Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielki Wtorek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielki Wtorek. Pokaż wszystkie posty

kwietnia 12, 2022

Zamyślenia wielkopostne - Trzy postawy

kwietnia 12, 2022

Zamyślenia wielkopostne - Trzy postawy

Wielki Wtorek


Zapowiedź zdrady Judasza i zaparcia się Piotra


Słowa Ewangelii według Świętego Jana
W czasie wieczerzy z uczniami Jezus wzruszył się do głębi i tak oświadczył: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie wyda». Spoglądali uczniowie jeden na drugiego, niepewni, o kim mówi. Jeden z Jego uczniów – ten, którego Jezus miłował – spoczywał na Jego piersi. Jemu to dał znak Szymon Piotr i rzekł do niego: «Kto to jest? O kim mówi?» Ten, oparłszy się zaraz na piersi Jezusa, rzekł do Niego: «Panie, któż to jest?» Jezus odparł: «To ten, dla którego umoczę kawałek chleba i podam mu». Umoczywszy więc kawałek chleba, wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty. A po spożyciu kawałka chleba wstąpił w niego Szatan. Jezus zaś rzekł do niego: «Co masz uczynić, czyń prędzej!» Nikt jednak z biesiadników nie rozumiał, dlaczego mu to powiedział. Ponieważ Judasz miał pieczę nad trzosem, niektórzy sądzili, że Jezus powiedział do niego: «Zakup, czego nam potrzeba na święto», albo żeby dał coś ubogim. On więc po spożyciu kawałka chleba zaraz wyszedł. A była noc. Po jego wyjściu rzekł Jezus: «Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy. Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale – jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię – dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie». Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, dokąd idziesz?» Odpowiedział Mu Jezus: «Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz». Powiedział Mu Piotr: «Panie, dlaczego teraz nie mogę pójść za Tobą? Życie moje oddam za Ciebie». Odpowiedział Jezus: «Życie swoje oddasz za Mnie? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz».
Oto słowo Pańskie.

Refleksja nad Słowem Bożym



Wkroczyliśmy w Wielki Tydzień zbawczej męki, śmieci, a nade wszystko chwalebnego zmartwychwstania Pana Jezusa Chrystusa. Wydarzenia, które wtedy miały miejsce, na trwałe odmieniły losy człowieka. Wypadki, które następowały po sobie w lawinowym tempie, odcisnęły swoje piętno w dziejach ludz­kości. Oto Bóg oddał swoje życie za człowieka. Oto Stwórca posłał na krzyż swego Jednorodzonego Syna, aby odkupić rodzaj ludzki. Oto najdroższa Krew Jezusa Chrystusa zmyła z du­szy człowieczej pradawną winę.
To, co przed wiekami, za czasów Poncjusza Piłata, dokonało się w Jerozolimie, jest doskonałym dowodem miłości Trójjedynego Boga do człowieka. Lecz człowiek - jak to człowiek - w różny spo­sób odpowiada na tę doskonałą miłość. Człowiek - jak to człowiek - różnie przyjmuje do swego serca prawdę o tym, iż dla swego Stwórcy jest kimś jedynym i wyjątkowym. Człowiek - jak to czło­wiek - pozostaje wierny, ale miewa też chwile słabości i stać go na zdradę swego Zbawiciela.
Te trzy jakże różne, lecz zarazem jakże ludzkie postawy wi­doczne są podczas ostatniej wieczerzy. Spośród grona Dwunastu przypatrzmy się dziś trzem uczniom Mistrza z Nazaretu, którzy wydają się pierwszoplanowymi aktorami scen męki i śmierci Syna Bożego. W ich zachowaniu i czynach jak w soczewce sku­pia się natura ludzka. Złożona, zadziwiająca, przewrotna, a za­razem zdolna do refleksji, wierności i uznania swych win.
Najpierw chciejmy przyjrzeć się Janowi, umiłowanemu ucz­niowi Pana Jezusa. To on spoczywał na piersi Chrystusa podczas ostatniej wieczerzy. Jego Zbawiciel najbardziej miłował. W nim też widział najczystszą, najwierniejszą miłość. Siła miłości Jana do Pana Jezusa okaże się potężniejsza niż ułomności ciała i strach przed niebezpieczeństwem. To Jan - mimo iż był najmłodszy z grona apostołów - pozostanie do końca wierny swemu Mi­strzowi. Pójdzie za Jezusem drogą krzyżową i stanie pod krzyżem. Miłość do Jezusa zwycięży strach przed własną śmiercią. Pokona lęki i obawy. Zmotywuje się do wierności mimo wszystko i mimo wszystkim. Nawet kiedy wszyscy inni apostołowie - zatrwożeni o swoje życie - uciekną, Jan pozostanie wierny.
Drugą, nie mniej ważną postacią dramatu męki Pańskiej, jest Piotr. Silny i stanowczy rybak, który ma w przyszłości stać się skałą, na której Jezus zbuduje swój Kościół. Kefas, który był świadkiem najważniejszych cudów dokonanych przez Syna Bo­żego, jak i Jego przemienienia na górze Tabor. Ten, który stał na czele Dwunastu, usytuowany tam przez Pana Jezusa. Gorliwym sercem zapewniał o swej wierności Mistrzowi: „Życie moje od­dam za Ciebie” (J 13,37). Lecz te deklaracje nie wytrzymały konfrontacji z rzeczywistym niebezpieczeństwem. „Życie swoje oddasz za Mnie? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz” (J 13,38). I tak się stało. Piotr, widząc krwawe przesłuchanie Jezusa, wyparł się Syna Bożego. Lęk o własne życie okaże się silniejszy. Lecz na­tychmiast przyjdzie opamiętanie i refleksja. Spoglądając w umęczone oczy Chrystusa, zapłacze nad swoją zdradą. Piotr wycią­gnie wnioski ze swej porażki. Pytany później przez Zmartwych­wstałego: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?” (J 21,15), odpowie zdecydowanie i z rozmysłem: „Pa­nie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham” (J 21,17). Do końca życia pozostanie wierny temu wyznaniu i odda życie za swego Pana i Boga w Rzymie.
Lecz dramat męki Pańskiej kryje w sobie jeszcze jednego bo­hatera. Jego imię po wsze czasy stanie się synonimem zdrajcy, nik­czemnika i niegodziwca. Judasz, obdarzony zaufaniem Pana Je­zusa i pozostałych apostołów, opiekował się pieniędzmi wspól­noty. Doświadczył miłości Chrystusowej. Widział cuda i znaki Syna Bożego. Lecz nie mógł zaakceptować, iż miłość kosztuje.
Buntował się na samą myśl, iż trzeba będzie ponieść ofiarę za wier­ność Panu. Oczekiwał od Jezusa spokojnego, dostatniego i szczę­śliwego życia. Kiedy zaś okazało się, że pójście za Zbawicielem domaga się ofiary i porzucenia wygodnego życia, zdradził. Jezus o tym wiedział. Dlatego zapowiedział Dwunastu: „Zaprawdę, za­prawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie zdradzi” (J 13,21). Zbawiciel nie zmienił swej nauki, aby nie stracić Judasza. Syn Boży pozostał wierny prawdzie. Judaszowi zaś pozostawił wolny wybór: „Co chcesz czynić, czyń prędzej!” (J 13,27). Ten zaś zdra­dził, a potem nie potrafił przyjąć przebaczającego miłosierdzia Bo­żego, nie potrafił przebaczyć samemu sobie. Dlatego odebrał sobie życia i zatracił swoją duszę w piekle.
Odpowiedzmy sobie sami, w której z tych postaci dostrze­gamy samych siebie. Jestem Janem, Piotrem czy Judaszem? Czy stać mnie na wierność miłości Boga, na żal za swe upadki i na­wrócenia, czy może tylko na zatwardziałość i pychę? Każdy z nas może być jednym z nich. Każdy z nas zdolny jest do powielenia zachowania jednego z nich. Bądźmy więc wierni jak Jan, kiedy trzeba płaczmy nad swym grzechem jak Piotr. Nade wszystko zaś uważajmy, by nie pójść drogą Judasza!


kwietnia 12, 2022

Wielki Wtorek - Zapowiedź zdrady Judasza

kwietnia 12, 2022

Wielki Wtorek - Zapowiedź zdrady Judasza
„Jezus, umoczywszy kawałek chleba, wziął i podał Judaszowi. A po spożyciu kawałka chleba, wszedł w niego szatan”.
Judasz. Trzeba przyznać, że wiele słów usłyszał na swój temat w ciągu tych dwudziestu wieków; wiele słów, i to bardzo negatywnych. Trudno się dziwić. Bo przecież ten, przez którego został Syn Człowieczy wydany „lepiej by mu przywiązano kamień młyński u szyi”. Wiele słów powiedziano na jego temat.
Judasz stał się symbolem zdrady; symbolem sponiewieranego powołania. I rzeczywiście, dosyć trudno wydobyć z siebie jakieś życzliwe słowo na temat tego nikczemnika.
A przecież wszystko zaczęło się tak urzekająco. Był jednym z tych, na którego spojrzał kiedyś ów tajemniczy Młodzieniec, nad jeziorem galilejskim. Patrzył im wtedy głęboko w oczy, a prawdę powiedziawszy, to patrzył wprost do serca, i poruszał gdzieś na dnie tego serca te najczulsze struny człowieczeństwa. Zostawił, tak jak inni, wszystko: wszystkie swoje plany, wszystkie swoje ambicje i marzenia. Pewnie miał na początku dużo dobrej woli. Pewnie chciał iść za Mistrzem, i pewnie wołał na samym początku, tak, jak Piotr z Ewangelii: „Panie, życie moje oddam za Ciebie”.
Czy możemy przypuszczać, że już od samego początku, jego serce było nasączone podstępem? Czy nie widział cudów? Czy nie słuchał, tych cudownych mów o miłości, o przebaczeniu? Czy nie był zachwycony ową wspaniałą sceną, kiedy to Jezus rzekł do niewiasty: „Nie potępiam cię...”? Czy nie patrzył z zachwytem na Mistrza wtedy, kiedy powiedział wzburzonym falom: „Uciszcie się”?
A jednak, gdzieś, w pewnym momencie, Judasz popełnił błąd. Było w nim ciągle za dużo człowieka, a za mało Boga. Tak, jakby owo tchnienie życia, tam z raju, nie dotknęło go aż do głębi, jakby nie pozwolił na to, by dobry Bóg ulepił z tego prochu prawdziwe człowieczeństwo; tak, jakby się wzbraniał, tak, jakby nie pozwolił Bogu wejść, aż na dno serca. Było w nim za dużo z człowieka, a za mało z Boga. I pewnie dlatego właśnie, ciągle nie mógł zrozumieć, że do królestwa Bożego wcale nie idzie się przez zaszczyty; nie mógł zrozumieć tego, że za Bogiem wcale nie muszą iść tłumy, które będą Panu Bogu stawiać pomniki; nie mógł zrozumieć tego, że zbawienie dokonuje się poprzez krzyż, poprzez wytrwałość w niesieniu krzyża. Bo dopiero tam, gdzie się niesie krzyż, tam też może zabłysnąć poranek Zmartwychwstania. Nie mógł zrozumieć, że do Boga idzie się cicho, skromnie, wale nie krzycząc o swojej świętości; nie mógł zrozumieć, co to za Król, na którym nie ma wspaniałej szaty, którego nie noszą na ramionach. Chciał iść do Boga na skróty. Chciał dojść do królestwa tak łatwo, tak trochę zbyt przyjemnie.
I właśnie wtedy, tam, w Wieczerniku, kiedy miłość Boga zabłysnęła, on poczuł się bezradny, tak, jak kiedyś Adam w raju, kiedy zabłysła przed nim świętość Boga, on, że swoim małym sercem, poczuł się nagi, poczuł się bezradny, poczuł się zupełnie nijaki. W Judaszu jest właśnie coś z Adama, który mówi Bogu: „NIE”, a potem, zawstydzony swoim grzechem, ucieka w ciemność.
Było w nim za dużo człowieka, a za mało z Boga. I w głowie mu się to nie mieściło, że nawet ten jego grzech, który był czerwony, jak szkarłat, że ten jego grzech mógł też „ponad śnieg wybieleć”. Mówi Pismo, że zrozpaczony swoim grzechem, zabił się, a jego ciało rozpadło się na części. Zatrważające, bo śmierć nie była dla niego zjednoczeniem, ale rozpadem.
Stajemy u progu tego świętego czasu. I gdzieś tam słyszę, jak święty Paweł szepce do ucha: „Kto stoi, niechaj baczy, aby nie upadł”. Chcę więc zawołać: Ty, Boże, masz wzrastać w moim sercu, a ja mam się umniejszać. Bo jeśli będzie inaczej, bo jeśli stanie się odwrotnie, to los Judasza będzie i moim losem. W Tobie, Panie, ucieczka moja: niechaj wstydu nie zaznam na wieki; wyzwól mnie i ratuj, w swej sprawiedliwości. Nakłoń ku mnie Swoje ucho, i ześlij na mnie Swoje ocalenie. AMEN.

kwietnia 12, 2022

Wielki Wtorek - Tajemnica ludzkiego serca

kwietnia 12, 2022

Wielki Wtorek - Tajemnica ludzkiego serca
Razem z Apostołami wchodzimy dzisiaj do Wieczernika, gdzie Jezus pragnie spożyć Paschę ze swymi uczniami. Dzisiejsza Ewangelia odkrywa przed nami wielką tajemnicę ludzkiego serca, serca Apostołów, a również odkrywa przed nami tajemnicę Serca Jezusa, Boskiego Serca, które jest sercem pełnym miłości. Dlatego Jezus jest wzruszony gdy oznajmia: “Jeden z was Mnie zdradzi”; jest poruszony, bo w dalszym ciągu kocha tego, który Go zdradzi. I w dalszym ciągu jest zdumiony postawą tego, któremu okazał tyle miłości, a on nie przyjął Jego osoby, Jego misji.
Tajemnica ludzkiego serca. Najpierw jest to serce św. Jana, Apostoła i Ewangelisty. Spoczywa w czasie tej Wieczerzy na piersi Jezusa, znajduje się w bliskości Jego Boskiego Serca, opiera się o Jezusa. Można powiedzieć, że jest tym Apostołem, który zaczyna mieć wątpliwości, że misja Jezusa nie dotyczy tylko tej ziemi, który może przeraził się, gdy Jezus powiedział, że będzie cierpiał, że będzie zabity. Ale ów uczeń nie ma tak zamkniętych oczu jak Piotr, który mówi: “Panie, nigdy to na Ciebie nie przyjdzie”. Jan jest człowiekiem głębokiej modlitwy, jest człowiekiem, który rozważa słowo Pana tak, jak Maryja. I chociaż zaśnie w godzinie próby, chociaż będzie również człowiekiem słabym, to przecież stanie pod krzyżem razem z Maryją i niewiastami, to przecież wyzna swoją wiarę w moc Chrystusowego krzyża. Możemy powiedzieć, że w Janie jest już zalążek działania mocy Jezusa Chrystusa zmartwychwstałego.
Reprezentantem skrajnie przeciwnej postawy jest Judasz Iskariota. Idzie za Jezusem, aby realizować swoje własne pomysły, zaspokajać swoje przyziemne potrzeby. Jezus miał mu służyć do krótkowzrocznych celów. Gdy się na Nim zawiódł, sprzedaje Go za trzydzieści srebrników. Te trzydzieści srebrników, to symbol całego jego szczęścia, wszystkich jego pragnień żeby się tu na ziemi zabezpieczyć. Niektórzy twierdzą, że zdrada Judasza była jego ostatnią rozpaczliwą próbą sprowokowania Jezusa, by zaczął walczyć, by z mocą ogłosił królestwo Boże. Zbawiciel jednak nie uległ tej prowokacji.
I wreszcie Piotr, człowiek o sercu otwartym dla Jezusa, ale to serce jest jeszcze bardzo zmienne, zdradliwe, kruche. Piotr wciąż nie zna siebie, dlatego wydaje mu się, że dla Jezusa jest gotowy uczynić wszystko. Piotr lubi porównywać się z innymi ludźmi, chełpi się swoją wiernością, ale w rzeczywistości opiera się tylko o samego siebie. Dlatego w godzinie próby zdradzi Jezusa wobec służącej, wobec ludzi, którzy nie mogli mu nic złego uczynić.
A jak zachowuje się Jezus wobec swoich uczniów? Jezus jest delikatny, ujawnia tajemnicę swojego Serca: Janowi odpowiada na jego pytania kto będzie zdrajcą, przestrzega Piotra przed pychą, przed wiarą we własne siły, jest dyskretny nawet wobec Judasza, który już powziął zamiar aby zdradzić swego Mistrza.
Te trzy postawy Apostołów, te trzy serca, chcą nam pokazać, gdzie my dzisiaj jesteśmy. Zapewne nie odnajdujemy siebie w Judaszu, ale może jeszcze nie odnajdujemy siebie w Janie – najbardziej jesteśmy podobni do Piotra. Jesteśmy ludźmi w drodze. Jesteśmy tymi, którzy są słabi, którzy się bardzo często opierają o samych siebie. Nie chcemy wchodzić w krzyż, w doświadczenia, których nie rozumiemy. Chcemy Jezusa zatrzymać dla siebie. Chcemy by zawszy był to Jezus uwielbiony, a nigdy to Jezus prześladowany, odrzucany; chcemy, żeby zawsze to był Jezus sukcesu, a nigdy Jezus porażek, przegranych, odrzucenia.
Przeżywamy Wielki Tydzień. W tym czasie musimy zobaczyć najpierw naszą rzeczywistość, abyśmy mogli przyjąć moc Jezusa Chrystusa zmartwychwstałego. I dlatego ten tydzień zaprasza nas do głębokiej medytacji, do głębokiej modlitwy i czuwania, byśmy nie ulegli pokusie, tak jak uległ pokusie rozpaczy Judasz; byśmy nie ulegli pokusie, gdy przyjdzie nasza godzina. Może to będzie w tym roku choroba, śmierć bliskiej osoby; może to będzie zdrada przyjaciela; może to będzie działanie pewnych ludzi, którzy chcą nas skompromitować – byśmy nie ulegli pokusie. Oby ten Wielki Tydzień upodobnił nasze serca do Serca Jezusa, który kocha; oby ten Wielki Tydzień upodobnił nasze serca do serca Jana, Apostoła, który rozważa słowo Boga i dlatego jest mocny, i dlatego nie ulegnie pokusie słabości, dlatego stanie pod krzyżem i będzie jednym z pierwszych uczniów, którzy doświadczą mocy zmartwychwstania, będzie wielkim Apostołem miłości. Obyśmy mogli przyjąć Bożą miłość, obyśmy ją zrozumieli, byśmy zrealizowali naszą chrześcijańską misję wobec świata. Mówi do nas dzisiaj Bóg przez proroka Izajasza: “Ustanowię cię światłością dla pogan, aby Moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi”. Obyśmy mogli być taką światłością, jak Apostołowie po zmartwychwstaniu, po Zesłaniu Ducha Świętego, ale najpierw musimy zobaczyć gdzie jest nasze serce i jaka jest nasza dzisiejsza rzeczywistość. Do tego zaprasza nas misterium paschalne – celebracja liturgii Wielkiego Tygodnia. Wejdźmy w nią z wiarą. AMEN.


kwietnia 16, 2019

Wielki Wtorek - Wieczernik - odkryciem tajemnicy Boskiego Serca Jezusa

kwietnia 16, 2019

Wielki Wtorek - Wieczernik - odkryciem tajemnicy Boskiego Serca Jezusa
Razem z Apostołami wchodzimy dzisiaj do Wieczernika, gdzie Jezus pragnie spożyć Paschę ze swymi uczniami. Dzisiejsza Ewangelia odkrywa przed nami wielką tajemnicę ludzkiego serca, serca Apostołów, a również odkrywa przed nami tajemnicę Serca Jezusa, Boskiego Serca, które jest sercem pełnym miłości. Dlatego Jezus jest wzruszony gdy oznajmia: “Jeden z was Mnie zdradzi”; jest poruszony, bo w dalszym ciągu kocha tego, który Go zdradzi. I w dalszym ciągu jest zdumiony postawą tego, któremu okazał tyle miłości, a on nie przyjął Jego osoby, Jego misji.
Tajemnica ludzkiego serca. Najpierw jest to serce św. Jana, Apostoła i Ewangelisty. Spoczywa w czasie tej Wieczerzy na piersi Jezusa, znajduje się w bliskości Jego Boskiego Serca, opiera się o Jezusa. Można powiedzieć, że jest tym Apostołem, który zaczyna mieć wątpliwości, że misja Jezusa nie dotyczy tylko tej ziemi, który może przeraził się, gdy Jezus powiedział, że będzie cierpiał, że będzie zabity. Ale ów uczeń nie ma tak zamkniętych oczu jak Piotr, który mówi: “Panie, nigdy to na Ciebie nie przyjdzie”. Jan jest człowiekiem głębokiej modlitwy, jest człowiekiem, który rozważa słowo Pana tak, jak Maryja. I chociaż zaśnie w godzinie próby, chociaż będzie również człowiekiem słabym, to przecież stanie pod krzyżem razem z Maryją i niewiastami, to przecież wyzna swoją wiarę w moc Chrystusowego krzyża. Możemy powiedzieć, że w Janie jest już zalążek działania mocy Jezusa Chrystusa zmartwychwstałego.
Reprezentantem skrajnie przeciwnej postawy jest Judasz Iskariota. Idzie za Jezusem, aby realizować swoje własne pomysły, zaspokajać swoje przyziemne potrzeby. Jezus miał mu służyć do krótkowzrocznych celów. Gdy się na Nim zawiódł, sprzedaje Go za trzydzieści srebrników. Te trzydzieści srebrników, to symbol całego jego szczęścia, wszystkich jego pragnień żeby się tu na ziemi zabezpieczyć. Niektórzy twierdzą, że zdrada Judasza była jego ostatnią rozpaczliwą próbą sprowokowania Jezusa, by zaczął walczyć, by z mocą ogłosił królestwo Boże. Zbawiciel jednak nie uległ tej prowokacji.
I wreszcie Piotr, człowiek o sercu otwartym dla Jezusa, ale to serce jest jeszcze bardzo zmienne, zdradliwe, kruche. Piotr wciąż nie zna siebie, dlatego wydaje mu się, że dla Jezusa jest gotowy uczynić wszystko. Piotr lubi porównywać się z innymi ludźmi, chełpi się swoją wiernością, ale w rzeczywistości opiera się tylko o samego siebie. Dlatego w godzinie próby zdradzi Jezusa wobec służącej, wobec ludzi, którzy nie mogli mu nic złego uczynić.
A jak zachowuje się Jezus wobec swoich uczniów? Jezus jest delikatny, ujawnia tajemnicę swojego Serca: Janowi odpowiada na jego pytania kto będzie zdrajcą, przestrzega Piotra przed pychą, przed wiarą we własne siły, jest dyskretny nawet wobec Judasza, który już powziął zamiar aby zdradzić swego Mistrza.
Te trzy postawy Apostołów, te trzy serca, chcą nam pokazać, gdzie my dzisiaj jesteśmy. Zapewne nie odnajdujemy siebie w Judaszu, ale może jeszcze nie odnajdujemy siebie w Janie – najbardziej jesteśmy podobni do Piotra. Jesteśmy ludźmi w drodze. Jesteśmy tymi, którzy są słabi, którzy się bardzo często opierają o samych siebie. Nie chcemy wchodzić w krzyż, w doświadczenia, których nie rozumiemy. Chcemy Jezusa zatrzymać dla siebie. Chcemy by zawszy był to Jezus uwielbiony, a nigdy to Jezus prześladowany, odrzucany; chcemy, żeby zawsze to był Jezus sukcesu, a nigdy Jezus porażek, przegranych, odrzucenia.
Przeżywamy Wielki Tydzień. W tym czasie musimy zobaczyć najpierw naszą rzeczywistość, abyśmy mogli przyjąć moc Jezusa Chrystusa zmartwychwstałego. I dlatego ten tydzień zaprasza nas do głębokiej medytacji, do głębokiej modlitwy i czuwania, byśmy nie ulegli pokusie, tak jak uległ pokusie rozpaczy Judasz; byśmy nie ulegli pokusie, gdy przyjdzie nasza godzina. Może to będzie w tym roku choroba, śmierć bliskiej osoby; może to będzie zdrada przyjaciela; może to będzie działanie pewnych ludzi, którzy chcą nas skompromitować – byśmy nie ulegli pokusie. Oby ten Wielki Tydzień upodobnił nasze serca do Serca Jezusa, który kocha; oby ten Wielki Tydzień upodobnił nasze serca do serca Jana, Apostoła, który rozważa słowo Boga i dlatego jest mocny, i dlatego nie ulegnie pokusie słabości, dlatego stanie pod krzyżem i będzie jednym z pierwszych uczniów, którzy doświadczą mocy zmartwychwstania, będzie wielkim Apostołem miłości. Obyśmy mogli przyjąć Bożą miłość, obyśmy ją zrozumieli, byśmy zrealizowali naszą chrześcijańską misję wobec świata. Mówi do nas dzisiaj Bóg przez proroka Izajasza: “Ustanowię cię światłością dla pogan, aby Moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi”. Obyśmy mogli być taką światłością, jak Apostołowie po zmartwychwstaniu, po Zesłaniu Ducha Świętego, ale najpierw musimy zobaczyć gdzie jest nasze serce i jaka jest nasza dzisiejsza rzeczywistość. Do tego zaprasza nas misterium paschalne – celebracja liturgii Wielkiego Tygodnia. Wejdźmy w nią z wiarą. AMEN.

Copyright © 2016 Homilie i rozważania , Blogger