości chce nas sprowadzić do parteru i mówi: mieć rzeczy - to jest szczęście; mieć stanowiska i władzę - to jest szczęście; mieć zdrowie i przyjemności - tylko to jest szczęście. Dlatego dla niego praca, pieniądze, rozrywki bez końca stają się najważniejsze. Myśląc w ten sposób, mamy zainfekowany rozum i intelekt. Potrzeba nawrócenia, zatrzymania, przemiany wewnętrznej, odrzucenia takiego myślenia i postępowania.
 
Nasz rozum i intelekt ma być oświetlony światłem Boga, a nie jedynie światłem tego świata. Jest w nas obraz Boga, jest w nas głos sumienia, który nie da się wymazać przez nasze decyzje rozumowe czy operacje na ciele. Potrzeba ten obraz odkryć, potrzeba tym podobieństwem do Boga się zachwycić, potrzeba ten głos sumienia usłyszeć, aby żyć nie tylko tu, ale na życie wieczne.
 
Szacunek do Eucharystii zaczyna się od szacunku do chleba ziemskiego. Nie wyrzucajmy chleba, dzielmy się nim, nie marnujmy żywności, tylu ludzi umiera z głodu.
„Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów Nieba.... Tęskno mi, Panie..." (C. K. Norwid „Moja piosnka").
 
Jezus, także dziś, do nas woła: "Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy" (J 6, 27). Potraktujmy poważnie to wezwanie naszego Pana.
Daj nam, Panie, siły i szacunek, by bardziej zabiegać o pokarm niebieski niż ziemski!
 
 

kwietnia 13, 2024

3. Niedziela Wielkanocna (B) - Chrystus, chleb żywy.

kwietnia 13, 2024

3. Niedziela Wielkanocna (B) - Chrystus, chleb żywy.


Kochani moi!
To już dwa tygodnie przychodzi do nas Zmartwychwstały. Przychodzi po to, aby rozwiewać moje wątpliwości, aby umacniać nas w wierze, że On naprawdę żyje, że On Jest?

Dziś stawia nam takie ludzkie pytanie: Dzieci moje, macie tu coś do jedzenia? Mamy jeszcze świąteczne jedzenie, mamy chleb i rybę, ale wyczuwam, że Jemu o coś więcej chodzi.

Przypominam sobie tamto wydarzenie kiedy na pustkowiu rozmnożył chleb. Patrzył z dobrocią na ludzi, którzy tyle dni trwali przy Nim i byli głodni. Żal mi Was..., bo jesteście głodni. Więc roztropnie, po ludzku podpowiadaliśmy Mu: "Panie, roześlij ich do domów, bo już tyle dni trwają przy Tobie i są głodni. Ustaną Ci w drodze, bo niektórzy z nich są z daleka".

Powiedział wtedy z takim wyrzutem : więc "Wy dajcie im jeść!" Podpowiadaliśmy Mu wtedy po ludzku przeliczając: Panie, ile to trzeba pieniędzy, aby każdemu z nich dać choćby kromkę chleba?

I jeszcze jedno niedorzeczne rozwiązanie: "jest tu jeden chłopiec co ma jeszcze pięć chlebów i dwie ryby, ale co to: jest na tak wielu."

Pytał nas, ale sam wiedział co miał uczynić. Rozmnożył chleby i "najedli się do syta, także ryb ile kto chciał. Zebrali jeszcze dwanaście koszów ułomków".

Dziś rozumiem, że nie o sam chleb chodziło.

Sam mówił w niedzielę kuszenia, że "nie samym chlebem żyje człowiek, ale i słowem, które pochodzi od Boga". Ono czasem jest dla mnie trudne jak kamień, ale ja muszę gryźć, aż stanie się chlebem.

"Weź tę Księgę i zjedz! Ona będzie gorzka w twoich ustach... będzie trawić twoje wnętrze, ale bez tego pożywienia nie można żyć". Przeżyłem nie tylko rozmnożenie chleba, ale pamiętam kazanie z Kafarnaum. "Dlaczego mnie szukacie? Czy dlatego, że wczoraj widzieliście cud, czy dlatego, że jesteście głodni?"

Postarajcie się o taki chleb, abyście się raz najedli i nie byli głodni.

Panie, daj nam takiego chleba!
Ten chleb, który ja mam dla was jest z nieba.

To nic, niech będzie skąd chce. "Kto pożywa ten chleb nie umrze, bo chlebem, który ja Wam dam jest Ciało moje za życie świata".  "Kto pożywa moje Ciało i pije moją Krew, choćby umarł, żyć będzie". Wielu z nich zawiedzionych odeszło. Jak On może dać nam Swoje Ciało do jedzenia? Nie uwierzyli.

Może i wy chcecie odejść?

Ja z Piotrem zostałem. Piotr wyznał wtedy: "Panie, a do kogo my pójdziemy? Myśmy uwierzyli, że Ty jesteś Chrystus, Ty masz słowa życia!" Ja przeżyłem też czwartkową wieczerzę. 

Umywał nam nogi, a potem wziął w Swoje ręce chleb, dzięki czynił Ojcu, błogosławił, łamał i dawał nam mówiąc: Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy to jest ciało moje! Bierzcie i pijcie z tego kielicha to jest moja krew!

To czyńcie na moją pamiątkę. Ile razy będziecie spożywać Ten Chleb i pić z Tego Kielicha mówicie o Jego śmierci, aż do nas przyjdzie. I pozostał z nami po wszystkie dni aż do końca czasów i jest z nami! Wierzycie w to?

Ja wierzę, bo On tak powiedział. Klękam przed Wielką Tajemnicą i głoszę Jego śmierć i Jego Zmartwychwstanie aż przyjdzie w chwale. Bez Tego Pokarmu nie mogę mieć życia w sobie. Mocą Tego Pokarmu chcę dojść aż na Świętą Górę, inaczej ustałbym w drodze. A więc o to pewnie Mu chodzi, gdy pyta: Dzieci, macie tu coś do jedzenia?

Ile razy trwam na łamaniu Chleba poznaję Go i spożywam Chleb i żyję już nie ja, żyje we mnie Chrystus, a ja jestem Chrystusowy jestem chrześcijaninem. a my jesteśmy Komunią - wspólnotą, bo obdzielamy się Tą Dobrocią Chleba i podajemy sobie ręce, aby nikt z nas nie ustał w drodze.

Bracie i Siostro!
Czy ty umiesz tak kochać? Więc tak kochaj, bo miłość po błocie chodzi. "Kiedy nazywam Ciebie Bratem i Siostrą wówczas myślę, że każde spotkanie nosi w sobie nie tylko radość chwili, ale początek tej samej wieczności"! (A. Jawień)

Więc kocham Cię, Bracie i Siostro, za to że jesteś mi Siostrą i Bratem, bo chlebem się ze mną dzielisz i domem, i łzą, i radością. Kocham Cię, Siostro i Bracie, za to, że jesteś mi Siostrą i Bratem. Pomódl się choć raz i za mnie i w dzień trudny, i w noc pustą, bo jesteś mi Siostrą i Bratem. Amen. 

 

Copyright © 2016 Homilie i rozważania , Blogger