Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pasterka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pasterka. Pokaż wszystkie posty

grudnia 24, 2022

Uroczystość Bożego Narodzenia - Pasterka - Jezus - światło

grudnia 24, 2022

Uroczystość Bożego Narodzenia - Pasterka - Jezus - światło


"Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków zabłysło światło" - mówi pro­rok Izajasz. Co to jest światło? Światłem potocznie nazywa się widzialną część promieniowania elektromagnetycznego, czyli promieniowanie widzialne odbierane przez siatkówkę oka ludzkiego. Jest światło naturalne i sztuczne. Aktualnie mówi się o rewolucyjnym przełomie w medycynie, który ma polegać na zastosowaniu techniki biotron, czyli leczeniu naturalnym światłem. Terapia światłem, naturalną jego mocą, przynosi ponoć zadziwiające efekty.

W Ewangelii jest mowa o światłości. Światłość to natężenie światła, to wielkość określająca ilość światła wychodzącego z emitującego je źródła. Z Betlejem idzie potężne natężenie światła, abyśmy rozeznali prawdę Boga, prawdę człowieka i prawdę o świecie. Anioł rzekł do pasterzy: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całe­go narodu; dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan".

Uroczystość Bożego Narodzenia nie była znana przed IV wie­cie m. Przez pierwsze trzy wieki Kościół obchodził jedynie datę Zmartwychwstania Chrystusa. Ewangelie nie zajmują się bliżej dokładnym ustaleniem dnia narodzin Chrystusa. Kościołowi antycznemu wystarczała sama znajomość faktu narodzin Zba­wiciela i przebieg wszystkich wydarzeń związanych z osobą Jezusa Chrystusa. Natomiast chrześcijanie pochodzący z kul­tury hellenistycznej przywiązywali duże znaczenie do daty narodzin. Dzień 25 grudnia, jako data liturgicznych obcho­dów Święta Narodzenia Chrystusa, jest raczej symbolicznym ustaleniem kalendarzowym. Impulsem do powstania osobne­go święta liturgicznego Narodzenia było oświadczenie Soboru w Nicei (325 r.), że Jezus Chrystus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. Jezus Chrystus nie jest mitem, ani ponadczasową ideą, ani też ahistorycznym tworem pierw­szej wspólnoty chrześcijańskiej. Jezus jest postacią historycz­ną w pełnym tego słowa znaczeniu. Mamy więc do czynienia z historią Jego życia, słów, czynów, zachowań, doktryny, śmier­ci na krzyżu, zmartwychwstania i wniebowstąpienia. Na tym pierwszym poziomie Jezus może i powinien być pojmowany historycznie - tak jak Go ujmują na przykład ateiści czy nie­chrześcijanie. Stąd nie wolno zaniedbywać analizy przestrzeni historyczno-krytycznej istnienia Jezusa. Z kolei na drugim poziomie, konkretna historia Jezusa stanowi sama w sobie Ob­jawienie Boga i jest realizacją tajemnicy zbawienia. Objawienie jest tutaj darem Trójjedynego i może być uchwycone jedynie przez intelekt, aczkolwiek wsparty wiarą.

Objawienie chrześcijańskie ma charakter historyczny, to znaczy dokonało się poprzez fakty i wydarzenia historyczne, które tworzą razem jedną ekonomię zbawienia. Centralnym wydarzeniem owej ekonomii jest Jezus Chrystus, prawdziwy historycznie człowiek, a zarazem prawdziwy Bóg. Przez Niego dokonało się zbawienie świata. Warto tu pamiętać o integral­nym podejściu do Jezusa Chrystusa, gdyż rozróżnienie - spoty­kane jeszcze względnie często - pomiędzy Jezusem historii (ży­jącym, nauczającym i działającym w Palestynie) a Chrystusem kerygmatu i wiary pierwszej gminy, jest jedynie zabiegiem me­todologicznym i negatywnym produktem egzegezy liberalnej twierdzącej, że między tymi postaciami nie ma identyczności, łączności i kontynuacji.

Niejednokrotnie próbowano z osoby Jezusa zrobić mit czy bajkę. Jednakże łatwiej jest z jakiejkolwiek innej postaci histo­rycznej uczynić przekaz legendarny, niż z Chrystusa. Stoi On bowiem pośrodku historii świata nazbyt wyraźnie i stanowi nie tylko granicę liczenia czasu (wszystko, co przed Chrystu­sem jest datowane „przed naszą erą", wszystko zaś po Jego narodzinach uznawane jest jako czas „naszej ery"), lecz jest normą ludzkiej egzystencji. Gdybyśmy nawet nie mieli tych niezliczonych dziejowych świadectw i pomników, które stwier­dzają wprost rzeczywiste istnienie Mistrza z Nazaretu, to już samo Jego dzieło, czyli chrześcijaństwo i Kościół są wystarczającymi dowodami, aby usunąć wszelką wątpliwość co do Jego rzeczywistego istnienia. Mimo tych argumentów, dokonamy jednak spokojnej prezentacji istniejących pamiątek historycz­nych, jakie uwiarygodniają życie i osobę Jezusa.

„W nim było życie, a życie było światłością ludzi. Prawdziwa światłość, która oświeca każdego człowieka, przyszła na świat". Werset ten mówi o Panu Jezusie, który tak świadczył o sobie: .Ja jestem światłością świata". On jest prawdziwą światłością. Nie ma nikogo podobnego do Niego. Każdy wierzący również powinien być światłem w tym świecie, a także drogowskazem do prawdziwej Światłości dla ludzi, którzy żyją w ciemności, daleko od Boga. Jako wierzący chrześcijanie swoim postępo­waniem powinniśmy świecić niby lampa (Mt 5, 14-16).

Od dwudziestu wieków ta radosna nowina płynie z serca Kościoła. W tę świętą noc Anioł powtarza nam, kobietom i męż­czyznom: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką (...): dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel" (Łk 2, 10-11). Przygotowywaliśmy się do przyjęcia tych pocieszających słów podczas Adwentu: uobecnia się w nich «dzisiaj» naszego odkupienia. Tak, Syn Boży, współistotny Ojcu, Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, zrodzony z Ojca, przyjął ciało z Dzie­wicy i stał się człowiekiem. Narodził się w czasie. Bóg wkroczył w historię. W tym niepowtarzalnym «dzisiaj» wieczny Bóg stał się uczestnikiem codziennej rzeczywistości ludzkiej.

Na te słowa również my padamy na kolana w adoracji Syna Bożego. Łączymy się duchowo z pełnym zachwytu zdumieniem Maryi i Józefa. Adorując Chrystusa narodzonego w grocie, rów­nież my w tę świętą noc napełnijmy się pełną uwielbienia wiarą tamtych pasterzy, zaznajmy tego samego zadziwienia i tej sa­mej radości. Trudno nie poddać się wymowie tego wydarzenia. Stajemy w zachwycie. Jesteśmy świadkami miłości, która łączy wieczność z historią. To «dzisiaj» otwiera czas radości, czas nadziei, gdyż „Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza" (Iz 9, 5), jak czytamy w Księdze proroka Izajasza.

U stóp Słowa Wcielonego składamy radości i troski, łzy i nadzieje. Tylko w Chrystusie, nowy człowiek, tajemnica bytu ludzkiego znajduje prawdziwe światło. Z Apostołem Pawłem rozważamy chwilę, kiedy w Betlejem „ukazała się [...] łaska Boga, która niesie zbawienie wszystkim ludziom" (Tt 2, 11). Z tego powodu, w noc Bożego Narodzenia w każdym zakątku Ziemi, rozbrzmiewają radosne śpiewy we wszystkich językach świata.

Tej nocy na naszych oczach dokonuje się to, co głosi Ewan­gelia: „Tak [...] Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, [...] miał życie wiecz­ne" (J 3,16). Syna swego Jednorodzonego! Tyś jest Chrystus, Syn Boga Żywego, który się narodził w betlejemskiej grocie! Po dwóch tysiącach lat ponownie przeżywamy tę tajemnicę jako wydarzenie jedyne i niepowtarzalne. Wśród wielu synów ludzkich, wśród wielu dzieci, które w ciągu wieków przyszły na świat, tylko Ty jesteś Synem Bożym. Twoje narodzenie w nie­wypowiedziany sposób zmieniło bieg ludzkiej historii.

Oto prawda, którą tej nocy Kościół przekazuje trzeciemu tysiącleciu. Wy wszyscy, którzy przyjdziecie po nas, zechciejcie przyjąć tę prawdę, która całkowicie zmieniła dzieje człowieka na Ziemi. Od tamtej betlejemskiej nocy ludzkość jest świa­doma, że Bóg stał się człowiekiem; stał się człowiekiem, by uczynić człowieka uczestnikiem swej Boskiej natury. Ty jesteś Chrystus, Syn Boga Żywego! Przyszedłeś, aby na życie ludzkie rzucić światło przez Ewangelię. Kościół wita Cię i razem z Tobą chce wkroczyć w kolejny rok. Tyś jest naszą nadzieją. Jedynie Ty masz słowa życia wiecznego. AMEN.

 

 

grudnia 24, 2022

Homilia na Uroczystość Narodzenia Pańskiego (A) - Pasterka - Światło, które oświeca każdego człowieka

grudnia 24, 2022

Homilia na Uroczystość Narodzenia Pańskiego (A) - Pasterka - Światło, które oświeca każdego człowieka


Jedyna noc roku. Święta noc. Noc, na którą czekaliśmy cały rok. Noc, w czasie której wypełniają się słowa Izajaszowego pro­roctwa o ciemnościach i świetle. Oto bowiem
"nad mieszkańcami kraju mroków zabłysło światło" (Iz 9,1). Niezwykłe światło, które rozprasza ciemności tej nocy. Światłość prawdziwa oświecająca każdego człowieka. Światłość rozdzierająca mroki nocy betle­jemskiej. To właśnie dzięki światłu tej nocy ludzie zostali zanu­rzeni, nieomal skąpani w blasku niewyobrażalnej jasności.

Pierwszymi, którzy ujrzeli blask nocy betlejemskiej, byli lu­dzie prości, przebywający w polu pasterze, którzy trzymali straż nocną nad swoim stadem. W ich sercach zabłysło światło. Nie tylko wokół nich światłość rozpraszała ciemności nocy. Ta świa­tłość była w nich samych, w ich wnętrzu. Światło, zapowiadane przez proroka Izajasza, weszło do ich serc.

W tym świetle był sam Bóg. On był światłem. W świat mieszkańców krainy mroków, grzechu i śmierci, weszła "światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka" (J 1,9). Nie była to jednak światłość jakiegoś nieznanego Boga. Nie był to Bóg daleki; Bóg, który pozostawił człowieka na pastwę mroku i śmierci. Był to Bóg Wcielony, który w swoim Jednorodzonym Synu przyjął ludz­kie ciało i w ten namacalny, fizyczny sposób, objawił nam swą miłość. Już wiemy, że jest to Bóg, który tak bardzo umiłował świat, że dał swojego Syna, aby ci, którzy pogrążeni byli w mro­kach śmierci i grzechu, "mieli życie i mieli je w obfitości" (J 10,10).

Dlatego też na obliczu niemowlęcia, owiniętego w pieluszki i leżącego w żłobie, jaśnieje w całej swojej piękności blask Bożego

oblicza. To Dziecko jest obrazem niewidzialnego Boga, promie­niującym zwierciadłem Jego chwały, napełnione łaską i prawdą.

Co przynosi nam dzisiaj leżące w betlejemskiej stajni Dziecię Boże? Łukasz Ewangelista zwraca naszą uwagę na dar pokoju dla ludzi, "w których (Bóg) ma upodobanie11 (Łk 2,14). Z darem pokoju złączony jest nierozerwalnie dar życia, także tego życia, które nazywamy nadprzyrodzonym. Dziś, jak uczy nas Jan Paweł II, Boża Dziecina przypomina nam, że "żadna ciemność błędu i grze­chu nie może wyeliminować całkowicie z serca człowieka światła Boga Stworzyciela" (Jan Paweł II, Veritatis splendor, 1). Nie może wymazać z serca człowieka śladów Boga, ponieważ za każdego człowieka "Jezus Chrystus wydał samego siebie, aby odkupić nas od wszelkiej nieprawości" (Tt 2,14).

Wobec tej tajemnicy łaski Boga, "która niesie zbawienie wszystkim ludziom" (Tt 2,11), lepiej możemy zrozumieć wołanie Papieża "nie lękajcie się", które w swojej książce Przekroczyć próg nadziei, między innymi tak oto wyjaśnia: "Nie lękajcie się Boga, który stał się człowiekiem! Chrystus jest sakramentem niewidzialnego Boga. Sakrament oznacza obecność. Bóg jest z nami. Bóg nieskończenie doskonały nie tylko jest z człowiekiem, ale sam stał się człowiekiem w Jezusie Chrystusie. Dlatego, nie lękajcie się Boga, który stał się człowiekiem" (Jan Paweł II, Prze­kroczyć próg nadziei, 27-28).

Co to znaczy nie lękać się Boga, który stał się człowiekiem? Przede wszystkim otworzyć swoje serce dla tego, który przychodzi. Otworzyć je takim, jakim ono w rzeczywistości jest. Może właśnie zagmatwane w ciemnościach błędu i grzechu. Otworzyć je, aby światło tej nocy, która oświeca każdego człowieka, rozproszyło nasze ciemności. Tylko On może nas zbawić. Oto bowiem dla nas się narodził "Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan" (Łk 2,11).

Chcemy więc prosić jeszcze raz Boga, który sprawił, że ta najświętsza noc zajaśniała dla nas blaskiem prawdziwej świa­tłości, abyśmy nigdy nie byli ludźmi zamkniętych serc i oczu na światło Chrystusa, które oświeca i rozprasza ciemności mroku, grzechu i śmierci. AMEN.


grudnia 23, 2021

Homilia na Uroczystość Bożego Narodzenia (C) – Pasterka – Bóg jest z nami.

grudnia 23, 2021

Homilia na Uroczystość Bożego Narodzenia (C) – Pasterka – Bóg jest z nami.
„Oto zwiastuję wam radość wielką…, dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan” (Łk 2,10-11).
Drodzy Bracia i Siostry!
Jeszcze niedawno zasiadaliśmy przy wigilijnym stole. Był opłatek, którym łamaliśmy się z najbliższymi, były życzenia, które składaliśmy sobie nawzajem. A teraz jesteśmy tutaj, bo nie wyobrażamy sobie Bożego Narodzenia bez Pasterki.
Co naprawdę sprowadza nas dzisiaj do tej świątyni? Co sprawia, że co roku, o tej porze pustoszeją ulice naszych miast, że na drogach jest mniej samochodów, że tyle świątyń, które przez większość niedziel wydają się zbyt obszerne, dzisiaj są przepełnione. Co sprawia, że nawet ci, którzy na co dzień nie zwykli naprzykrzać się Panu Bogu, dzisiaj nie krępują się śpiewać na cały głos „Lulajże Jezuniu”. Czy to tylko kwestia tradycji, wspomnień wyniesionych z dzieciństwa, niepowtarzalnego nastroju tej „cichej i świętej nocy”?
Chociaż zmęczenie przedświątecznym zagonieniem i przeżycia Wigilii nie sprzyjają rozmyślaniom, zechciejmy przez chwilę zastanowić nad tym, o co naprawdę chodzi w Bożym Narodzeniu. Nie w tym komercyjnym, które w reklamie i supermarketach trwa już od tygodni, ale w tym prawdziwym, które dzisiaj rozpoczynamy.
Kochani moi!
Nie jest łatwo odkryć prawdziwy sens świąt Bożego Narodzenia w czasach kiedy stały się one jednym z najbardziej atrakcyjnych towarów na sprzedaż, na którym można doskonale zarobić. Nie jest też łatwo wydobyć treść Bożego Narodzenia spoza parawanu folkloru i łatwego sentymentalizmu, sielanki i światełek.
W centrum Bożego Narodzenia stoi wydarzenie, które zmieniło historię świata. Św. Łukasz opisuje je w sposób pozbawiony jakiegokolwiek patosu, bez śladu sielanki i ckliwości, których tyle jest pastorałkach, szopkach, jasełkach czy kartkach świątecznych. „Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie” (Łk 2,6-7).
Święta Bożego Narodzenia, to jednak nie tylko wspomnienie czegoś, co wydarzyło się dawno temu. Jest to przede wszystkim „Dobra Nowina” skierowana do nas wszystkich. Nie może w nich zabraknąć zadziwienie wiary, które rodzi się z uświadomienia sobie, że „niemowlę owinięte w pieluszki i położone w żłobie” to „Zbawca i nasz Bóg”, to Ten, który dla nas ludzi i dla naszego zbawienia stał się człowiekiem (Wyznanie Wiary). Prawdziwy sens tego, co wydarzyło się niegdyś w Betlejem, odsłania nam św. Paweł w II czytaniu mszalnym: „Ukazała się łaska Boga, która niesie zbawienie wszystkim ludziom” (Tt 2,11).
Ukochani!
Każde Boże Narodzenie mówi nam o niezwykłej i niepojętej bliskości Boga. Przypomina nam, że Dziecię „owinięte w pieluszki i położone w żłobie” to naprawdę Emmanuel – „Bóg z nami”. Przypomina nam, że w Dziecięciu z Betlejem Bóg stał się tak bardzo bliski dla każdego z nas, że możemy do Niego odnosić się do Niego z poufałością i wielką miłością, z jaką odnosimy się do nowo narodzonego dziecka.
Jak to możliwe, by się rodził Ten, który istnieje od wieków? Jak to możliwe, że Stwórca i Pan wszechświata przychodzi na ziemię w ubóstwie i opuszczeniu? – Św. Paweł nam podpowiada: „to dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić” (2 Kor 8,9). „Pan wielkiego majestatu”, z miłości do nas stał się człowiekiem. Wspaniale wyraził to nasz poeta Franciszek Karpiński: „Bóg porzucił szczęście swoje, wszedł między lud ukochany, dzieląc z nim trudy i znoje”(kolęda „Bóg się rodzi”).
Ukochani Bracia i Siostry!
Nie ma Bożego Narodzenia bez miłości. Chrystus przychodzi na świat, aby usuwać mury wrogości, jakie ludzie tworzą pomiędzy sobą, kierując się często uprzedze­niami i pretensjami. W tę noc szczególnie (ale nie tylko), chce­my być dobrzy, nawet lepsi dla siebie nawzajem i dla wszy­stkich ludzi. Czy ten program, jaki niesie nam dzisiejsza uroczy­stość nie wydaje się nam zbyt wyidealizowany i przez to nie­realny? A jednak jako chrześcijanie — a więc Chrystusowi i na­leżący do Niego — musimy potwierdzać na codzień naszym ży­ciem i postawą, że miłość jest potężniejsza niż złość ludzka czy nienawiść i że w ostatecznym rozrachunku historycznym tylko miłość, sprawiedliwość i prawda mają szanse zwycięstwa. A więc te święta mają być dla nas świętami miłości i braterstwa wszy­stkich ludzi, wszystkich Polaków. Wiemy również, że Jezus Chry­stus, do którego zbliża nas w szczególny sposób Maryja — był nawet w najgorszych okresach dziejów naszych natchnieniem, źródłem mocy i przyczyną wyzwolenia z wszelkiego zniewolenia i duchowego upadku, do którego prowadzą: nienawiść, fałsz i kłamstwo, nieuczciwość i nasze ludzkie słabości i grzechy.
Polska tradycja powiązała wigilię z pasterką. A z historii znamy różne wigilie. Były też wigilie trudnych czasów. I chociaż były wydarzenia przygnębiające to ludzie dzielili się wza­jemnie nadzieją. Znany jest nam dobrze obraz, namalowany przez Jacka Malczewskiego, ukazujący wigilię zesłanych. Ludzie spo­niewierani, udręczeni, wyeksploatowani pracą ponad ludzkie moż­liwości, wygłodzeni i wydawałoby się, że prawie zapomnieli już o swoim człowieczeństwie, o godności i dostojeństwie człowieka. W tę noc wigilijną jednak wyciągają do siebie ręce, łamiąc na drobne okruszynki kromki czarnego chleba i okazują sobie dobre serce, które na chwilę jakby odtajało miłością i życzliwością. Łzy stawały im w oczach, słowa zamierały na ustach, ale prze­żywali prawdziwe braterstwo i odnajdowali chociaż na chwilę swoją godność człowieczeństwa w Chrystusie, który stał się czło­wiekiem dla nas i naszego zbawienia czyli wyzwolenia ducho­wego. Bóg stał się człowiekiem — aby człowiek był bardziej podobny do Boga. Jezus pragnie zniszczyć wszelkie mury wro­gości, uprzedzeń, nieporozumień, które tworzą wciąż ludzie. Chry­stus pragnie byśmy byli bliżsi Jemu i zarazem bardziej życzliwi względem siebie.
Św. Jan Paweł II woła do nas: nie bójcie się przyjąć Chrystusa, otwórzcie Mu drzwi; a przed zbawczą mocą Chrystusa otwórzcie serca. On wie czego nam najbardziej potrzeba, On udziela nam mocy, abyśmy się stali dziećmi Bożymi, On się narodził, abyśmy życie mieli. On ma słowa życia wiecznego!
Pragniemy przeżywać te święta w sposób głęboki a nie tylko tradycyjnie i powierzchownie. Nie zróbmy z Bożego Narodzenia smutnej i beznadziejnej „szopki". Wzorem przeżycia tej uro­czystości niech będzie Matka Najśw., która głęboko zadumała się nad tym, jak Bóg umiłował świat i jak poważnie potraktował człowieka. To zadumanie i zarazem zatroskanie odczytujemy z Jas­nogórskiego Wizerunku, który jest znakiem obecności Maryi, Jej zatroskania o nas i pozwala nam odkryć i odnaleźć w Chrystusie naszą godność i sens życia.
Po to są święta Bożego Narodzenia, aby uczyć się miłości, podawać sobie ręce, życzliwie do siebie uśmiechać, przebaczać i zapominać o tym co było złe, i co nas dzieli, by można z Chrystusem na nowo rozpoczynać lepsze życie. Wydarzenia świętej nocy betlejemskiej przeżywamy w podniosłym nastroju zwłasz­cza tu na Jasnej Górze przed obliczem Bogarodzicy. Tej nocy okazała się nam ludziom wyjątkowa dobroć i łaskawość Bo­ga, który dla nas i dla naszego zbawienia stał się Człowiekiem, aby każdego kto w niego wierzy obdarzyć łaską i prawdą.
Najmilsi!
Bóg, który kolejny raz przychodzi do nas w tajemnicy Bożego Narodzenia nie będzie narzucał nikomu swej obecności, jak nie narzucał się mieszkańcom betlejemskich domów, którzy nie otworzyli drzwi w noc Jego przyjścia na świat. On wyraża jedynie gorące pragnienie przyjścia do każdego z nas. I przyjdzie, jeśli mu na to pozwolisz. Za chwilę, odmawiając nasze „Wyznanie Wiary” przyklękniemy na dobrze znane nam słowa: „On to dla nas, ludzi, i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba i stał się człowiekiem”. Wymawiając te słowa, niech każdy z nas zrobi to w poczuciu wielkiej wdzięczności i niech pomyśli wyjątkowo tylko o sobie: To dla mnie, naprawdę, Bóg stał się człowiekiem. Amen.


grudnia 23, 2020

Homilia na Uroczystość Narodzenia Pańskiego - Pasterka

grudnia 23, 2020

Homilia na Uroczystość Narodzenia Pańskiego - Pasterka


Umiłowani Siostry i Bracia, uczestnicy podniosłej Wigilijnej Uroczystości,

W cichą i Świętą Noc Bożego Narodzenia, wraz z pasterzami trzymającymi nocną straż na polach betlejemskich wpatrujemy siew "Blask chwały Pańskiej, która zewsząd ich oświeciła" (Łk 2,9) i wsłuchujemy się w radosne orędzie aniołów uroczyście głoszone światu: "Dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Jezus, Mesjasz, Pan". (Łk 2,8-11).

Chwała Pańska to nie nadzwyczajne zjawisko astronomiczne, ani naturalne światło, ale blask Bożego objawienia, blask Bożej prawdy, która w Jezusie narodzonym w Betlejem oświeca każdego człowieka na ten świat przychodzącego" (J 1,9).

Jezus, Bóg – Człowiek stanowi "klucz" do zrozumienia tajemnicy każdego człowieka nie według jakiś doraźnych, częściowych, powierzchownych kryteriów i miar, "a w świetle pełnego blasku prawdy objawionej w Jezusie Chrystusie właśnie w blasku chwały Betlejemskiej nocy" (Veritatis splendor nr 8).

Tajemnica człowieka - uczy II Sobór Watykański - wyjaśnia się naprawdę dopiero w tajemnicy Słowa Wcielonego, Odwiecznego Słowa Boga, które stało się Ciałem, Boga, który stał się człowiekiem, jednym z nas, zstąpił na ziemię, by odtąd pozostać z nami aż do końca czasów. Od momentu swojego narodzenia w Betlejem jest On obecny na wszystkich drogach człowieczych tak dalece, że dzieje każdego człowieka stają się dziejami Boga, a dzieje Boga dziejami człowieka.

Powie CK. Norwid:

"Przyszła nareszcie chwila

ciszy uroczystej

stało się, że między ludzi wszedł MISTRZ - WIEKUISTY

I do historii, która wielkich zdarzeń czeka

dołączył biografię każdego człowieka,

Do epoki - dzień każdy, każdą dnia godzinę,

A do słów umiejętnych - wewnętrzną słów przyczynę

To jest: intencją serca".

W historii każdego narodu, w biografii każdego pojedynczego człowieka jest więc obecny Bóg - człowiek, ukryty przed światem, jak ongiś w Betlejem, ale rzeczywiście obecny; bezsilny i całkowicie zdany na ludzi jak w Betlejem, ale potężny potęgą miłości, która objawia się nawet w niemocy; odtrącony, nierzadko nawet zapomniany "przez swoich", do których przyszedł, ale kochający miłością niewymowną wszystkich, a najbardziej tych którzy najpełniej się zagubili.

Boże Narodzenie to więc "dzień, w którym Bóg zaczął nas kochać po ludzku, ludzkim sercem i zaczął razem z nami iść drogą życia". "Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką, nad mieszkańcami kraju mroków zabłysło światło" (Iz 9,1) - obwieszcza dzisiaj Kościół światu. W chwili, gdy w dzieje ludów i narodów wkroczył Ten, który jest "światłością świata" (J 8,12), zabłysło nowe światło i pojawiło się nowe życie. Odtąd: "Kto idzie za Nim, nie chodzi w ciemności, lecz ma światło życia" (J 8,12). To właśnie życie w Nim objawione, jest światłością ludzi" (J 1,4). Bez Niego życie nadal jest ciemnością, ślepym zaułkiem, a człowiek bolesnym znakiem zapytania.

W przyjęciu albo odrzuceniu Nowonarodzonego w Betlejem Zbawiciela dokonuje się sąd nad światem: "A sąd na tym polega, że Światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność niż światło: bo złe były ich uczynki" (J 3,13).

Jedynie prawdziwym kryterium, które decyduje o naszym stosunku do Chrystusa jest więc nie sama wiara, a nasze uczynki, czy są one dobre czy złe. W nich i przez nie dokonuje się sąd nad światem, nad każdym z nas.

Boże Narodzenie przeżywane w swoich najgłębszych pokładach, nie jako folklor, nie jako świętowanie, ale jako wejście Boga Emmanuela w życie narodu i moje osobiste, podsuwa nieuchronnie niepokojące pytania:

Na ile Chrystus Zbawiciel i Jego Ewangelia są obecne w życiu naszego, w olbrzymiej większości przecież katolickiego narodu?

Na ile obecność Chrystusa, którego przecież wyznaję moim Zbawicielem i Panem znajduje swoje odbicie i przedłużenie w moim osobistym życiu?

Czy po stylu mojego życia można rozpoznać, że wierzę w Boga, który stał się człowiekiem i który pragnie, aby także człowieczeństwo Jego wyznawców było ukształtowane na Jego obraz, wzór i podobieństwo?

Nowa rzeczywistość, w której żyjemy, od kilku lat obnażyła w sposób bolesny pęknięcie, rozziew, a nierzadko nawet przeciwieństwo pomiędzy wyznawaną wiarą a życiem, głoszoną prawdą a postępowaniem.

Wielu traktuje prawdy wiary w sposób wybiórczy: przyjmuje jedne, te łatwiejsze, a odrzuca inne, trudniejsze i wymagające większej konsekwencji życiowej i pełniejszego zaangażowania.

Nie brak i takich, którzy w ogóle stawiają pod znakiem zapytania istnienie obiektywnych i trwałych norm moralnych. Wolność oznacza dla nich porzucenie wszelkich norm moralnych. W tej perspektywie Dekalog jawi się jako relikt przeszłości. Kwestionuje też obecność moralności społecznej: przekonanie religijne to moja sprawa prywatna, ograniczona do czterech ścian mojego domu. Życie zawodowe, działalność społeczna czy polityczna jakby zwalniała od wszelkiej odpowiedzialności.

Wreszcie nie brak i takich, którzy jawnie głoszą antyewangelię twierdząc, że człowiek sam dla siebie jest najwyższą i ostateczną normą i prawem. Skutki takiej postawy nie pozwalają na siebie długo czekać. Zaciera się dla wielu coraz wyraźniej granica pomiędzy: dobrem a złem, prawdą a fałszem, a nawet pomiędzy życiem i śmiercią. Szerzy się zbiorowy egoizm, cwaniactwo, apatia i nihilizm.

Potrzeba, aby na nowo zajaśniał nam "blask Chrystusowej prawdy", abyśmy pośród mroków codziennego życia stali się od nowa "światłością w Panu i dziećmi światłości" (Ef 5,8).

Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzeba aby "Chwała Pańska" głoszona na polach betlejemskich także i nas ogarnęła: aby zajaśniał nam "blask Chrystusowej prawdy" w całej swej potędze tak, by każdy człowiek stał się "odblaskiem chwały Boga" (Hbr 1,3). Jak uczy bowiem II Sobór Watykański: "Tajemnica człowieka wyjaśnia się naprawdę dopiero w tajemnicy Słowa Wcielonego".

Trzeba nam, idąc za wezwaniem Jana Pawła II, przybliżyć się z naszym "niepokojem, niepewnością, a także słabością i grzesznością, ze swoim życiem i śmiercią, do Chrystusa, niejako wejść w Niego z sobą samym i "przyswoić sobie", zasymilować całą rzeczywistość Wcielenia i Odkupienia, aby się na nowo odnaleźć" (Veritatis splendor, nr 8,9). Wymaga to od całego Kościoła i każdego z nas nowego wysiłku, jakby nowego zrywu.

W okresie wielkiego zachwiania zasad moralnych i zobojętnienia religijnego wielu, Ojciec Święty prowadzi nas właśnie do Chrystusa Boga -Człowieka. Chrystus nie tylko jasno wskazuje na kryteria dobra i zła zapisane w wielkim sanktuarium Boga jakim jest sumienie ludzkie, ale sam daje przykład-jak dobro poznane należy urzeczywistnić we własnym życiu. Stąd właśnie "naśladowanie Chrystusa jest pierwotnym i najgłębszym fundamentem chrześcijańskiej moralności" (V.S.9).

Chrześcijaństwo bowiem to nie sama wiara, nie doktryna, a tym bardziej nie ideologia, a wspólnota życia i miłości z Chrystusem. "Istnieje zatem pilna potrzeba, by chrześcijanie ponownie odkryli nowość wiary oraz, nowe osądzanie kultury dominującej w ich środowisku, aby ci, którzy niegdyś byli ciemnością, stali się światłością w Panu i postępowali jako dzieci światłości" (Ef 5,8-11). Pełnym zaś owocem światłości, jest "wszelka prawość, sprawiedliwość i prawda" (V. S. 88); "prawda Bożych przykazań, prawda kazania na Górze, prawda którą trzeba żyć, którą trzeba wyznać nie słowem a życiem. Na równi z prawdą również prawdziwy wymiar wolności objawia się i urzeczywistnia w Chrystusie przez miłość i dar z samego siebie" (por. Veritatis Splendor, nr nr 87, 88).

Ku tej właśnie wolności Wyzwolił nas Chrystus (Ga 5,1). Miarą i kryterium tej wolności jest nie samo wyzwolenie, a wierność Bożym przykazaniom. W Betlejem, razem ze Zbawicielem narodził się nowy, zbawiony człowiek, człowiek nowego przymierza, który jest powołany do tego by przez świadectwo własnego życia stać się, "Światłością świata" (Mt 5,14).

Aby chrześcijanin mógł wypełnić to zadanie musi w nim ustawicznie obumierać stary grzeszny człowiek: "Możemy się bowiem odrodzić tylko za cenę życia. Jeśli nic w nas nie umrze, nic się w nas nie narodzi (Ks. J.S. Pasierb).

Dla tych wszystkich, którzy w nowości życia świętują Boże Narodzenie jest ono świętem pokoju, radości i nadziei. Światłość Chrystusa jest bowiem mocniejsza niż ciemność, zło i moc grzechu: "Światłość bowiem świeci (nawet) w ciemności i ciemność jej nie ogarnęła" (J 1,5).

Całe zaś przesłanie i orędzie Bożonarodzeniowe streszcza się w słowach: "Narodziłem się nagi, mówi Bóg,

abyś ty potrafił wyrzekać się

siebie samego.

Narodziłem się ubogi,

abyś ty mógł uznać Mnie za jedyne bogactwo.

Narodziłem się w stajni,

abyś ty nauczył się uświęcać każde miejsce.

Narodziłem się bezsilny,

abyś ty nigdy się Mnie nie lękał.

Narodziłem się z miłości.

Narodziłem się w nocy,

abyś ty uwierzył, iż mogę rozjaśnić

każdą rzeczywistość spowitą ciemnością.

Narodziłem się w ludzkiej postaci, mówi Bóg,

abyś ty nigdy nie wstydził się być sobą.

Narodziłem się jako człowiek,

abyś ty mógł stać się "Synem Bożym".

Narodziłem się prześladowany od początku,

abyś ty nauczył się przyjmować

wszelkie trudności.

Narodziłem się w prostocie,

abyś ty nie był wewnętrznie zagmatwany.

Narodziłem się w twoim ludzkim życiu, mówi Bóg,

aby wszystkich ludzi zaprowadzić do domu Ojca". Amen.

 

 

grudnia 25, 2017

Homilia na Narodzenie Pańskie (B) – (Msza w nocy) – Pasterka

grudnia 25, 2017

Homilia na Narodzenie Pańskie (B) – (Msza w nocy) – Pasterka
Nativity by Camillo Procaccini



Chyba za rzadko słyszymy dobre słowa. Dobre słowa o nas samych, o naszych bliźnich. Papież Franciszek w Evangelii gaudium pisze do chrześcijan całego świata i pragnie nas przekonać do tego, abyśmy byli ekspertami od zauważania dobra. Dlatego…


Chciałem wam powiedzieć, że jesteście dziś wyjątkowo piękni! Jakże piękne są wasze twarze, wasze oblicza pełne radości i szczęścia. Przyszliśmy w ten wieczór od stołu wigilijnego do tego stołu Eucharystii. Dobrze, że tu jesteśmy, aby wspólnie świętować przyjście Boga na ziemię w małym Dziecięciu, które urodziło się w Betlejem, w stajni. Co sprawiło, że jesteśmy dziś wyjątkowo piękni? Nie kto inny, tylko to małe Dziecię! Bóg człowiek Jezus Chrystus, jednorodzony Syn Boga! I dobrze, że tak jest! Dobrze, że tak przeżywamy tę uroczystość! Dobrze, że wierzymy! Ten, kto wierzy nigdy nie jest sam.

Dokładnie 21 dni temu w pierwszą niedzielę Adwentu słyszeliśmy słowa Izajasza proroka:
Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, żeby jakiś Bóg poza tobą czynił tyle dla tego, co w Nim ufność pokłada.
I dalej:
Ty, Panie, jesteś naszym Ojcem, odkupiciel nasz – to twoje odwieczne imię.
I wreszcie:
Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił.

Po 21 dniach od tych zapowiedzi Izajasza naszym oczom po raz kolejny w naszym życiu objawia się Bóg w osobie małego Dziecięcia. Bóg rozdarł niebiosa i zstąpił! Po co? Aby objawić nam, że On jest Emmanuelem – Bogiem z nami, blisko nas, blisko każdego z nas. Bóg, będąc w nas rozmiłowanym, przyciąga nas swoją czułością, rodząc się ubogim i kruchym pośród nas, jako jeden z nas. Rodzi się w Betlejem, co oznacza „dom chleba”. Wydaje się, jakby chciał nam powiedzieć, że rodzi się dla nas chlebem; rodzi się do życia, aby dać nam swoje życie; przychodzi w nasz świat, aby nam przynieść swoją miłość. Bóg bliski ubogim, maluczkim, słabym, zziębniętym, samotnym, wyrzuconym z domu, głodnym…

W pierwszą niedzielę Adwentu pisał św. Paweł w Liście do Koryntian:
W Chrystusie zostaliście wzbogaceni we wszystko! On będzie nas umacniał aż do końca!.

Czego nam jeszcze potrzeba, na co jeszcze czekamy?
Wierny jest Bóg, który powołał was do współuczestnictwa z Synem swoim, Jezusem Chrystusem, Panem naszym.


Chciałbym w ten wieczór przypomnieć i zwrócić uwagę na dwie rzeczy, w oparciu o które pragniemy budować nasze życie:

1. Wiara. Dziękujmy w ten wieczór za wiarę, za dar wiary – wiary otrzymanej, wiary celebrowanej, przeżywanej, zrozumianej, dzielonej, głoszonej. Na wiarę składają się wszystkie wymienione elementy; jeżeli zabraknie któregoś z nich, wiara nie tylko słabnie, lecz istnieje niebezpieczeństwo, że jej zabraknie. Innymi słowy, wierzyć to przede wszystkim uświadamiać sobie z coraz większą wdzięcznością, iż wiarę otrzymaliśmy w darze – od wspólnoty rodzinnej, parafialnej, zakonnej. Wierzyć to znaczy modlić się – osobiście i we wspólnocie – i celebrować w liturgii to, w co się wierzy, aby następnie próbować to przełożyć na życie praktyczne. Wiara oznacza również wysiłek i wolę zgłębiania i refleksji, po to aby zrozumieć tajemnicę przemodloną i przeżywaną; a ponieważ wiara nie jest własnością prywatną, wierzący dzieli się otrzymanym darem, przemodlonym, przeżywanym, zgłębianym, który staje się dzięki temu racją komunii z wierzącymi braćmi, poczynając od własnej wspólnoty; przede wszystkim czuje się on zobowiązany do głoszenia innym, również tym, którzy nie wierzą, tego, co otrzymał i co nieustannie otrzymuje, a co sam stawia coraz bardziej w centrum swojego życia.

2. Rodzina. Papież Franciszek powiedział, że rodzina jest Kościołem domowym, dlatego też «demon nie chce jej, usiłuje ją zniszczyć, doprowadzając do zaniku miłości!». Przez jakie przypadki odmienia się gramatyka rodzinna? Według papieża przez dwa: wzajemną dbałość o siebie oraz braterstwo!

Troszczcie się o siebie nawzajem, jako rodzice dbajcie o wasze dzieci, podobnie jak w pewnym momencie wasze dzieci będą musiały zatroszczyć się o was. W waszym życiu dzielicie tyle przepięknych chwil: posiłki, odpoczynek, prace domowe, zabawy, modlitwę, podróże i pielgrzymki, przejawy solidarności. Jednakże, jeśli zabraknie miłości, zniknie również radość. Prawdziwej miłości dostarcza nam Jezus (List do rodzin, 2 lutego 2014).

Wewnątrz rodziny człowiek uczy się także braterstwa. Rodzina może nim „zarażać świat”, ocalając go przed szaleństwem wojny. W rodzinie przekazywane jest życie, a wraz z nim podstawowe wartości, takie jak konkretna solidarność, umiejętność trudzenia się dla innych, cierpliwość, nadzieja i pomysł na przeszłość.

Papież Franciszek używa pojęcia „wspólnota rodzinna”, żeby podkreślić wartość wspólnoty!
Wspólnota oznacza zaś miejsce relacji, ale nie jakichkolwiek relacji. Być wspólnotą oznacza podążać tą samą drogą, mieć wspólny punkt wyjścia i wspólny cel.
Istnieje duża różnica pomiędzy grupą a wspólnotą. W takim miejscu wzrasta osobowość jej członków, zostaje im nadane imię, w związku z tym spotykają się z uznaniem jako osoby, wzrasta świadomość własnej i cudzej godności dzięki więziom naznaczonym miłowaniem się.


W ten wieczór trzeba nam raz jeszcze uświadomić sobie i przeżyć, że Ten, który przychodzi, nie przychodzi po to, aby nam rozkazywać, ale by nas karmić i służyć. Zbliżmy się do Boga, który staje się bliskim, zatrzymajmy się, by spojrzeć na żłóbek, wyobraźmy sobie narodziny Jezusa. Zanieśmy do Niego to, czym jesteśmy – nasze bóle i cierpienia, nasze radości, nasze zwątpienia, nasze zranienia. Wraz z Maryją i Józefem jesteśmy przed żłóbkiem Jezusa, który rodzi się dla nas. Powiedzmy Mu: „Dziękuję, ponieważ uczyniłeś dla mnie to wszystko”.



grudnia 21, 2016

Uroczystość Narodzenia Pańskiego (A) – Pasterka - Polskie Betlejem

grudnia 21, 2016

Uroczystość Narodzenia Pańskiego (A) – Pasterka - Polskie Betlejem
Bracia i siostry.
Jakże razem myślą i uczuciem i modlitwą jesteśmy w tę Świętą Noc, Polacy – „od Bałtyku po Tatr szczyty” i poza granicami ojczyzny. Mocniej niż w inny czas biją serca rodaków ku Polsce i poza jej granicami.
Gdziekolwiek jesteśmy tej nocy – czy w rozświetlonej Katedrze Wawelskiej, czy w naszych kościołach, czy w domach rodzinnych, czy w szpitalach i sanatoriach, czy na służbie w pracy – jesteśmy bardziej w Betlejem niż u siebie! Bardziej tam niż tutaj!
W Betlejem, gdzie „nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla niego miejsca w gospodzie” (Łk 2. 6–7).
Jesteśmy tam, razem z Nimi. Nie chcemy, żeby się powtórzyła tamta sytuacja, kiedy dla Boga, który przyszedł zamieszkać ze swoimi, nie znalazło się inne miejsce, jak tylko stajnia i żłób. Nasza obecność przy tym wydarzeniu jest jak serdeczny pomnik i znak naszej decyzji: Boże-Zbawicielu, który znowu stajesz się rzeczywistością, dziś znajdziesz Swoje miejsce! Znajdziesz Swoje miejsce, ale w nas i wśród nas, a nie na peryferiach życia ludzkiego. Już się nie powtórzy tamta niegościnność, gdy nie było dla Ciebie miejsca w gospodzie.
Wszystko temu powinno służyć, żebyśmy potrafili znaleźć się tam, w Betlejem, to znaczy: być przy Jezusie Nowonarodzonym, Jego znaleźć i odnaleźć siebie samych. Pracowały na to wieki całe, wychowywały nas na wędrowców do Betlejem, nie zrażających się niczym, upartych wędrowców nadziei, powracających do Zbawiciela jako do początku lepszego. Do żłóbka Twego, Boże Dziecię wiodła nas gwiazda – matka! Tak mówił poeta – tak może powiedzieć każdy z nas. Matka: rodzina; matka: nasz Kościół; matka: nasz obyczaj chrześcijański i polski zarazem; matka: Polska; matka: Twoja Matka, Synu Boży, którą dałeś Kościołowi i Polsce na Matkę i Królową. Doprawdy, jakie polskie, nasze własne jest Betlejem, dokąd przyszliśmy!
Bracia i siostry, słyszeliście głos posłańca Bożego. Anioła: Nie bójcie się! „Nie bójcie się”, mówił przestraszonym pasterzom.
Lęk bowiem budzi w człowieku już sama zapowiedź czegoś wielkiego i kiedy się dokonują Boże sprawy wśród ludzi. Trzeba spokoju, bo przestraszeni pasterze nie mogą być wytrwałymi wędrowcami i uczestnikami wielkiej radości.
Bracia i siostry, słyszeliście głos proroka Izajasza, który z głębi wieków mówi do oczekujących: „Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków zabłysło światło. Pomnożyłeś radość, zwiększyłeś wesele ... Albowiem Dziecię się nam narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza” (Iz 9, 1–2, 5).
Głos proroka Izajasza zabrzmiał nad tamtym Betlejem i brzmi nad naszym polskim Betlejem.
Bracia i siostry, zwiastuję wam radość wielką! Oto jest wśród nas i w nas i rzeczywiście ciałem się stał ten zapowiedziany: „Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju” (Iz 9, 5). Oto naprawdę przed nami na nowo realna przyszłość: „Wielkie będzie Jego panowanie, w pokoju bez granic ... które On utwierdzi i umocni prawem i sprawiedliwością, odtąd i na wieki. Zazdrosna miłość Pana Zastępów tego dokona” (Iz 9, 6).
Musiało paść to słowo: miłość. Tylko ona, jak klucz, otwiera tajemnicę Betlejem, tajemnicę Boga, który znów rodzi się, staje się rzeczywistością na naszej ziemi. Miłość: Bóg kocha człowieka! „Chwała Bogu na wysokości, a na ziemi pokój ludziom, w których ma upodobanie” (Łk 2, 14). Bóg ma upodobanie w ludziach! Bóg miłuje ludzi! Nie można inaczej pojąć wydarzenia tej nocy, jak tylko przez Serce Boga. Dlatego, że nas kocha, jak śpiewamy w kolędzie, rodzi się – nie mający początku; ludzką dolę przeżywa i truchleje – Moc i Potęga, granic żłobu i krzyża doznaje – On, Alfa i Omega, Początek i Koniec, a Ogień i Blask krzepną i ciemnieją – abyśmy mogli je dostrzec.
Umiłował Bóg ludzi miłością czułą i mocną (zazdrosną...), miłością litującą się. Św. Jan Paweł II, wierny świadek miłości, mądrości i mocy Boga tak nam mówił: „To objawienie miłości i miłosierdzia ma w dziejach człowieka jedną postać i jedno imię. Nazywa się Jezus Chrystus” (Redemptor Hominis 9). Oto ON – Nowonarodzony Bóg wśród nas, dla nas i z nami. Któż przeciwko nam?!
„Pokój ludziom” – ogłasza znów Anioł tej nocy. Bez tego słowa: pokój ludziom, jak bez Dobrej Nowiny o Miłości, nie można pojąć wydarzenia w Betlejem, gdzie odnajdujemy i Boga i siebie. Bo oto Bóg Nowonarodzony, jak dziecko słabe i kruche, potrzebuje nas. Bóg zawierza naszej wiernej wolności Siebie i nas samych. Tak jest, nas! Na nowo odnalezionych w świetle naszego Betlejem. Losy Boga przychodzącego do nas w Jezusie Chrystusie, sprzęgnięte od tysiąca lat z losami naszego narodu, są w naszych rękach, naszych umysłach i naszych sercach. Żeby sprostać zadaniu, muszą to być ręce, umysły i serca ludzi miłujących, miłosiernych i pokój czyniących.
„Pokój ludziom” to jest dar i uzdrowienie, ale to jest także i życzenie i zadanie.
Pokój: na miarę mocy Bożych odnowionych w ludziach;
pokój: choćby nikt poza nami weń nie wierzył;
pokój: taki, którym nikt się nie posługuje, a któremu wszyscy służą;
pokój: w wolności człowieka i poszanowaniu jego praw; pokój: w sprawiedliwości i rozwoju;
pokój: w prawdzie, w wierności danemu słowu i dobrej woli;
pokój: w solidarności;
pokój: w miłości!
Gloria in excelsis Deo –
„Chwała Bogu na wysokości,
a na ziemi pokój ludziom,
w których ma upodobanie” (Łk 2, 14).
Bracia i siostry, Zbawiciel narodził się na nowo w dziejach tej ziemi! Wyśpiewujmy Bogu i ludziom nasze zdumienie i radość, wyśpiewujmy nasze pragnienia i spełnione nadzieje, naszą moc i siłę.
Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami! (J 1,14). Życzę wam wszystkim, aby To SŁOWO – Jezus Chrystus zamieszkał w Was, w Waszych rodzinach, środowiskach pracy – wszędzie tam, gdzie żyjecie, pracujecie i odpoczywacie. Radość i zdumienie nasze niech będzie nie tylko w was, ale niech promieniuje na każdego, z kim się spotkacie. Aby wszyscy, którzy będą na Was patrzeć, z Wami się spotykać, zrozumieli, że Bóg miłuje i tylko w miłości i pokoju, płynącym od Nowonarodzonego, możemy znaleźć sens i rozwiązanie wszelkich trudnych ludzkich spraw, tak bardzo w ostatnich miesiącach, dniach nabrzmiałych problemów – tylko w Nim. Proszę Was – przyjmijcie przychodzącego Pana, przyjmijcie z wiarą i miłością i Jemu zawierzcie siebie i wszystko, co bliskie waszym sercom. Amen.

Copyright © 2016 Homilie i rozważania , Blogger