Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niepokalane Poczęcie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niepokalane Poczęcie. Pokaż wszystkie posty

grudnia 07, 2022

Homilia na Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny

grudnia 07, 2022

Homilia na Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny
Święty Paweł Apostoł w Liście do Efezjan napisał, że Bóg: „wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem” (Ef 1, 4). To pragnienie Boga znalazło swój najpięk­niejszy wyraz w Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny Przeświadczenie o tym niezwykłym przywileju Matki Bożej było obecne w Kościele od początku, jednak oficjalnie, jako dogmat, ogło­sił to w 1854 roku papież Pius IX słowami bulli Ineffabilis Deus: „Naj­świętsza Maryja Dziewica od pierwszej chwili swego poczęcia, przez łaskę i szczególny przywilej Boga wszechmogącego, na mocy przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego, została zachowana nienaruszona od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego”.
Słuchając słów tej dogmatycznej definicji, nie wpadamy w za­chwyt. Ciężko nam przebić się przez teologiczne sformułowania. Co­raz mniej rozumiemy czym jest grzech, a szczególnie ten nazywany pierworodnym, którego przecież nie popełniliśmy. Dlatego często myślimy o Niepokalanym Poczęciu jak o szczególnym prezencie, któ­rym Bóg obdarzył Maryję i który ma znaczenie tylko dla Niej. Tym­czasem jest to wielki znak, poprzez który Bóg ukazuje miłość do każdego człowieka, przynosząc nam nadzieję i radość. Gdy czytamy w Biblii o historii grzechu Adama i Ewy oraz o konsekwencjach, jakie przyniosła próba budowania życia bez Boga, widzimy dramatyczny obraz rozpadu relacji. Jakby ktoś przeciął nić wiążącą klejnoty prze­ślicznego naszyjnika albo wyjął najważniejszy kamień fundamentu misternej budowli. Wszystko nagle zaczyna się sypać. Człowiek ukry­wa się przed Bogiem, bo w jego sercu miejsce miłości zastąpił strach. Adam oskarża Ewę, zaczyna kiełkować między nimi niezrozumienie i pożądanie. Praca i zdobywanie chleba staje się mordęgą, a w rodzenie dzieci wpisany zostaje trud i ból. Później dochodzi do tego, że brat zabija brata. Nikt z nas nie urodził się w raju, przychodzimy na zie­mię naznaczoną grzechem, z rodziców dźwigających w sobie pierwo­rodną skazę. Doświadczamy tego pęknięcia, a jednocześnie nosimy w sercu nieustanną tęsknotę za uzdrowieniem, za wolnością od jadu, który zatruwa nasze życie.
Niepokalane Poczęcie jest wielkim darem dla Maryi, przygotowa­niem Jej do roli Matki Syna Bożego. Jest jednocześnie zapowiedzią naszego wyzwolenia. Daje nam nadzieję na zwycięstwo Boga w zwy­kłym człowieku. On może doprowadzić mnie, kulawego, tam, gdzie zaplanował i pragnie, abym dotarł. Może mi, tak jak Maryi, dać serce, które słucha i odpowiada. Daje mi zdolność do kochania, które nie ma żadnych granic. Może, przez swoje miłosierdzie, uczynić mnie wol­nym i pięknym. Maryja Niepokalana nosi w sobie całe piękno czło­wieka, które zamierzył Bóg w dziele stworzenia.
Opisy fatimskich objawień podkreślają ten aspekt, nazywając Maryję osobą jakoby z innego świata, niezwykłą, cudowną, nadziemską i wspa­niałą. Taki jest człowiek wolny od grzechu i ozdobiony łaską Boga.
Sanktuarium jest też miejscem szczególnej walki z grzechem. Mat­ka Boża ukazała się, aby wzywać do pokuty i nawrócenia. Jak podają źródła, wkrótce po objawieniach kapłani spowiadali kil­kanaście godzin w wigilię uroczystości odpustowych i od brzasku aż do wieczora w dzień święta. Tajemnica Fatimy to w znacznej mierze cud dokonujący się w konfesjonałach. Niepokalana Matka delikatnie z czułością przyprowadza człowieka do miłosierdzia Boga, aby był uwolniony od grzechu i uzdrowiony.


grudnia 07, 2022

Homilia na Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny

grudnia 07, 2022

Homilia na Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny
 
Maryja manifestacją Bożej miłości do wszystkich ludzi

Umiłowani Bracia i Siostry! Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, którą dziś przeżywamy, posiada wymowę, która, pozornie, posiada treść nieco odległą od naszych schematów myślowych i naszego doświadczenia. Oto przedstawia nam Maryję w sytuacji Jej wyjątkowości, w jej przywileju bycia zachowaną od zmazy grzechu pierworodnego i wolną od jakiegokolwiek innego grzechu popełnionego za życia. Rzeczywistość, która nie jest ni­komu z nas dostępna, która może być zbyt często postrzegana jedynie w charakterze przywileju udzielonego Matce Bożej, a w związku z tym nie mająca nam zbyt wiele przez to do zakomunikowania. Czy rzeczywiście tak jest? Nie! Spróbujmy pokrótce przybliżyć sobie treść tego wydarzenia, tej rzeczywistości, która stała się udziałem Maryi. Wyciągnijmy z niej praktyczne wnioski dla naszego życia.

Uroczystość dzisiejsza zawiera bogactwo treści o wymiarze podstawowym dla naszego życia. Wskazują na nią czytania Liturgii Słowa Bożego, przed chwilą przez nas usły­szane. Odsyłają nas one do początków naszej egzystencji.
Oto św. Paweł, w liście do Efezjan, wskazuje, że Bóg, w Je­zusie Chrystusie „wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa” (Ef 1,4). Jak inaczej wyrazić treść tych, tak pełnych znaczenia, słów? Oto u podstaw naszej egzystencji znajduje się Boży zamysł miłości. Jesteśmy wszyscy, każdy z nas z osobna, przewidziani przez Boga do bycia obdarzonymi Jego miłością, aż do uczynienia z nas Jego przybranych synów. W tym kontekście powinny być również odczytywane słowa z Księgi Rodzaju: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego nam. [...] Stworzył więc Bóg człowieka ma swój obraz” (Rdz 1,26n.)
Przekaz tych słów biblijnych nie wyczerpuje jeszcze całej rzeczywistości wymiaru Bożej miłości. Oto ta miłość nie zatrzy­muje się wobec ludzkiego sprzeciwu, wyrażonego w grzechu. Jego miłość idzie dalej, ponad grzech, znajduje drogę swojego zamanifestowania nawet w sytuacji ludzkiego odejścia od Boga, które swoje pierwsze miejsce w historii ma w osobach Adama i Ewy. Ewa jest zaprezentowana na stronach Księgi Rodzaju jako niewiasta, która, przez swoje "nie", wypowiedziane wraz z Ada­mem, zrywa jedność z Bogiem.
„Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, po­między potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę” (Rdz 3,15). Tym potomstwem Niewiasty jest Jezus Chrystus, zrodzony z Maryi. Maryja jest Niewiastą, która przez swoje "tak" otwiera drogę do odnowienia harmonii człowieka z Bogiem.
Inicjatywa jest zawsze po stronie Boga. Jest to inicjatywa bezinteresowna, ponieważ płynie z miłości. Również Niepokalane Poczęcie Maryi to inicjatywa Boga. Nie może być ono jednak wi­dziane jedynie w kategoriach przywileju udzielonego Maryi. Dar wolności od grzechu pierworodnego i od wszelkiego grzechu – udzielony Maryi, nie jest rodzajem wyniesienia, które oddala nas od Niej. Jest ono znakiem, manifestacją miłości Boga do wszys­tkich ludzi. Bóg nie poprzestał na uznaniu rzeczywistości ludz­kiego grzechu za fakt dokonany, z nieodwracalnymi dla człowieka konsekwencjami; konsekwencjami zła i śmierci. Bóg podejmuje inicjatywę zbawienia człowieka. W Maryi, wolnej od grzechu, przygotowuje godną Syna Bożego świątynię. Bóg chce przebywać w takich świątyniach.
Takimi świątyniami winniśmy się stać my sami. Na wzór tej, którą Bóg obrał sobie w Maryi. A jaka jest ta świątynia wybrana przez Boga w Maryi? Maryja w dialogu z Archaniołem Gabrielem ujawnia tajemnice swojej osoby. Oto jaka jest Jej reakcja na niez­wykłe wydarzenie spotkania z Archaniołem Gabrielem. Niezwykłe jest już samo pozdrowienie, które obdarza Ją nowym imieniem "pełna łaski" (Łk 1,28), wskazującym na mnogość Bożych darów, które mają towarzyszyć w Jej misji. Oto poczęcie Syna Bożego miało nie naruszyć Jej dziewictwa. W zapowiedzi urodzenia Syna nie wspomina się nawet o Józefie, chociaż Jego imię nie zostało pominięte w prezentacji Maryi na początku opisu wydarzenia Zwiastowania. Również imię Jezus ma być nadane przez Maryję, co było czymś niezwykłym w Nowym Testamencie. Jak to wszys­tko nie miało wywołać zdumienia Maryi wyrażonego w pytaniu: „Jakże się to stanie?” (Łk 1,34). Maryja, przed podjęciem decyzji, prosi o wyjaśnienia. Jej wiara nie była łatwowiernością, lecz była wynikiem decyzji podjętej rozumnie. Ażeby zaś była aktem woli podjętym w sposób rozumny, chciała mieć pełną świadomość sytu­acji, do której Ją Bóg przez Anioła wzywa.
Nasza wiara, w podobny sposób jak Maryi, winna być wiarą świadomą, gdyż tylko taka wiara odpowiada naszej godności. Wierzymy nie naiwną łatwowiernością, ile wynikiem rozumnej i świadomie podjętej decyzji woli i rozumu.
Tak pojęta wiara Maryi pozwala Jej na zaakceptowanie Bo­żego wezwania: „Niech mi się stanie według twego słowa” (Łk 1,38). Jest to wiara pełna zawierzenia Bogu, powierzenia ca­łego swego życia i tej misji, do której jest wezwana, Bogu. I to jest ten drugi aspekt wiary Maryi: Jej zawierzenie. Nawet jeśli za­danie, zdawać by się mogło przekraczać możliwości zwykłej żydowskiej dziewczyny, to świadomość obiecanej obecności Boga w tym wszystkim, co Jej Anioł zapowiedział, otwiera drogę do Jej ufnego i pokornego zawierzenia. Nie może zabraknąć tego wy­miaru naszej wierze – zawierzenia Bogu, ufnego przylgnięcia do Niego, powierzenia Mu siebie w świadomości, że jesteśmy przez niego kochani.
Ta wiara to również wymiar tej świątyni, która od tej chwili stała się rzeczywistym, realnym mieszkaniem dla Boga-Człowieka.
Jesteśmy świątyniami Ducha Świętego. Jesteśmy miesz­kaniem Chrystusa przychodzącego do nas w Komunii świętej. Czy dostatecznie zdajemy sobie sprawę z tej rzeczywistości? Chrystus, który w Maryi Niepokalanej obrał sobie świątynię dla siebie, aby narodzić się jako Człowiek, chce uczynić z nas samych godną Niego samego świątynię: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do nie­go, i będziemy w nim przebywać” (J 14,23).
Niech naszą odpowiedzią, naszym zaproszeniem dla Boga do świątyni naszego serca, będzie życie na wzór Maryi – Świątyni, w której upodobał sobie Bóg; wraz z wiarą, na wzór Jej wiary, która przez "tak", wypowiedziane Bogu w osobie Anioła, otworzyła drogę dla naszego zbawienia.
Bracie, Siostro – jeżeli chcesz naśladować Maryję w Jej postawie całkowitego zawierzenia, oddania się Bogu i jeżeli chcesz, aby Twój związek z Chrystusem był na podobieństwo Jej związku, otwórz dla Niego całe swe serce, zlikwiduj wszystkie rezerwaty, do których Go do tej pory nie wpuszczałeś, poddaj się Jego działaniu, Jego reformom i nie bój się tych zmian, jakie On chce wprowadzić w Twoje życie. Jeśli Jezus będzie chciał faktycznie coś zmienić w Twoim życiu – pamiętaj, że zawsze ta zmiana będzie służyć Twojemu dobru i Twojemu szczęściu.
Niech się tak stanie!

grudnia 07, 2017

Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny

grudnia 07, 2017

Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny
Rdz 3,9-15.20; Ef 1,3-6.11-12; Łk 1,26-38

Maryja manifestacją Bożej miłości do wszystkich ludzi

Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny posiada wymowę, która, pozornie, posiada treść nieco odległą od naszych schematów myślowych i naszego doświadczenia. Oto przedstawia nam Maryję w sytuacji Jej wyjątkowości, w Jej przywileju bycia zachowaną od zmazy grzechu pierworodnego i wolną od jakiegokolwiek innego grzechu popełnionego za życia. Rzeczywistość, która nie jest ni­komu z nas dostępna, która może być zbyt często postrzegana jedynie w charakterze przywileju udzielonego Matce Bożej, a w związku z tym nie mająca nam zbyt wiele przez to do zakomunikowania.
Tymczasem to tylko pozór. Uroczystość zawiera bogactwo treści o wymiarze podstawowym dla naszego życia. Wskazują na nią czytania Liturgii Słowa Bożego, przed chwilą przez nas usły­szane. Odsyłają nas one do początków naszej egzystencji.
Oto św. Paweł, w liście do Efezjan, wskazuje, że Bóg, w Je­zusie Chrystusie „wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa” (Ef 1,4). Jak inaczej wyrazić treść tych, tak pełnych znaczenia, słów? Oto u podstaw naszej egzystencji znajduje się Boży zamysł miłości. Jesteśmy wszyscy, każdy z nas z osobna, przewidziani przez Boga do bycia obdarzonymi Jego miłością, aż do uczynienia z nas Jego przybranych synów. W tym kontekście powinny być również odczytywane słowa z Księgi Rodzaju: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego nam. [...] Stworzył więc Bóg człowieka ma swój obraz” (Rdz l,26n.)
Przekaz tych słów biblijnych nie wyczerpuje jeszcze całej rzeczywistości wymiaru Bożej miłości. Oto ta miłość nie zatrzy­muje się wobec ludzkiego sprzeciwu, wyrażonego w grzechu. Jego miłość idzie dalej, ponad grzech, znajduje drogę swojego zamanifestowania nawet w sytuacji ludzkiego odejścia od Boga, które swoje pierwsze miejsce w historii ma w osobach Adama i Ewy. Ewa jest zaprezentowana na stronach Księgi Rodzaju jako niewiasta, która, przez swoje "nie", wypowiedziane wraz z Ada­mem, zrywa jedność z Bogiem.
„Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, po­między potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę” (Rdz 3,15). Tym potomstwem Niewiasty jest Jezus Chrystus, zrodzony z Maryi. Maryja jest Niewiastą, która przez swoje "tak" otwiera drogę do odnowienia harmonii człowieka z Bogiem.
Inicjatywa jest zawsze po stronie Boga. Jest to inicjatywa bezinteresowna, ponieważ płynie z miłości. Również Niepokalane Poczęcie Maryi to inicjatywa Boga. Nie może być ono jednak wi­dziane jedynie w kategoriach przywileju udzielonego Maryi. Dar wolności od grzechu pierworodnego i od wszelkiego grzechu – udzielony Maryi, nie jest rodzajem wyniesienia, które oddala nas od Niej. Jest ono znakiem, manifestacją miłości Boga do wszys­tkich ludzi. Bóg nie poprzestał na uznaniu rzeczywistości ludz­kiego grzechu za fakt dokonany, z nieodwracalnymi dla człowieka konsekwencjami; konsekwencjami zła i śmierci. Bóg podejmuje inicjatywę zbawienia człowieka. W Maryi, wolnej od grzechu, przygotowuje godną Syna Bożego świątynię. Bóg chce przebywać w takich świątyniach.
Takimi świątyniami winniśmy się stać my sami. Na wzór tej, którą Bóg obrał sobie w Maryi. A jaka jest ta świątynia wybrana przez Boga w Maryi? Maryja w dialogu z Archaniołem Gabrielem ujawnia tajemnice swojej osoby. Oto jaka jest Jej reakcja na niez­wykłe wydarzenie spotkania z Archaniołem Gabrielem. Niezwykłe jest już samo pozdrowienie, które obdarza Ją nowym imieniem "pełna łaski" (Łk 1,28), wskazującym na mnogość Bożych darów, które mają towarzyszyć w Jej misji. Oto poczęcie Syna Bożego miało nie naruszyć Jej dziewictwa. W zapowiedzi urodzenia Syna nie wspomina się nawet o Józefie, chociaż Jego imię nie zostało pominięte w prezentacji Maryi na początku opisu wydarzenia Zwiastowania. Również imię Jezus ma być nadane przez Maryję, co było czymś niezwykłym w Nowym Testamencie. Jak to wszys­tko nie miało wywołać zdumienia Maryi wyrażonego w pytaniu: „Jakże się to stanie?” (Łk 1,34). Maryja, przed podjęciem decyzji, prosi o wyjaśnienia. Jej wiara nie była łatwowiernością, lecz była wynikiem decyzji podjętej rozumnie. Ażeby zaś była aktem woli podjętym w sposób rozumny, chciała mieć pełną świadomość sytu­acji, do której Ją Bóg przez Anioła wzywa.
Nasza wiara, w podobny sposób jak Maryi, winna być wiarą świadomą, gdyż tylko taka wiara odpowiada naszej godności. Wierzymy nie naiwną łatwowiernością, ile wynikiem rozumnej i świadomie podjętej decyzji woli i rozumu.
Tak pojęta wiara Maryi pozwala Jej na zaakceptowanie Bo­żego wezwania: „Niech mi się stanie według twego słowa” (Łk 1,38). Jest to wiara pełna zawierzenia Bogu, powierzenia ca­łego swego życia i tej misji, do której jest wezwana, Bogu. I to jest ten drugi aspekt wiary Maryi: Jej zawierzenie. Nawet jeśli za­danie, zdawać by się mogło przekraczać możliwości zwykłej żydowskiej dziewczyny, to świadomość obiecanej obecności Boga w tym wszystkim, co Jej Anioł zapowiedział, otwiera drogę do Jej ufnego i pokornego zawierzenia. Nie może zabraknąć tego wy­miaru naszej wierze - zawierzenia Bogu, ufnego przylgnięcia do Niego, powierzenia Mu siebie w świadomości, że jesteśmy przez niego kochani.
Jesteśmy świątyniami Ducha Świętego. Jesteśmy miesz­kaniem Chrystusa przychodzącego do nas w Komunii świętej. Czy dostatecznie zdajemy sobie sprawę z tej rzeczywistości? Chrystus, który w Maryi Niepokalanej obrał sobie świątynię dla siebie, aby narodzić się jako Człowiek, chce uczynić z nas samych godną Niego samego świątynię: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do nie­go, i będziemy w nim przebywać” (J 14,23).
Niech naszą odpowiedzią, naszym zaproszeniem dla Boga do świątyni naszego serca, będzie życie na wzór Maryi - Świątyni, w której upodobał sobie Bóg; wraz z wiarą, na wzór Jej wiary, która przez "tak", wypowiedziane Bogu w osobie Anioła, otworzyła drogę dla naszego zbawienia.


grudnia 06, 2017

Homilia na Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny

grudnia 06, 2017

Homilia na Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny
Dzisiejsza Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny jest dla nas wszystkich źródłem ogromnej radości. Jest to radość dla nas, niedoskonałych, upadających i grzesznych, bo pośród nas jest bowiem ktoś, kto jest wolny od wszelkiego grzechu, od wszelkiej niedoskonałości, od wszelkich nieuczciwości; jest ktoś święty i czysty, nieskalany żadnym, nawet najmniejszym brudem grzechowym, jest Niepokalanie Poczęta, Najświętsza Maryja Panna, Matka Syna Bożego. Ona jest Matką naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. Ona jest także naszą Matką, ponieważ Jej Syn, umierając na krzyżu, powierzył nas Jej Matczynej opiece; nas wszystkich, za których przelał na tym krzyżu swoją krew na odpuszczenie naszych grzechów.

Krew Jezusa, Syna Maryi, oczyszcza nas z naszych grzechów. I tak oczyszczeni, oczyszczeni przez chrzest św., oczyszczeni przez sakrament Pokuty, stajemy się podobni do Maryi, zostajemy napełnieni łaską przenajświętszą.
Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą – mówi Anioł Gabriel do Maryi. Także i my jesteśmy błogosławieni; także i my jesteśmy pełni łaski, kiedy przychodzimy do Jezusa, Syna Maryi, aby w Nim odrodzić się do nowego życia.
Kiedy św. Paweł zastanawiał się nad tą tajemnicą, pisząc List do Efezjan, zawoła z radością: „Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec naszego Pana, Jezusa Chrystusa, który napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał na przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed jego obliczem”.
Jezus Chrystus przelał swoją krew za wszystkich ludzi; za tych, którzy Go znają, i za tych, którzy Go nie znają. Wszyscy też ludzie otrzymali za Matkę: Bożą Rodzicielkę, Maryję, a Boga mogą nazywać swoim Ojcem. Nie wszyscy jednak mogą się tą prawda cieszyć. Wyobraźmy sobie dziecko, które nie zna swoich rodziców, nie zna ich uśmiechu i miłości, nie zna ich opieki i troski. Podobnie jest w przypadku ludzi, którzy nie słyszeli nauki o Bogu, nie poznali prawdy o Jezusie Chrystusie, Zbawicielu świata, nie znali Jego Przenajświętszej Matki. Chociaż Bóg roztacza nad nimi swoją opiekę, chociaż przelał za nich swoją krew, a Maryja modli się za nich, to jednak oni o tym nie wiedzą i nie mogą się cieszyć tą największą radością duchową. Potrzeba, aby i do nich został posłany Anioł, zwiastujący Dobą Nowinę, obwieszczający przyjście Zbawiciela, Tego, który wybawi swój lud z niewoli grzechu i śmierci, i uczyni go jedną wielką rodziną Bożą, w której panuje pokój i radość. 
 
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię” – mówi Jezus do Apostołów, a Bóg Ojciec napełnia ich Duchem Świętym, Duchem, który pobudza ich do ewangelizacji i udziela niezbędnych mocy. Duch Święty, którego otrzymaliśmy na chrzcie św., pobudza także i nas do dzielenia się naszą wiarą z innymi. Co prawda, grzech, ten pierwszy w raju, o którym słyszeliśmy w I. czytaniu, oraz każdy następny grzech ludzki, także nasze osobiste grzechy, osłabiły świadomość duchowej jedności między nami; osłabiły naszą miłość i wzajemną troskę o siebie, ale Jezus na nowo przywraca nam świadomość, że jesteśmy dziećmi jednego Ojca i przykazuje nam abyśmy się wzajemnie miłowali. Co więcej, Chrystus swoją ofiarą na krzyżu naprawia to, co grzech popsuł. Także my, poprzez nasze czyny miłości, nasze mniejsze czy większe ofiary, możemy w jakiś sposób naprawić to, co grzech zniszczył i niszczy każdego dnia. 
 
Grzech szczególnie boleśnie uderza w tych, którzy są najsłabsi – w dzieci. Pomyślmy o dzieciach, które nie doświadczają ojcowskiej troski w swoich rodzinach i nie mogą nawet wyobrazić sobie, że Bóg jest dobrym, kochającym Ojcem. Może jakiś gest dobroci ze strony kogoś innego mógłby chociaż trochę zmniejszyć skutki zła, jakie uderzyły w nie. Żyjąc w niedoskonałym, a niekiedy w niesprawiedliwym czy nieludzkim świecie, tym bardziej potrzebujemy prawdy, która Duch Święty rozlewa w sercach ludzi wierzących, prawdy, że Bóg jest naszym Ojcem. Zaczynamy wtedy wołać do Boga: Ojcze, jesteśmy Twoimi dziećmi, pomóż nam. Jest to wezwanie, na które Bóg nie może pozostać obojętny. Nie możemy jednak wypowiedzieć tego wezwania szczerze, jeśli w drugim człowieku nie zobaczymy swojego brata, jeśli w drugim człowieku nie zobaczymy swojej siostry, syna, córki, ojca, matki. Bo w nieludzkim świecie, w którym człowiek pogardza drugim człowiekiem, który traktuje drugiego człowieka jak przedmiot, my musimy zobaczyć w obliczu drugiego Oblicze Chrystusa; musimy być gotowi ponieść dla kogoś choćby najmniejszą ofiarę, i złączyć to z ofiarą Jezusa na krzyżu. 
 
Nie zawsze nam łatwo tak patrzyć, zwłaszcza na kogoś biedniejszego, żyjącego w nędzy materialnej, albo moralnej. Nasze serce nie jest tak czyste, jak Serce Niepokalanej Maryi. Pamiętajmy jednak, że jest ktoś, kto tak widzi – to Ta, której uroczystość dzisiaj obchodzimy, Niepokalanie Poczęta, Najświętsza Maryja Panna – Ona, jako nasza Matka, chce nam pokazać, jak bardzo jesteśmy Jej drodzy, jak bardzo jesteśmy umiłowani przez Jej Syna, jak bardzo jesteśmy cenni dla Boga Ojca. Ona, jako nasza Matka, chce nas także nauczyć tej swojej postawy. Pragnijmy tej czystości serca, tej miłości i tego szacunku dla każdego człowieka, które wypełnia Niepokalane Serce Maryi. AMEN.


grudnia 08, 2016

Homilia na Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny

grudnia 08, 2016

Homilia na Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny

"Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa" (Łk 1,38)

Już byli poślubieni. Już wybrali. Uzgodnili, jak chcą żyć. Czyż Bóg się zagapił i nie przysłał swojego anioła wtedy, gdy była ku temu właściwa chwila? Najwyższy nawiedza Maryję i Józefa i zmienia ich plany na przyszłość. U nich wszystko, od tej chwili, będzie inaczej: i z miłością małżeńską, życiem rodzinnym, z wszelkim planowaniem.
Przyszedł Bóg i Maryja doznaje wielkiej radości. Trzeba wówczas zanurzyć ludzką radość, płynącą ze związku mężczyzny z kobietą, w tej radości, która napełnia niegasnącym weselem i duszę i ciało człowieka. Maryja czysta, wolna, kochająca, „pełna łaski” – sprawy Boże stawia jako najważniejsze. Swoje ludzkie szczęście, bezpieczeństwo, osobiste pragnienia powierza Ojcu, który wie, co czyni.
Bóg wchodzi w to, co człowiek zaplanował. Objawia swoje plany wówczas, gdy nadchodzi „Jego godzina”. Jan Paweł II mówił: „Czy można powiedzieć Bogu – nie! Czy można powiedzieć Chrystusowi – nie! Oczywiście – można. Człowiek jest wolny; ale: czy wolno i w imię czego – wolno?” Dowiadujemy się o planach Bożych nie na początku życia, lecz gdy ono trwa. Nie znamy swojej przyszłości. Taka sytuacja może napełniać ogromnym przerażeniem. Wielu ludzi nie wie, co będzie z ich małżeństwem, zdrowiem, wychowaniem dzieci. Pytają wróżek, kart, uczestniczą w seansach spirytystycznych. Jedynie Bóg wie, co będzie z nami. Nie trzeba się bać, gdyż jesteśmy w Jego rękach. On czuwa nad człowiekiem. Jest zawsze, kiedy człowiek Go potrzebuje.
Nie wszystko trzeba poznać, co odnosi się do naszej przyszłości. Gdy chcemy wiedzieć w czasie, którego Bóg nie przewidział na objawienie nam swoich tajemnic, zaczynamy buntować się, zniechęcać, podejrzewać Go, że działa na naszą niekorzyść. Brak koncentracji na kreowaniu własnego szczęścia, bezpieczeństwa, spokoju, umożliwi przyjęcie Bożych zamiarów. Czystość serca, otwiera człowieka na rozumienie tego, co mówi Bóg. Czystość jest wolnością ducha. Mogę zrozumieć mojego Pana nie wtedy, gdy jestem niewolnikiem, lecz wówczas, gdy uczestniczę w „wolności synów Bożych”. Czystość, a tym samym wolność w Duchu Świętym, przygotowuje człowieka do wybrania tego, co „miłego Bogu i co doskonałe”. Pragnienie życia w czystości, jest równoznaczne z pragnieniem życia w łasce. Człowiek w tej sytuacji poznaje, że miłuje Boga ponad wszystko i wszystkich. W czystości zostaje nam objawiona przyczyna naszej radości, a jest nią Bóg. Czystość owocuje głęboką przynależnością do tego, „który mnie umiłował i samego siebie wydał za mnie”. Niepokalana, należy do Pana. Czystość karmi się słuchaniem i posłuchaniem Ojca, we wszystkim. Maryja słuchając Boga pozwala, aby On uczynił ją Matką Swojego Syna. Macierzyństwo Maryi bierze początek z propozycji Boga i zgody na nią Niepokalanej.
Maryja wraz z Józefem, znaleźli sens życia w tworzeniu warunków do tego, aby człowiek poznał, pokochał i naśladował Jezusa. Jedni płaczą, aby inni mogli się śmiać. Inni cierpią, aby ktoś odzyskał zdrowie, również to duchowe. Jedni oddają życie Bogu, aby ci, którzy nie szukają Boga, „zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy”.
Maryja kochała Józefa z wzajemnością. Bóg odsłania swoje plany przed tymi, którzy kochają, ponieważ oni rozumieją, co mówi Bóg i chcą tego, czego On pragnie. Św. Augustyn powiedział: „Dajcie mi człowieka, który kocha, a on zrozumie, co mówię”. Bóg Ojciec nie chce, żeby Maryja była osamotniona wśród ludzi. Stawia przy Jej boku mężczyznę, Józefa. Na drodze naszego życia otrzymujemy wsparcie zarówno od Boga, jak i od przyjaznego nam człowieka. Dobrze jest mieć kogoś tak bliskiego w życiu, a równocześnie zaufanego, jak Maryja. 
 
 
Copyright © 2016 Homilie i rozważania , Blogger