Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 3. Niedziela Wielkiego Postu (B). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 3. Niedziela Wielkiego Postu (B). Pokaż wszystkie posty

kwietnia 13, 2024

3. Niedziela Wielkanocna (B) - Chrystus, chleb żywy.

kwietnia 13, 2024

3. Niedziela Wielkanocna (B) - Chrystus, chleb żywy.


Kochani moi!
To już dwa tygodnie przychodzi do nas Zmartwychwstały. Przychodzi po to, aby rozwiewać moje wątpliwości, aby umacniać nas w wierze, że On naprawdę żyje, że On Jest?

Dziś stawia nam takie ludzkie pytanie: Dzieci moje, macie tu coś do jedzenia? Mamy jeszcze świąteczne jedzenie, mamy chleb i rybę, ale wyczuwam, że Jemu o coś więcej chodzi.

Przypominam sobie tamto wydarzenie kiedy na pustkowiu rozmnożył chleb. Patrzył z dobrocią na ludzi, którzy tyle dni trwali przy Nim i byli głodni. Żal mi Was..., bo jesteście głodni. Więc roztropnie, po ludzku podpowiadaliśmy Mu: "Panie, roześlij ich do domów, bo już tyle dni trwają przy Tobie i są głodni. Ustaną Ci w drodze, bo niektórzy z nich są z daleka".

Powiedział wtedy z takim wyrzutem : więc "Wy dajcie im jeść!" Podpowiadaliśmy Mu wtedy po ludzku przeliczając: Panie, ile to trzeba pieniędzy, aby każdemu z nich dać choćby kromkę chleba?

I jeszcze jedno niedorzeczne rozwiązanie: "jest tu jeden chłopiec co ma jeszcze pięć chlebów i dwie ryby, ale co to: jest na tak wielu."

Pytał nas, ale sam wiedział co miał uczynić. Rozmnożył chleby i "najedli się do syta, także ryb ile kto chciał. Zebrali jeszcze dwanaście koszów ułomków".

Dziś rozumiem, że nie o sam chleb chodziło.

Sam mówił w niedzielę kuszenia, że "nie samym chlebem żyje człowiek, ale i słowem, które pochodzi od Boga". Ono czasem jest dla mnie trudne jak kamień, ale ja muszę gryźć, aż stanie się chlebem.

"Weź tę Księgę i zjedz! Ona będzie gorzka w twoich ustach... będzie trawić twoje wnętrze, ale bez tego pożywienia nie można żyć". Przeżyłem nie tylko rozmnożenie chleba, ale pamiętam kazanie z Kafarnaum. "Dlaczego mnie szukacie? Czy dlatego, że wczoraj widzieliście cud, czy dlatego, że jesteście głodni?"

Postarajcie się o taki chleb, abyście się raz najedli i nie byli głodni.

Panie, daj nam takiego chleba!
Ten chleb, który ja mam dla was jest z nieba.

To nic, niech będzie skąd chce. "Kto pożywa ten chleb nie umrze, bo chlebem, który ja Wam dam jest Ciało moje za życie świata".  "Kto pożywa moje Ciało i pije moją Krew, choćby umarł, żyć będzie". Wielu z nich zawiedzionych odeszło. Jak On może dać nam Swoje Ciało do jedzenia? Nie uwierzyli.

Może i wy chcecie odejść?

Ja z Piotrem zostałem. Piotr wyznał wtedy: "Panie, a do kogo my pójdziemy? Myśmy uwierzyli, że Ty jesteś Chrystus, Ty masz słowa życia!" Ja przeżyłem też czwartkową wieczerzę. 

Umywał nam nogi, a potem wziął w Swoje ręce chleb, dzięki czynił Ojcu, błogosławił, łamał i dawał nam mówiąc: Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy to jest ciało moje! Bierzcie i pijcie z tego kielicha to jest moja krew!

To czyńcie na moją pamiątkę. Ile razy będziecie spożywać Ten Chleb i pić z Tego Kielicha mówicie o Jego śmierci, aż do nas przyjdzie. I pozostał z nami po wszystkie dni aż do końca czasów i jest z nami! Wierzycie w to?

Ja wierzę, bo On tak powiedział. Klękam przed Wielką Tajemnicą i głoszę Jego śmierć i Jego Zmartwychwstanie aż przyjdzie w chwale. Bez Tego Pokarmu nie mogę mieć życia w sobie. Mocą Tego Pokarmu chcę dojść aż na Świętą Górę, inaczej ustałbym w drodze. A więc o to pewnie Mu chodzi, gdy pyta: Dzieci, macie tu coś do jedzenia?

Ile razy trwam na łamaniu Chleba poznaję Go i spożywam Chleb i żyję już nie ja, żyje we mnie Chrystus, a ja jestem Chrystusowy jestem chrześcijaninem. a my jesteśmy Komunią - wspólnotą, bo obdzielamy się Tą Dobrocią Chleba i podajemy sobie ręce, aby nikt z nas nie ustał w drodze.

Bracie i Siostro!
Czy ty umiesz tak kochać? Więc tak kochaj, bo miłość po błocie chodzi. "Kiedy nazywam Ciebie Bratem i Siostrą wówczas myślę, że każde spotkanie nosi w sobie nie tylko radość chwili, ale początek tej samej wieczności"! (A. Jawień)

Więc kocham Cię, Bracie i Siostro, za to że jesteś mi Siostrą i Bratem, bo chlebem się ze mną dzielisz i domem, i łzą, i radością. Kocham Cię, Siostro i Bracie, za to, że jesteś mi Siostrą i Bratem. Pomódl się choć raz i za mnie i w dzień trudny, i w noc pustą, bo jesteś mi Siostrą i Bratem. Amen. 

 

lutego 27, 2018

3. Niedziela Wielkiego Postu (B) - „Czyż nie wiecie, że świątynią Boga jesteście...?”

lutego 27, 2018

3. Niedziela Wielkiego Postu (B) - „Czyż nie wiecie, że świątynią Boga jesteście...?”
Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie!

Wielki Post, to czas, w którym staje przed nami Chrystus z krzyżem na ramionach, by nam przypomnieć po co przyszedł na ziemię. Św. Leon Wielki mówi, że „Syn Boży nie miał żadnego innego powodu do narodzenia, jak ten, żeby zostać ukrzyżowanym”, a potem przez zmartwychwstanie pokonać swoją i naszą śmierć.
W świetle tej prawdy musimy wszyscy: zdrowi i chorzy, młodzi i starsi, prości i uczeni, stanąć wobec Chrystusa, który za nas umarł i zmartwychwstał.
Serdecznie zapraszam wszystkich do przeżycia tych szczególnych dni, a zwłaszcza niedziel wielkopostnych. Niech miejsca, w których przeżywamy naszą nieraz trudną i bolesną codzienność, staną się w tych dniach świątyniami, miejscami gorliwszej modlitwy, głębszego rozważenia Słowa Bożego, a następnie miejscami pojednania z Bogiem w sakramencie pokuty.
W przeczytanym dziś fragmencie Ewangelii św. Jan opowiada nam w jak zdecydowany sposób Jezus zaprowadził porządek w świątyni. Pomyślmy, Drodzy Bracia i Siostry, jak bardzo potrzeba wprowadzenia porządku w różne dziedziny naszego życia. Czy nie denerwuje nas bałagan w wielu urzędach i instytucjach? Czy nie uskarżamy się wszyscy na niedbalstwo, chaos organizacyjny i lekceważenie przepisów? Ciągle jeszcze dużo tego u nas, a przecież wszyscy czujemy, jak trudno żyć w takiej sytuacji.
Co jest potrzebne, by można było zaprowadzić, a następnie utrzymywać porządek? Potrzebne są pewne zasady, pewien regulamin postępowania. Ilekroć człowiek lekceważy przepisy i zasady życia czy pracy, tylekroć staje się przyczyną nieporządku.
Świątynia jerozolimska, w której Jezus tak radykalnie zaprowadził porządek, może być obrazem tej świątyni, o której mówi św. Paweł Apostoł: „Czyż nie wiecie, że świątynią Boga jesteście” (1 Kor 3,16).
Moi drodzy, do świątyni, którą jest każdy z nas, też może się zakraść nieporządek. Nasze serce, nasze sumienie, które ma być domem Boga, może stać się targowiskiem, jakimś bazarem, gdzie do głosu dochodzą: chciwość, zazdrość, lenistwo, samolubstwo, zmysłowość i wiele innych namiętności.
Nie czekajmy, aż Jezus sporządzi sobie bicz. Bądźmy delikatni wobec naszego Pana i sami uznajmy konieczność zaprowadzenia porządku. Bóg daje nam możliwość przeżycia rekolekcji wielkopostnych, by ułatwić nam to zadanie. Przyznajemy z pokorą, że każdy z nas ma coś do zrobienia w swoim życiu i w swoim sercu. Wokół nas też trzeba wprowadzić nieco porządku. Trzeba sobie przypomnieć zasady, podane nam przez Pana.
W cytowanym dziś fragmencie z Księgi Wyjścia Bóg mówi: Nie będziesz zabijał, nie będziesz cudzołożył, nie będziesz kradł... itd. Przykazania Boże są słuszne! Bez ich respektowania życie pogrąża się w nieładzie, w chaosie. Zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże i tylko wtedy będziemy szczęśliwi, gdy będziemy żyć według norm, które Bóg wyznaczył dla swoich stworzeń. Jeśli w życiu człowieka nie ma zgody z Bogiem, to nie ma też zgody z drugim człowiekiem, to nie ma normalnego życia. Ulega wtedy zachwianiu podstawowa równowaga naszej egzystencji.
Kardynał Józef Ratzinger, jeszcze jako kardynał, w jednym ze swoich listów pasterskich powiedział, że najbardziej niepokojącym zjawiskiem współczesnego świata jest potęgujące się zjawisko samozniszczenia. Zauważmy, jak ludziom, którzy odeszli od Boga, życie staje się nieznośne, nie do udźwignięcia. Szukają wyjścia z tej sytuacji uciekając w świat narkotyków, alkoholu, lub przez terror chcą zbudować świat nowy, nowe życie.
Tę sytuację można określić inaczej i powiedzieć, że człowiek zbyt panoszy się w świecie, a nawet człowiek zbyt panoszy się w sobie. Nasza poetka Kazimiera Iłłakowiczówna, w jednym ze swoich wierszy podjęła tę myśl: „Człowiek panoszył się we mnie, a Bóg topniał”. Oto przyczyna wszelkiego zła.
Czy współczesne życie potwierdza tę prawdę? Podejmijmy analizę pewnych problemów naszej rzeczywistości.
Bóg mówi: nie zabijaj! Tymczasem człowiek prowadzi wojny, morduje, a nawet - co więcej - kwestionuje to Boże przykazanie, domagając się prawnego zapisu o możliwości zabijania nienarodzonych dzieci. Kiedy słucha się wypowiedzi tych demokratycznych pań, ciśnie się na usta pytanie: kimże ty jesteś, człowieku, że rościsz sobie prawo do decydowania o życiu drugiego człowieka?
W jednej z audycji znalazły się obok siebie mniej więcej takie wiadomości:
  1. Oto jedna z posłanek ma wnieść pod obrady Sejmu projekt ustawy o ochronie zwierząt i domaga się surowego karania właścicieli, którzy znęcaliby się nad nimi (i słusznie).
  2. Wiadomość druga: głos posłanki, która mówi o zdecydowaniu kobiet w walce o nowelizację ustawy o ochronie życia poczętego. A więc chodzi o to, by można było zabić dziecko gdyby ono w jakikolwiek sposób komplikowało życie matki, zwłaszcza gdy jest chore.
  3. I wiadomość trzecia: wypowiedź profesora kliniki chorób dziecięcych, który mówi: „dla nas - lekarzy - już płód 4-5 miesięczny jest pacjentem”, a następnie wylicza jakie to zabiegi można przeprowadzić w łonie matki, by leczyć poczęte dziecko i ratować jego życie.
Uczyńmy kolejny krok w analizie współczesnej rzeczywistości. Bóg mówi: nie cudzołóż!, a człowiek? Jak wygląda dzisiaj traktowanie ludzkiego ciała, czyż w wielu wypadkach nie stało się ono towarem wystawionym na sprzedaż? Mówienie o czystości, o godności, o dziewictwie, to wystawianie się na śmiech. Czy można się więc dziwić, że mamy takie młode pokolenie? Ktoś ich do takiego życia zachęca, ktoś ich karmi takimi treściami, że zagubili właściwą hierarchię wartości i teraz nie ma dla nich już nic świętego, nie ma autorytetu. „Takie będą Rzeczypospolitej obyczaje, jakie jej młodzieży chowanie” - przestrzegał już w dobie Odrodzenia Andrzej Frycz Modrzewski.
Kto jest winien tylu nieszczęść w polskich rodzinach? Kto odpowie za los sierot społecznych, dzieci z Domów Dziecka? Pan Bóg? Kościół? Przecież Bóg powiedział: nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij! Lecz, co nas to obchodzi. Człowiek często traktuje przykazania jak magazyn... przychodzę i wybieram to, co mi na rękę, co mi odpowiada, co jest wygodne. Człowiek gotów powiedzieć, że Boga nie ma, bo wtedy nie trzeba Go słuchać. Odwracając ustalony przez Boga porządek człowiek niszczy swoją godność, swoje zdrowie, szczęście swojej rodziny. Doświadczamy na co dzień skutków takiego traktowania Bożego prawa.
Ojciec Święty Jan Paweł II w Encyklice Blask Prawdy z ogromną troską mówi: „Jesteśmy świadkami zastraszających przykładów postępujących autodestrukcji osoby ludzkiej. Niektóre panujące opinie stwarzają wrażenie, że nie ma już takiej wartości moralnej, którą należy uznawać za niezniszczalną i absolutną. Na oczach wszystkich okazuje się pogardę wobec ludzkiego życia już poczętego, a jeszcze nie wydanego na świat, nieustannie narusza się podstawowe prawa osoby, niegodziwie niszczy się dobra niezbędne dla ludzkiego życia”.
Dlatego, Bracia i Siostry, wszyscy dorośli zdrowi, ale i chorzy, my wszyscy musimy sobie stawiać pytanie o odpowiedzialność za przerażające zjawiska naszej codzienności: narkomania w szkołach podstawowych, alkoholizm, prostytucja wśród nieletnich. Czy to tylko kulturowe, czy to tylko pochodne zubożenia społeczeństwa, bezrobocia...?
Toczy się dyskusja, co robić? Szuka się form przyjścia z pomocą ludziom dotkniętym nałogami. Tu i ówdzie zarzuca się Kościołowi, że za mało czyni w tym względzie..., lecz to wszystko jest tylko usuwaniem skutków. O przyczynach mówi się mało, albo wcale. Dzieci dostają do rąk zapałki, a następnie szuka się ochotników, by gasili wzniecone przez nie pożary.
Bracia i Siostry, w tym wielkopostnym rozważaniu dotknąłem tylko niektórych problemów naszego życia. Ich pełna lista jest dużo dłuższa. Niech każdy z nas pomyśli o tym w najbliższym czasie.
Pamiętamy zapewne, że niezachowanie przykazań Bożych katechizm nazywa grzechem. Im niewierność jest większa, tym grzech jest poważniejszy, aż do grzechu ciężkiego, czyli całkowitego zerwania przyjaźni z Bogiem. Ten wymiar grzechu, niestety, już dzisiaj do człowieka nie przemawia. Może wiec warto popatrzeć uważniej na skutki niezachowania przykazań Bożych w naszym życiu osobistym, rodzinnym i społecznym.
Przeżywamy dzisiaj trzecią niedzielę Wielkiego Postu. Popatrz, Bracie i Siostro, na krzyż w twoim mieszkaniu. Może to spojrzenie na krzyż pomoże ci zrozumieć lepiej czym jest grzech. Popatrz na życie swojej rodziny, środowiska pracy, przyjaciół i znajomych... Może zauważysz jak grzech niszczy szczęście, odbiera radość i pokój, a nawet zdrowie. Chrystus bierze na ramiona krzyż, by przywrócić porządek między Bogiem i człowiekiem, a także między człowiekiem i człowiekiem.
Jako owoc swojej miłości zostawił nam Chrystus sakrament pokuty, by człowiek, jeśli tylko zapragnie, mógł zaprowadzić porządek we własnym sercu i życiu. Już dziś pomyśl, jak to zrobić, szczególnie w sytuacji, gdy masz możliwości w tym świętym czasie Wielkiego Postu. Chrystus czeka na ciebie z łaską swego przebaczenia, by Święta Wielkanocne były także twoim zmartwychwstaniem.


Copyright © 2016 Homilie i rozważania , Blogger