Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego. Pokaż wszystkie posty

marca 31, 2024

Homilia na Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego - "Miłość silniejsza niż śmierć"!

marca 31, 2024

Homilia na Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego - "Miłość silniejsza niż śmierć"!


Dzień Wielkiej Niedzieli to dzień zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią. Zmartwychwstał. Żyje! Tak głoszą uroczyste rezurekcyjne dzwony. Można uciekać daleko aby nie słyszeć wielkanocnego Alleluja, ale wszędzie dogoni nas prawda, że Chrystusa nie można zabić, nie można przywalić w grobie, nie można się Go pozbyć. Można nająć kłamliwych ludzi, aby głosili, że Jezusa wykradli uczniowie, że Go nie ma, można Jezusa wymazać z podręcznika, wizerunki zniekształcić, sprowadzić do mitu. Zawsze sporo jest takich, co zarabiają na kłamstwie i oszustwie. Tak jest od dwóch tysięcy lat... przekupić świadków. Mieć na swojej drodze wielu suflerów, którzy podpowiadają wzywając z plakatów: Joga, Hare Krishna... Medytacja transcendentalna... I człowiek, szczególnie młody jest skołowany. Tak wiele propozycji, tak wiele podszeptów. Można również na śmierci zrobić zysk, ale te działania okazują się bezskuteczne, jak straż i kamień przy grobie.

Chrystus żyje i wychodzi na spotkanie z człowiekiem, zwłaszcza z człowiekiem biednym, załamanym, zastraszonym i wątpiącym. I wystarczy jedno słowo Jego - Pokój Wam! - aby wstąpiła w serce odwaga i radość.
Spotkanie ze Zmartwychwstałym Chrystusem zmieniło życie Apostołów - znikła bojaźń. Ufajcie, nie lękajcie się. Szukajcie tego co w górze. Apostołowie jako dobrzy świadkowie będą demaskowali kłamstwo, bo jest w nich miłość do prawdy. Bo prawdą nie jest to co jest, ale to co być powinno... nie poddać się małoduszności i zwątpieniu.
 
Kamień... któż nam odwali od drzwi grobu - pytamy. Kamień gniotący nasze serca... Współczesny człowiek jest poraniony, jego życie rodzinne nie ułożyło się tak jakby chciał. Sam nie potrafi się wyzwolić. Czasem szuka, męczy się w okowach schematów, które sam sobie stworzył, narzucił. „Myśli moje nie są jako myśli wasze". „Idźcie do Galilei". Do Kościoła, „tam Go spotkacie". Chrystus żyje w Ewangelii, w Sakramentach Świętych. Jezus sam nam wyznaczył te miejsca spotkania. Jeśli Go szczerze szukasz, nie trać czasu na wymyślanie i szukanie nowych, oryginalnych dróg wiodących ft do Niego. Zaufaj Mu. Nie zamykaj się na Jego słowo. Szukaj Go na drodze, na którą ci wskazuje. Nie lękaj się. Odwagi. ,,Ramiona sprawiedliwych Pan podtrzymuje". Nie chodź smutny po tej ziemi, nawet jeśli jest to ziemia nadwiślańska.
 
Człowiek potrzebuje uwolnienia, uzdrowienia, odnowy całego życia. Jak ten kamień przy grobie powiązany jest powrozami, skrępowany, chce się sam uwolnić, ale na darmo „kamień wagi wielkiej Żydzi na grób wtoczyli". Jeżeli się uwierzy w moc łaski i Zmartwychwstania, w moc Sakramentu Pokuty, który uwalnia od winy i wyzwala...
 
Trzeba jednak walczyć o wolność ducha – do końca, nie trwać w gro- bach naszych grzechów. „Nie lękajcie się" Chrystus jest z nami, a zarazem przed nami. Wierzymy, ale bardziej ufamy, ale jeszcze bardziej nie w pół drogi... Dziś tylko człowiek bezmyślnie może lekceważyć Chrystusowe słowa i może krzyczeć „Nie"!
 
Cud Wielkiej Niedzieli to cud miłości. To ona wyprowadza z krainy zmarłych Jezusa, ona przemienia Jego Ciało i wprowadza w nowy wymiar życia, w świat czystej Miłości. Ale trzeba udoskonalić miłość swego serca. Jakże biedni są ludzie nie dostrzegający potęgi miłości, którą objawił Chrystus w Wielki Piątek i Wielką Niedzielą. Jakże ciasny i biedny jest ich świat, zamknięty pieczęcią śmierci, której złamać nie potrafią. Jak ubogi jest człowiek, który szuka jedynie źródeł energii w ziemi, w kosmosie, a nie dostrzega jej w swoim sercu. Chodzi o podłączenie serca do Źródła wszelkiej miłości, do samego Boga. Gdy wszyscy chrześcijanie uczynili to z wewnętrznym przekonaniem i świadomością doskonalenia w sobie miłości, Kościół jako wspólnota promieniująca miłością, przeobraził świat. Wielkanocne Misterium - to Misterium miłości, najpotężniejszej energii tego świata, której źródło nie jest z tego świata.
 
Święta Zmartwychwstania Pańskiego szczególnie apelują o zmartwychwstanie sumień. Wiele jest dziedzin życia, które są martwe i woła- ją o powrót do nowego życia. Zmartwychwstania sumień domaga się etyka małżeńska i rodzinna i odnowić się musi zdrowy stosunek rodziców do dzieci, gdyż nieraz zamiast ofiarnej miłości ma miejsce egoistyczne szukanie siebie. Zmartwychwstania wymaga modlitwa i czytanie Pisma Świętego. Odnowy wymaga nasze słownictwo. Co stało się z naszym językiem: Mickiewicza, Słowackiego, Staffa. Nasz słowiański piękny język, wychodzi taki wulgarny, nie ubrany na ulicę naszych miast i wiosek. Zmartwychwstania (i odnowy) wymaga dziedzina życia związana z trzeźwością.
 
Długo trzeba by wyliczać postawy i cnoty, które winny odradzać się w sumieniu polskiej rodziny, aby zmartwychwstanie Polski znalazło pełny wyraz. W takim razie jednak każdy z nas ma w swym osobistym życiu powstać z martwych.
 
Rezurekcyjne dzwony biją mocno i budzą zmysł chrześcijański. Właściwie one nie milczą nigdy. Żyjemy w czasie zmartwychwstania do nowego życia. Zanim nastąpi nasze ostateczne zmartwychwstanie, musi się dokonać zmartwychwstanie w naszych sumieniach. Pascha, czyli przejście Jezusa przez sumienia Ludu Bożego wciąż trwa.
 
Chrześcijańskie święcenie niedzieli zapewnia ten niezwykły proces budzenie sumień. Niedziela każda jest pamiątką Zmartwychwstania Chrystusa. Nazywamy ją pierwszym dniem tygodnia, bo podobnie jak dzień stworzenia świata wszystko w naszym duchowym życiu rozpoczyna.
 
Umocniona nadzieja w każdą niedzielę będzie pobudzać człowieka do wiary. Wiara i nadzieja idą w parze i pozwalają człowiekowi bardziej zbliżyć się do miłości Bożej. Nie będziemy wtedy mieli do czynienia ani z próżną wiarą ani z próżnym przepowiadaniem. Musimy się dzisiaj bać bardzo próżnej wiary, czyli wiary jakby daremnej, nieprawdziwej, koniunkturalnej, pozbawionej siły płynącej ze Zmartwychwstania Chrystusa.
 
Jeżeli kiedykolwiek mówiło się o potrzebie heroizmu w życiu chrześcijan, to trzeba pamiętać, że heroizm może rodzić się wszędzie tam, gdzie chrześcijanie znajdowali się blisko Krzyża i blisko Zmartwychwstania.
 
Spróbujmy więc w te radosne Święta Wielkanocne oderwać się od lęków, zgryzot dnia powszedniego. Radujcie się wszyscy młodzi. Jesteście zdrowi. Potrzebujecie ruchu i bliskości drugiego człowieka, ale jesteście stworzeni dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował.
 
Odwerwijcie się od zmartwień wszyscy, na których spoczywa ciężar życia społecznego i rodzinnego. Jesteście tą częścią wspólnoty polskiej, która doznaje największych rozterek, wahań, lęków. Ale i Wy macie pozwolić, aby blask Zmartwychwstania wyprostował Wasze pochylenie.
 
„Oto dzień, który dał nam Pan" te słowa kieruje Kościół do was - drodzy bracia i siostry, ludzie w podeszłym wieku, spracowani. I Wy macie oderwać się od smutków. Wam przychodzi łatwiej zrozumieć, że Tajemnica zwycięstwa nad śmiercią przeżywana jest na miarę Waszego zawierzenia Bogu.
 
Bo zmartwychwstał Pan! Alleluja, już Go więcej grób nie kryje. Amen.
 
 

kwietnia 11, 2020

Homilia na Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego (A) – Nie lękajcie się!

kwietnia 11, 2020

Homilia na Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego (A) – Nie lękajcie się!
O poranku pierwszego dnia tygodnia kobiety poszły do grobu Pana. Wyruszyły, aby dopełnić obrzędów pogrzebowych. Był to gest litości wobec umarłego. Tyle tylko mogły zrobić dla ukrzyżo­wanego Mistrza z Nazaretu. Tyle tylko ofiarować temu, który za życia uważał się za Syna Bożego i za obiecanego Mesjasza. Tyle tylko mogły zrobić dla tego, który mówił o sobie: "Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem" (J 11,25), a który teraz spoczywa w grobie. Jego śmierć z pewnością zachwiała ich wiarą w to wszys­tko, co przepowiadał. Któż mógłby dać wiarę temu wszystkiemu, co głosił, słowom Nauczyciela przypieczętowanym klęską? Czyj aż nadzieja byłaby tak mocna, aby nie ustąpić wobec oczywistości faktów? Szły więc pogrążone we wspomnieniach i smutne, jak dzieci, którym uczyniono wiele obietnic, a nie dotrzymano żadnej.
"I oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: «Witajcie!»" (Mt 28,9). Jakże musiały być zdumione a zarazem przestraszone, skoro Zmartwychwstały zaraz dodał: "Nie lękajcie się!" (Mt 28,10).
Wczoraj i dzisiaj wielu idzie do Kościoła jak kobiety do grobu. Aby przekonać się, że On nie żyje! Idą, aby spełnić swój doroczny obowiązek, aby dokonać formalności, dzięki której można za­pewnić sobie dobre samopoczucie. Kobiety jednak zostały w spo­sób niespodziewany wyrwane ze świata własnych myśli. Olśnił je Pan żywy. Okazało się, że na próżno dźwigały wonne, pogrzebowe olejki. Spotkały Pana żywego. "One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon" (Mt 28,9). Usłyszały Jego głos, dźwięczny, stanowczy, żywy.
Słuchając Ewangelii, mamy wrażenie, że Mateusz opowiada o tym spotkaniu Jezusa z kobietami o świcie, jak o rzeczy najnor­malniejszej w świecie. Opowiada spokojnie, jak kronikarz, który niczemu się nie dziwi, a jedynie się stara, aby nie pominąć istot­nych szczegółów. Tymczasem jest to świadectwo czegoś niezwy­kłego, jedynego w swoim rodzaju! Mówi o nieoczekiwanym spot­kaniu Zmartwychwstałego z kobietami. Kiedy mówimy o Jezusie, nie mówimy o Nim jak o bohaterze literackim, postaci z kart po­wieści szpiegowskiej czy gwieździe tasiemcowego serialu telewizyjnego. Mówimy o kimś, kto prawdziwie żył, którego na­uczanie dotarło do nas, którego czyny zostały uchronione przed zapomnieniem i wiernie nam przekazane. Nikt dzisiaj nie zaprze­cza temu, że Jezus z Nazaretu nauczał na palestyńskich placach, że był prorokiem i cudotwórcą. Nikt nie neguje świadectwa o ukrzyżowaniu na Golgocie. Kiedy więc słyszymy, że zmartwych­wstał, nie jest to tylko figura retoryczna!
Pójdźmy i my wraz z kobietami do tego grobu. Nie lękajmy się przyjąć prawdy o Zmartwychwstałym Chrystusie. To wydarzenie mówi nam o tym, że Bóg nas kocha. Dał nam swojego Syna, "aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3,16). Nie jest więc tak bardzo ważne, z jakich powodów przy­szliśmy dzisiaj do kościoła. Ważne jest to, abyśmy pozwolili Chrystusowi odwalić kamienie, które zamykają nasze serce przed Nim. Abyśmy pozwolili, aby On mógł w nas zmartwychwstać żywy i prawdziwy! Oto On chce nas obdarzyć wolnością od grze­chu, radością z odnalezionej nadziei, ozdobić swoją łaską. Dzisiaj Zmartwychwstały mówi: "Nie lękajcie się! Jesteście wszyscy dzieć­mi Bożymi! Bóg, w swojej ojcowskiej miłości, nigdy o was nie za­pomniał - i nawet wtedy, gdy wydawało się wam, że jest daleko od was - On nie przekreślił swojej miłości".
Chrystus prawdziwie zmartwychwstał! Przychodzi, aby uwol­nić nas od wszystkiego, co nas zniewala, poniża, depcze. Wyzwala nas ze wszystkich zwątpień. On sam jest naszym życiem!
To prawda, trudno jest uwierzyć w zmartwychwstanie! Jakby lękamy się wziąć dosłownie to, o czym mówi treść tego święta. Dlatego właśnie słyszymy skierowane do nas słowa otuchy: "Nie lękajcie się!" (Mt 28,10). Od tego momentu śmierć nie jest już je­dynym słowem napisanym na ostatniej stronie naszego ziem­skiego życia. Bóg jest Bogiem żywych! Chrystus zmartwychwstał! Jest znakiem, który Bóg sam zostawił nam, aby nas sprowokować do rozszerzenia naszych horyzontów, do wyzwolenia nas z na­szych oczekiwań. Jest On cudownie i nieskończenie większy od naszych oczekiwań. Nie mieści się w narzuconych Mu przez naszą skończoność schematach. Staje ponad naszymi lękami, niepew­nością, niezdecydowaniem, ponad wszystkimi naszymi "tak, ale" i "może kiedyś...".
Ewangelia przekazuje relacje o spotkaniach z Chrystusem żywym, nad którym "śmierć nie ma już władzy". Widzimy, jak trudno było Chrystusowi przebić się przez skorupę niedowiarstwa samych uczniów. Jak trudno było Mu wyzwolić Apostołów z lęku. To nie oni, ale On musiał walczyć o to, aby prawda o zwycięstwie życia nad śmiercią dotarła do ich serc i umysłów.
Papież Jan Paweł II na początku swego pontyfikatu, zwra­cając się do wszystkich ludzi, wierzących i niewierzących, skie­rował ten sam apel: "Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystu­sowi!" Zapytajmy się dzisiaj siebie: co rodzi w nas lęk przed przy­jęciem prawdy o zmartwychwstaniu? Co nie pozwala nam uwie­rzyć w nieskończoną potęgę Pana Boga? Dlaczego nie idziemy do końca we wierze? Jakie skały zagradzają drogę Zmartwych­wstałemu do naszego serca?
Nie lękajmy się, że Zmartwychwstały odbierze nam naszą wolność - On, który wyzwala nas z największego i upadlającego zniewolenia, jakim jest grzech. On, który wyzwolił nas "ku wol­ności" (Gal 5,1).
Nie lękajmy się, że wierząc w Niego, utracimy jakiekolwiek dobro. On, który jest dobrem nieprzemijającym i wiecznym, prag­nie podzielić się z nami tym wszystkim, co jest autentyczną war­tością i pięknem. Jak mówi Apostoł: "ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują" (1 Kor 2,9).
Nie lękajmy się uwierzyć Temu, którego "jarzmo jest słodkie, a brzemię lekkie" (Mt 11,30). Świat nakłada na nas daleko wię­ksze ciężary i brzemiona.
Nie lękajmy się Odkupiciela, tego, że "poprowadzi nas tam, dokąd pójść nie chcemy" (por. J 21,18). On wie, czego nam potrze­ba, jest Dobrym Pasterzem, który troszczy się o każdego z nas.
Darem żyjącego na wieki Pana jest wyzwolenie od lęku. Pro­śmy dzisiaj o ten dar dla nas samych i dla wszystkich chrześcijan.
Jeśli uwierzymy w Ewangelię, jeśli przyjmiemy świadectwo tych kobiet i Apostołów, którzy potwierdzili je własnym męczeń­stwem, prawdziwie ten dzień stanie się dla nas świętem radości i zwycięstwa życia nad śmiercią, łaski nad grzechem, Boga nad szatanem. Ten "pierwszy dzień tygodnia" (Mt 28,1) stanie się pier­wszym dniem naszego nowego życia.
Prośmy o to, abyśmy, sami wolni od lęku i niewiary, pełni radości, poszli za wezwaniem Chrystusa: "Idźcie i oznajmijcie moim braciom" (Mt 28,10). Zanieśmy więc do naszych domów blask i pokój tego wielkanocnego poranka, który rodzi się w nas wraz ze świadomością, że Chrystus prawdziwie zmartwychwstał. Złóżmy wszystkim życzenia: Wesołych Świąt!


kwietnia 19, 2019

Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego - Chrystus żyje i zbawia!

kwietnia 19, 2019

Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego - Chrystus żyje i zbawia!
"Pan naprawdę zmartwychwstał, Alleluja!" Chrystus umęczo­ny i ukrzyżowany zmartwychwstał po trzech dniach i zatrium­fował nad śmiercią, nad siłami ciemności, nad lękiem i cier­pieniem... Jest to święto naszego zbawienia, fundamentalna praw­da naszej wiary, z której czerpiemy moc, odwagę i radość w naszej codziennej chrześcijańskiej misji głoszenia światu tej najważ­niejszej prawdy, że Chrystus żyje i zbawia!
Ukochani Bracia i Siostry! Dzielimy więc między sobą radość płynąca z tego święta, pró­bując mozolnie i konsekwentnie - dzień po dniu - pokonywać każdą pokusę osłabienia w nas owej radości i mocy; pokusę, która zrodzić się może w sercu człowieka pod wpływem konfrontacji ze złem obecnym w świecie. Jako chrześcijanie jesteśmy również świadomi, że prawda Zmartwychwstania Jezusa pozostaje do dzisiaj, z różnych powodów, nieczytelna bądź niedostępna. Dla wielu ludzi, niestety, pusty grób Jezusa nie oznacza jeszcze praw­dy Zmartwychwstania. Dotkliwie odczuwając dramat swego życia, stają na progu jego beznadziei, przekonani o nieobecności Boga w świecie. Może się nawet niekiedy wydawać, że niektórym jakby odpowiada to kontemplowanie pustego grobu. Nie przypadkowo o twórczości najpopularniejszego dramaturga naszych czasów - Becketta, powiedziano, że ukazał w swojej twórczości człowieka uwię­zionego pomiędzy Wielkim Czwartkiem a Wielkim Piątkiem. Mo­żemy śmiało dopowiedzieć: człowieka, który nie usłyszał jeszcze brzmienia dzwonów w Niedzielę Zmartwychwstania. Zresztą, w poważnej części twórczości literackiej naszych czasów obecne jest owo Beckettowskie «misterium rozczarowania» - poczynając od pamiętnych fraz Eliota: "I tak kończy się świat, nie hukiem, ale skomleniem", a skończywszy na posępnym Skowycie Ginsberga, będącym jeszcze nie tak dawno hymnem kontestującej młodzieży.
Tak, jak gdyby nie było nigdy owego poranka, o którym piszą i świadczą swoim życiem naoczni świadkowie tamtego wydarze­nia, którzy do końca swoich dni nie mogli zapomnieć szalonego biegu Magdaleny z okrzykiem na ustach: "Widziałam Pana!" (J 20,18). Tak jak gdyby nie było nigdy nieoczekiwanego powrotu uczniów z drogi prowadzącej do Emaus, relacjonujących z przeję­ciem, jak Go rozpoznali przy łamaniu chleba. Tak jak gdyby nie było tych, którzy nie mogli zapomnieć Jego przybycia pomimo zaryglowanych drzwi...
Spróbujmy spojrzeć w świetle Ewangelii na przyczynę tej dominującej obecnie perspektywy "pustego grobu". Za pomocą relacji z wydarzenia pod Emaus, Ewangelia podpowiada nam, iż nie dostrzeżemy Zmartwychwstałego Jezusa, jeśli nasze oczy pozo­staną "niejako na uwięzi" (Łk 24, 13). Prawdę tę potwierdza w odczytanym dziś fragmencie św. Jan, zwracając naszą uwagę na sposób, w jaki się "patrzy" na pusty grób Jezusa.
Maria Magdalena, patrząc po raz pierwszy na pusty grób, zdolna jest dostrzec jedynie odwalony kamień. Gdy przerażona powraca z cmentarza, wypowiada dokładnie takie samo zdanie, które później w formie plotki, będzie rozpowszechniane przez wro­gów Jezusa: "Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie go położo­no" (J 20,2). Sensacja, jaką wzbudziła relacja Magdaleny, powo­duje, że do pustego grobu przybywają kolejno, "drugi uczeń" i Szymon Piotr, ale i oni przy pierwszej konfrontacji z rzeczywistoś­cią nieobecności ciała Jezusa w grobie, "patrzą na płótna i chustę, zamknięci, jak później uczniowie idący do Emaus, w swoim uwię­zionym patrzeniu". Św. Jan podkreśla ten fakt poprzez użycie tego znaczenia wyrazu "zobaczyć", które wskazuje w języku greckim na "materialne" widzenie świata. Dopiero, za kolejnym razem ów drugi uczeń "ujrzał i uwierzył" (J 20,8), bo, jak wyjaśnia ewan­gelista, dotąd nie rozumiał Pisma.
Widzimy więc, Moi Drodzy, że nasz świat, jeżeli już tak często koncentruje się na beznadziei pustego grobu, a nawet, choć brzmi to niepraw­dopodobnie, "gustuje" w jego mrocznej pustce, to tylko dlatego, że "patrzy" na prawdę pustego grobu oczami niewiary, nie wsłuchu­jąc się w to, co mówią Pisma.
Z dalszej części czytanego dzisiaj fragmentu Ewangelii dowia­dujemy się, jak to Magdalena "ujrzała" Zmartwychwstałego Jezu­sa, a On nakazał jej: "udaj się do moich braci i powiedz im" (J 20, 17). Także i my, którzy spotkaliśmy w naszym życiu Chrystusa zmartwychwstałego, mamy jak Maria Magdalena głosić w świecie, że Pan zmartwychwstał i my zmartwychwstaniemy. Mamy to czynić tym bardziej, że nasz czas - co podkreślił Ojciec św. na spotkaniu młodzieży w Denver - "to nie jest czas wstydzenia się Ewangelii" (Rz 1,16), ale czas głoszenia jej na dachach!
Ukochania Bracia i Siostry! Pan rzeczywiście zmartwychwstał i pozostał ze swymi ucznia­mi, którzy wyczuwali Jego bliskość, chociaż nie potrafili Go uchwycić ani opisać dokładnie Jego obecności. Chrystus Zmar­twychwstały wykracza poza granice świata, który można bezpoś­rednio ująć zmysłami. Stąd niedokładności i pozorne sprzeczności w opowiadaniach ewangelijnych o spotkaniach Zmartwychwstałe­go ze swymi uczniami, w czasie których Jezus wydaje się jedno­cześnie "być i nie być". Ten dyskretny sposób opisu zdaje się także przemawiać za prawdziwością Zmartwychwstania Chrystusa.
Pan rzeczywiście zmartwychwstał i jest obecny w historii jako pierwszy jej autor. Dzięki Jego mocy i światłu mógł narodzić się Kościół. Zaiste, jeżeli zaneguje się historyczny charakter Zmar­twychwstania, odbierze mu walor realnego wydarzenia, narodziny Kościoła i wiary stają się tajemnicą bardziej niewytłumaczalną niż samo Zmartwychwstanie.
"Idea, że imponująca budowla historii chrześcijaństwa jest niczym ogromna piramida wspierająca się niepewnie na fakcie bez znaczenia, jest mniej wiarygodna niż stwierdzenie, że Zmartwych­wstanie miało faktycznie miejsce w historii, porównywalne do tego, które mu przyznaje Nowy Testament" (C.H. Dodd).
Pan rzeczywiście zmartwychwstał!
Kochani moi! Módlmy się i życzmy sobie dzisiaj, aby Chrystus obdarzył nas wiarą w Jego Zmartwychwstanie i pozwolił doświadczyć Jego obecności. W ten sposób będziemy mogli przezwyciężyć każdą roz­pacz i smutek i być zwiastunami nadziei i budowniczymi cywiliza­cji życia. Amen.

kwietnia 19, 2019

Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego - Śmierć zwyciężona

kwietnia 19, 2019

Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego - Śmierć zwyciężona
Patrzę na wielki Krzyż przy Grobie. Na nim zawieszona czerwona stula. Symbol władzy i zwycięstwa. Imponujący grób, licznie odwiedzany przez mieszkańców miasta.
Są groby cieniem wspaniałych piramid znaczone.
Są groby, nad którymi wody oceanów szumią...
Są groby misterną rzeźbą marmurów lśniące...
i skromne - zwykłą zieloną murawą okryte...
Są groby przeklęte przez miliony...
i błogosławione - chwałą osnute...
Są groby przez warty strzeżone i takie, obok których
tylko zwierz dziki przechodzi w lasach i przepaściach górskich...
Kogo w tych grobach nie ma?...
i dzieci maleńkie i starcy...
 
Reymont wśród chłopów, Żeromski z piórem w ręku, Solski z krzyżykiem, mistrzowskie ręce Chopina i Moniuszko ze Strasznym Dworem... Dostojni królowie z dziejów Polski w Wawelskiej katedrze... I prochy spalonych męczenników w ostatniej wojnie...
Wszyscy w grobach: twardzi Ślązacy, dzielni Kosynierzy krakowscy i spokojni Kaszubi... Wielkopolska, Kujawy i Podlasie wśród grobów... Warszawa - na grobach... Piękny Paryż otoczony grobami... Groby na Monte Cassino... Wśród kwitnących jabłoni i wiśni - straszny grób - Hiroszima... I po dziś dzień nowe otwierają się groby... w Katyniu, Ostaszkowie czy Starobielsku - groby niewinnie straconych na Wschodzie... i groby w Armenii - znaczone tragedią trzęsienia ziemi, groby - a właściwie zbiorowe mogiły ofiar katastrof lotniczych i samochodowych...
Ponury byłby to widok, straszny widok - gdyby wśród tych grobów nie znalazł się ten jeden grób - leżący na ziemi palestyńskiej, u stóp Kalwarii...
Grób - który głosi wielką radość: „Nie lękaj się, śmierć zwyciężona!"
Ukochani Bracia i Siostry! Dwa tysiące lat temu znalazł się wśród tych rozrzuconych kości Bóg-Człowiek, Jezus Chrystus. Spoczął w ciszy kamiennego grobu na Kalwarii, ale nie na długo. Bo oto trzeciego dnia Zmartwychwstał. Znad Jego Grobu, Anioł Strażnik ogłasza całemu światu „Powstał z martwych... nie ma Go tu"...
Wstał z całym triumfem - i to była Wielka Noc!!! Wśród tylu innych nocy, z których rodzą się nasze święta - tylko o tej jednej mówimy, że jest wielka. Tę Noc chwalił wczoraj Kościół ustami diakona: „O zaiste błogosławiona noc. Noc. która oddala zbrodnie, zmywa winy, przywraca niewinność upadłym, a radość smutnym. Noc, która rozprasza nienawiść, usposabia do zgody i ugina potęgi. Noc, w której łączą się sprawy nieba i ziemi, sprawy Boże z ludzkimi. Całą niejako treść chrześcijaństwa Kościół przypisuje tej Nocy! To, że chrześcijaństwo ż yj e... A nasza tu obecność jest tego żywym dowodem!
Moi Drodzy! Dzisiaj promień Zmartwychwstania Chrystusa - pada na żałosny, smutny świat, na przybytek rezygnacji, na zuchwałe i niemądre wystąpienia, na ludzi żyjących w zwątpieniu..., na opuszczających Ojczyznę, szczególnie ludzi młodych... nie widzących perspektyw... i na ludzi, którzy rozmyślnie tłumią wielkie i szlachetne pragnienia swych serc. padł również na tych, co szczycą się swoją niewiarą - padł na cały kulturalny świat, na rzesze inteligencji, która nieraz uważa wiarę za ciężkie jarzmo, na tych co nadzieję życia wiecznego uważają za iluzję.
Ten promień Zmartwychwstania rozjaśnia świat. ZMARTWYCHWSTANIE - mówi nam, że Bóg jest Życiem! Śmierć Go nie dotyka. Bóg nie stworzył śmierci, lecz ją tylko dopuścił jako zapowiedzianą karę za grzech. Bóg jest przeciwnikiem wszelkiej śmierci.
Wprawdzie dopuszcza śmierć pożółkłego listka, ale tylko po to, by wiosną na miejscu „śmierci" życie zakwitło nowymi barwami, głosami i radością...
Dopuszcza nawet na człowieka śmierć jego ciała, lecz tylko po to, by to ciało kiedyś mogło powstać - przemienione, niejako odświeżone, do wiecznego już życia.
Zmartwychwstanie Chrystusa objawiło światu potęgę Ducha - właśnie w tym momencie, kiedy Jego dusza dotknęła martwego ciała - w tym momencie okazał się Zwycięzcą Śmierci.
I to jest PRAWDA dla nas wszystkich! Zwycięstwo Ducha nad materią, nad ciałem... Nasze czasy wciąż wołają o taki cud. By zmaterializowanej kulturze przypomnieć starą prawdę, że Nieśmiertelny Król Wieków panuje nad czasowym światem materii, że zawsze duch ma pierwszeństwo przed ciałem. Duch ludzki - dusza ludzka - to iskra najdoskonalszego życia na ziemi, która wyszła spod samego serca kochającego Boga. Dusza ludzka - to nie skarb odkryty na ziemi, to nie dzieło ludzkiego pochodzenia, dusza - to dzieło Mistrza, pierwsze i ukochane! Z ludzką duszą jest podobnie jak z dziełami malarza. Artysta malarz może mieć setki obrazów przez siebie wykonanych - wszystkie może wysłać na wystawę, ale ma jeden obraz, którego nie pozwala nikomu nawet dotknąć - sam opakowuje. sam go na wystawę zawozi - to jest jego pierwszy obraz, w który włożył swą duszę...
I dusza ludzka, która ma swój początek w akcie Stworzenia - ma swój początek w człowieku. Początek dopiero - a z tego początku ma się rozwijać... aby powstało Człowieczeństwo - poprzez wysiłek samego czło­wieka wsparty Bożą Łaską.
Cała nasza wiara opiera się na fakcie Zmartwychwstania. „GdybyChrystus nie Zmartwychwstał, próżna byłaby nasza wiara i - jak dodaje św. Paweł - próżne nasze przepowiadanie" (1Kor 15,14). Tak Ukochani! My nie chcemy przepowiadać martwego Chrystusa.
Cud zmartwychwstania sięga głębiej: Dynamika, która rozsadziła grób (prócz Boga nikt z grobu nie wstał) przenika do ludzkiego życia. Cud Zmartwychwstania Chrystusa przedłuża się w cudzie zmartwychwstania nas. ludzi. Na dnie naszej duszy Bóg się zakorzenił, powstało tam nowe zmartwychwstałe życie, które nas dźwiga ku szczytom od momentu Chrztu świętego.
Właśnie o to chodzi, by zrozumieć, że wydarzenie dokonane przez Jezusa jest tak potężne, że sięga dzisiaj, po dwóch tysiącach lat nas wszystkich. My wszyscy zmartwychwstaliśmy w Chrystusie. Dzisiaj - dla tych, którzy odwalili kamień grzechu i szczerze wyznali swoje grzechy - święta Zmart­wychwstania są pełną radością... Dla innych - pozostał pusty Grób - bez Jezusa... Ale może się jeszcze zapełnić Chrystusem - przez  S p o w i e d ź... Ze strony Boga nie ma żadnej trudności. Jest gotowy odwalić kamień grzechu i wpuścić do duszy grzesznika promień Swojego Światła - i dać ŻYCIE - SIEBIE samego w Eucharystii...
Najmilsi!
Odwalony kamień grobu Chrystusowego - to fundament naszej wiary. Jeżeli biedny, wątpiący świat nie potrafi ufać szczerym wyznaniom niewiast, i czterech Ewangelistów - musi przynajmniej uwierzyć f a k t o m...
Kto z uwagą wsłuchiwał się w dzisiejsze wspaniałe czytania zauważył, że człowiek, na którym dokonało się Zmartwychwstanie, chce właśnie drugie­mu człowiekowi powiedzieć, chce się z nim podzielić, chce mu zwiastować ten fakt! „Maria Magdalena udała się do grobu, a potem od grobu pobiegła do Szymona Piotra i do Jana, którego Jezus miłował i rzekła im... (J 20, 1-2) nowinę o Zmartwychwstaniu..."
Chrystus, o którym mówiła, był po prostu „ciepły", wyjęty z ust i dany drugiemu człowiekowi. To nie była tylko Ewangelia słów. teoryjek, ale Ewangelia Faktu, z jakże prostego argumentu: „Myśmy z Nim jedli i pili..."
Proszę pomyśleć, czy nasze dramaty i kryzysy religijne nie rodzą się z tego, że nigdy w życiu nie odczuwaliśmy dynamiki tego wydarzenia, które z grobu, od Zmartwychwstałego, idzie ku ludziom i w ludziach płonie jak gorejąca lawa. Kto miał rodziców, którzy nie tylko formułkami wierzyli, ale wierzyli żywą wiarą, kto spotkał takich chrzestnych rodziców, takich katechetów, takich ludzi, takie wspólnoty żywe, chrześcijańskie - ten wie. czym jest wiara żywa! Wiara zapala się od wiary, jak ogień od ognia, a nie jak formułka od formułki, nie jak paragraf od paragrafu, nie jak nakaz od nakazu, czy zakaz od zakazu. Ogień od ognia! Tak, jak wczoraj od paschału zapalaliśmy małe świece. I każdy z nas dobrze wie, że jeśli zabrakło tego ognia, to pomimo Chrztu zgasło wszystko, spopielało - wcześniej czy później... Te kryzysy ludzi młodych, osiemnasto- czy dwudziestoletnich, kiedy nikt z boku nie potrafi zapalić czy dmuchnąć w ten ogień, w tę iskrę, żeby się rozpaliła! Wszystko gaśnie...
Najmilsi!
Wielkanoc jest dniem nie tylko słów, ale i czynów, a ten czyn jest mocny jak śmierć i triumfalny, jak życie. W radosnych blaskach Zmartwychwstania - z uczuciem kapłańskiej - duszpasterskiej wdzięczności, spoglądamy na wyniki waszej pracy i odnowy ducha... W tym odnowionym duchu przesyłamy Wam drodzy Chorzy, Samotni, Smutni, Więźniowie w miejscach odosobnienia, Wam żołnierze pełniący służbę i wszystkim tworzącym naszą Wspólnotę Parafialnego Kościoła - Wielkanocne Życzenia pełnego uczestnictwa w Łasce Bożej, życzenia pomocy Bożej w usuwaniu kwasu złości i pielęgnowania ducha szczerości i prawdy... By codzienne urzeczywistnianie tego ducha wielkanocnej odnowy, pozwoliło współpraco­wać z Chrystusem i sprowadziło pełnię Królestwa Bożego na ziemię... Niech Zmartwychwstały Chrystus odpowie wszystkim tęsknotom Waszego życia: do WOLNOŚCI, do RADOŚCI, do PRAWDY - i niech Wam daje skrzydła nadziei - na przyszłość! Niech będzie Zmartwychwstaniem i Życiem dla każdej duszy, natchnieniem kultury duchowej, postępu ku coraz lepszemu i bardziej godnemu życiu wszędzie tam, gdzie jesteście - czy w kraju, czy na obczyźnie... W tę Wielką Noc roku 2019... Obyśmy umieli ją godnie przeżyć, i świętować, a nie tylko „spędzać w tradycyjnej rodzinnej atmosferze przed telewizorem w „Kamiennym kręgu"... Niech Wasze serca rozgłaszają radosne Alleluja - Jezus Żyje! Alleluja Zbawcy Zmartwychwstałemu w na­szych duszach. Alleluja. Amen.

marca 31, 2018

Homilia na Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego

marca 31, 2018

Homilia na Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego
„Otrzyjcie już łzy płaczący,
Żale z serca wyzujcie,
Wszyscy w Chrystusa wierzący
Weselcie się, radujcie". 
 
Tak rozpoczął się dziś dzień, tak zaczął się nowy dzień świątecz­ny. Wielka noc i wielki dzień. Kościoły otworzyły się dzisiaj szeroko, gromadzą nawet mniej częstych gości. Zadzwoniły wcześniej niż zwykle dzwony na wieży, żeby mówić swoje niezwykłe kaza­nie: zmartwychwstał Pan, nadzieja nasza. Wielka noc – wielki poranek – przypomnienie, gdy smutne niewiasty szły do grobu Jezusa, bo jeszcze nie wiedziały, że On żyje. Drżąc z emocji uczniowie oglądali żałobne płótna. Uczyli się prawdy o bezsilności śmierci wobec życia, które się zmienia, ale się nie kończy. Wiel­ka noc – do kościoła idą ludzie skupieni, odświętni przeżyciem Wielkiego Postu, bliżsi sobie przez drogi krzyżowe i jedność wieczernika. Zatrzymają oczy na symbolach, które przywołują wzru­szenia od dzieciństwa: figura Zmartwychwstałego, świeca paschal­na, najładniejsza monstrancja z procesji rezurekcyjnej, dymy ka­dzideł i mądre wiarą pieśni: „Otrzyjcie już łzy płaczący”.

Wielka noc – po której przychodzi dzień wielkiej, jedynej nadziei. Wieści najważniejszej o życiu wiecznym. Najważniejszej, bo jednak w życiu myślących ludzi, wszystko zależy od tego, czy się umiera, czy się tylko odchodzi w nowe życie. Jednak wszystko: decyzja dobra i zła, podjęcie sprzeciwu czy uległości, wysiłek budowania, czy niszczenia, służenie tu, czy służenie tam; ra­dość przyjęcia i odwaga odrzucenia... Inaczej wita się świat i inaczej ten świat żegna. Inaczej przyjmuje się kołyskę i ina­czej kupuje wieniec. Inaczej zabrzmi odpowiedź na każde z ludz­kich pytań.

Wielka noc – wielki dzień, gdy wiem, że nie tylko do śmier­ci, ale, że na zawsze; i na ten czas życia, i na dni wieczne. Jak inaczej w tym świetle rysuje się świadomość, że nagromadził i starczy „aż” do śmierci! Aż, a może „tylko” do śmierci? A potem, a poza progiem nowego życia? Zapewniłem im wszystko, do samej śmierci wystarczy, zabezpieczyłem, pomyślałem o wszystkim... a potem? A w życiu nowym? Czy i na tamto wystarczy? Ułożymy sobie życie, i będziemy szczęśliwi do śmierci samej? Do, a po śmierci także? Czy to co dzisiaj stanowi dar radosnej miło­ści, rzeczywiście wypełni całą wieczną resztę?

Wielka noc – wielki czas nadziei – nadziei uczniów, wier­nych, bliskich Jezusowi. On żyje, On jest, On nie zna umierania. Jeśli widzieliście, jak Piłat podpisał wyrok, umył ręce i wydał Go dozorcy, to prawda, tak było; ale jeżeli będą mówić, że to koniec sprawy, że wyrok oznacza zwycięstwo, nie, w to nie wierzcie. On jest nieśmiertelny. Jeżeli pamięć przypomni, że był krzyż, grób, uciekający uczniowie, tak, to było. Ale, że On nie żyje, temu nie wierzcie. Jeżeli powiedzą, że widzieli Jego krzyż porzucony w ziemi, żeby nawet śladu nie zostało, tak, tak się stało. Ale potem było podniesienie krzyża, uwielbienie, miłość i mądrość krzyża.

Wielka noc – święty czas nadziei – dla naszych wygasających lat życia. Zwyczajnie, zabiera nas czas, jak płynąca rzeka zbie­ra piasek przy brzegu. A przecież dzień Wielkanocy wie, że od­chodzi ciało, to ciało, aby człowiek pełny i bogaty, nowy i odro­dzony, żył w odnowieniu ciała Chrystusowego. Z prochu powołał Bóg nasze ciała, w proch się sypie w chwili wyznaczonej, ale Bóg cię wskrzesi, abyś żył z Nim i w Nim. Nie, nie zamykajmy dzisiaj serca na wielką wieść, nawet gdyby była wspaniała jak marzenie. Ostatecznie przed każdym świtem nowego dnia przy­chodzi noc, w której rodzi się inny. Przed każdym kwiatem umie­rają pąki, w których mizernym kształcie krył się już cały, peł­ny barw i nowych zadań – kwiat. Przed każdym owocem umiera kwiat, w którym utaiło się inne, nie podobne, ale przecież całkowicie w nim zawarte życie owocu. Przecież umierają owoce, aby wydać drzewa, jak umierają ciała aby rodziły się nowe, niewy­obrażalne dzisiaj, a całe stamtąd i stąd i – z nieba i ziemi, pełne tożsamości człowieka.

Wielka noc – święty czas nadziei – dla tych, którzy odpro­wadzili na cmentarne drogi. To dzień, który głosi ich życie. Na czas tylko przechowani w urnie ziemi. Złożeni w relikwiarzu gro­bu. Prochy, znani i zapomniani z całej historii. Myślimy z na­dzieją o niepojętym przebywaniu życia. Przebaczcie nam, że nie potrafimy dzisiaj wyobrazić sobie, jak żyjecie; wy, którzy odeszliście. Czekamy na ożywiające słowo Boga. To nic, że na ziemi pozostały smutne ślady na cmentarzach, że przy jednej dacie człowiek postawił krzyżyk. Niestety, świat nie umie inaczej mó­wić o ostatnim widzeniu się na tej ziemi. Świat nie może nam nic o was powiedzieć, dlatego tak uważnie słuchamy dzisiejszego święta. Uczymy się być z bliskimi, mieszkańcami wieczności. Mó­wimy sobie znowu: Jeżeli oczy powiedziały, że oni umarli, tak, to prawda, ale jeżeli chcą powiedzieć, że oni nie żyją, nie, to nie jest prawdą, temu nie wierzymy. Jeżeli nasza pamięć mówi, że tam jest ich grób, tak, to prawda, znamy i pielęgnujemy ich mo­giłę, ale jeżeli powie, że tam są oni, wasi, moi, nie, nie wie­rzymy; to nie jest prawdą, nie tam ich należy szukać, nie tam ich będziemy czekać. Jeżeli powiedzą, że się modlą, aby wiecz­ność była szczęśliwa, tak, o to modlę się każdym słowem człowieczego pacierza; ale jeśli powiedzą, żeby im ziemia była lekką, wtedy wiem, że to tylko pobłądziły smutne słowa, bo ziemia nad nimi nie zapanuje, chociaż do niej złożyli ciało na czas wyznaczo­ny przez Stwórcę; pozostali z Nim, w życiu nowym, na zawsze własnym. Jeżeli rozpaczasz, wiem, co to znaczy i rozumiem gorz­kie słowa, ale gdy mówisz, że opuścili, że przestali żyć, wtedy mogę tylko milczeć i dzielić się braterską bliskością oczekiwania na światło, które Pan daje, które czasem można wymodlić, z po­korą nazbierać z tajemnic Bożych, żeby, gdy przyjdzie ten czas ziemi – mówić o życiu z nimi, którzy już doświadczają jego drugiej tajemnicy.

Wielka noc – wielki czas nadziei. Nie, nie bójmy się żyć wielkim przeczuciem. Otworzyć dusze na wieczność to tak, jak otworzyć światło dla życia. Cały człowiek żyje mocą nieśmiertel­ności, choćby wcale nie zdawał sobie z tego faktu sprawy. Odcię­ty od nieśmiertelności, traci życie, jak roślina odłączona od świa­tła, zamiera, niszczeje. Świat dzieł człowieka, cała kultura i cy­wilizacja, dzieje myśli i rąk, to uobecnienie życia, które trwa i nie umiera. Cała odwaga tworzenia wyrasta z przeczucia, że żyje w rodzinie ludzkiej, chociaż zmienia się sposób istnienia tej ro­dziny. Tylko wtedy, gdy człowiek uwolni się od bezsensu umie­rania na zawsze, tylko wtedy potrafi miłować na zawsze, cier­pieć dla wiecznych treści, tworzyć dla życia ludzi. Nieśmiertel­ność, którą żyje człowiek, prowadzi myśli i ręce i serce ludzi. Jeżeli stracić, jeżeli zatrzeć w duszy ludzkiej tę świadomość wie­czną, wtedy rodzi się świat, który zamiast służyć człowiekowi, po­sługuje się człowiekiem. Wtedy, wcześniej czy później, rzeczywi­stość staje się ziemią znękania i zagrożenia, przychodzi cywiliza­cja umierania.

Najmilsi! Na starym obrazie średniowiecznego mistrza, pusty grób Jezusa Chrystusa oświetla jasny słup światła – grób pu­sty! Straże zasłaniają oczy. Światło jest zbyt jasne. Nie, my dzi­siaj nie bójmy się otworzyć oczu, nie osłaniajmy serc na światło laski. Żyje Pan – Nadzieja Nasza. Zmartwychwstał na świadec­two zmartwychwstania ludzi. „Otrzyjcie już łzy”! Życie zwyciężyło śmierć i tak już będzie zawsze. Światło zwyciężyło noc – i tak już będzie. Pokój zwyciężył przemoc – i tak będzie. Prawda zwycięża szatana – i tak zostanie. Niech nadzieja Boża zwycię­ży wasze przygnębienie. Niech do waszych serc wejdzie Wiel­kanoc.


Copyright © 2016 Homilie i rozważania , Blogger