Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroczystość Matki Bożej Królowej Polski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroczystość Matki Bożej Królowej Polski. Pokaż wszystkie posty

maja 02, 2024

Uroczystość NMP Królowej Polski - Wierne trwanie z Maryją

maja 02, 2024

Uroczystość NMP Królowej Polski - Wierne trwanie z Maryją
Niegdyś Cię Mario, w świętej Częstochowie, 
O lud swój polscy błagali królowie, 
Niegdyś Cię Polska, jeszcze wielka, cała, 
Królową swoją przed zgonem obrała. 
Naród ten niegdyś służył Ci orężno, 
Bój Chrystusowy tocząc z poganami – 
Królowo Polski i Litewska Księżno, 
Zmiłuj się nad nami!

Tak wołał w XIX wieku poeta Zygmunt Krasiński. Maryja weszła w naszą narodową egzystencję jako Theotokos (Bogurodzica), a więc bez królewskich insygniów. To Jej władza nad umysłami i sercami Polaków od początku była bezsporna. Nieprzypadkowo najstarszy zabytek polskiej poezji - Bogurodzica - stał się hymnem polskiego rycerstwa.

Kościół w Polsce obchodzi 3 maja Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, głównej Patronki Kościoła i Ojczyzny. Po obronie Jasnej Góry przed Szwedami król Jan Kazimierz nadał Jej oficjalny tytuł Królowej Polski, dziękując za odzyskaną wolność i wielowiekową obecność w życiu naszego narodu. Tytułu Królowa Polski użył po raz pierwszy papież Pius X w 1904 roku, przemawiając do polskich pielgrzymów w czasie, gdy Polski nie było na mapie świata. W roku 1924 papież Pius XI ustanowił święto Matki Bożej Królowej Polski na 3 maja i zatwierdził specjalny formularz mszalny.

Królowanie Maryi przejawia się zarówno w słowie, w poezji, w obrazach, rzeźbach i w sztuce. Jej liczne wizerunki stają się nie tylko odbiciem przebywającej gdzieś w zaświatach, abstrakcyjnie pojmowanej postaci, ale nabierają realnych, ziemskich cech. Nie czci się już jakiejś ogólnej Matki Bożej, lecz Matkę Bożą z Jasnej Góry, z Gidel, z Kodnia, z Lubaczowa, Ludźmierza... Pisząc o tej wielości wizerunków, bł. kard. Stefan Wyszyński podkreślał wyraźnie: „Właściwie jest jedna Matka rodzaju ludzkiego, która tylko mieszka w różnych miejscach. Jest jedna Matka, ale ma rozmaite dzieci ma niemowlęta i przedszkolaki, wieśniaków i robotników, udyplomowanych i niewiedzących, ma też i tych wszystko wiedzących i wszystko rozumiejących, którym się niekiedy wydaje, że mają prawo do osądzania wszystkiego".

Na przestrzeni wieków swemu uwielbieniu Maryi dawali wyraz zarówno ludzie zwykli, jak i najwięksi nasi twórcy: Mickiewicz, Słowacki, Krasiński, Norwid, Wyspiański, Kasprowicz (...). „Nigdym ja ciebie, ludu, nie rzuciła. / Nigdym od ciebie nie odjęła lica. / Jam po dawnemu, moc twoja i siła, Bogurodzica!" tak pisała w okresie niewoli Maria Konopnicka do Polaków, aby ich pod- trzymać na duchu.

Na przestrzeni całej naszej historii zostaliśmy tak wychowani, by powierzać Maryi Królowej Polski rozmaite chwile - radości i smutki swojego życia, a zwłaszcza trudne sprawy naszej Ojczyzny. Dlatego sanktuarium na Jasnej Górze w Częstochowie stało się punktem oparcia dla życia Narodu. Stąd wyzwala się moc duchowa dotykająca serca, sprzyjająca postawie wierności wobec Boga i Kościoła.

Stajemy i my dzisiaj w naszej świątyni, by wyśpiewać Bogu Te Deum narodowej wdzięczności. W tym uroczystym dniu Maryja gromadzi Polaków pod sztandarem krzyża.

  - Ona dobrze zna ten sztandar.
  - Ona była pod krzyżem, gdy stawał się sztandarem dla świata. 
 - Ona stoi dziś pod krzyżem - sztandarem Polaków, tych którzy ślubowali wierność Bogu, Kościołowi i Ewangelii.

Tak! Krzyże stoją w Polsce. Są na wieżach kościołów i kaplic.

   Krzyże stoją na skrzyżowaniach naszych dróg.
   Krzyże stoją przy szosach w miejscach wypadków.
   Krzyże stoją na miejscach bitew.
   Krzyże stoją w zagrodach chłopskich.
   Krzyże także wiszą w domach, w klasach szkolnych, biurach pracy.

Pod tym sztandarem Polacy czuli się zawsze wolni. W czasach zniewolenia wyrzucano krzyże. W czasach zniewolenia nawet ze świątyń ściągano krzyże. Dzień 3 Maja należy do Królowej Polski, a Ona prowadzi nas pod sztandar krzyża. To przecież sztandar wolności. To sztandar wolności narodowej. Kto idzie pod tym sztandarem, ten nikomu nie odbiera niepodległości.

- Pod tym sztandarem nie ma obozów koncentracyjnych. 
 - Pod tym sztandarem nie ma niewoli kłamstwa, manipulacji.
- Pod tym sztandarem nie ma pogromów i mordów narodowościowych.


W dniu dzisiejszym pod tym sztandarem Królowa Polski wiedzie Polaków i jednoczy w jedną rodzinę, bo jest Matką. Przypomina - „braćmi jesteście. Jesteście synami jednego Ojca, który jest w niebie. Jesteście odkupieni krwią Chrystusową. Pod tym sztandarem jesteście Chrystusowi" (bp K. Ryczan).

Ponad dwa wieki temu, 3 maja 1791 roku nasi przodkowie, którym zawdzięczamy dzieło „Konstytucji", przynieśli owoc swych prac nad naprawą Rzeczypospolitej do warszawskiej katedry św. Jana. W ten sposób dali wyraz przeświadczeniu, że „Konstytucja", czyli ustawa zasadnicza (Ustawa rządowa) jako dzieło ludzkie winna być odniesiona do Boga. On jest najwyższą Prawdą i Sprawiedliwością. Trzeba, aby prawo ustanowione przez człowieka, przez ludzki autorytet ustawodawczy, odzwierciedlało w sobie odwieczną Prawdę i odwieczną Sprawiedliwość, których źródłem jest sam Bóg. Konstytucja Majowa zdumiewa dojrzałością zawartej w nim prawdy i mądrości. Przemawia w niej dusza narodu a raczej wielu narodów, które w tamtym czasie stanowiły wraz z Polakami ówczesną Rzeczpospolitą. Słychać w niej głos narodu, który czuje zagrożenia pochodzące nie tylko od zewnątrz, ale także z wnętrza własnych poczynań i działań.

Światło Ewangelii Jezusa Chrystusa otworzyło oczy króla oraz twórców Konstytucji 3 Maja na pokorne, biedne, bezbronne i bez- radne warstwy społeczeństwa polskiego. Zapomnienie o biednych, bezbronnych i bezradnych jest zawsze przyczyną zagrożeń dla bezpieczeństwa i ładu w Ojczyźnie. Nie wystarczy prowadzić wojen z dala od własnego ojczystego domu, by strzec jego bezpieczeństwa. Trzeba także uczynić wszystko, aby życie każdego człowieka, w tym człowieka biednego, bezbronnego i bezradnego, było uznane, szanowane i we właściwy sposób zabezpieczone. Paradoksalnym w pewnym sensie wydaje się fakt, że polscy żołnierze poświęcają swoje zdrowie i życie w obronie podstawowych praw człowieka poza granicami kraju, podczas gdy w Ojczyźnie ich żołnierski status, a także ich rodzin, nie są dostatecznie zabezpieczone stosownymi gwarancjami prawnymi i ekonomicznymi.

Znamienne słowa powiedział sekretarz Kongregacji Nauki Wiary w 2008r. abp Angelo Amato: „Oprócz odrażającego terroryzmu kamikadze jest jeszcze tak zwany terroryzm o ludzkiej twarzy. (...) Ma on miejsce wtedy, gdy „aborcja nazywana jest dobrowolnym usunięciem ciąży, a nie zabiciem bezbronnej istoty ludzkiej, lub kiedy eutanazję określa się delikatniej jako śmierć z godnością. (...) Dzisiaj zło nie jest tylko działaniem jednostek lub łatwych do zidentyfikowania grup, ale pochodzi także z ciemnych centrali, z laboratoriów fałszywych opinii, anonimowych sił, które atakują nasze umysły nieprawdziwymi wiadomościami, uznając za śmieszne i wsteczne zachowanie zgodne z Ewangelią".

„A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego niewiasty i uczeń. Przyszli oni dobrowolnie. Święty Jan przyszedł, bo chciał być przy swoim Mistrzu do końca!. Mógł się bać, ale przyszedł dobrowolnie. Nie został przymuszony jak Szymon Cyrenejczyk. Nie znalazł się tam z obowiązku, jak żołnierze. Jan był człowiekiem wolnym i przyszedł na „rozkaz serca". Jezus powierza mu swą Matkę, która jest Matką ludzi wolnych, a nie niewolników.

Historia ukazuje nam etapy popadania naszych ojców w niewolę: w niewolę kłótni narodowych, w niewolę walki o tron polski, w niewolę rządów Sasów, prywatę, Targowicę. Nie pomogła już Konstytucja 3 Maja. Niewola wewnętrzna sprowadziła utratę niepodległości i suwerenności na prawie 150 lat.

Jezus nie powierzył Maryi niewolnikom, ale ludziom wolnym, słabym niejednokrotnie, ale wolnym. Niektórzy kreatorzy współczesnego liberalizmu głoszą zasadę, że „człowiek ma być wolny!". Ową wolność należy sobie zapewnić przez ustawy, w których większość zadecyduje, co to jest prawda i gdzie jest prawda! Twierdzą również, że to człowiek jest twórcą prawa, twórcą swojej wolności, twórcą swego szczęścia. Powinien zatem wyzwolić się od „ciemnogrodu", a wejść do „jasnogrodu", gdzie będą żyć ludzie wolni - nawet „samowolni". 

Treści tej liberalnej „wolności" wciskają się w duszę dzieci, młodzieży, starszych, całych rodzin. W objęciach tej „wolności" wyrastają niewolnicy strachu przed poczętym dzieckiem. Wrogiem teraz nie jest zły polityk, tylko dziecko. Wyrastają niewolnicy strachu przed małżeństwem jednym, nierozerwalnym. Wyrastają niewolnicy narkotyków. Wyrastają niewolnicy pieniądza i handlu za wszelką cenę. Taka wolność się opłaca, bo daje władzę. Wyrastają niewolnicy obsesji walki z Bogiem i Kościołem, walki za wszelką cenę. Niewolnicy zła nie uznają Boga, nie uznają niezmiennych zasad moralnych, nie uznają tradycji. Rodzi się współczesna targowica ducha, targowica kultury, która grzebie polskiego ducha, oddaje polską duszę we władanie często „obcej kultury".

Nie brońmy się przed dziedzictwem kultury i tradycji naszych Ojców, których etos związany był przede wszystkim z Bogiem, Kościołem, Ojczyzną i ziemią. Przecież połowa Polaków mieszkających w mieście jeździ po metryki chrztu na wieś, na święta wyjeżdża na wieś do rodziców, groby swoich rodziców i dziadków odwiedza na wioskach. Etos rolnika jednak to nie tylko ziemia i praca. Etos rolnika to przede wszystkim jego dusza, jego wiara,jego przekonania. To etos jednej twarzy. Tego uczy polska ziemia, której nie można oszukać. Trwa nadal „Bitwa o Polskę", która dzisiaj oznacza bitwę o Polskę wierną swym dziejom, zbudowaną na fundamencie wiary i chrześcijańskiej kultury.

Święty Boże!
O sprawiedliwą bijemy się rzecz:
O naszą wolną wolę, 
O naszą ziemię i morze, 
O matki krzyż na czole – 
Pobłogosław nasz miecz. 
O polskie kości na Wawelu, 
O cmentarze ojcowskie, 
Na których znak Twój świeci. 
O lata przeszłe i przyszłe, 
O nasze góry, o Wisłę, 
O nasze żony i dzieci, 
O dolę daleką i bliską, 
O prawa ludzkie i Boskie, 
O wszystko. (K. Wierzyński)

Amen.



maja 02, 2022

Uroczystość Matki Bożej, Królowej Polski

maja 02, 2022

Uroczystość Matki Bożej, Królowej Polski
Ukochani Bracia i Siostry! Dziś 3 maja. Dzień bliski każdemu Polakowi. W dzień rocznicy Konstytucji Trzeciego Maja i wspominam tych, co śpiewali:
„Witaj majowa jutrzenko,
Świeć naszej polskiej krainie!
Uczcimy ciebie piosenką,
Która z serc naszych popłynie.
Witaj maj, piękny maj!
U Polaków błogi raj!” (Rajnold Suchodolski, z Powstania Listopa­dowego)
Wspominam dziś twórców Konstytucji Trzeciego Maja: Ignacego i Stanisława
Kostków Potockich, Adama Czartoryskiego, Hugona Kołłątaja oraz Stanisława Małachowskiego (marszałka Sejmu Czteroletniego, otwarcie oddanego dziełu reformy – jego zwłoki spoczywają w dolnym kościele Św. Krzyża). Patrzę i wiem, jak droga im była Polska, o którą walczyli i którą zawierzyli Bogu.
I chociaż trwamy w atmosferze Wielkanocy, to jednak zostajemy w atmosferze święta Królowej Polski. I może się wydawać dziwne, dlaczego Kościół nie idzie z duchem czasu i nie zmieni tego tytułu? Dzisiaj, kiedy z powierzchni ziemi znikają trony, korony i królewskie tytuły? Pytamy – bo nie chcemy być zacofani, nie chcemy mieć cesarzy, tarów, królów, tyra­nów. Nie chcemy płacić podatków na królewskie dwory, stroje i zabawy. Tak myślimy i pytamy: dlaczego Królowa w Kościele? Bo najpierw Maryja nie jest taką królową, o jakich czytamy w historii różnych narodów. – Nie jest Marią Antoniną – królową Francji. Pustoszyła ona kasę królewską, wydając ogromne sumy na suknie, z których każdą przywdziewała tylko je­den raz. Nie jest królową perską, noszącą na głowie brylantową koronę, ważącą kilka kilogramów. – Nie jest królową Egiptu, co jak Kloepatra chciała swoją pięknością zniszczyć cesarstwo rzymskie. – Nie jest królo­wą, co swoich rywali skazuje na więzienie i śmierć. – Nie jest królową z ba­jek, z podręczników historii, z życiorysów sławnych kobiet. – Nie jest kró­lową, po której zostają tylko wspomnienia, pamiątki, obrazy, muzea. – Nie jest królową letniego czy zimowego sezonu. – Nie jest tanią pseudo-królową młodzieżowych festiwali. Maryja nie ma nic wspólnego z takim pojęciem i z takim wyobrażeniem królowej.
Maryja jest Matką Boga-Człowieka, Matką Króla królów. Ona razem z Chrystusem prowadzi Lud Boży do wiecznego królestwa. Ona żyje i królu­je. Ona jedyna, po Bogu, jest najbliżej nas, aby nam pomagać, aby nas po­dnosić, pocieszać, prowadzić. Ona jedyna jest naszą tęsknotą, marzeniem, ideałem i przewodniczką. I dlatego nazywamy Ją – Królową. Dlatego modlimy się „Witaj Królowo, Matko Litości”. W Litanii – wołamy: „Królo­wo bez zmazy pierworodnej poczęta", „Królowo Wniebowzięta", „Królo­wo Różańca Św.”, „Królowo pokoju”...
Ale jest nadto jeden tytuł bardzo bliski nam Polakom – Maryja jest Królową Polski. Jest rzeczą znamienną, że pierwszy Kościół polski w Gnie­źnie – poświęcony był Maryi Wniebowziętej; że pierwsze kazanie w języ­ku polskim głosiło cześć Matki Najświętszej; że pierwsza polska pieśń bo­jowa – to była Bogurodzica. Może to był polski instynkt narodowy, a może instynkt religijny, który w wyjątkowo twardych warunkach narodo­wego dzieciństwa szukał serca czułego i tkliwego. Może to wreszcie było świadome poszukiwanie macierzyńskiej opieki, skierowane do najpotęż­niejszej Matki i Pośredniczki. Do Niej uciekaliśmy się; do jednej i tej samej Bogurodzicy w koronie i bez korony, w gonitwie i bitwie, w radzie i biesia­dzie, nad łóżkiem rodzinnym i nad ladą sklepową.
I cały polski kult maryjny to nie jest tylko sentymentalizm. Jeżeli trzy ty­siące Polaków z Imieniem „Maryja” na ustach rozbija szesnaście tysięcy Szwedów pod Kircholmem – to nie jest sentymentalizm. Jeżeli pod Racła­wicami polskie chłopstwo pod sztandarem Matki Boskiej Częstochowskiej kosami zwycięża armaty – to nie jest tani sentymentalizm. Jeżeli w Często­chowie stu kilkudziesięciu ludzi przetrzymuje pięciotygodniowe oblężenie dziewięciotysięcznej regularnej armii szwedzkiej – to nie jest sentymenta­lizm. Pola Grunwaldu i Racławic, mury Częstochowy i Wiednia niech świadczą, czy to był tylko tani sentymentalizm. To są fakty nieliczne spo­śród wielu innych, które świadczą, że zwycięska wiara była po jednej stro­nie – a silna i zwycięska opieka – po drugiej. Jakież to szczęście, że wład­czynią polskiego serca stała się Matka, Królowa nieba i ziemi. Wszystkie najszlachetniejsze porywy serca polskiego: idealizm, patriotyzm, serdecz­ność, uczynność, gościnność, odwaga, wiara, nieugiętość – właśnie w kul­cie Matki Najświętszej znalazły swój najpiękniejszy wyraz. I dlatego naj­bardziej polski poeta musiał swoje dzieło – epopeję narodową rozpocząć od wezwania „Panny Świętej, co Jasnej broni Częstochowy”. Mógł też Henryk Sienkiewicz włożyć w usta ks. A. Kordeckiego słowa: „Wszystkie cnoty – być może zginęły już w narodzie naszym, pozostała jedna cnota, pozostało nabożeństwo do Matki Najświętszej i na tej cnocie, na tym nabo­żeństwie tak jak na fundamencie odbudujemy resztę cnót w wolnej i szczę­śliwej Ojczyźnie naszej”.
I kiedy Episkopat Polski na czele z Księdzem Prymasem odnawia Śluby Jasnogórskie, to nie robi nic nowego. Potwierdza histo­rię, potwierdza tradycję, potwierdza potrzebę ludzkiego serca, potwierdza to, o czym wie cały świat, że chcemy, aby te skrzydła orła wielkiego nadal spoczywały w rękach Matki Najświętszej. I żeby Pani serc naszych nadal pozostała pośród nas. Nie tylko na medalikach i szkaplerzach – ale w ser­cach naszych, w postępowaniu naszym, w czynach naszych, w życiu na­szym.
Drodzy czciciele Maryi! Z tego zaszczytnego tytułu Królowej Polski, płyną zobowiązania: – Królowę trzeba szanować i czcić. Nie wolno Jej przynosić wstydu. Trzeba żyć jak przystało na dziecko Królowej Polski. Wszelkie poniżanie godności ludzkiej – to bolesny miecz wbijany w serce Matki – Królowej. – Królowej trzeba słuchać; trzeba Jej być posłusz­nym. A Ona wydała tylko jedno polecenie w czasie swego ziemskiego ży­cia: „Cokolwiek wam Syn mój każe, to czyńcie” (J 2,5). A Jej Syn, Jezus Chrystus po tysiąckroć razy woła z kart Ewangelii: „Miłujcie się wzajem­nie, bądźcie dla siebie braćmi”. Kto tego nie spełnia, nie jest godzien nazy­wać się dzieckiem Królowej Polski, bo nie jest Jej posłuszny. Tam gdzie pa­nuje nienawiść w domu – w sąsiedztwie, tam nie ma miejsca na obecność Królowej Polski. Tam, gdzie w sercu panuje obłuda, krętactwo, donosicielstwo, oszczerstwo i obmowa, wszelki egoizm – tam choćby ręce ściska­ły różaniec, choćby usta wołały: Zdrowaś Maryjo – panuje zło i nie ma miejsca dla Królowej Polski.
W najpiękniejszym miesiącu – maju, śpiewem Litanii i Pod Twoją obronę wyrażamy Jej szczególną wdzięczność za cudowną opiekę w ciągu ostatnich stuleci tragicznie trudnych dla naszego narodu. W Jej kulcie uma­cniała się świadomość naszej narodowej tożsamości i gotowość do najwięk­szych ofiar w obronie ojczyzny. Ona, jako Królowa Polski, chroniła w na­szym narodzie wiarę i ducha narodowego, mimo wszelkich niebezpie­czeństw i przeciwności, a nawet klęsk i upadków. Naszym nabożeństwem i modlitwą oraz pracą nad sobą okazujemy Jej swoją wierność.
Potrzebowaliśmy Maryi, aby Kościół był zawsze wierny Bogu, krzyżowi i Ewangelii. Potrzebowaliśmy, aby mimo naszych wad i grzechów osobis­tych i społecznych, można było zmartwychwstać i odbudować kraj. Potrzebowaliśmy i potrzebujemy Maryi – Matki Królowej, jako Nieustającej Pomocy ku obronie w walce ze złem i grzechem. Jak kiedyś, tak i dzisiaj potrzebujemy Maryi, Matki-Królowej na drugie tysiąclecie. I dlatego dzięku­jemy Bogu, dziękujemy Kościołowi, że mamy Matkę-Królowę. Nie pyta­my już, dlaczego Królowa, ale wołamy: „Królowo nieba, wesel się, Allelu­ja!” Jesteśmy przy Tobie na zawsze. Pamiętamy, żeś nam Matką i Królową ukochaną. Czuwamy i czuwać będziemy, aby ojczyzna nasza, aby nasze ro­dziny, aby nasze szpitale i sanatoria, aby wszędzie nasze serca były Twoim królestwem. Amen!
 

maja 03, 2019

Uroczystość NMP Królowej Polski - Królowa miłości, jedności i pokoju

maja 03, 2019

Uroczystość NMP Królowej Polski - Królowa miłości, jedności i pokoju
Ukochani Bracia i Siostry!
Posłuszni wezwaniu Apostoła Narodów, świętego Pawła, skie­rowanego pierwotnie do wiernych Chrystusowi Kolosan, a w dniu dzisiejszym skierowanego do nas, wiernych Prawu Bożemu Pola­ków, zgromadzeni w dostojnej bazylice Świętego Krzyża w War­szawie, z radością dziękujemy Bogu Ojcu, który przez Mękę, Śmierć i Zmartwychwstanie swojego Syna Jezusa Chrystusa, uzdolnił nas do uczestnictwa w dziale świętych w światłości (por. Kol 1, 12).
Zachowaniem „godnym i sprawiedliwym, słusznym i zbawien­nym", dla nas i dla wszystkich pokoleń idących przez polską zie­mię jest, abyśmy zawsze i wszędzie nosili w naszej indywidualnej i narodowej pamięci uwielbienie dla Boga, który dał Narodowi Polskiemu, niczym świętemu Janowi pod Krzyżem na Golgocie, „w Najświętszej Maryi Pannie przedziwną pomoc i obronę" (Ko­lekta z Mszy św. o NMP Królowej Polski). „Ona bowiem przyjmu­jąc pod krzyżem testament Bożej miłości, wzięła za swoje dzieci wszystkich ludzi, którzy przez śmierć Chrystusa narodzili się do życia wiecznego (...) i otacza macierzyńską miłością Naród, który Ją wybrał na swoją Królową...".
Razem z Maryją, naszą Matką i Królową, stajemy jeszcze raz pod Chrystusowym Krzyżem, aby jeszcze raz usłyszeć i jeszcze raz przyjąć „testament Bożej miłości". Pierwszą i ostatnią wolą Bożej miłości, która objawiła się w Jezusie Chrystusie było i wiecznie jest, „byśmy mieli Życie w sobie i abyśmy mieli je w obfitości" (por. J 10, 10).
Wszystko to, co najważniejsze i najwartościowsze dla człowie­ka, dokonało się na Krzyżu i wyrosło tuż obok Chrystusowego Krzyża. Na Krzyżu została pokonana śmierć. Na Krzyżu został zniweczony grzech. Na Krzyżu zatrzymana została obłędna i śmiercionośna diabelska logika, u podstaw której leży pokusa, by być jak Bóg; by móc decydować o tym, co jest dobre, a co jest złe; by móc ustalać kryteria życia osobistego i społecznego. Obok Krzyża Chrystusowego narodził się „nowy człowiek", stworzony mocą Bożej miłości według wzoru i na podobieństwo Jezusa Chrystusa.
Ten „nowy człowiek" wyzwolony z niewoli grzechu, czyli z niewoli egoizmu, poczuwa się do odpowiedzialności za los -doczesny i nadprzyrodzony - drugiego człowieka. A w aspekcie życia społecznego, bierze odpowiedzialność za los Kościoła, Oj­czyzny i świata całego.
To właśnie „obok Krzyża Chrystusowego" wyrasta „plemię ludzi nowych"; pokolenie na miarę nie tylko ludzkiego, ale przede wszystkim Bożego upodobania. Ci, stworzeni na wzór i podobień­stwo Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, stojąc wiernie, zdecydowanie i konsekwentnie „obok Krzyża" razem z Najświętszą Maryją Pan­ną, Królową Polski przez wieki zgodnie proszą:
Serce wielkie nam daj, zdolne objąć świat! Panie, serce nam daj mężne w walce ze złem! Zwleczmy z siebie uczynki starych ludzi, Zniszczmy wszystko, co budzi Boży gniew! Wdziejmy biel no­wych szat w Chrystusie Panu! Nowy człowiek powstanie w każ­dym z nas! Nowi ludzie w historię wpiszą miłość, Wskażą drogi odnowy ludzkich serc. Nowi ludzie przeżyją własne życie, Two­rząc wspólnym wysiłkiem nowy świat. Nowi ludzie przyniosą zie­mi pokój, W znaku wiary zjednoczą cały świat. Nowi ludzie przy­niosą ziemi wolność, Prawda ludzi wyzwoli, niszcząc zło.
Dziełem „nowego człowieka" stojącego „obok Krzyża" była Ustawa Rządowa, zwana Konstytucją 3 Maja z 1791 roku, gdy król Polski, Stanisław August Poniatowski, właśnie „w imię Boga, w Trójcy Świętej jedynego. (...) Uznając, iż los nas wszystkich od ugruntowania i wydoskonalenia konstytucji narodowej jedynie zawisł, długim doświadczeniem poznawszy zadawnione rządu na­szego wady, a chcąc korzystać z pory, w jakiej się Europa znajduje i z tej dogorywającej chwili, która nas samym sobie wróciła, wolni od hańbiących obcej przemocy nakazów, ceniąc drożej nad życie, nad szczęśliwość osobistą, egzystencję polityczną, niepodległość zewnętrzną i wolność wewnętrzną narodu, którego los w ręce nasze jest powierzony, chcąc oraz na błogosławieństwo, na wdzięczność współczesnych i przyszłych pokoleń zasłużyć, mimo przeszkód, które w nas namiętności sprawować mogą dla dobra powszechne­go, dla ugruntowania wolności, dla ocalenia Ojczyzny naszej i jej granic z największą stałością ducha, niniejszą konstytucję uchwa­lamy i tę całkowicie za świętą, za niewzruszoną deklarujemy...".
Dziełem „nowego człowieka", stworzonego na wzór i podo­bieństwo Jezusa Chrystusa, odpowiedzialnego za ziemię, którą Bóg nam dał, są również słowa Roty - „Nie rzucim ziemi stąd nasz ród" - napisane przez Marię Konopnicką w odpowiedzi na cierpienia dzieci z Wrześni, jakie zadał im pruski zaborca tylko dlatego, że chciały mówić w szkole po polsku. Dziełem „pokolenia ludzi no­wych" było wykonanie tego utworu z muzyką Feliksa Nowowiej­skiego przez kilkutysięczny zgodny chór Polaków w Krakowie w 1910 roku, przy odsłonięciu pomnika Bitwy pod Grunwaldem w 500 rocznicę zwycięstwa nad Krzyżakami. Ale też i ci, którzy „...niczym kamienie rzucane na szaniec" byli z pokolenia, które wyrosło i wciąż wyrasta „obok Krzyża".
Długa, wręcz niemająca końca, jest litania z imionami świę­tych i błogosławionych synów i córek wyrosłych na polskiej zie­mi. Wspomnieć tylko tych, których znaliśmy bezpośrednio: Sł bożego Ste­fana kardynała Wyszyńskiego, św. Jana Pawła II czy bł. ks. Jerzego Popiełuszkę.
Boża miłość objawiona światu na Krzyżu, kazała im i uzdal­niała ich - by wzorem Jezusa Chrystusa - „nie zwyciężać zła złem, lecz zło dobrem zwyciężać" (por. Rz 12, 21). Pokolenie „nowych ludzi" stojących „obok Krzyża" to nie pokolenie naiw­niaków i frajerów, ale to pokolenie ludzi przez Chrystusa wyzwo­lonych z samych siebie, zdolnych do tego, by zauważyć potrzeby żyjących wokół nich. To pokolenie - w myśl uchwał Konstytucji 3 Maja - ceni drożej nad życie, nad szczęśliwość osobistą, egzy­stencję polityczną, niepodległość zewnętrzną i wolność wewnętrzną narodu.
Spod Krzyża Chrystusowego, z nadprzyrodzonej perspektywy jerozolimskiego wzgórza zwanego Golgota, gdzie można doświad­czyć zmienności, ale również nieskończoności życia człowieka, spoglądamy na nasze „wczoraj, dziś i jutro".
Szeroko nam Bóg otworzył oczy na nieśmiertelność ostatnimi wydarzeniami. Otworzył nam oczy na Polskę. Obudził w nas tę nadprzyrodzoną odpowiedzialność za „ojczysty dom" i wszystkich, którzy w nim mieszkają, i mieszkać będą.
Obudził w nas Bóg odpowiedzialność za zbawienie człowieka. Miłość bliźniego, której szczególnym przejawem jest patriotyzm, przestał był pustym frazesem, a na powrót stało się wartością i to wartością cenniejszą nad własne życie. Wbrew cynicznym i zja­dliwym wypowiedziom, że „budzi się demon polskiego patrioty­zmu", to właśnie w dniach następujących po 10 kwietnia tego roku, okazało się, że jako naród nie jesteśmy „stadem baranów niemających pasterza".
Nie błąkaliśmy się po ulicach naszych miast i wsi, jak owce niemające pasterza. Pokolenie „nowych ludzi", stworzonych we­dług wzoru i na podobieństwo Jezusa Chrystusa, na nowo i po raz kolejny odnajdowało siły i nadzieję u stóp Chrystusowego Krzyża. Bo „Tylko pod tym Krzyżem, tylko pod tym znakiem Polska jest Polską, a Polak Polakiem" - jak pisał Adam Mickiewicz. Dni żało­by narodowej i pogrzeby tych, co zginęli pod Smoleńskiem, poka­zały Polsce i światu, że „Pasterzem naszym jest Pan" i „chociaż przechodzę przez ciemną dolinę, to zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną, Boże!" (por. Ps 23). Bóg otworzył nam oczy i zobaczyli­śmy nie tyle dalej, co głębiej; zobaczyliśmy, że Ojczyzna nasza umiłowana - i „...tyle razy we krwi skąpana" - może być „Króle­stwem prawdy, miłości, jedności i pokoju".
„Serce wielkie nam daj, zdolne objąć świat! Panie, serce nam daj mężne w walce ze złem!".
Jeśli więc „Ojczyzna ma" może być Królestwem prawdy, miło­ści, jedności i pokoju, to czemu na co dzień nie jest?
Pragnienie prawdy, pragnienie miłości, jedności i pokoju są podstawowymi pragnieniami zarówno pojedynczego człowieka, jak i całych społeczeństw, wspólnot narodowych i religijnych. Czemu człowiekowi pragnącemu prawdy serwuje się kłamstwo? Czemu człowieka spragnionego jedności, takiej zwykłej ludzkiej solidarności, w której „jeden drugiego brzemiona niesie", prowo­kuje się do kłótni, waśni i wojen? Czemu człowieka pragnącego miłości, sprowadza się na bezdroża partyjnego egoizmu i nienawi­ści? Zaspokajanie pragnienia prawdy - kłamstwem, pragnienia jedności - awanturnictwem, pragnienia miłości - uprawnianiem egoizmu, powoduje, że zamiast oczekiwanego „Królestwa prawdy, jedności, miłości i pokoju" żyjemy w „królestwie kłamstwa, awan­tur, nienawiści i wojen".
Stefan kardynał Wyszyński, Prymas Tysiąclecia, człowiek za­kochany w Bogu, a Kościół i Ojczyznę ceniący bardziej niż własne życie, nauczał: „Wystarczy spojrzeć wokół i nadstawić uszu, aby przekonać się, jakie są losy prawdy w życiu. Co ludzie robią ze słowami, jak używają i nadużywają słów często kłamliwych, brud­nych, zafałszowanych, burzących, druzgocących wokół wszystko, nieodpowiedzialnych, obliczonych na wprowadzenie w błąd, kogo się da. Człowiek współczesny jest rozgadany, rozkrzyczany, rozdyskutowany, rozkrytykowany, produkujący bezmyślnie słowa, na­wet w dyskusji i dialogu słuchający tylko siebie. Prasa jest pełna gadulstwa, niesprawdzonych informacji, kłamstwa, sensacji, które odbierają nam ciszę, skupienie, szarpią nerwy i serca. Kto dba o to, aby pisać prawdę? Kto czuwa, aby przez radio czy telewizję płynę­ła w świat prawda? Czemu właściwie służą te potęgi społecznego przekazu i o czym informują? Czemu to przypisać?" A przecież ludzie mają wielkie osiągnięcia w wielu dziedzinach wiedzy dzięki ścisłości myślenia i odpowiedzialności za każdy znak czy słowo (Stefan kard. Wyszyński, Warszawa, 8 września 1970 roku). Czy potrzeba aż katastrofy, płaczu, bólu, śmierci, żeby człowiek odgru­zował własne sumienie i sumienie Narodu?
Nie istnieje coś takiego, jak „poprawność polityczna", tak jak nie istniała - chociaż takiego terminu używano nagminnie - „mo­ralność socjalistyczna".
Nie ma „poprawności politycznej", jest natomiast zwykła „po­prawność" i ludzka „przyzwoitość". Nie ma też „moralności socja­listycznej" jest po prostu „moralność człowieka". A to, co „poli­tycznie poprawne", okazuje się być w rzeczywistości odrażającym „świństwem" niegodnym i obrażającym człowieka.
Jest taki brak w „poprawności" i „przyzwoitości", który odbiera honor, czyli godność i dobre imię przede wszystkim sprawcy. „Po­lityczna poprawność" - tak jak przed laty „moralność socjalistycz­na" - pozbawia honoru i dobrego imienia, a tym samym pozbawia mandatu do piastowania jakichkolwiek urzędów w służbie dobra publicznego. Dlatego z ufnością prosimy Boga w Trójcy Świętej Jedynego, przez pośrednictwo naszej Matki i Królowej:
„Serce wielkie nam daj, zdolne objąć świat! Panie, serce nam daj mężne w walce ze złem!".
Zygmunt Szczęsny Feliński, święty arcybiskup Warszawy, za miłość do Kościoła i Ojczyzny wygnany z Warszawy i zesłany na Syberię, zwykł mawiać: „Bo na ziemi być Polakiem to żyć bosko i szlachetnie". Rzeczpospolita Polska od chrztu Mieszka I stała się równą w rodzinie państw i narodów Europy i świata, ale też stała się częścią Królestwa Bożego na ziemi. A Królestwo Boże to zawsze „Królestwo prawdy, miłości, jedności i pokoju". Nic więc dziwnego, że wrodzonym pragnieniem dzieci Narodu żyjącego między Bałtykiem a Tatrami jest pragnienie „Królestwa prawdy, miłości, jedności i pokoju". Ale ten Naród również wie, że do tego Królestwa wchodzą tylko ludzie o wielkim sercu. Dlatego prosimy:
„Serce wielkie nam daj, zdolne objąć świat! Panie, serce nam daj mężne w walce ze złem!".
Dziś Jezus Chrystus, który ni­czym Szymon z Cyreny, wziął na swoje ramiona ciężar naszej od­powiedzialności za Ojczysty Dom, wytrwale nam powtarza: Sursum corda - w górę serca. Ale mówi też: podnieście głowy; nie w pysze i zarozumiałości, ale w godności ludzi, których „ku wol­ności wyswobodził Chrystus" (por. Ga 5, 1). Kładliśmy i dalej kładziemy przed Oblicze Wszechmogącego Boga Ojczyznę naszą umiłowaną. Przez wieki wytrwale powtarzamy zgodnym chórem modlitwę błagalną: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie!". Głęboka, bolesna i nadal otwarta jest rana na ciele naszej Ojczyzny od dnia 10 kwietnia, kiedy pod Smoleńskiem zginął nie „kwiat polskiego narodu", ale „dojrzałe owoce, jakie wydała ojczysta zie­mia". Mając wspomnienie na ich ofiarną śmierć prosimy Boga: racz nam wrócić Panie Ojczyznę wolną od kłamstwa, wolną od hipokryzji, wolną od „politycznej poprawności". Boże, racz nam wrócić Ojczyznę wolną od historycznej amnezji, partyjnego ego­izmu, antykościelnej neurozy. Racz nam wrócić Ojczyznę o „wiel­kim sercu, mężnym w walce ze złem". AMEN.


Copyright © 2016 Homilie i rozważania , Blogger