kwietnia 11, 2020

Homilia na Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego (A) – Nie lękajcie się!

O poranku pierwszego dnia tygodnia kobiety poszły do grobu Pana. Wyruszyły, aby dopełnić obrzędów pogrzebowych. Był to gest litości wobec umarłego. Tyle tylko mogły zrobić dla ukrzyżo­wanego Mistrza z Nazaretu. Tyle tylko ofiarować temu, który za życia uważał się za Syna Bożego i za obiecanego Mesjasza. Tyle tylko mogły zrobić dla tego, który mówił o sobie: "Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem" (J 11,25), a który teraz spoczywa w grobie. Jego śmierć z pewnością zachwiała ich wiarą w to wszys­tko, co przepowiadał. Któż mógłby dać wiarę temu wszystkiemu, co głosił, słowom Nauczyciela przypieczętowanym klęską? Czyj aż nadzieja byłaby tak mocna, aby nie ustąpić wobec oczywistości faktów? Szły więc pogrążone we wspomnieniach i smutne, jak dzieci, którym uczyniono wiele obietnic, a nie dotrzymano żadnej.
"I oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: «Witajcie!»" (Mt 28,9). Jakże musiały być zdumione a zarazem przestraszone, skoro Zmartwychwstały zaraz dodał: "Nie lękajcie się!" (Mt 28,10).
Wczoraj i dzisiaj wielu idzie do Kościoła jak kobiety do grobu. Aby przekonać się, że On nie żyje! Idą, aby spełnić swój doroczny obowiązek, aby dokonać formalności, dzięki której można za­pewnić sobie dobre samopoczucie. Kobiety jednak zostały w spo­sób niespodziewany wyrwane ze świata własnych myśli. Olśnił je Pan żywy. Okazało się, że na próżno dźwigały wonne, pogrzebowe olejki. Spotkały Pana żywego. "One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon" (Mt 28,9). Usłyszały Jego głos, dźwięczny, stanowczy, żywy.
Słuchając Ewangelii, mamy wrażenie, że Mateusz opowiada o tym spotkaniu Jezusa z kobietami o świcie, jak o rzeczy najnor­malniejszej w świecie. Opowiada spokojnie, jak kronikarz, który niczemu się nie dziwi, a jedynie się stara, aby nie pominąć istot­nych szczegółów. Tymczasem jest to świadectwo czegoś niezwy­kłego, jedynego w swoim rodzaju! Mówi o nieoczekiwanym spot­kaniu Zmartwychwstałego z kobietami. Kiedy mówimy o Jezusie, nie mówimy o Nim jak o bohaterze literackim, postaci z kart po­wieści szpiegowskiej czy gwieździe tasiemcowego serialu telewizyjnego. Mówimy o kimś, kto prawdziwie żył, którego na­uczanie dotarło do nas, którego czyny zostały uchronione przed zapomnieniem i wiernie nam przekazane. Nikt dzisiaj nie zaprze­cza temu, że Jezus z Nazaretu nauczał na palestyńskich placach, że był prorokiem i cudotwórcą. Nikt nie neguje świadectwa o ukrzyżowaniu na Golgocie. Kiedy więc słyszymy, że zmartwych­wstał, nie jest to tylko figura retoryczna!
Pójdźmy i my wraz z kobietami do tego grobu. Nie lękajmy się przyjąć prawdy o Zmartwychwstałym Chrystusie. To wydarzenie mówi nam o tym, że Bóg nas kocha. Dał nam swojego Syna, "aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3,16). Nie jest więc tak bardzo ważne, z jakich powodów przy­szliśmy dzisiaj do kościoła. Ważne jest to, abyśmy pozwolili Chrystusowi odwalić kamienie, które zamykają nasze serce przed Nim. Abyśmy pozwolili, aby On mógł w nas zmartwychwstać żywy i prawdziwy! Oto On chce nas obdarzyć wolnością od grze­chu, radością z odnalezionej nadziei, ozdobić swoją łaską. Dzisiaj Zmartwychwstały mówi: "Nie lękajcie się! Jesteście wszyscy dzieć­mi Bożymi! Bóg, w swojej ojcowskiej miłości, nigdy o was nie za­pomniał - i nawet wtedy, gdy wydawało się wam, że jest daleko od was - On nie przekreślił swojej miłości".
Chrystus prawdziwie zmartwychwstał! Przychodzi, aby uwol­nić nas od wszystkiego, co nas zniewala, poniża, depcze. Wyzwala nas ze wszystkich zwątpień. On sam jest naszym życiem!
To prawda, trudno jest uwierzyć w zmartwychwstanie! Jakby lękamy się wziąć dosłownie to, o czym mówi treść tego święta. Dlatego właśnie słyszymy skierowane do nas słowa otuchy: "Nie lękajcie się!" (Mt 28,10). Od tego momentu śmierć nie jest już je­dynym słowem napisanym na ostatniej stronie naszego ziem­skiego życia. Bóg jest Bogiem żywych! Chrystus zmartwychwstał! Jest znakiem, który Bóg sam zostawił nam, aby nas sprowokować do rozszerzenia naszych horyzontów, do wyzwolenia nas z na­szych oczekiwań. Jest On cudownie i nieskończenie większy od naszych oczekiwań. Nie mieści się w narzuconych Mu przez naszą skończoność schematach. Staje ponad naszymi lękami, niepew­nością, niezdecydowaniem, ponad wszystkimi naszymi "tak, ale" i "może kiedyś...".
Ewangelia przekazuje relacje o spotkaniach z Chrystusem żywym, nad którym "śmierć nie ma już władzy". Widzimy, jak trudno było Chrystusowi przebić się przez skorupę niedowiarstwa samych uczniów. Jak trudno było Mu wyzwolić Apostołów z lęku. To nie oni, ale On musiał walczyć o to, aby prawda o zwycięstwie życia nad śmiercią dotarła do ich serc i umysłów.
Papież Jan Paweł II na początku swego pontyfikatu, zwra­cając się do wszystkich ludzi, wierzących i niewierzących, skie­rował ten sam apel: "Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystu­sowi!" Zapytajmy się dzisiaj siebie: co rodzi w nas lęk przed przy­jęciem prawdy o zmartwychwstaniu? Co nie pozwala nam uwie­rzyć w nieskończoną potęgę Pana Boga? Dlaczego nie idziemy do końca we wierze? Jakie skały zagradzają drogę Zmartwych­wstałemu do naszego serca?
Nie lękajmy się, że Zmartwychwstały odbierze nam naszą wolność - On, który wyzwala nas z największego i upadlającego zniewolenia, jakim jest grzech. On, który wyzwolił nas "ku wol­ności" (Gal 5,1).
Nie lękajmy się, że wierząc w Niego, utracimy jakiekolwiek dobro. On, który jest dobrem nieprzemijającym i wiecznym, prag­nie podzielić się z nami tym wszystkim, co jest autentyczną war­tością i pięknem. Jak mówi Apostoł: "ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują" (1 Kor 2,9).
Nie lękajmy się uwierzyć Temu, którego "jarzmo jest słodkie, a brzemię lekkie" (Mt 11,30). Świat nakłada na nas daleko wię­ksze ciężary i brzemiona.
Nie lękajmy się Odkupiciela, tego, że "poprowadzi nas tam, dokąd pójść nie chcemy" (por. J 21,18). On wie, czego nam potrze­ba, jest Dobrym Pasterzem, który troszczy się o każdego z nas.
Darem żyjącego na wieki Pana jest wyzwolenie od lęku. Pro­śmy dzisiaj o ten dar dla nas samych i dla wszystkich chrześcijan.
Jeśli uwierzymy w Ewangelię, jeśli przyjmiemy świadectwo tych kobiet i Apostołów, którzy potwierdzili je własnym męczeń­stwem, prawdziwie ten dzień stanie się dla nas świętem radości i zwycięstwa życia nad śmiercią, łaski nad grzechem, Boga nad szatanem. Ten "pierwszy dzień tygodnia" (Mt 28,1) stanie się pier­wszym dniem naszego nowego życia.
Prośmy o to, abyśmy, sami wolni od lęku i niewiary, pełni radości, poszli za wezwaniem Chrystusa: "Idźcie i oznajmijcie moim braciom" (Mt 28,10). Zanieśmy więc do naszych domów blask i pokój tego wielkanocnego poranka, który rodzi się w nas wraz ze świadomością, że Chrystus prawdziwie zmartwychwstał. Złóżmy wszystkim życzenia: Wesołych Świąt!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania , Blogger