Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Najświętsza Maryja Panna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Najświętsza Maryja Panna. Pokaż wszystkie posty

sierpnia 14, 2023

Uroczystość Wniebowzięcia NMP - Weź nas do nieba Matko kochana!

sierpnia 14, 2023

Uroczystość Wniebowzięcia NMP - Weź nas do nieba Matko kochana!
 

Kochani moi!
Dziś 15 sierpnia,
uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny,
a u nas święto Matki Boskiej Zielnej.

Piękne jest to święto,
ale bardzo trudne w swojej treści.
Maryja, Najpiękniejszy Kwiat tej Ziemi
wybrana od początku przez Ojca Niebios 
jest pełna łaski, 
błogosławiona między wszystkim niewiastami,
a więc zachowana od grzechu,
nawet od grzechu pierwszych rodziców,
Niepokalana, Nowa Ewa, 
Matka nas wszystkich wierzących, 
Wierna Służebnica Pańska, Matka Zbawiciela,

Matka Kościoła,
Zasypiająca, Wniebowzięta, 
uczestnicząca w chwale Trójcy,
a dla nas znak niezawodnej nadziei, 
że po pielgrzymkach tej ziemi
wszyscy pójdziemy do Matki,
z dożynkowymi wieńcami,
aby uczestniczyć w chwale Ojca,
z Matką Boską Anielską,
Królową nieba i ziemi.

Pewnie dlatego
z całej Polski szły rzesze pielgrzymów,
aby przypomnieć sobie
i przeżyć tę prawdę,
że życie nasze jest pielgrzymowaniem
do Matki Wniebowziętej, 
do nieba, gdzie Ojciec przygotował nam miejsce.

Każda z pielgrzymek jest dla mnie cudem
i każdy z pielgrzymów jest dla mnie 
znakiem wiary i tęsknoty 
za Matką Boga i naszą Matką, 
za innym życiem, którego oczekujemy.

Biały Ojcze,
Czcigodny Paulinie, Księże Czcigodny, 
Siostro Wielebna, Żołnierze Kochani, Pielgrzymi,
przecież to za gorąco, za gorąco Wam 
w tych strojach upiętych, 
w habitach, w sutannach, w mundurach. 
Żołnierze to Wy chcecie swoje święto 
świętować na Jasnej Górze?
 
Tak jest! 
To Was podziwiam i kocham! 
Przecież można inaczej?

Można, ale my pątnicy 
chcemy iść do Matki
w szatach naszego powołania. 
Niech się człowiek trochę zmęczy,
aby dusza była wybielona we Krwi Baranka.

Nie rozumiem Was,
nie umiem naśladować.
Podziwiam tylko niepełnosprawnych i ich opiekunów.
Tyle kilometrów prowadzicie wózki z chorymi,
przewijacie ich jak niemowlęta,
karmicie z troską matki. 
Podziwiam starszych, chorych idących po cud.
Podziwiam żołnierzy, lekarzy, pielęgniarki, młodzież, dzieci. 
Wy młodzi, jesteście dla mnie muzyką, 
radością, uśmiechem dla tego świata. 
Dlatego idziecie z nadzieją.

I skąd Wam to wszystko?
Wiem.
Inni jesteście niż ci, którzy czynią szkody i grzeszą.
Dlatego ludzie dają Wam noclegi, 
dach nad głową, dzielą się chlebem
i wodą czystą.
O sen zdrowy modlą się dla Was,
abyście nie ustali w drodze.
 
Przed Jubileuszem Zbawienia, 
przed rokiem dwutysięcznym uprzedziła Was 
na Jasną Górę Matka Boska z Nazaretu. 
A dlaczego jeszcze jedna Wędrowniczka?
Jeszcze jedna figura? 
Skąd przychodzi i po co?
 
Na prośbę Ojców Franciszkanów z Ziemi Świętej 
i Braci Mniejszych Kapucynów z Loreto 
wyrzeźbili figurę Dzieweczki z Nazaret 
Vinzenzo i Gregor Messnnar - ojciec i syn,
rzeźbiarze z Ortisei. 
Figura jest przepiękna.
Maryja jest po Zwiastowaniu. 
Jest Brzemienną.
Biegnie do Elżbiety (jak dziś w Ewangelii) 
i do nas wszystkich
przez góry.

Ogłasza światu, że:
,,Bóg uczynił nam wielkie rzeczy", 
że spełnił daną nam obietnicę, 
że Jego „Słowo stało się Ciałem 
i zamieszkało pośród nas". 
A ja - Służebnica Pańska, noszę Je.

Maryja ta Nazaretańska 
jest Królową nieba, mórz i ziemi,
dlatego ma welon niebieski jak niebo, 
płaszcz koloru złocistej ziemi 
i zielonkawą suknię, jak morze.

17 kwietnia 1998 roku 
Ojciec Święty Jan Paweł II
ukoronował Ją subtelnym diademem, 
z gwiazd dwunastu. 
Odtąd wędruje przez wszystkie kraje.
Modlą się przed Nią:
katolicy, prawosławni, protestanci, 
muzułmanie i niewierzący. 
Dziwne.

30 kwietnia 1999 roku 
Pątniczka z Nazaretu 
stanęła w Jasnogórskiej kaplicy - cudnie! 
jak Królewna przy Królowej,
a Ksiądz Prymas 
w uroczystość Matki Boskiej Królowej Polski 
zawiesił Jej srebrne serduszko, od Polaków 
i zawierzył los naszej Ojczyzny, 
Wędrującej Nazaretance.

„Opalona Cudzoziemko, 
Z dwoma warkoczami,
A znasz Ty zapach polskiej lipy,
Z miodem i pszczołami? 
Weź do domu nasze kłosy. 
Z chabrem, z rumiankami...
Gdy będziemy z Tobą w niebie,
Najpiękniejszy Kwiatku Ziemi,
Dokończymy Magnificat 
z Aniołami, ze Świętymi"  (ks. Tymoteusz, z Kalendarza SS. Loretanek na rok 2000).

W sierpniu, 
w uroczystość Matki Boskiej Wniebowziętej
nie sposób nie wspomnieć 
jeszcze jednego Pielgrzyma,
który wędrował przez naszą Ziemię
i mówił nam: Dzieci moje, miłujcie się!
Bóg jest miłością!

Płakaliśmy, śpiewaliśmy, 
krzyczeliśmy z radości.
Dzieciaki z Nim rozmawiały 
jak przyjaciel z przyjacielem. 
Zdawało się nam, że to teraz
odmieni się oblicze Tej Ziemi, 
że już „przyjdą nowi ludzie
jakich dotąd nie widziano" (por. Z. Krasiński), 
że to „z naszych ramion, czy tak, czy siak, 
wyrośnie Polska wolna jak ptak" (por. K. K. Baczyński).

O nie, Krzysiu Baczyński, 
jeszcze się długo nie spełnią 
Twoje słowa.
Nie!

,,No cóż, należymy do narodu,
którego losem jest 
strzelać do wroga z brylantów" (St. Pigoń).

Jeśli prawa nam nie staje, 
to jeszcze zostało przecież sumienie. 
Co winien ten, 
który daje mi chleb z polskiego pola,
a dziś nakryli mi go kirem. 
Mój ojczysty chleb niechciany! 
Zapomnieliśmy już ,,do kraju tego, 
gdzie kruszynę chleba
podnoszą z ziemi przez uszanowanie,
dla darów nieba, tęskno mi, Panie" (C. K. Norwid - Moja Piosenka) 
Mnie też jest tęskno.

„Polacy...
Nazwijcie wreszcie Polskę - Polską, a nie krzywdą, 
a miłość miłością". (K. K. Baczyński)
 
Modlił się Ojciec Święty w Radzyminie
tam, gdzie poległ ksiądz Skorupka, 
pośród snopów nie zebranych,
w sierpniu, przy miedzy. 
To na jego zawołanie:
Za Boga i Ojczyznę!
Stał się cud.
Dobrze, iż Polska zbudowała Mu pomnik.
Wreszcie!
„Im jedna szarża - do nieba wzwyż
i jeden order nad grobem krzyż"... 
„Czy nam postawią, z litości chociaż"... (K. K. Baczyński)

Przecież Krzysztof Baczyński, którego wiersze cytuję
zginął mając 23 lata,
największy z poetów minionego stulecia,
a jego żona Basia zginęła 
będąc w trzecim miesiącu ciąży.
Wyśnili sobie dziecko,,całe czerwone od krwi".

O Wniebowzięta,
o Powstańcza,
o Pielgrzymkowa!
"Nagnij pochmurną broń naszą, 
Gdy zaczniemy walczyć miłością". (K. K. Baczyński)

I jeszcze.
Gdy oglądaliśmy zaćmienie słońca 
my ludzie z wiedzą XXI wieku, 
zachowywaliśmy się jak tam z czasów, 
"gdy słońce było bogiem" (J. Parandowski).
 
Nie interesują mnie zdania wróżek, wróżbitów,
przepowiednie sekt, 
ale nie jest mi obojętne zdanie z ewangelii, 
że na końcu czasów:,,Słonce się zaćmi (samo) 
i księżyc nie będzie świecił". (por. Mk 13,24)

Wiem, że tak będzie, na pewno, 
bo to powiedział Pan.
Kiedy to będzie?
Nie wiem! 
I nie chcę wiedzieć!

Gdy czytałem dziś ewangelię o Zwiastowaniu 
i o Nawiedzeniu Świętej Elżbiety przez Matkę Bożą, 
to jest jedno zdanie,
które czyni mi wciąż niepokój: 
,,Duch Święty zstąpi na ciebie 
i moc Najwyższego Cię zacieni". (Łk 1,35)

Jak to jest z tym zaćmieniem, zaciemnieniem? 
Pomógł mi trochę w zrozumieniu tej tajemnicy 
Roman Brandstaetter swoim opisem Zwiastowania. Pisze o tym tak:
,,Miriam wyszła przed dom.. 
Usiadła przy drodze w pełnym słońcu.
Spojrzała w czyste niebo, 
błękitne, bez żadnej chmury...
Nagle poczuła na sobie cień, 
który ją coraz szczelniej otulał.
Otworzyła oczy i spostrzegła,
że pada na nią cienista smuga... 
Przecież na niebie nie było żadnego obłoku,
a mimo to cień padał od obłoku, 
sam cień był obłokiem...
cienisto obłocznym JESTEM, 
który wpłynął w krew Miriam...
aż do ostatnich granic Jej jestestwa...
Co Ci jest, Miriam?
Po Jej wargach i powiekach 
przesuwał się fioletowy cień" (R. Brandstaetter - Jezus z Nazaretu)
To ten Obłok,
który prowadził Izraelitów w czasie dnia 
i słup ognia,
który prowadził ich nocą.

Bardzo mi się podoba 
witraż w świątyni mojej parafialnej. 
Mówię to w Święto Wniebowziętej. 
Wniebowzięta jest w krakowskim stroju 
i we wianku z sierpniowych kwiatów.

Lubię taką Wniebowziętą.
„Bo moja matuś tak się stroiła. 
Dlatego kocham te stroje 
krasne i czyste, piękne i proste proste 
jak życie jest moje".

Poświęcę z radością i wzruszeniem 
Wasze wieńce i Wasze wianki
z polskich kwiatów 
i ten snop z kirem.
Może będzie dla kogoś wyrzutem sumienia. 
A to wszystko Wniebowziętej w podzięce.

I jeszcze wrócę do swojego domku na wsi, 
blisko taty i mamy kochanej,
którzy w Niebie już są 
od dawna przy Jej boku...
Z okna mojego widać daleko,
Ciebie, Matuchno kochana,
jak stoisz i parzysz z miłością i troską, 
w znaku fatimskiej Figury.
Wniebowzięta jest naszą patronką 
i opiekunką.

Więc wszystkich nas, 
o, Matko Boska Wniebowzięta,
Weź w swoją obronę...
Amen.


                               Copyright by Ks. Tymoteusz


sierpnia 22, 2019

Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny, Królowej

sierpnia 22, 2019

Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny, Królowej
Z wielkim zaciekawieniem wsłuchujemy się w wiadomości, które przychodzą z wielkiego świata. Nasze oczy rozszerzają się, gdy patrzymy na bogactwo, na zbytek możnych tego świata; tych, którzy w swoich rękach dzierżą stery władzy. Królowie tej ziemi. Patrzymy na nich i myślimy: mój Boże, gdybym miała..., gdybym posiadał chociaż drobną część tego, co oni posiadają, wreszcie skończyłyby się moje kłopoty, skończyłyby się problemy i mógłbym z jasnym obliczem spoglądać w kolejny nadchodzący dzień, nie bojąc się, że przyniesie on porażkę życiową.
Nasłuchujemy pilnie tego, co mówi się o władcach, królach, prezydentach, a dzisiaj przed nami staje Królowa, ale jakże inna: jakaś niedzisiejsza, niektórzy powiedzieliby –nienormalna. Bo przecież nie miała swojego pałacu; urodziła się w zwykłym, biednym domu. Nikt od początku Jej życia nie otaczał Jej przepychem. Musiała pracować tak, jak każdy z nas; trudzić się przez cały dzień tak, jak każdy z nas. To ma być Królowa?
Kiedy Anioł stanął przed Tą pokorną dziewczyną, zwykłą palestyńską dziewczyną, Ta schyliła głowę: “Oto ja, służebnica Pańska”. I w tym monecie w niebie, jakby oddech miliardów głosów, oddech ulgi. Bo oto, to Przeczyste Naczynie, Ta, z której ust nigdy nie wyszła żadna nieprawość, żadne kłamstwo, przyjmuje misję powierzoną Jej przez Boga. To prawda, ma trochę obaw, bo nie wie, jak dokona się to wszystko. Ale cała jest jednym wielkim Zaufaniem złożonym w Panu Bogu. A Bóg wybrał To Naczynie, bo Ono nie patrzy tak, jak człowiek; nie zachwyca się tym, co zewnętrzne, lecz patrzy w serce człowieka. A to Serce, które miał przed sobą Anioł Gabriel, było przeczyste; a to Serce było napełnione miłością do każdego stworzenia; a w tym Sercu nigdy nie powstała zdrada. A usta, które wypowiedziały te przepiękne słowa: “Oto ja służebnica Pańska...”, nigdy nie skalały się kłamstwem.
Dziwna jakaś Ta Królowa. Taka niedzisiejsza. W świecie, gdzie pod słowem “dyplomacja”, próbuje się często ukryć największe świństwa i zdrady; w świecie, gdzie dla dobra ludzi często niszczy się ich i rani; w świecie, który nie kocha prostych i ubogich, a przecież taką była Maryja i takimi jest większość z nas.
Przedziwna Królowa. Ale Bóg spojrzał na Nią z miłością. Wybrał Ją, bo cała oddała się Jemu.
A jak to jest z nami? Bo można by pozostać tylko na zachwycie nad Maryją, Królową świata, Tą, która oddała całe swoje życie Bogu. Ale jak to jest ze mną? Bo przecież Ona jest moją Matką, a dziecko – choć trochę – podobne do swojej Matki być powinno; brać z Niej przykład; uczyć się od Niej. Jak to jest z moim zaufaniem, z moim oddaniem się Bogu, z moim podejściem do bliźnich? Czy Maryja przypadkiem patrząc na mnie i moje postępowanie, nie opuszcza smutnie głowy, zastanawiając się: Czy to naprawdę moje dziecko, to, które powierza mi się codziennie w tylu modlitwach, w tylu prośbach? Za modlitwą i prośbą musi iść konkretne działanie. Maryja wiele czasu musiała spędzać na modlitwie: rozmawiać z Bogiem i pytać Go o radę. I z tego czasu rodziło się Jej działanie. Rozmawiam z Bogiem i pytam Go, jak mam postępować, i staram się Jego odpowiedzi, Jego rady wcielać w moje życie – tak, jak Maryja – by nie pozostać tylko na jednym: na ciągłym proszeniu, ciągłej modlitwie, które nie będą miały odzwierciedlenia w moim życiu. W Maryi te dwie strony doskonale współgrały: modlitwa – zawierzenie Bogu, cudownie przekładały się na życie, na Jej postępowanie, na Jej słowa.
Ktoś może powiedzieć: Nie jestem tak doskonałym, jak Ona. Ale czy staram się na tyle, na ile potrafię, na ile mnie stać? Wszak jestem z królewskiego rodu. Królowa Wszechświata jest moją Matką, moją Mamą, do której zawsze mogę przyjść, od Której mogę się uczyć – nie tylko dziś, kiedy Ją wspominamy, ale każdego dnia, każdej chwili.
“Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”. Niechaj to zawołanie Maryi będzie naszym mottem życiowym. I nie patrzmy już na to, co zewnętrzne, lecz próbujmy dojrzeć to, co w sercu; spojrzeć tak, jak Bóg, i żyć tak, jak nasza Mama niebieska. AMEN. 

 

maja 21, 2019

Najświętsza Maryja Panna Wspomożycielka Wiernych

maja 21, 2019

Najświętsza Maryja Panna Wspomożycielka Wiernych

Słowo Boże na dziś

Piątek, 5 tygodnia Okresu Wielkanocnego

Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny

Wspomożycielki Wiernych

Słowa Ewangelii według Świętego Jana
Jezus powiedział do swoich uczniów:

«To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.

Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby Ojciec dał wam wszystko, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali». Oto słowo Pańskie.

Refleksja nad Słowem Bożym

“Stańcie się również wy świętymi, na wzór Świętego, który was powołał, gdyż jest napisane: «Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty»” (1P 1, 16).
Pierwsza myśl, która może się zrodzić w głowach wielu spośród nas: już tyle kazań, tyle homilii o świętości, o byciu świętymi, i jeszcze jedno do kolekcji. I może uszy wielu się zamykają, bo temat znany i często poruszany. A jednak my boimy się świętości, mimo wielu kazań, które słyszeliśmy, mimo wielu nauk, boimy się świętości; boimy się opowiedzieć za Bogiem, przylgnąć do Niego całym swoim życiem, bo tak naprawdę tym właśnie jest świętość – przylgnięciem do Boga, ofiarowywaniem siebie Panu, podporządkowywaniem swojej woli Jego świętej woli.
I może ktoś błędnie sądzić, że świętość jest stanem bezgrzeszności. Ale proszę przeczytać życiorysy świętych, posłuchać ich wypowiedzi – żaden z nich nie ośmieliłby się powiedzieć, że jest bez grzechu, wręcz przeciwnie, mówili zawsze o sobie: jestem wielkim grzesznikiem, a Pan, mimo to, wejrzał na nich. Jeżeli utożsamimy świętość z bezgrzesznością, od razu rozkładamy ręce i mówimy: to nie dla mnie, bo ja wiem doskonale jaki jestem. I kiedy na początku każdej Mszy św. wzbudzamy akt żalu, to każdy z nas przypomina sobie to, ja bardzo jest niedoskonałym, ile na jego sumieniu ciąży różnorakich przewin, nieuczciwości, niesprawiedliwości. I właśnie do takich, nas, Pan przez usta Piotra kieruje słowa: “Bądźcie świętymi...”.
Boimy się świętości, boimy się, że kiedy przylgniemy do Chrystusa, kiedy Mu zaufamy, to będziemy musieli wyzbyć się wszystkiego, albo bardzo wielu rzeczy, spraw; boimy się, że kiedy zaprosimy Boga do naszego życia tak “na sto procent”, kiedy przestaniemy czuć się tylko zapraszanymi na Eucharystię, ale zaprosimy Go do naszej codzienności, i podejmiemy konsekwencję tego zaproszenia, to tak wiele w naszym życiu się zmieni. Czy zmieni się na gorsze? Czy tak naprawdę wiele stracimy? Może odpowiedzią na tę obawę są słowa, które dzisiaj są treścią rozważanego fragmentu Ewangelii: “Panie, oto my dla Ciebie opuściliśmy wszystko, cóż w zamian otrzymamy?” (Mk 10, 28). To taka ludzka chęć, by dowiedzieć się, co otrzymam za to co utraciłem, co oddałem. A Pan mówi każdemu z nas: Zaprawdę powiadam wam, powiadam tobie, jeżeli opuścisz dla Mnie wiele spraw w swoim życiu; jeżeli wyrzekniesz się swojej woli, otrzymasz stokroć więcej już to na tym świecie od tego wszystkiego, co opuściłeś, co Mi oddałeś – Ja to pomnożę i oddam tobie, a kiedyś odziedziczysz życie wieczne, będziesz żył na wieki (por. Mk 10, 29-31).

Boimy się świętości, bo wiemy doskonale, że nasze życie jest życiem ludzi grzesznych. Odczuwamy lęk przed Panem. Wielu z nas żyje jeszcze w takim religijnym lęku przed Bogiem. A św. Antoni, pustelnik, powie: “Ja już Boga się nie lękam, ale Go kocham”. Miłość wypędza strach. Dopóki tylko boję się Pana, to to moje dążenie do świętości jest wymuszane, ale jeżeli pokocham Go całym sobą, jeżeli zobaczę, że tak naprawdę On jest źródłem mojego szczęścia, to w Nim znajduje sens moje ludzkie istnienie, to wtedy już nie lękam się, to wtedy miłość ku Niemu we mnie jest prawdziwa, i to, co wykonuję, czego się wyrzekam dla Jego imienia, nie napawa mnie smutkiem, rozgoryczeniem; nie obawiam się, nie lękam, ale ochotnie darowuję mojemu Bogu moje życie, moją wolę, odnajduję w sobie chęć i siły, by walczyć z grzechem, bo zrozumiem, że grzech jest tym, co rani Tego, którego ukochałem – Jezusa Chrystusa – rani Jego miłość do mnie.
To nasze pojęcie świętości bardzo często skażone jest jakimś niezrozumieniem, jakimiś wyobrażeniami bez pokrycia, i dlatego, bojąc się takiej świętości, nie dążymy do niej w życiu codziennym. A jeżeli już uznajemy fakt jej istnienia, to mówimy, że jest ona zarezerwowana tylko dla niektórych. Ale kiedy znowu sięgniemy do Listu św. Piotra, nie znajdujemy tam jakiegoś wyróżnienia pewnej grupy osób, ale wprost do wszystkich, którzy słuchają słowa Bożego, Piotr zwraca się tymi słowy: “stańcie się wy również świętymi”, niezależnie od wieku, od światopoglądu, od stanu w jakim żyjecie. “Stańcie się wy również świętymi”, to znaczy: ukochajcie Boga i całe swoje życie Jemu ofiarujcie – w małżeństwie, w kapłaństwie, w życiu zakonnym, czy życiu samotnym, będąc w dobrym zdrowiu i cierpiąc, ofiarujcie to swemu Bogu; nie bójcie się Go wpuścić do swego życia. A trochę innymi słowy wypowie to Ojciec św., mówiąc: “Otwórzcie drzwi Chrystusowi” – drzwi waszych domów, ale przede wszystkim drzwi waszych serc; pozwólcie Mu rozjaśnić światłem Jego prawdy i miłości wasze wnętrza; pozwólcie Mu wejść w te sfery życiowe, w które do tej pory nie miał wstępu, bo baliście się Go wpuścić – może ze strachu, że zbyt wiele zamiesza, że trzeba będzie zmienić swoje życie, a może po prostu ze zwykłej ludzkiej ignorancji.
“Otwórzcie drzwi Chrystusowi” i stańcie się świętymi – tak naprawdę. Świętość nie jest czymś niedosięgłym, czymś przerażającym – świętość jest na wyciągnięcie naszych dłoni; nie jest to tylko nasz trud, nasza praca, ale jest to moje współdziałanie z Bogiem. I tak, jak środowiskiem naturalnym dla ryby jest woda, tak dla nas, chrześcijan, środowiskiem naturalnym jest świętość; jest to stan, do którego zostaliśmy powołani od założenia świata. “Bądźcie zatem świętymi”. Prośmy dziś Chrystusa: Panie, naucz nas być świętymi, i naucz nas nie bać się świętości. Niech się tak stanie!

Copyright © 2016 Homilie i rozważania , Blogger