Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powołanie Apostołów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powołanie Apostołów. Pokaż wszystkie posty

stycznia 13, 2024

2. Niedziela Zwykła (B) – Powołanie

stycznia 13, 2024

2. Niedziela Zwykła (B) – Powołanie
„Oto Baranek Boży!” - powiedział o Jezusie Jan Chrzciciel. Rozpoznał bowiem w Jezusie mającego cierpieć Mesjasza, którego zapowiadał prorok Izajasz. „Dręczono Go - prorokował Izajasz - lecz sam dał się gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek prowadzony na zabicie, jak niema owca wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich” (Iz 53,7).
To wiele daje do myślenia, że Syn Boży Jezus Chrystus, który jest Bogiem wszechmocnym, został nazwany Barankiem i rzeczywiście zachowywał się jak Baranek. „Uczcie się ode Mnie, że jestem cichy i pokorny sercem” (Mt 11,29) - powiedział kiedyś sam o Sobie. W postawie łagodnego Baranka Jezus przeszedł zwłaszcza swoją mękę i śmierć na krzyżu. I to nie było tak, że na czas swojej męki Syn Boży zawiesił swoją Boską wszechmoc. Przecież właśnie wtedy, kiedy dał się zabić niby Baranek, Jezus wykonał największy czyn swojej potęgi: On wtedy świat odkupił! Wrogowie szydzili sobie z Niego: „Zstąp z krzyża, a uwierzymy w Ciebie”, (Mt 27,42). A On właśnie wtedy ogarnął potęgą swojej miłości nas wszystkich, również tych, którzy sobie z Niego szydzili.
Jezus powiedział kiedyś: „Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca” (J 14,9). Uważnie wpatrujemy się w Jezusa jako w Baranka Bożego, a zrozumiemy nieco tajemnicę Bożej wszechmocy. Wyjaśni nam się trochę, dlaczego wszechmoc Boża jest tak dyskretna i tak pokorna. Bo wszechmoc Boża to przede wszystkim potęga Jego miłości. Bóg po prostu nas kocha, a jeśli my tę Jego miłość przyjmujemy, ogarnia nas światło i pokój i chęć czynienia dobra i moc w znoszeniu cierpień i życzliwość wobec bliźnich i radosne oczekiwanie życia wiecznego.
Są takie rodziny, w którym gołym okiem widać, że miłość Boża w nich kwitnie - i chciałoby się o nich powiedzieć, iż żyją sobie jakby w przedsionku nieba. Otóż gdybyśmy my wszyscy otworzyli się więcej na miłość Bożą, to cała nasza ziemia zmieniłaby się jakby w przedsionek nieba. Jeśli jest wśród nas tak wiele cierpień i niezadowolenia i krzywdy i samotności i bezsensu, to nie dlatego, że Bóg nas za mało kocha albo że nie jest wszechmocny - ale dlatego, że wolimy żyć raczej w naszych ciemnościach niż w świetle Bożym i zamiast przemieniać naszą ziemię w przedsionek nieba, my potrafimy zrobić z niej przedsionek piekła, gdzie panuje egoizm, powszechna nieufność i wzajemna wrogość.
Zwracam się teraz wszystkich tych, którzy mają jakieś swoje cierpienia, kłopoty i niemożności. Bracia i Siostry! Wzmocnijmy w sobie wiarę w Baranka Bożego, który jest pokornym, ale i wszechmocnym Synem Bożym. Kto stoi blisko tego Baranka, jest bezpieczny i nie zginie. Przed tym Barankiem nawet ryczący lew ucieka w panice - mówię, rzecz jasna, o tym lwie ryczącym, przed którym ostrzega Apostoł Piotr, że „krąży, szukając, kogo pożreć” (1P 5,8).
Wspomniałem już, że Baranek ten okazuje swoją potęgę w sposób pokorny. Nie zstąpił z krzyża, nawet kiedy Go do tego prowokowano; dał się zamordować, ale nawet na chwilę nie przestał kochać wszystkich bez wyjątku, a trzeciego dnia zmartwychwstał.
Również w nasze cierpienia i ciemności Jezus Baranek nie będzie wkraczał w ten sposób, jak my byśmy sobie tego życzyli. Raczej wsłuchajmy się w Jego wolę i starajmy się rozpoznać, w jaki sposób On chce nam pomóc. Bo jeśli więcej otworzymy siebie i swoje cierpienia na Jego świętą obecność, nieraz okaże się, że nawet fizyczna strona naszych cierpień ulegnie wówczas zmniejszeniu.
Dzisiejsza Ewangelia w bardzo prostych słowach przedstawia dwa wzorce przyjścia ludzkiego do Baranka Bożego. Kiedy dwaj uczniowie Jana Chrzciciela, (przyszli apostołowie Jan i Andrzej), usłyszeli, że Jezus jest Barankiem Bożym, poszli za Nim. Przy pierwszej nadarzającej się okazji pytają Go: „Nauczycielu, gdzie mieszkasz?”
Otóż Jezus nie traktuje ich jako wysoką umawiającą się stronę. Kto chce być z Jezusem, musi Mu zawierzyć samego siebie. Nie możemy Jezusowi stawiać naszych warunków. Jeśli chcę iść za Jezusem, powinienem w całości i z radosnym sercem przyjąć Jego naukę, wypełniać Jego przykazania, zaakceptować to wszystko, co w moim losie nie zależy ode mnie.
Jezus nie odpowiedział Janowi i Andrzejowi na ich pytanie, gdzie mieszka. Kiedy poszli za Nim, przekonali się, że Jezus jest tak ubogi, iż w ogóle nie ma własnego mieszkania. „Lisy mają nory i ptaki powietrzne gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć” (Mt 8,20). Ale Jan i Andrzej przekonali się również, że Baranek Boży jest wystarczająco potężny, żeby nas doprowadzić do domu Ojca, bo „w domu Jego Ojca jest mieszkań wiele” (J 14,2). Żeby jednak to poznać, musieli najpierw pójść za Jezusem bez stawiania Mu żadnych warunków.
Przypatrzmy się drugiemu spotkaniu człowieka z Barankiem Bożym. Zafascynowany Jezusem Andrzej dzieli się ze swoim bratem Szymonem nowiną: „Znaleźliśmy Mesjasza” - i przyprowadza go do Jezusa. Szymon przychodzi do Jezusa po raz pierwszy w życiu, a Jezus wita go słowami: „Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz się nazywał Piotr”. Jezus jest Synem Bożym i nie musiał Szymona poznawać ani mu się przypatrywać.
On wie wszystko o człowieku, zna całe jego wnętrze, zanim człowiek zacznie Go szukać.
Szymon dopiero po raz pierwszy przychodzi do Jezusa. Jeszcze nie wie, że Jezus wybrał go, aby był pierwszym apostołem w Jego Kościele, ale Jezus już to wie: „Ty jesteś Szymon, ale ty będziesz Piotrem, czyli Skałą”. Potem, pod Cezareą Filipowa, Jezus powie mu więcej: „Ty jesteś Skałą i na tej Skale zbuduję mój Kościół i bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego” (Mt 16,18n).
Po swoim zmartwychwstaniu Jezus powie Piotrowi jeszcze więcej: „Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz” (J 21,18). Powołaniem Piotra była bowiem śmierć męczeńska.
Bracia i Siostry! Powołanie młodego Samuela oraz powołanie apostołów każą nam przypatrzeć się naszemu własnemu powołaniu. Różnorodne są ludzkie powołania. Jednego Bóg powołuje do kierowania Kościołem, innego do wychowania gromadki dzieci, a jeszcze inny jest powołany do tego, żeby dzielnie i po Bożemu trwał w swoim życiu samotnym. Ktoś obdarzony szczególnym talentem do działalności gospodarczej jest powołany do dawania świadectwa że wszystko, co czynimy, powinniśmy czynić na chwałę Bożą, z pożytkiem dla ludzi i w poszanowaniu prawa moralnego. Ktoś inny zaś jest powołany przede wszystkim do tego, żeby otaczać troskliwą miłością swoje upośledzone dziecko.
Otóż nie mierzmy znaczenia różnych powołań naszymi ludzkimi miarami. Ktoś urodzony z zespołem Downa może przejść przez swoje życie tak pięknie, że pozostawi po sobie więcej dobra niż autor poczytnych książek lub reżyser głośnych filmów.
Nie porównujmy naszych powołań, nie podejmujmy jałowych rozmyślań, dlaczego moje życiowe powołanie jest właśnie takie, a nie inne. Niech każdy stara się raczej wnikać w swoje powołanie, w takie jakie ono jest, i niech wypełnia je jak najlepiej, jak najbardziej po Bożemu.
I nie zapominajmy o tym, że Boże powołanie dotyczy nas całych, całości naszego postępowania. To właśnie dlatego Kościół przypomniał nam dzisiaj słowa Apostoła Pawła: Bracia! Strzeżcie się rozpusty! Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest przybytkiem Ducha Świętego? Chwalcie więc Boga w naszym ciele!
Zatem módlmy się, Bracia i Siostry, ażeby każdy z nas podszedł dzisiaj bliżej do Baranka Bożego. Zawierzmy Barankowi Bożemu samych siebie i całe nasze życie. I wsłuchajmy się z wiarą, do czego On mnie, każdego z nas, powołuje. Amen.


listopada 30, 2022

Rozważania Adwentowe - Zostawiwszy sieci, poszli za Nim

listopada 30, 2022

Rozważania Adwentowe - Zostawiwszy sieci, poszli za Nim


Środa, I Tydzień Adwentu

Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, Jezus ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi». Oni natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim. A idąc stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci: Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim. / Mt 4,18-22/

W kolejnym dniu adwentowych rozważań karmi nas Jezus bogactwem swego Słowa. Oczyma wiary przenieśmy się nad Jezioro Genezaret. Co widzimy? 

Widzimy Jezusa, który przechodząc obok jeziora dostrzegł zajętych swoją pracą rybaków. Nie byli to przypadkowi mężczyźni. Znali już Jezusa i zafascynowali się Nim. „Najprawdopodobniej znalazłszy się w Kafarnaum po wędrówce przez Samarię, wrócili do swoich domów i zajęć, choć możemy sądzić, że dotrzymywali Mu towarzystwa w niektórych wyprawach i spędzali niezapomniane chwile na rozmowach, które przygotowywały ich dusze do całkowitego poświęcenia się Jezusowi. Nadszedł czas, by pozostawili wszystko dla Niego” (F. Fernández-Carvajal).

Jezus „ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja” (Mk 1,16) a także synów Zebedeusza. „Użyty tutaj w formie greckiego aorystu termin «ujrzeć» nasuwa skojarzenie ze strzałą, która wnika w głąb. Chodzi o jeden konkretny moment. Grecki czas aoryst odnosi się do ściśle określonego punktu w czasie, jest jak błyskawica. Jezus widzi tych ludzi zanurzonych w swoją historię, widzi ich przywiązanych rękami i nogami do morza, i przenika do głębi swoim spojrzeniem. Nie potrzeba słów. Wystarczy ten błysk światła, a Szymon i Andrzej zostają trafieni w samo serce, w miejsce, gdzie kryją się ich najgłębsze pragnienia” (I. Gargano). Poprzez to spojrzenie, bardzo głębokie, wnikające w głębię duszy Jezus mówi, jak spotkane osoby są dla Niego ważne i że pragnie się z nimi zjednoczyć głębiej poprzez przyjaźń i miłość.

„I rzekł do nich Jezus: Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi” (Mk 1,17). Jezus nie tylko wniknął w głębie serc rybaków, ale również życzliwie do nich przemówił. „Spojrzenie zostaje wzmocnione przez doświadczenie słowa. Czasownik «rzekł» użyty przez Marka, zdradza klimat bliskości i zażyłości, z jaką Jezus zwraca się do rybaków. Padają słowa, które, jak się za chwilę okaże, kryją w sobie tajemniczą moc” (K. Wons). Jezus zaprasza wybranych mężczyzn, aby odtąd związali się z Nim jeszcze mocniej, towarzyszyli Mu nie tylko kilka godzin dziennie, ale całą dobę. „Dotąd chodzili oni obciążeni własnymi troskami, pracą i obowiązkami. Jezus chce zająć miejsce tego wszystkiego. Zaproponować, aby przestali polegać na sobie, skupiać się na łowieniu ryb, aby wyszli poza swój świat. Chce, aby «zanurzyli się» w jego pragnieniach, w Jego życiu, tak jak do tej pory «zanurzali się» w jeziorze” (K. Wons).

Wezwanie Jezusa skierowane do uczniów i obietnica uczynienia z nich rybaków ludzi „przywołuje na myśl proroctwo Jeremiasza, według którego Bóg obiecał wysłać «wielu rybaków», by zebrali oni Izraelitów rozproszonych pomiędzy innymi narodami (Jr 16,14-16; zob. Mk 13,27). Pierwsi uczniowie Jezusa mogli  przypomnieć sobie to proroctwo z narastającym podekscytowaniem, zaczynając uświadamiać sobie doniosłość powołania, które na siebie przyjęli” (M. Healy).

Jezus oczekuje od tych prostych ludzi całkowitego zawierzenia, zaufania. Nie tłumaczy im, czego chce ani dokąd ich zaprowadzi. Wyjaśnienia przyjdą później. Gdy będą z Nim, dzień po dniu. Teraz oczekuje wiary, która pokona lęki, ludzkie kalkulacje i roztropność. Nie przymusza ich jednak. Przechodzi jakby mimochodem obok i zaprasza w wolności. Uczniowie, chociaż wybrani, sami mają wybór. Mogą odpowiedzieć na Jego propozycję, ale mogą również pozwolić Mu iść dalej.

W słowach Jezusa uderza jeszcze pewien zamysł. Powołuje każdego z mężczyzn indywidulanie, „po imieniu” (J 10,3), jako osobę niepowtarzalną a równocześnie powołuje parami, wspólnotowo. Nie mówi: Pójdź. Mówi: Pójdźcie. „Widzi pojedyncze osoby (Szymon, Andrzej…), ale wzywa do życia we wspólnocie. Powołanie chrześcijańskie jest w swej istocie wezwaniem do braterstwa. To braterstwo zatacza coraz szersze kręgi, a jego podstawą jest wspólna misja – poszukiwanie i wzywanie innych braci. Mistrz woła uczniów, by poszli za Nim i stali się «rybakami ludzi»” (E. Bosetti).

Odpowiedź uczniów jest bezzwłoczna, natychmiastowa. „A natychmiast, porzuciwszy sieci, poszli za Nim. (…) oni zostawiwszy ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi, poszli za Nim” (Mk 1,17.19). Uczniowie pozostawili sieci, symbol swego dotychczasowego życia, by rozpocząć nowy etap z Jezusem. Zrozumieli, że wreszcie znaleźli sens życia, który wcześniej próbowali odkryć w łowieniu ryb. Zaufali nowemu Mistrzowi. Nie kalkulowali. Uczniowie „są modelem par excellence dla tego, kto odstawia na bok wszelkie ludzkie rozumowanie i zakotwicza się wyłącznie w słowie Chrystusa. (…) W rzeczywistości tylko intuicja miłości, intuicja właściwa zakochanym może doprowadzić do gestu tak bulwersującego z punktu widzenia czysto racjonalnego” (I. Gargano).

Nie była to jednak decyzja łatwa. Powołani przez Jezusa uczniowie nie byli biedni. Piotr i Andrzej, jak wspomnieliśmy, prowadzili małą firmę rybacką. Również synowie Zebedeusza należeli do średniej warstwy społecznej. Mieli robotników najemnych, na których stać było tylko zamożnych. Posiadali więc intratną pracę. Opuścili ją dla Jezusa.

Jeszcze większym wyrzeczeniem było opuszczenie rodziny. W czasach patriarchalnych najważniejszą osobą i symbolem spójności rodziny był ojciec. „Wielu żydowskich nauczycieli sądziło, że największym przykazaniem było okazywanie czci rodzicom. Niespodziewane porzucenie rodziny i rodzinnego interesu stanowiło wielką ofiarę, która była sprzeczna ze wszystkim, co głosiły ówczesne obyczaje” (C. Keener). Powołani pozostawili wszystko, co wiązało się z domem ojca: relacje, uczucia i więzi rodzinne, tradycje, miejsca, które zapewniały poczucie bezpieczeństwa… Byli także świadomi bólu, jaki zadali swoim bliskim. Nawet się z nimi nie pożegnali, jak to uczynił Elizeusz powołany na ucznia przez Eliasza (por 1 Krl 19,19-21).

Wolność, radykalne i głębokie oddzielenie od rodziny i porzucenie dóbr materialnych to wyrzeczenie, które podjęli prości rybacy znad Jeziora Galilejskiego.  Jezus wymaga od ucznia pozostawienia wszystkiego (trybu życia, wartości, mentalności, przyzwyczajeń), by mógł w wolności żyć jak On. W miejsce dotychczasowego stylu życia, zyskuje nowy, wynikający z podążania za Jezusem, naśladowania Go, życia Jego hierarchią wartości, Ewangelią. Nowy styl życia uczniów wynika także z nowej misji. Odtąd będą łowić ludzi, nie ryby. Będą głosić słowo Boże, współpracować z Jezusem w zdobywaniu ludzi dla Boga. Mała pięcioosobowa grupka wyruszy wkrótce, by zapalać i podbijać świat… „Nie każdy jest powołany dosłownie do opuszczenia swej pracy czy rodziny, lecz każdy jest wezwany do tego, by wszystko postawić na drugim miejscu po Jezusie. Odpowiedzenie «tak» na to wezwanie jest pierwszym krokiem do trwającej całe życie przygody” (M. Healy).

Pytania do refleksji:

  • Czy doświadczyłeś w swoim życiu miłosnego spojrzenia Jezusa?
  • W jakim stopniu pozwoliłeś Jezusowi „zdobyć” siebie?
  • Jakie masz wspomnienia związane z własnym powołaniem?
  • Czy jesteś w stanie przedłożyć zaufanie Jezusowi nad własne kalkulacje i mądrość?
  • Co w twoim życiu może oznaczać przejście od bycia „rybakiem” w kierunku misji „łowienia ludzi”?
  • Jak była najtrudniejsza decyzja twojego życia?
  • Co z twojego dotychczasowego życia byłoby ci najtrudniej pozostawić, by podążać w sposób radykalny za Jezusem?
  • Na jakie wyrzeczenia z miłości byłbyś w stanie się zdobyć?
  • Jakie więzi łączą cię z rodziną? Czy potrafisz stawiać ponad nie Jezusa, Boga?
  • Jaka jest dziś twoja hierarchia wartości?

listopada 30, 2017

Chrześcijanin jest powołany do świętości

listopada 30, 2017

Chrześcijanin jest powołany do świętości

Słowo Boże na dziś

Czwartek, XXXIV tydzień Okresu Zwykłego
Powołanie Apostołów 

św. Andrzej, Apostoł
Z Ewangelii według świętego Mateusza: Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi». Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci: Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim. (Mt 4,18-22)

Refleksja nad Słowem Bożym


Najbliższą niedzielą rozpoczniemy Adwent – czas oczekiwania, zadumy, refleksji nad przyjściem Pana. Dzień dzisiejszy przeżywamy w szczególnej łączności ze św. Andrzejem, Apostołem, bratem św. Piotra. Obydwu powołał Chrystus, gdy przechodził obok jeziora Galilejskiego. Już wówczas wyznaczył im zadanie, które spełnili w sposób heroiczny – podobnie jak sam Mistrz, Jezus Chrystus, oddali oni swoje życie za braci. A „nie ma większej miłości nad tę, gdy ktoś życie oddaje za braci”. I dlatego żywa pamięć o tych Apostołach trwa do dzisiaj w Kościele.
Wspominamy dzisiaj św. Andrzeja, jako głosiciela Ewangelii i pasterza Kościoła Chrystusowego. Każdego roku z szacunkiem i pobożnością czcimy wielkie zastępy świętych i błogosławionych, którzy uprzedzili nas w drodze do wieczności.
Co proponuje nam Kościół, zachęcając nas do uczczenia świętych i błogosławionych?
Najpierw Kościół św. zaprasza nas do Ołtarza. Tu bowiem bije Źródło wszelkiej świętości. Z naszymi świętymi tutaj możemy spotkać się najpełniej. Nie ma większej świętości, ofiarowanej przez Pana Boga ludziom, nad świętość Syna Bożego. Został On nam dany, jako Wzór i Wypełnienie wszelkiej świętości. Dla odzyskania utraconej przez nas świętości, On sam zstąpił z nieba, przyjął ludzkie ciało, uniżył samego siebie, aby nas swoim ubóstwem ubogacić. W przeddzień swojej męki na krzyżu, zgromadził swoich uczniów w Wieczerniku, i powiedział do nich: „Bierzcie i jedzcie, to jest moje Ciało…., bierzcie i pijcie, to jest moja Krew”. Jego Ciało i Krew, to najwyższa i ostateczna cena za naszą świętość. Tu jest źródło i początek wszelkiej świętości. I dlatego my również, dzisiaj, oddając cześć św. Andrzejowi, idziemy za głosem Kościoła do Ołtarza. To źródło, z którego świętość zaczerpnął Apostoł jest otwarte również dla nas. I dlatego, wraz z Apostołem, chcemy dzisiaj wypowiedzieć Bogu dziękczynienie za świętość daną nam i zadaną.
Kościół, czcząc pamięć świętych, zaprasza nas również do wyznania wiary w świętych obcowanie. To jedna z głównych prawd naszej wiary zawarta w Credo: „Wierzę w świętych obcowanie”. Ci, którzy stali się już uczestnikami świętości Chrystusa na zawsze, należą do Kościoła chwalebnego. My jesteśmy jeszcze w drodze. Pielgrzymujemy do domu Ojca. Jednak, w tej wielkiej rodzinie Kościoła, pozostajemy ze sobą w ścisłej łączności – jesteśmy dla siebie braćmi i siostrami. Przewodzi nam Chrystus, nasz Brat, który solidarnie włączył się w los ludzi na ziemi. Wierzymy i ufamy, że nasz los na ziemi nie jest obojętny zastępom świętych w niebie. Oni dobrze znają trud ziemskiego pielgrzymowania. I dlatego z patronem dnia dzisiejszego, św. Andrzejem, chcemy dzisiaj wyznawać wiarę w świętych obcowanie; chcemy ucieszyć się ich obecnością i prosić o wstawiennictwo u Pana Boga za nami.
Wreszcie, Kościół, zachęcając nas do uczczenia świętych, stawia nam konkretne przykłady do naśladowania. Wiemy, wprawdzie, że każdy z nas ma swoje niepowtarzalne miejsce w Kościele, każdy z nas ma swoją drogę do Pana Boga. Ale równocześnie szukamy, oglądamy się za konkretnymi wzorami przebytej drogi do Pana Boga. Ten wzór sprawdzonej drogi do Boga ukazują nam właśnie święci. Taki przykład życia może być godny polecenia dla każdego z nas. I my mamy wielu świętych, bliskich naszemu sercu, świętych naszych Patronów, którzy uczą nas, jak kroczyć drogami świętości dzisiaj.
Św. Andrzej, Apostoł, rybak z Galilei, niewątpliwie jest przykładem posłuszeństwa słowu Chrystusa. Gdy tylko usłyszał słowa Jezusa Chrystusa, razem ze swym bratem, Piotrem: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi”, natychmiast zostawili sieci, natychmiast poszli za Chrystusem. Widocznie, to słowo poruszyło mocno ich serca; to słowo zrodziło ich wiarę i poruszyło pragnienie, by poświęcić całe życie Jezusowi.
Świętując dzisiaj pamięć św. Andrzeja jesteśmy więc przy Ołtarzu, u źródeł świętości, razem ze św. Andrzejem chcemy wypowiedzieć Panu Bogu dziękczynienie za powołanie również nas do świętości, dziękczynienie za ofiarowanie nam świętości, dziękczynienie za to że i nas powołał do świętości, że przyszedł i przychodzi, aby sobą nas uświęcić. Kierujemy również do Chrystusa prośbę, by poruszył i nasze serca, by poruszył nasz umysł i wolę, abyśmy mogli – jak św. Andrzej – radośnie odpowiadać na Jego słowo.
Przez wstawiennictwo św. Andrzeja prośmy dobrego Boga o odwagę i zdecydowanie w wierze, by nasze codzienne świadectwo chrześcijańskiego życia było dla innych ludzi budujące, oraz o umiejętność oderwania się od tego, co przyziemne, byśmy skupiali się bardziej na tym, by gromadzić sobie skarby w niebie (Mt 6, 20).AMEN.

Copyright © 2016 Homilie i rozważania , Blogger