Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przykazanie miłości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przykazanie miłości. Pokaż wszystkie posty

maja 18, 2019

5. Niedziela Wielkanocna (Rok C) – Przykazanie nowe daję wam

maja 18, 2019

5. Niedziela Wielkanocna (Rok C) – Przykazanie nowe daję wam
Siostry i Bracia w Chrystusie Panu. Ilu to już ludzi marzyło o stworzeniu nowego, lepszego świata. Już od początku dziejów ludzkości marzono o szczęśliwym raju na ziemi. Istniało i istnieje wiele teorii i systemów filozoficznych, które z dumą głosiły i głoszą, że odnalazły prawdę. I co? Jedne przeczą drugim. Zdarza się, że nie trzeba długo czekać, aby lansowana rzekoma prawda uznana została za nieaktual­ną, przestarzałą, nadającą się do lamusa ludzkich pomyłek, błędów i wypa­czeń.
Pomimo naszych autentycznych i wypływających ze szczerych intencji zabiegów w walce z nędzą, ciemnotą i zacofaniem, chociaż próbujemy budować sprawiedliwość, pokój i tolerancję - to nasze zabieganie i budowa­nie przepełnione jest lękiem, poczuciem zagrożenia, niepokojem i niepewnoś­cią czy podjęliśmy właściwą decyzję? Bywa, że człowiek nie widzi sensu w tym, co czyni. Coraz bardziej jest osamotniony i odczuwa ten bezsens. Także wspaniale rozwijająca się medycyna często jest bezradna wobec cierpienia, chorób i śmierci. Dlatego unosi się z tej ziemi ku niebu niemy krzyk, o którym mówi znana pieśń:
„Grzech nas oszpecił i w nędznej postaci
Stoim przed Tobą, jakby trędowaci.
O, spojrzyj, spojrzyj na lud Twój znękany
I ześlij Tego, co ma być zesłany".
Chrześcijaństwo od samego początku wskazywało na Chrystusa i Jego Ewangelię, chcąc pokazać gdzie i jak należy realizować ludzką tęsknotę za doskonałością. Ikonografia chrześcijańska ukazuje nam świętego Justyna, męczennika i apologetę z Ewangelią w ręku. To, co było aktualne w pierwszych wiekach chrześcijaństwa jest aktualne i dzisiaj. Współczesnemu człowiekowi - zagubionemu, marzącemu o szczęściu, zalęknionemu, cier­piącemu, zastraszonemu, prześladowanemu - Kościół zawsze ukazuje Pismo święte i Krzyż.
I oto autor Apokalipsy mówi nam:
„Ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo
i pierwsza ziemia przeminęły i morza już nie ma.
I Miasto Święte - Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące
z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna
w klejnoty dla swojego męża...".
Ktoś powie: oto jeszcze jedno pocieszenie, jeszcze jedna wizja, która pragnie uszczęśliwić człowieka. Czyżby słowa Apokalipsy były utopią?
Umiłowani w Panu.
Kierowani światłem wiary spodziewamy się szczęśliwej i zupełnie nowej rzeczywistości w życiu przyszłym. Wieczność otworzy przed nami zupełnie nowy świat. Apokalipsa stwierdza:
„I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu:
Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi.
i będą oni Jego ludem, a On będzie „Bogiem z nimi"...".
Wielu myśli, że to nastąpi w bliższej lub dalszej przyszłości. Tymczasem ta nowa rzeczywistość dokonuje się teraz, w tym świecie bezsensu i cierpienia a przede wszystkim w nas. Chrześcijanin przez chrzest święty stał się nowym stworzeniem. To nowe stworzenie musi mieć nowe zasady, nowe przykaza­nie, nowe prawo.
W dzisiejszej Ewangelii świętej mówi nam o tym nowym przykazaniu Pan Jezus:
„Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; ... Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali".
Wprawdzie to przykazanie było już znane w Starym Testamencie: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego...", ale to Chrystus nadał mu nową treść i interpretację. Wskazując na siebie, mówi: „Miłujcie się... jak ja was umiłowałem". Jest to nowy punkt odniesienia.
Papież Jan Paweł II, podczas pierwszej pielgrzymki do naszej Ojczyzny, w homilii na Błoniach Krakowskich zachęcał nas, abyśmy byli „mocni mocą miłości świadomej, dojrzałej, odpowiedzialnej, która pomaga nam podej­mować dialog z człowiekiem, zakorzeniony w dialogu z Bogiem samym". I prosił, abyśmy „nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest największa, która się wyraziła przez Krzyż, bez której życie ludzkie nie ma korzenia, ani sensu". Po prostu człowiek nie może żyć bez miłości. Miłość to życie. I Ojciec święty wyraźnie mówi, że tak objawiająca się miłość ma w dziejach człowieka jedną postać i jedno imię - Jezus Chrystus.
Ta miłość jest nam ukazywana i dawana przede wszystkim w Eucharystii. Ten Sakrament, który trwa od wieczernika jest wpisany w dzieje całego Świata i w dzieje każdego człowieka. Kościół uczy, że Sakrament Eucharystii jest Sakramentem-Ofiary i Sakramentem-Komunią, i Sakramentem-Obecnością. A miłość, która rodzi się w nas w Eucharystii i dzięki Eucharystii, też w nas rozwija się. gruntuje i umacnia.
Miłość Chrystusa ma to do siebie, że wciąż domaga się czegoś więcej, domaga się ciągle nowych ofiar, nowego poświęcenia, nowego ducha. Przed kilkunastu laty Pasterz naszej diecezji święcił tylko kilku kapłanów, nato­miast w ostatnich latach liczba święconych kapłanów jest znacznie większa.
To jeszcze zbyt mało. Modlimy się o nowe. jeszcze liczniejsze i święte powołania, gdyż potrzeby naszej diecezji są ogromne. I dlatego zwracamy się do młodych, aby nie bali się pójść za głosem powołania. Prosimy chorych i cierpiących, aby swój krzyż ofiarowali w tych intencjach. Ukochani.
W Eucharystii uobecnia się męka, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Chrystus potrzebuje dzisiaj wielu współofiarników - ludzi, którzy chcieliby swoje cierpienia ofiarować za zbawienie świata. Nie wszyscy jednak rozumie­ją, że cierpienie jest wartością, a cierpiący jest szczególnie wybrany i umiłowany przez Boga. Mówił o tym Ojciec święty 14.VI.1987 roku:
„Drodzy Bracia i Siostry! Na łóżkach szpitalnych, ograniczeni do skromnych warunków codziennego bytowania, chorzy, cierpiący, dajecie świadectwo o Chrystusie: cierpiącym, umęczonym, ukrzyżowanym, konającym na Golgocie. Dajcie świadectwo o Synu, który „wydał samego siebie" za grzechy świata. I Duch Święty daje to świadectwo wraz z Wami: w Was i przez Was. Jest to świadectwo szczególne!... Kościół cały przyjmuje to świadectwo - i jest Wam wdzięczny za to świadectwo".
Dla tych, którzy zawierzyli całkowicie Chrystusowi i poszli za Nim, nie może być straszne ani cierpienie ani śmierć. Jeżeli żyjemy z Chrystusem to już nie umieramy, bo w nas jest życie wieczne. To do nas odnoszą się pełne nadziei słowa Apokalipsy:
„I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już odtąd nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły...". Przyjmijmy , Bracia i Siostry, te słowa z wiarą, nadzieją i miłością. Amen.



marca 09, 2018

Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?

marca 09, 2018

Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?

Piątek, 3 tydzień Wielkiego Postu

 

Słowo Boże na dziś:

 

Pierwsze ze wszystkich przykazań...


Słowa Ewangelii według Świętego Marka
Jeden z uczonych w Piśmie podszedł do Jezusa i zapytał Go: «Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?» Jezus odpowiedział: «Pierwsze jest: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Drugie jest to: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Nie ma innego przykazania większego od tych». Rzekł Mu uczony w Piśmie: «Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznie powiedziałeś, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego znaczy daleko więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary». Jezus, widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: «Niedaleko jesteś od królestwa Bożego». I nikt już nie odważył się Go więcej pytać.
Oto słowo Pańskie.

Refleksja nad Słowem Bożym



Wiele jest kobiet na świecie, lecz dla męża tą jedną jedyną powinna być jego żona. Wiele jest dzieci wokół, lecz dla rodzi­ców to ich własne pociechy powinny być najważniejsze. Mąż pragnie się przypodobać swej żonie. Żonie zaś zależeć powinno przede wszystkim na tym, by nią zachwycał się małżonek. Naj­ważniejsze dla ojca i matki są ich dzieci. Jest to wręcz oczywiste i naturalne, iż najpierw zabiegamy o dobro i powodzenie ludzi, których kochamy. W ten sposób realizuje się nasza ludzka mi­łość. Jednak zupełnie inaczej wygląda nasze osobiste rozumie­nie miłości do Pana Boga.
Tak chętnie mówimy, iż kochamy Pana Boga, lecz w codzien­ności wcale tego nie okazujemy. Tak chętnie deklarujemy swoją wiarę i miłość do Pana Jezusa, lecz swoimi czynami wcale tego nie potwierdzamy. Głośno i odważnie wypowiadamy słowa: „Wierzę w Jednego Boga...", lecz wcale nie zależy nam na tym, by swemu Bogu się przypodobać. Podobno Pan Bóg i wiara są naszymi prio­rytetami, lecz w codzienności najmniej wartościowa sprawa i rzecz potrafi nam przysłonić Chrystusa. Z jednej strony zapewniamy Pana Jezusa o swej miłości, z drugiej zaś, patrząc na nasze życie, darmo by szukać wyrazów tej wiary i miłości wobec Niego.
Słuchamy słów Ewangelii, lecz w codzienności żyjemy jakby Boga nie było. Uznajemy niedzielę za dzień święty, dlatego z za­pałem udajemy się na zakupy do centrum handlowego. Zgadzamy się z nauką Kościoła o nierozerwalności małżeństwa, by potem opuszczać swój dom w poszukiwaniu magicznego szczęścia. W świątyni z szacunkiem całujemy krzyż wystawiony w Wielki Piątek do adoracji, lecz to nie przeszkadza nam w towarzystwie przytakiwać osobom, którym ten krzyż w przestrzeni publicznej przeszkadza. W modlitwie wyrażamy Panu Bogu wdzięczność za otrzymane łaski i zapewniamy o swej dozgonnej miłości, lecz wi­dząc kapłana niosącego Najświętszy Sakrament do chorych, wsty­dzimy się uklęknąć, bo co ludzie o nas pomyślą!
Pan Bóg jest dla nas jakby najważniejszy. Miłość do Niego jest dla nas jakby na pierwszym miejscu. Wiara jest dla nas jakby sensem i motorem życia. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to „jakby”. Życie bowiem pokazuje rzeczywistość zupełnie od­mienną. Nasze czyny pokazują zupełnie co innego. Daleko nam do miłości Syna Bożego. Daleko nam do życia zgodnego z Ewan­gelią. Daleko nam do oddawania Panu Bogu swoim życiem chwały, która Jemu samemu się należy.
Dlatego dziś chciejmy na nowo usłyszeć słowa Pana Jezusa: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, jest jedynym Panem. Będziesz mi­łował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą" (Mk 12,29-30). Naj­pierw jest Pan Bóg, a dopiero po Nim ludzie. Najpierw winny ob­chodzić nas sprawy Boże, a dopiero potem wszystko, co ludzkie. Najpierw zabiegać winniśmy o swoje zbawienie wieczne, a do­piero potem o powodzenie doczesne. Najpierw zależeć nam po­winno na tym, byśmy przypodobali się swemu Stwórcy, a dopiero później drugiemu człowiekowi - nawet temu najbliższemu.
O tym właśnie przypomina nam czas Wielkiego Postu, który przeżywamy. Wszystko, o co na tym świecie z takim zapałem i za­angażowaniem zabiegamy, w perspektywie wieczności jest pro­chem. Sprawy, którym poświęcamy tak wiele uwagi, w odniesie­niu do przemijalności życia doczesnego są błahostkami. Sądy ludz­kie w konfrontacji z sądem Boga samego są igraszką. Powodzenie doczesne w starciu ze zbawieniem wiecznym jest niczym. Miłość człowieka, która miałaby stanąć w opozycji do miłości Pana Boga, nie będzie prawdziwą miłością. Zabieganie o dobro, które w świe­tle Ewangelii nie jest dobrem, okazuje się złem. Szczęście budo­wane poprzez deptanie Bożych przykazań tylko na chwilę może być szczęściem.
Najpierw trzeba nam starać się o to, by podobać się Panu Bogu. Kiedy tak będzie, wtedy wreszcie spojrzymy ludziom od­ważnie w oczy. Najpierw trzeba zatroszczyć się o sprawy Pana Boga, a wtedy wszystkie nasze wysiłki Opatrzność Boża pobłogo­sławi. Pierwsze powinno być zabieganie o dobro własnej duszy. Sprawy doczesne znajdą wtedy odpowiednie miejsce w naszym postępowaniu. Najpierw zabiegajmy o dobro swej duszy nieśmier­telnej, a nie zabraknie nam przy tym czasu na zdobywanie tego świata. „Starajcie się naprzód o królestwo <Boga> i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane” (Mt 6,33).
Wielki Post zachęca do takiego myślenia i postępowania. Krzyż, który z szacunku całujemy, woła o taką postawę: Najpierw Pan Bóg, potem wszystko inne. Kiedy zaś najpierw kochać bę­dziemy swego Stwórcę, jeszcze bardziej i owocniej kochać bę­dziemy drugiego człowieka. Miłość Boga realizuje się bowiem przez miłość bliźniego.

października 28, 2017

30. Niedziela Zwykła (A) – Miłość bliźniego wyrazem miłości Boga

października 28, 2017

30. Niedziela Zwykła (A) – Miłość bliźniego wyrazem miłości Boga
Ukochani Bracia i Siostry. Sam fakt istnienia przykazania miłości Boga i bliźniego może wydawać się nie odpowiadający naturalnemu porządkowi rzeczy. Przecież ktoś może powiedzieć: miłość jest czymś spontanicznym; albo jest, albo jej nie ma. Jak można się zmusić do kochania ko­goś, kogo się nie kocha. Zresztą, nawet jeśli już spróbuję kogoś kochać na mocy przykazania, czy taka miłość z nakazu będzie autentyczną miłością? Taki sposób rozumowania może być właściwy traktowaniu uczucia miłości w sposób, nazwijmy to, pa­sywny. Mówimy, że ktoś jest w kimś zakochany. Taka miłość przychodzi spontanicznie, wydaje się wręcz, że bierze kogoś w posiadanie, nie zależy więc ani od wyboru, ani od świadomej de­cyzji osoby. Znajduje ona raczej swoją przestrzeń działania w zaangażowaniu sentymentów, uczuć i emocji.
Nie można oczywiście negować, że taka forma miłości, ro­dząca się gwałtownie pod wrażeniem czyjegoś piękna czy dobroci, odgrywa swoją znaczną rolę w życiu. Jednak i w tym doświad­czeniu nie można pomijać roli, jaką mają do odegrania rozum i wola. Zawsze można dopuścić do głosu wolę, która, nie bez udziału roztropności, podejmie decyzję obdarzenia danej, konkretnej osoby miłością.
Wydaje się jednak, że przykazanie Boże nie dotyczy bez­pośrednio tego rodzaju miłości, która swoją siedzibę ma w sferze sentymentów i emocji. Przykazanie dotyczy raczej tej miłości, na którą decyduje się świadomym wyborem woli. Taka miłość ma obejmować wreszcie wszystkich naszych bliźnich, a nie tylko kilka najbliższych osób.
Miłość ta winna odnosić się na pierwszym miejscu do Boga. Co to znaczy kochać Boga? Jak można okazać miłość komuś, kogo się nie widzi? Miłość wyraża się nie tylko w postawie wew­nętrznej, lecz manifestuje się również w znakach zewnętrznych. Bóg czyta doskonale w sercu człowieka. Jak możemy, my sami, doskonalić miłość do Boga w naszym sercu? Możemy pielęgnować w sobie świadomość Bożych przymiotów piękna, dobroci, miłości, prawdy, których odbicie możemy podziwiać, i swoiście również "ukochać", w świecie przez Boga stworzonym. Miłość do Boga winna być przede wszystkim odpowiedzią na dar Jego miłości okazanej w tajemnicy Męki, Krzyża i Zmartwychwstania swego Syna. Bóg nie ograniczył się do słownych deklaracji miłości do człowieka, których nie brakuje na stronach Pisma Świętego. Oka­zał ją czynem w osobie Chrystusa.
Okazujemy miłość Bogu naszym umiłowaniem sakramentów, w szczególności regularnym i pełnym uczestniczeniem w Eucha­rystii, która jest sakramentem, urzeczywistnieniem daru, jaki Chrystus czyni dla nas ze swojej Osoby. Wyrażamy Bogu naszą miłość wystrzeganiem się grzechu i regularnym przystępowaniem do sakramentu Pokuty. Znakiem naszej miłości do Boga jest mod­litwa, chęć rozmawiania z Nim, trwania w Jego obecności. Czy można mówić o prawdziwej miłości tam, gdzie brakuje chęci kon­taktu z ukochaną osobą?
Istnieje jednak jeszcze ten sposób manifestowania miłości Boga, który urzeczywistnia się w miłości bliźniego. Oto Bóg czyni możliwym okazanie mu miłości w sposób bardzo bezpośredni, utożsamiając się z naszym bliźnim: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). Możemy spotkać Boga w drugim człowieku miłując, bo „Bóg jest miłością” (1 J 4,16). Bóg oczekuje na wyraz naszej miłości do Niego również w osobie naszego bliźniego, tam może Go ona "dosięgnąć". Przykazanie miłości Boga znajduje w przyka­zaniu miłości bliźniego swoją weryfikację. W nim się realizuje.
Możemy więc na tym miejscu zapytać o sposób realizowania przykazania miłości bliźniego. Okazji do jej urzeczywistniania jest z pewnością wiele. Któż z nas nie ma wokół siebie osób potrzebu­jących gestów dobroci, zrozumienia czy też zwykłej naszej obec­ności? Może jest ktoś, kto czeka na nasze, od dawna nie słyszane, "przepraszam"? Nie szukajmy naszego bliźniego w gronie abstrak­cyjnych postaci anonimowego tłumu. Nasi bliźni są blisko nas: w rodzinie, w miejscu pracy, w szkole. Widzimy, że jest ktoś czymś rozgoryczony i smutny. Dobre słowo może być dla niego balsa­mem, ulgą. Nie jest sztuką być miłym tylko wobec tych, którzy wzbudzają naszą sympatię. Być może na naszą dobroć czekają ci niesympatyczni, porywczy, kłótliwi, aby pociągnięci naszą dobro­cią, sami mogli ją ofiarowywać innym.
Będzie to nasza odpowiedź na miłość, jaką sami jesteśmy miłowani przez Boga. Ta miłość, jaką nas Bóg miłuje, ma być też miarą naszej miłości: „To jest moje przykazanie, abyście się wza­jemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” (J 15,12). „Owo jak domaga się naśladowania Jezusa, Jego miłości, której znakiem jest umycie nóg” - pisze papież Jan Paweł II w swej encyklice Veritatis splen­dor. „Owo jak wyznacza także miarę, jaką Jezus miłował i jaką winni się wzajemnie miłować Jego uczniowie” (Tamże).
Nie chodzi więc tu o miłość mierzoną naszą miarą albo też miarą oczekiwanej odpowiedzi za strony drugiej osoby, lecz miarą miłości samego Chrystusa. Tą miarą jest zaś, jak precyzuje dalej Jan Paweł II, całkowity dar z siebie. „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 13,1). Prośmy Boga o dar takiego miłowania, gdyż tylko On może tego daru udzielić.


marca 24, 2017

Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?

marca 24, 2017

Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?
Piątek 3 tygodnia Wielkiego Postu

Z Ewangelii według Świętego Marka
Jeden z uczonych w Piśmie podszedł do Jezusa i zapytał Go: «Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?» Jezus odpowiedział: «Pierwsze jest: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Drugie jest to: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Nie ma innego przykazania większego od tych». Rzekł Mu uczony w Piśmie: «Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznie powiedziałeś, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego znaczy daleko więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary». Jezus, widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: «Niedaleko jesteś od królestwa Bożego». I nikt już nie odważył się Go więcej pytać. (Mk 12,28b-34)

Rozważanie do Ewangelii

Pan Jezus rozpoczynał swoje publiczne nauczanie od wezwania do pokuty: „Nawracajcie się” (Mk 1,15). Powodem do nawrócenia i podjęcia pokuty jest to, że „Czas się wypełnia i bliskie jest królestwo Boże”. Te słowa Chrystusa powtarzamy nawet w pieśni liturgicznej: „Bliskie jest królestwo Boże, nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Wierzymy Paniki Jezusowi, ale odczuwamy to inaczej. Wydaje się nam, że królestwo Boże jest jednak bardzo daleko i to zarówno wtedy, gdy myślimy o nim w kategoriach przestrzeni jak i czasu. Gdzież jest bowiem takie królestwo, gdzie władza Boga nad światem byłaby całkowicie respektowana i wypełniana. Na pewno nie jest takim królestwem nasz kraj. Nie ma takiego kraju na wschodzie i zachodzie, na północy i południu. Nie ma Państwa Bożego, ani blisko, ani za oceanami. Żadne z państw na mapie politycznej globu ziemskiego nie zasługuje sobie na miano kró­lestwa Bożego. Czy znaczy to, że trzeba go szukać gdzieś w kos­mosie? Dotychczas nic nie wiadomo o istnieniu istot żywych w kos­mosie. Czy zatem granice królestwa Bożego przebiegają gdzieś poza tym światem? Również wtedy, gdy myślimy o królestwie Bożym w kategoriach czasu, wydaje się ono być bardzo daleko. Skoro nigdzie w pobliżu nie ma tego królestwa w jego doskonałej i ostatecznej formie, to znaczy, że ono dopiero się staje. Królestwo Boże powstaje już od dwóch tysięcy lat we wspólnocie Kościoła, a od chwili chrztu w każdym z nas. Jeśli chodzi natomiast o królestwo Boże w nas, to sami wiemy, jak da­leko nam do całkowitego oddania się i poddania się Bogu. Dlaczego więc Pan Jezus mówi, że „Bliskie jest królestwo Boże”, gdy my doświadczamy zupełnie czego innego doświadczając niepokoju, wojen, niesprawiedliwości, nienawiści i kłamstwa.
Jest bardzo prosty sposób na to, żeby królestwo Boże przybliży­ło się do nas. Wystarczy tylko spełnić pierwsze i najważniejsze przykazanie, o którym Pan Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii. Jest to przykazanie: „Będziesz miłował”.
Człowiek nie ma jeszcze takich instrumentów, które mogą sięg­nąć granic kosmosu. Tym bardziej, nie mamy takiego pojazdu, któ­ry mógłby nas przetransportować tak daleko. Mamy jednak sposób, aby sięgnąć Transcendencji, która jest poza widzialnym światem. Miłością możemy sięgnąć samego Boga i sprawić, aby Transcen­dencja stała się Immanencją, aby Bóg przerastający i przekraczający wszystko, pomieścił się cały w małym ludzkim sercu. Kto ma Wład­cę tego królestwa, ma również całe królestwo, bo On w tym kró­lestwie jest największym skarbem, a w Jego Sercu są wszystkie skarby: umiejętności i świętości i wszystkie inne.
Dzisiejsza Ewangelia jest fragmentem większej części, w której to św. Marek Ewangelista przedstawia spory przeciwników Jezusa z Nim samym. W większości owi przeciwnicy chcą Jezusa przyłapać na jakimś słowie. Wydaje się, że przynajmniej ten jeden z uczonych w Piśmie, o którym dziś czytamy, ma czyste intencje. Uczciwie pyta Jezusa, które z przykazań jest pierwsze. Pytanie to wcale nie było niezasadne, gdyż ówcześni Izraelici mieli setki przykazań – różnych nakazów i zakazów. Więc ten uczony chciał się upewnić. Jezus, widząc, że traktuje Go poważnie, odpowiada mu w pełni, tak, że ów uczony nie miał już wątpliwości i nie tylko przyznał Mistrzowi całkowitą rację, ale pokazał, że właściwie zrozumiał to przykazanie.
A więc najpierw jest miłość Boga, która ma być największą, taką, jaką człowiek może z siebie wykrzesać. Nie jest to zadanie łatwe, bo jak mówi to przykazanie, trzeba kochać Boga wszystkimi siłami, wszystkimi swoimi ludzkimi władzami: sercem, duszą, umysłem, mocą. Natomiast miarą miłości bliźniego ma być miłość do samego siebie. To również nie jest łatwe, choć pozornie wydaje się być proste.

Zobaczmy, ile jest jeszcze w nas egoistycznej miłości własnej, która nie zostawia w sercu miejsca dla bliźniego?
Ile jest w nas zazdrości, zawiści, nieumiarkowanej żądzy pieniędzy, dóbr materialnych, często za cenę krzywdy drugiego człowieka?
Zresztą ta tzw. miłość własna, która nie zostawia miejsca dla bliźniego, nie jest właściwą miłością, gdyż żądze i egoizm obracają się przeciwko takiemu człowiekowi – taki człowiek jest daleko od królestwa Bożego, jest poza tym królestwem. Taki człowiek staje się zgorzkniały, niezadowolony, smutny, zamknięty i zadufany w sobie, często jest nieznośny dla innych.
Na to wszystko zaś lekarstwem jest właściwa miłość bliźniego, nie musimy go kochać bardziej niż siebie samego, wystarczy, że będziemy go kochać tak samo, jak siebie samego. A wtedy – królestwo Boże będzie w nas.
Copyright © 2016 Homilie i rozważania , Blogger