października 28, 2016

Homilia na Uroczystość Wszystkich Świętych - Znaczeni pieczęcią Boga


Homilia na Uroczystość Wszystkich Świętych - Znaczeni pieczęcią Boga

Obchodzimy dzisiaj doroczną uroczystość Wszystkich Świętych. Myśl nasza przenosi się do nieba, dokąd uprzedzili nas wszyscy święci, ci znani i ci nieznani.
Mówi nam Pismo Św., że w niebie są przede wszystkim aniołowie. Słyszeliśmy przecież w pierwszej lekcji mszalnej takie słowa: „I ujrzałem innego anioła, wstępującego od wschodu słońca, mającego pieczęć Boga żywego. I zawołał donośnym głosem do czterech aniołów, którym dano moc
wyrządzić szkodę ziemi i morzu: nie wyrządzajcie szkody ziemi ni morzu, ni drzewom, aż opieczętujemy na czołach sługi Boga naszego” (Ap 7, 2–4). W niebie jest również Królowa aniołów i wszystkich świętych: Najświętsza Maryja Panna. To właśnie o Niej mówi Księga Apokalipsy św. Jana Ewangelisty: „Znak wielki ukazał się na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod Jej stopami a na Jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12, 1). To właśnie o Niej mówi Bóg do szatana w pierwszej księdze Pisma św. – Księdze Rodzaju (3, 15): „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a Niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo Jej; Ona zetrze ci głowę, a ty będziesz czyhał na piętę Jej”. To właśnie Ona wyśpiewała hymn pochwalny Bogu dziękując Mu. że stała się Matką Zbawiciela: „Uwielbia dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto błogosławić Mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił Mi Wszechmocny, a święte jest imię Jego” (Łk 1, 46–49). Z pewnością tę właśnie pieśń powtarza dziś w niebie Najświętsza Dziewica łącząc ją z anielskim „Gloria”. Przypomina sobie radości Bożego Narodzenia, smutki Golgoty i chwałę zmartwychwstania. Przeżywa na nowo swój triumfalny pochód do nieba i swoje wniebowzięcie. „Wzięta jest do nieba Królowa i cieszą się aniołowie”.
Cieszą się dzisiaj tą wielką uroczystością wielcy święci Kościoła, a wśród nich na pierwszym miejscu św. Jan Chrzciciel, o którym sam Chrystus Pan powiedział: „Zaprawdę powiadam wam, między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela” (Mt 11, 11). Cieszy się św. Jan Ewangelista, wierny uczeń Chrystusa, który pod krzyżem stojąc usłyszał słowa: „Niewiasto – oto syn twój. Oto Matka twoja” (J 19, 26–27). Cieszą się wszyscy apostołowie ze św. Piotrem na czele, który wciąż odpowiada Chrystusowi Panu te słowa, które ongiś – po zmartwychwstaniu Pana – wyrzekł nad brzegiem Jeziora Genezaret: „Tak, Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię miłuję” (J 21, 17).
Obok tych wielkich świętych stoją i nasi patronowie i patronki. Przypuszczalnie cieszą się również z tego, że idziemy w ich ślady. Jest wśród nich św. Józef, Oblubieniec Bogurodzicy, bo imię Józefa było i jest w Polsce bardzo popularne. Jest św. Teresa Wielka i św. Teresa od Dzieciątka Jezus, sławna cudotwórczyni dwudziestego wieku. Są tam Adam i Ewa – nasi praojcowie z utraconego i wreszcie odzyskanego raju. Są tam św. Franciszek z Asyżu i św. Klara – najwierniejsza jego uczennica. Jest św. Wojciech biskup, pierwszy męczennik polski. Jest obok niego Stanisław, również biskup i męczennik. Jest Stanisław Kostka, osiemnastoletni nowicjusz jezuitów. Jest św. Andrzej Bobola, męczennik. Są wszyscy patronowie polscy. Cieszą się Bogiem w Trójcy Jedynym i dodają nam odwagi, abyśmy szli śmiało tą drogą, którą oni już mają za sobą. A jako ostatni z ich szeregu wzywa nas do oddania wszystkiego Maryi, słowami „Totus tuus” – nasz wielki rodak – św. Jan Paweł II, papież.
Słyszeliśmy w pierwszym czytaniu mszalnym, jak św. Jan Ewangelista mówi: „Potem ujrzałem wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty a w ręku ich palmy i głosem donośnym tak wołają: Chwała Bogu naszemu, zasiadającemu na tronie i Barankowi” (Ap 7, 9–10).
Do tej wielkiej rzeszy zbawionych, których nikt nie przeliczy, należą w pierwszym rzędzie bohaterowie wiary, a więc męczennicy i wyznawcy, których imion nie znajdziemy w kalendarzach kościelnych i świeckich, ale którzy żyją w niebie i Bogu znane dobrze są ich imiona oraz ich zasługi. To oni właśnie przede wszystkim orędują za nami, gdy mówimy: „Wszyscy święci i święte Boże, módlcie się za nami”.
Do tej ogromnej rzeszy zbawionych należą również nasi bracia i siostry – Polacy i Polki, polegli za ojczyznę. Jaka wielka rzesza poległych i pomordowanych za świętą sprawę polską, w czasie ostatniej wojny, znajduje się w niebie. Są to miliony. Ich dusze nieustannie orędują za nami przed Bogiem i wyjednują nam wiele łask, za które nie dziękujemy i nie wiążemy ich może z właściwymi naszymi opiekunami tam, w niebie. A przecież winniśmy im wdzięczność i cześć.
Wśród tej rzeszy znajdują się również osoby dobrze nam znane, z naszej rodziny. Może jest tam twój ojciec ukochany, który odszedł z tego świata kilka czy kilkanaście lat temu? Może jest tam twoja matka, która i dziś czuwa nad tobą, dyskretnie ale skutecznie – a ty nawet o tym nie wiesz. Może jest tam twój brat, a może siostra? Może jest tam twoje młodsze rodzeństwo, których dusze, jak prawdziwe anioły nieustannie są wpatrzone w oblicze Ojca, który jest w niebie?
W drugiej lekcji mszalnej słyszeliśmy takie słowa: „Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest" (1 J 3, 2). Św. Paweł w 1 Liście do Koryntian tak mówi: „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2, 9). „Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno, wtedy zaś zobaczymy Go twarzą w twarz” (1 Kor 13, 12). Takie jest niebo: widzenie Boga twarzą w twarz. Jasność, szczęście i pokój nie na ludzką, ale na Boską miarę.
A droga do nieba jest jasno narysowana w dzisiejszej Ewangelii. Ci, którzy dziś są zbawieni w niebie, byli na ziemi ludźmi ośmiu błogosławieństw.- Byli ubodzy, często smutni, byli amharezami – ludźmi na małym skrawku ziemi, byli nieraz głodni i zawsze pragnęli sprawiedliwości. Byli miłosierni, czystego serca i cierpliwi. A wreszcie – byli prześladowani dla sprawiedliwości, dla Chrystusa. Teraz zaś „cieszą się i radują, albowiem nagroda ich wielka jest w niebie” (Mt 5, 11).
Wszyscy Święci, którzy cieszą się życiem wiecznym, szli drogą błogosławieństw. To ich łączy, mimo różnicy w wykształceniu, zajmowanych stanowisk, możliwościach działania. 

Oni wszyscy:

Byli ubodzy w duchu - to znaczy byli otwarci na Boga, Jego Obecność i Słowa, świadomi całkowitej zależności od Boga; w Nim szukali codziennie światła i siły. Najważniejszego i najwięcej spodziewali się od Boga, dlatego nagrodą jest Boże królestwo, nie ludzkie i nie ziemskie.

Byli smutni, gdyż pomimo tak wielkiej łaski Boga, która spłynęła na świat przez Jezusa Chrystusa, oni sami i ludzkość uczyniła Boga „wielkim nieobecnym” i niepotrzebnym w świecie. Wchodzili więc świadomie w wynagrodzenie (pokutę) za grzechy swoje i świata. Owocem takiego smutku i skruchy była pociecha i radość - niewymowna - od samego Boga. Ta pociecha jest również dla nich darem na wieki.

Byli cisi, łagodni. Nie oburzali się z powodu pomyślności innych, nawet ludzi nieprawych, ale ufali Bogu pośród pomyślności i podczas wszelkich trudności, które na nich spadały. Potrafili w łączności z Bogiem zachować cierpliwość. Jezus – ich Nauczyciel był Królem łagodnym i pokornym, który zrezygnował z przemocy i potępiania. Właśnie taka postawa jest lekarstwem na złość, wrogość, brutalność. To wymaga – wbrew powierzchownemu myśleniu – aktywności i wysiłku, a nie rezygnacji i słabości.

Byli spragnieni i złaknieni sprawiedliwości, dlatego przylgnęli i postępowali według wskazań Jedynego Sprawiedliwego - Jezusa, interpretującego Dekalog, słowo Boże. Żyli według woli Ojcu, którą rozpoznawali wpatrując się w Oblicze Ukrzyżowanego i Żyjącego Pana.

Byli miłosierni.  Miłosierdzie to konkretny czyn, który ma kształt potrzeby bliźniego. Każdy dzień był do tego okazją. Okazywali je słowem, czynem i modlitwą.

Byli czystego serca. Serce to miejsce decyzji, symbol człowieka wewnętrznego. Błogosławieni, którzy mają czyste źródło życia, niezbrukaną zasadę życia, którzy przekształcają w przyjaźni z Jezusem wszelkie nieczyste, spontaniczne reakcje swojego serca - serca grzesznika.

Wprowadzali pokój. Pokój (Szalom) to nie tylko brak wojny, ale taka postawa, która daje każdemu możliwość rozwoju zgodnie z planem Stwórcy. Wokół takich ludzi, każdy czuł się dobrze i mógł być sobą.

Cierpieli prześladowania. Kiedy się żyje „na serio” Ewangelią nie jest się neutralnym. Chodzi o prześladowania wyrażające się w słowach, ale i fizyczne, łącznie z oddaniem życia, śmiercią. Kto nie stawia „nic” i „nikogo” ponad Boga wcześniej czy później spotka się z większym lub mniejszym sprzeciwem tego świata i sił ciemności.
  
Urągano im z powodu Imienia Jezusa. Dzielą los Jezusa, dlatego mają udział w Jego chwale i radości. To Jezus nie był w nich przyjęty, dlatego On ich przyjmie na wieki.

Dziś obchodzimy radosną Uroczystość Wszystkich Świętych. Jutro dzień modlitwy za tych, których dusze są jeszcze w czyśćcu – zaduszki. Pamiętajmy o tym, że modlitwa za dusze zmarłych jest jednym z naczelnych obowiązków naszych, jako chrześcijan, katolików. „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5, 7) – powiedział Chrystus w dzisiejszej Ewangelii. Modlitwa za zmarłych jest wyrazem naszej miłości dla nich, miłosierdzia i – dobrze zrozumianej roztropności... albowiem jaką miarą odmierzacie, taką wam odmierzone będzie (Mk 4, 24). Amen.

2 komentarze:

  1. Niema ani jednego dowodu że któryś z tych świętych jest w niebie ... ale okey , coś napisać trzeba bylo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wbrew temu, co Pan pisze - są dowody - bowiem, zanim Kościół oficjalnie ogłosi jakąś osobę "świętą", trwa tzw. proces beatyfikacyjny , lub kanonizacyjny - proszę aby Pan sam pofatygował się , co to za proces i co ma na celu, zanim Pan napisze, że "Niema ani jednego dowodu..." - kłamstwo!

      Usuń

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger