listopada 21, 2022

Ofiarowanie Najświętszej Maryi Panny – Co znaczy oddać Bogu wszystko?

listopada 21, 2022

Ofiarowanie Najświętszej Maryi Panny – Co znaczy oddać Bogu wszystko?


Z Ewangelii według św. Łukasza.
Gdy Jezus podniósł oczy, zobaczył, jak bogaci wrzucali swe ofiary do skarbony. Zobaczył też, jak uboga jakaś wdowa wrzuciła tam dwa pieniążki. I rzekł: „Prawdziwie powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni. Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie”.  (Łk 21,1-4)



Refleksja nad Słowem Bożym


Dziś chcemy z miłością zatrzymać się przy osobie Maryi, w dniu Jej poświęconym, w dniu Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny. Encyklika Lumen Gentium nazywa Maryję “Umiłowaną Córką Ojca”, bo w Niej znalazł wyraz Boży plan miłości wobec ludzkości upadłej przez grzech pierworodny.

listopada 12, 2022

33. Niedziela Zwykła (C) – Kamień na kamieniu

listopada 12, 2022

33. Niedziela Zwykła (C) – Kamień na kamieniu
świątynia


Przyjdzie czas, kiedy z tego na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu” (Łk 21, 6).
Ukochani Bracia i Siostry! W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi o mieście. Mówi o mieście, które kocha. Kocha, bo ono jest domem Ojca. Jest najpiękniejszym domem, jaki ludzie potrafili zbudować Ojcu na ziemi. Jezus mówi o zburzeniu miasta. Mówi o straszliwej tragedii, która przyniesie miastu zagładę. Nie zostanie kamień na kamieniu. Zatrzęsą się posady i… runą wspaniałe, złocone sklepienia, przestronne krużganki,

listopada 10, 2022

Homilia na Święto Niepodleg­łości Polski – Obrońcy niepodległości

listopada 10, 2022

Homilia na Święto Niepodleg­łości Polski – Obrońcy niepodległości


Ukochani Bracia i Siostry! W listopadzie 1918 roku po długiej nocy niewoli, odrodziła się niepodległa Polska. Wymarzona, wytęskniona i nareszcie własna. Niełatwe były dzieje naszego Narodu. Tę „krzyżową drogę” do niepodległości znaczyły pobojowiska Konfederacji Barskiej, Insurekcji Kościuszkowskiej, kolejnych po­wstań narodowych, pola bitew I wojny światowej, powstań: wielkopolskiego i śląskich, mogiły często bezimienne polskich tułaczy, rozrzucone po wszystkich kontynentach...
Dziś wspominamy obrońców naszej Ojczyzny, którzy walczyli u boku Kościuszki pod Racławicami, Szczekocinami, Maciejowicami i na Pradze Warszawskiej...
Myślimy o tych obrońcach, co rozproszeni po całym świecie, w Legionach

października 31, 2022

Uroczystość Wszystkich Świętych - Czeka cię niebo!

października 31, 2022

Uroczystość Wszystkich Świętych - Czeka cię niebo!
Dzisiejsza uroczystość Wszystkich Świętych, to pociągający uśmiech nieba w stronę ziemi, a niebo nie jest puste.
Kierujemy nasze serca do nieba i modlimy się do Tych, którzy już zaznają wiecznej szczęśliwości. Patrząc w wieczność, nie pomniejszmy - oczywiście niczego na ziemi. Wszystko jest dla nas ważne na swoim miejscu. Wznosimy oczy ku niebu nie po to , by zapomnieć o ziemskich utrapieniach, ale by tym bardziej stawiać im czoło. Bo warto dla tego największego skarbu - jakim jest zbawienie - podjąć każdy trud.
Święci, których czcimy to nie tylko ci kanonizowani, ale wszyscy wierzący, którzy żyją i umierają wierni Bogu.
Dzisiejsze święto pozwala nam współuczestniczyć w ich radości i po­maga nam odnowić świadomość naszego powołania do świętości.
Wszyscy chrześcijanie jakiegokolwiek stanu, czy zawodu - przy­pomina Sobór - powołani są do pełni życia chrześcijańskiego i do dosko­nałości” (Lumen Gentium, 40). Chrześcijanin – to człowiek powołany do świętości, a normą jego życia jest sam Chrystus.
Prawdziwa świętość jest autentycznie ludzka, zwyczajna, człowiecza – posiada ludzką twarz. To co różni Świętych od innych – to jedynie sposób, w jaki realizują swoje człowieczeństwo. Dla nich być człowiekiem – to znaczy żyć na ziemi, owszem wrosnąć w nią, ale nie dać się tej ziemi pochłonąć, pochłonąć złu!.
Święci to ludzie, którzy wobec zła nie narzekają, ale angażują się z zapałem po stronie dobra.
My czasem zniekształcamy świętych, otaczając ich zabobonną czcią.
Świadectwem tego są choćby spotykane czasem żałosne karteczki przepisywane po kilkadziesiąt razy w obawie przed grożącymi nieszczęściami...
Tak łatwo zniekształcić wiarę, a nawet ją ośmieszyć!
Kto jednak tkwi w życiu Kościoła, modli się tak, jak modli się Kościół, nie zboczy z drogi prawdziwego kultu Świętych.
Kochajmy Świętych w niebie, ale i tych, którzy są wśród nas...
Bo jutro mogą być już u Boga i będą szczęśliwi, ale my pozostaniemy biedniejsi z powodu ich braku, czy trzeba aż śmierci, by święci, którzy są z nami otrzymali od nas dobre słowo, serdeczny gest?
Czy dopiero trzeba odprowadzić ich ciała na cmentarz, aby ich zacząć odwiedzać, okazywać serdeczność, zanieść kwiaty?
Miłujmy Świętych w naszych społecznościach, rodzinach... Maleńką świętość dziecka, umęczonej pracą matki, u której wszystko musi być akuratne, świętość ojca, cierpiącego w szpitalu, obłożnie chorego kalekę leżącego w domu, świętość oddanego bez reszty pielęgniarza, czy lekarza.
Święci są blisko nas. Tylko, że my oddalamy się od nich przez fał­szywe o nich pojęcia. Bo dlaczego uważamy ich za wyjątkowych ludzi, przecież oni wyszli z tej samej, co my ziemi, pochodzili ze wszystkich narodów, ras i języków. Są wśród nich niezliczone rzesze rodaków, z któ­rych chlubimy się śpiewając: „Gaude, Mater Polonia prole fecunda nobili” - „Raduj się Matko Polska, w szlachetne potomstwo bogata”. Wprawdzie żyli po bratersku, ale wierni byli codzienności.
Często oddalamy się od Świętych, bo wolimy przeciętność, wygodę, miernotę. A przecież niebo zdobywają ludzie radykalni, zdecydowani, ambitni.
Wielki pochód Świętych wprawia w zdumienie, ale i dodaje otuchy każdemu z nas. Bo chyba nie chcesz trwać w zniechęceniu, zobojętnieniu, zachowywać się jak kibic, obserwator... Siostro, Bracie: czeka cię niebo!
Świętość jest możliwa na każdej drodze życia i w każdym stanie. „Przedziwny jest Bóg w Świętych swoich”. Pomyśl: Oni mogli, to i my mo­żemy. Ten entuzjazm i zachętę podaje nam dzisiaj kochająca, dobra Mat­ka Kościół, Wychowawczyni człowieka.
Są tacy, którzy chcieliby, że tak powiem, wyłudzić zbawienie, ale za najniższą cenę. Są i tacy, którzy z założonymi rękami czekają, kiedy niebo znajdzie się na przecenie, by nie musieli za nie dużo zapłacić. A kiedy Bóg nie obniża ceny, odchodzą znudzeni kupują szczęście gdzie indziej i upijają się nim, mimo że ono odurza tylko, a nie uszczęśliwia.
Niebo, zbawienie – jest zbyt wielką wartością, bo wartością najwyższą, wieczną – nie może być nagrodą za minimalizm życia, za byle jakość.
Rozważ: czeka cię niebo, ale by je osiągnąć ile ci jeszcze potrzeba... a więc załatw wszystkie sprawy z Bogiem i ludźmi i to prędko, bo jak się z nimi spotkasz w niebie?
Pięknie tę sprawę streścił w strofie poetyckiej Leopold Staff pisząc w 1957 r.:
Szukałem Ciebie, w chmurach, na niebiosach
I na tej niskiej, pełnej grobów glebie
I dzisiaj widzę, w radosnych łez rosach,
Że Bóg był bliżej mnie – niż ja sam siebie.
I wiem to jedno, że gdy mnie ułożą
Na sen wieczysty, żmudnego pielgrzyma,
Na ten czas ujrzę wieczną światłość Bożą
Zamkniętymi na wieki oczyma”.
Jarosław Iwaszkiewicz w dramacie "Kosmogonia" - przez usta głównego bohatera wypowiada pełne sarkazmu słowa o końcu ludzkiego życia: „nie ma gdzie wrócić, czy to nie komedia?”.
Każdy z nas, wierzących wie dokąd wrócić. Wie, gdzie znajduje się jego dom.
Papież Jan XXIII - przemawiając do członków korpusu dyplo­matycznego w Watykanie w Nowy Rok 1961 (Akta Stol. Św. 61) powiedział: „Panowie, wy tak zwykle mówicie wiele słów, a jedno jest ważne, że wyszliśmy od Boga i do Boga wrócić mamy”.
Drodzy Siostry i Bracia! Wpatrujemy się w Świętych – tych nieulęknionych świadków wierności Bogu. Naśladujemy ich przykład życia. Być świętym – to powołanie każdego z nas.
W tej wspinaczce ku niebu, pośród radości, a najczęściej trosk i trudów ziemskich prowadzi nas przede wszystkim Matka Boża.
Maryja otacza nas swoją matczyną opieką i wspomaga na drodze do nieba, bo jest Wspomożycielką.
Kochani Bracia i Siostry - „Wolą Bożą jest uświęcenie wasze” - przypomina św. Paweł. Pamiętajmy , że od krótkotrwałego pobytu na tej ziemi, zależy nasz wieczny los.
Gdzie kto będzie po śmierci – za życia odgadnie? Gdzie się chyli za życia - tam po śmierci wpadnie”. (A. Mickiewicz). Obyśmy zawsze nachylali się ku Bogu, ku dobru, ku niebu. Dzisiaj odbywa się prawdziwa "wędrówka ludów". Tysiące ludzi przemieszcza się z jednego krańca kraju na drugi, byleby tylko dotrzeć na cmentarz. I dobrze, że tak jest, że bierzesz w dłonie znicze, aby stanąć nad grobem matki, ojca, czy przyjaciela, ale i tych, którzy, jak pisał Gałczyński: „prosto do nieba, czwórkami szli...”. Nie pozostawimy w zapomnieniu żadnej mogiły tych, którzy za Polskę i wiarę oddali życie. Miłość jest mocniejsza niż śmierć!
I pomyśl jeszcze: kiedyś przyjdą takie "Zaduszki", że obok naszego grobu przechodzić będą ludzie... Zatrzymają się? Zapalą świecę? Zmówią "zdrowaśkę"? Co będą wspominać z naszego życia? Co po nas zostanie? Obyśmy mogli jak, jak poeta Edward Słoński (1926) do Boga powiedzieć: „Teraz jam mocny... teraz wiem, o Panie
Że będę płonął w Twym blasku słonecznie.
Że moc ta we mnie kiedyś z prochu wstanie
I pójdzie w wieczność, i żyć będzie wiecznie
Wszystkiego świata jednym wielki graniem
Wszystkiego życia jednym wielkim śniciem
I będzie dla mnie ta moc zmartwychwstaniem
I będzie dla mnie ta moc nowym życiem”.
Amen.

października 31, 2022

Homilia na Uroczystość Wszystkich Świętych - Znaczeni pieczęcią Boga

października 31, 2022

Homilia na Uroczystość Wszystkich Świętych - Znaczeni pieczęcią Boga
Homilia na Uroczystość Wszystkich Świętych - Znaczeni pieczęcią Boga


Obchodzimy dzisiaj doroczną uroczystość Wszystkich Świętych. Myśl nasza przenosi się do nieba, dokąd uprzedzili nas wszyscy święci, ci znani i ci nieznani.
Mówi nam Pismo Św., że w niebie są przede wszystkim aniołowie. Słyszeliśmy przecież w pierwszej lekcji mszalnej takie słowa: „I ujrzałem innego anioła, wstępującego od wschodu słońca, mającego pieczęć Boga żywego. I zawołał donośnym głosem do czterech aniołów, którym dano moc wyrządzić szkodę ziemi i morzu: nie wyrządzajcie szkody ziemi ni morzu, ni drzewom, aż opieczętujemy na czołach sługi Boga naszego” (Ap 7, 2–4). W niebie jest również Królowa aniołów i wszystkich świętych: Najświętsza Maryja Panna. To właśnie o Niej mówi Księga Apokalipsy św. Jana Ewangelisty: „Znak wielki ukazał się na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod Jej stopami a na Jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12, 1). To właśnie o Niej mówi Bóg do szatana w pierwszej księdze Pisma św. – Księdze Rodzaju (3, 15): „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a Niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo Jej; Ona zetrze ci głowę, a ty będziesz czyhał na piętę Jej”. To właśnie Ona wyśpiewała hymn pochwalny Bogu dziękując Mu. że stała się Matką Zbawiciela: „Uwielbia dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto błogosławić Mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił Mi Wszechmocny, a święte jest imię Jego” (Łk 1, 46–49). Z pewnością tę właśnie pieśń powtarza dziś w niebie Najświętsza Dziewica łącząc ją z anielskim „Gloria”. Przypomina sobie radości Bożego Narodzenia, smutki Golgoty i chwałę zmartwychwstania. Przeżywa na nowo swój triumfalny pochód do nieba i swoje wniebowzięcie. „Wzięta jest do nieba Królowa i cieszą się aniołowie”.
Cieszą się dzisiaj tą wielką uroczystością wielcy święci Kościoła, a wśród nich na pierwszym miejscu św. Jan Chrzciciel, o którym sam Chrystus Pan powiedział: „Zaprawdę powiadam wam, między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela” (Mt 11, 11). Cieszy się św. Jan Ewangelista, wierny uczeń Chrystusa, który pod krzyżem stojąc usłyszał słowa: „Niewiasto – oto syn twój. Oto Matka twoja” (J 19, 26–27). Cieszą się wszyscy apostołowie ze św. Piotrem na czele, który wciąż odpowiada Chrystusowi Panu te słowa, które ongiś – po zmartwychwstaniu Pana – wyrzekł nad brzegiem Jeziora Genezaret: „Tak, Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię miłuję” (J 21, 17).
Obok tych wielkich świętych stoją i nasi patronowie i patronki. Przypuszczalnie cieszą się również z tego, że idziemy w ich ślady. Jest wśród nich św. Józef, Oblubieniec Bogurodzicy, bo imię Józefa było i jest w Polsce bardzo popularne. Jest św. Teresa Wielka i św. Teresa od Dzieciątka Jezus, sławna cudotwórczyni dwudziestego wieku. Są tam Adam i Ewa – nasi praojcowie z utraconego i wreszcie odzyskanego raju. Są tam św. Franciszek z Asyżu i św. Klara – najwierniejsza jego uczennica. Jest św. Wojciech biskup, pierwszy męczennik polski. Jest obok niego Stanisław, również biskup i męczennik. Jest Stanisław Kostka, osiemnastoletni nowicjusz jezuitów. Jest św. Andrzej Bobola, męczennik. Są wszyscy patronowie polscy. Cieszą się Bogiem w Trójcy Jedynym i dodają nam odwagi, abyśmy szli śmiało tą drogą, którą oni już mają za sobą. A jako ostatni z ich szeregu wzywa nas do oddania wszystkiego Maryi, słowami „Totus tuus” – nasz wielki rodak – św. Jan Paweł II, papież.
Słyszeliśmy w pierwszym czytaniu mszalnym, jak św. Jan Ewangelista mówi: „Potem ujrzałem wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty a w ręku ich palmy i głosem donośnym tak wołają: Chwała Bogu naszemu, zasiadającemu na tronie i Barankowi” (Ap 7, 9–10).
Do tej wielkiej rzeszy zbawionych, których nikt nie przeliczy, należą w pierwszym rzędzie bohaterowie wiary, a więc męczennicy i wyznawcy, których imion nie znajdziemy w kalendarzach kościelnych i świeckich, ale którzy żyją w niebie i Bogu znane dobrze są ich imiona oraz ich zasługi. To oni właśnie przede wszystkim orędują za nami, gdy mówimy: „Wszyscy święci i święte Boże, módlcie się za nami”.
Do tej ogromnej rzeszy zbawionych należą również nasi bracia i siostry – Polacy i Polki, polegli za ojczyznę. Jaka wielka rzesza poległych i pomordowanych za świętą sprawę polską, w czasie ostatniej wojny, znajduje się w niebie. Są to miliony. Ich dusze nieustannie orędują za nami przed Bogiem i wyjednują nam wiele łask, za które nie dziękujemy i nie wiążemy ich może z właściwymi naszymi opiekunami tam, w niebie. A przecież winniśmy im wdzięczność i cześć.
Wśród tej rzeszy znajdują się również osoby dobrze nam znane, z naszej rodziny. Może jest tam twój ojciec ukochany, który odszedł z tego świata kilka czy kilkanaście lat temu? Może jest tam twoja matka, która i dziś czuwa nad tobą, dyskretnie ale skutecznie – a ty nawet o tym nie wiesz. Może jest tam twój brat, a może siostra? Może jest tam twoje młodsze rodzeństwo, których dusze, jak prawdziwe anioły nieustannie są wpatrzone w oblicze Ojca, który jest w niebie?
W drugiej lekcji mszalnej słyszeliśmy takie słowa: „Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest" (1 J 3, 2). Św. Paweł w 1 Liście do Koryntian tak mówi: „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2, 9). „Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno, wtedy zaś zobaczymy Go twarzą w twarz” (1 Kor 13, 12). Takie jest niebo: widzenie Boga twarzą w twarz. Jasność, szczęście i pokój nie na ludzką, ale na Boską miarę.
A droga do nieba jest jasno narysowana w dzisiejszej Ewangelii. Ci, którzy dziś są zbawieni w niebie, byli na ziemi ludźmi ośmiu błogosławieństw.- Byli ubodzy, często smutni, byli amharezami – ludźmi na małym skrawku ziemi, byli nieraz głodni i zawsze pragnęli sprawiedliwości. Byli miłosierni, czystego serca i cierpliwi. A wreszcie – byli prześladowani dla sprawiedliwości, dla Chrystusa. Teraz zaś „cieszą się i radują, albowiem nagroda ich wielka jest w niebie” (Mt 5, 11).
Wszyscy Święci, którzy cieszą się życiem wiecznym, szli drogą błogosławieństw. To ich łączy, mimo różnicy w wykształceniu, zajmowanych stanowisk, możliwościach działania. 

Oni wszyscy:

Byli ubodzy w duchu - to znaczy byli otwarci na Boga, Jego Obecność i Słowa, świadomi całkowitej zależności od Boga; w Nim szukali codziennie światła i siły. Najważniejszego i najwięcej spodziewali się od Boga, dlatego nagrodą jest Boże królestwo, nie ludzkie i nie ziemskie.

Byli smutni, gdyż pomimo tak wielkiej łaski Boga, która spłynęła na świat przez Jezusa Chrystusa, oni sami i ludzkość uczyniła Boga „wielkim nieobecnym” i niepotrzebnym w świecie. Wchodzili więc świadomie w wynagrodzenie (pokutę) za grzechy swoje i świata. Owocem takiego smutku i skruchy była pociecha i radość - niewymowna - od samego Boga. Ta pociecha jest również dla nich darem na wieki.

Byli cisi, łagodni. Nie oburzali się z powodu pomyślności innych, nawet ludzi nieprawych, ale ufali Bogu pośród pomyślności i podczas wszelkich trudności, które na nich spadały. Potrafili w łączności z Bogiem zachować cierpliwość. Jezus – ich Nauczyciel był Królem łagodnym i pokornym, który zrezygnował z przemocy i potępiania. Właśnie taka postawa jest lekarstwem na złość, wrogość, brutalność. To wymaga – wbrew powierzchownemu myśleniu – aktywności i wysiłku, a nie rezygnacji i słabości.

Byli spragnieni i złaknieni sprawiedliwości, dlatego przylgnęli i postępowali według wskazań Jedynego Sprawiedliwego - Jezusa, interpretującego Dekalog, słowo Boże. Żyli według woli Ojcu, którą rozpoznawali wpatrując się w Oblicze Ukrzyżowanego i Żyjącego Pana.

Byli miłosierni.  Miłosierdzie to konkretny czyn, który ma kształt potrzeby bliźniego. Każdy dzień był do tego okazją. Okazywali je słowem, czynem i modlitwą.

Byli czystego serca. Serce to miejsce decyzji, symbol człowieka wewnętrznego. Błogosławieni, którzy mają czyste źródło życia, niezbrukaną zasadę życia, którzy przekształcają w przyjaźni z Jezusem wszelkie nieczyste, spontaniczne reakcje swojego serca - serca grzesznika.

Wprowadzali pokój. Pokój (Szalom) to nie tylko brak wojny, ale taka postawa, która daje każdemu możliwość rozwoju zgodnie z planem Stwórcy. Wokół takich ludzi, każdy czuł się dobrze i mógł być sobą.

Cierpieli prześladowania. Kiedy się żyje „na serio” Ewangelią nie jest się neutralnym. Chodzi o prześladowania wyrażające się w słowach, ale i fizyczne, łącznie z oddaniem życia, śmiercią. Kto nie stawia „nic” i „nikogo” ponad Boga wcześniej czy później spotka się z większym lub mniejszym sprzeciwem tego świata i sił ciemności.
  
Urągano im z powodu Imienia Jezusa. Dzielą los Jezusa, dlatego mają udział w Jego chwale i radości. To Jezus nie był w nich przyjęty, dlatego On ich przyjmie na wieki.

Dziś obchodzimy radosną Uroczystość Wszystkich Świętych. Jutro dzień modlitwy za tych, których dusze są jeszcze w czyśćcu – zaduszki. Pamiętajmy o tym, że modlitwa za dusze zmarłych jest jednym z naczelnych obowiązków naszych, jako chrześcijan, katolików. „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5, 7) – powiedział Chrystus w dzisiejszej Ewangelii. Modlitwa za zmarłych jest wyrazem naszej miłości dla nich, miłosierdzia i – dobrze zrozumianej roztropności... albowiem jaką miarą odmierzacie, taką wam odmierzone będzie (Mk 4, 24). Amen.
 
 

października 22, 2022

30 Niedziela Zwykła (C) – Świętość to pokora

października 22, 2022

30 Niedziela Zwykła (C) – Świętość to pokora
30 Niedziela Zwykła, Rok C – Świętość to pokora


1. „W piekle znajduje się mnóstwo cnót, ale nie ma tam pokory. W nie­bie znajduje się mnóstwo wad, ale nie ma pychy” - mawiała święta siostra karmelitanka Maria od Jezusa Ukrzyżowanego, zwana też Małą Arabką. Sama siebie najchętniej nazywała „Maleńką Nic”. Uczyła się pokory w szkole Ukrzyżowanego, z którym łączyły ją za­równo życiowe przeciwności, jak i zakonne imię. Miriam Baouardy pochodziła z rodziny arabskich katolików. Urodziła się w wiosce Abellin, położonej w połowie drogi między Hajfą

września 24, 2022

26. Niedziela Zwykła (C) - Różaniec szkołą Ewangelii

września 24, 2022

26. Niedziela Zwykła (C) - Różaniec szkołą Ewangelii


W swojej Ewangelii św. Łukasz umieszcza przypowieść o bogaczu i żebraku Łazarzu wśród przypowieści mówiących o niebezpieczeństwie płynącym z posiadania bogactw tego świata. Bogacz, używający wszystkich rozkoszy życia, przypomina ludzi beztroskich i krzykliwych pijaków z Księgi Amosa, do których prorok adresuje swoje „biada". Biedak żyje w skrajnej nędzy i cierpieniu. Bogacz zamknięty w swoim świecie komfortu, nie dostrzega Łazarza. To są dwa odrębne światy, które na co dzień nie stykają się ze sobą. Imię biedaka jest znamienne - Łazarz po hebrajsku znaczy „Bóg wspomaga". Po śmierci cieszy się on szczęściem, a bogacz cierpi w Otchłani. Chrystus przestrzega swoich słuchaczy, by przez nieumiarkowane korzys­tanie z dóbr materialnych nie stali się niewolnikami posiadanych bogactw. Tę myśl pięknie rozwinął św. Grzegorz Wielki. W jednej ze swych homilii powiedział: „Jeżeli nie możecie opuścić wszystkich spraw tego świata, zatrzymajcie je tak, aby one was na świecie nie zatrzymywały, abyście dobra ziemskie posiadali, a nie byli przez nie posiadani".

W tej przypowieści Panu Jezusowi bardzo zależy na człowieku, który stał się niewolnikiem bogactwa. Zamknięty w swoim świecie dobrobytu nie widzi Boga, nie widzi bliźniego i nie jest w stanie przekroczyć tego bardzo zmaterializowanego wymiaru swojego życia. „Biedny bogacz" - na nic mu się zda poszukiwanie cudowności, religijnych sensacji, nadzwyczajnych objawień. „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają". Odmowa, której udziela w imieniu Boga Abraham, jest jednak potężnym orędziem nadziei. My mamy nie tylko Mojżesza, Proroków, ale Jezusa Chrystusa przychodzącego do nas z Ewangelią. Skoro otrzymaliśmy Słowo Boże, które jest mocą Bożą prowadzącą nas przez życie do zbawienia, nie jesteśmy zdani na własne, ograniczone ludzkie siły.

W tym tygodniu rozpoczynamy październik, miesiąc szczególnie związany z nabożeńst­wem różańcowym. Zakon dominikanów czci dzisiaj Matkę Bożą Królową Różańca Świętego. To nabożeństwo posiada ścisły związek z Pismem Świętym, z niego wyrasta. Nie na darmo nazywano Różaniec „Psałterzem Maryi". O. Joachim Badeni, zaczął kiedyś kazanie różań­cowe od pytania: „Dlaczego Ojciec Święty stale daje ludziom na pamiątkę różaniec?" „Dlatego, że jest to przemodlona Ewangelia". Ta nieustanna troska Chrystusa o człowieka, to wielkie orędzie nadziei, o którym przed chwilą mówiłem, jest obecne w przeżywanych i przemodlonych tajemnicach różańcowych.

Jest to modlitwa autentycznie biblijna, zakorzeniona w Słowie Bożym. Wchodzimy tu w szkołę pokornej i prostej modlitwy, jaką Jezus otwiera nam przez swą Matkę. Ta „modlitwa Maryjna" nie tyle jest słowem, które kierujemy do Maryi, co modlitwą z Matką Jezusa, w samym sercu Kościoła. To Słowo Boże skierowane jest do człowieka i przychodzi w milczeniu. Wskutek powtarzania, że modlitwa jest naszą rozmową z Bogiem, zapomi­namy często o tym, że wszelka inicjatywa należy do Niego, że to On pierwszy wychodzi na spotkanie z człowiekiem. Modlić się, to przede wszystkim słuchać Boga, który wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał do ludzi, a teraz przemówił do nas przez Syna (por. Hbr 1,1). Słowo Boże jest darem. Przypominamy sobie, gdy w gorący dzień Jezus zmęczony usiadł przy studni Jakuba i poprosił Samarytankę o wodę. Powiedział: „O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: «daj mi się napić» - prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej?" (J 4,10). Jeśli pragniemy tego Daru, to za pośrednictwem Słowa Bożego zostajemy pochwyceni przez Ducha Świętego i wprowadzeni w modlitwę, którą On sam nieustannie wzbudza w naszym sercu.

To Duch Święty pozwala nam wówczas pojąć, że Bóg nie jest tylko Stwórcą, Panem Zastępów mieszkającym w niedostępnej światłości, lecz po prostu Ojcem, którego zdumiewająca bliskość została nam ofiarowana w Jezusie. A Jezus Chrystus modlił się jak nikt na świecie, wyrażając niewysłowione doświadczenie bliskości z Ojcem, doświadczenie najgłębszej ufności i całkowitego oddania. Modlitwa ta była wyrazem istoty Tego, który nieustannie jest zwrócony ku Ojcu.

Św. Łukasz łączy modlitwę Jezusa z najważniejszymi wydarzeniami Jego życia: chrzest w Jordanie, wybór Dwunastu, Kazanie na Górze, ustanowienie prymatu Piotra, Przemienienie, agonia na Górze Oliwnej, wreszcie modlitwa a krzyżu. Modlitwa Jezusa jest ściśle zespolona z dziełem zbawienia, z Jego godziną, dla której przyszedł na świat, aby wszystkich przyciągnąć do siebie.

Św. Augustyn mówi: „Słyszysz, jak Nauczyciel się modli? - Ucz się modlitwy; po to bowiem się modlić, abyś ty się nauczył modlić". Nasza modlitwa, a zwłaszcza rozważanie tajemnic Różańca, powinna iść śladem Jezusowej modlitwy. Medytacja ta ma nam przybliżyć Chrystusa w Jego tajemnicy paschalnej, w Jego przejściu przez cierpienie i krzyż do chwały zmartwychwstania. Zmartwychwstały Pan, który żył życiem ziemskim podobnym do innych ludzi, jest Przedwiecznym Synem Boga. Pana Wszech­świata. Jego prawdziwa osobowość była już obecna i doskonała, gdy szedł drogami Judei i Galilei, gdy oświecał swych słuchaczy, gdy pochylał się nad ludzkim cierpieniem, gdy sam cierpiał i umierał. Tajemnica paschalna zachęca do ponownego odczytania wszystkich wydarzeń z ziemskiego życia Jezusa, tak jak czynili to uczniowie po Zmartwychwstaniu. Wielka moc i pewność przebija z ich świadectwa o Słowie życia. Św. Piotr, Pierwszy z Apostołów, nawróconym z pogaństwa zwiastuje zbawczą obecność Zmartwychwstałego Pana. Słowa te docierają również do nas, są światłem w cierpieniu człowieka, w naszych trudnych doświadczeniach i lękach: „Jego to miłujecie, chociaż nie widzieliście Go, a i teraz nie widząc - wierzycie w Niego, a wierząc - cieszyć się będziecie radością niewymowną i pełną chwały, gdy osiągniecie cel waszej wiary - zbawienie dusz!" (1 P 1,8-9).

Tertulian nazwał Różaniec „streszczeniem całej Ewangelii". W niej odnajdujemy Matkę Chrystusa, pokorną Służebnicę Pańską, która swoje życie przeżywała w Jego obecności i była pierwszą słuchaczką Dobrej Nowiny. „Jej życie jest życiem w milczącej adoracji Słowa Przedwiecznego" (kard. de Berulle). Modlitwa Maryjna jest tajemnicą Jej komunii z Synem. Kontemplacja tajemnic w Różańcu jest po prostu spoglądaniem na Chrys­tusa w komunii z Maryją. Różaniec, w swej zewnętrznej formie polegający na powtarzaniu tych samych słów, może stać się modlitwą mechaniczną, rutynową, przypominającą czczą gadaninę. Milczenie Maryi, Jej ukrycie w tajemnicy Jezusa jest wyrazem Jej ewangelicznego ubóstwa. Za każdym razem, gdy stajemy przed Bogiem w oczekiwaniu Jego Daru, jesteśmy wszystkiego pozbawieni, ogołoceni jak najubożsi. Stajemy się wówczas gotowi na przyjęcie niedościgłych Bożych bogactw.

Różaniec jest modlitwą apostolską. Tak go rozumieli i rozpowszechniali synowie św. Dominika, który według świadectw pierwszych biografów wołał: „Panie, co się stanie z grzesznikami". Ta troska o zbawienie ludzi towarzyszy nam dzisiaj. Modlitwa apostolska jest modlitwą samego Jezusa w chwili Męki. My wszyscy stajemy się jej uczestnikami. Rozumiał to dobrze pastor ewangelicki, Dietrich Bonhoeffer. zamordowany przez hitlerowców, który pisał:

„Człowiek powołany jest do cierpienia wraz z Bogiem. Tym cierpieniem, jakie świat bez Boga zadaje Bogu... Oto metanoia: nie myśleć przede wszystkim o swych własnych nieszczęściach i lękach, lecz dać się porwać w drogę Jezusa Chrystusa, w wydarzenie mesjańskie".

Są to słowa nadziei i umocnienia dla wszystkich, którzy niosą krzyż cierpienia z Chrystusem. Wtedy wiemy, co to znaczy, że nas „Bóg wspo­maga".

 

sierpnia 28, 2022

22. Niedziela Zwykła (Rok C) – Ostatni będą pierwszymi

sierpnia 28, 2022

22. Niedziela Zwykła (Rok C) –  Ostatni będą pierwszymi
Umiłowani bracia i siostry! Kościół św. w dniu dzisiejszym chce nas nauczyć cnoty pokory. W pierwszym czytaniu mądrość Boża wskazuje nam drogę do prawdziwej wielkości, zasługującej na uznanie w oczach Boga i ludzi. A droga, która prowadzi do Boga, według św. Pawła, prowadzi przez Jezusa Chrystusa. Jest ona pewna, pod warunkiem, że będziemy Go naśladować we wszystkim.
W dzisiejszej Ewangelii Chrystus Pan nawiązuje do pewnego zdarzenia, które zaobserwował w swoim otoczeniu. „Wybierali so­bie pierwsze miejsca" (Łk 14, 7), a czynili to zapewne tak ener­gicznie, że nie uszło to uwagi Zbawiciela, i dlatego Jego nauka: bądź pokorny, zajmuj ostatnie miejsce, a ten który cię zaprosił będzie pamiętał o tobie i posadzi cię wyżej. „Każdy kto się wy­wyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony" (Łk 14, 11). Dochodzimy więc do sedna zagadnienia, które zostało przed nami postawione. Jest nim problem pokory. Pokora bowiem decyduje o wielkości człowieka. Już św. Franciszek z Asyżu, ten pokorny naśladowca Chrystusa powiedział: „Człowiek jest tym kim jest, i niczym więcej". Pokora bowiem nie urąga pragnieniu wielkości, poprzez którą człowiek chce utrwalić samego siebie, ale jest ona równowagą rozumu, który zna swoje miejsce, oraz ser­ca, które nie pragnie ponad miarę. To Bóg wyznaczył człowie­kowi miarę. Nie może on jej przekroczyć, bo wtedy zajmie cu­dze miejsce i może usłyszeć: Przyjacielu, przesiądź się niżej! (Łk 14, 9). Pycha jest przejawem głupoty. Burzy ona porządek, którego nie można burzyć bezkarnie. Na przełomie sierpnia i września, kiedy stajemy przed kolejną rocznicą straszliwej za­wieruchy wojennej, rozpętanej przez „nadludzi", owładniętych szatańską pychą panowania nad całym światem, wiemy do cze­go prowadzi zburzony porządek dany przez Boga! Człowiek, człowiekowi gotuje tak straszliwy los wówczas, kiedy obali porzą­dek wartości, zakodowany w jego sercu. Ileż krzywd wyrządziła bliźnim niepohamowana pogoń za bogactwem, za zdobywaniem w niegodziwy sposób zaszczytów i godności? Porządek oparty na subiektywnym prawie, bez liczenia się z prawem innych ludzi, a zwłaszcza z Bożym prawem, prowadzi nieuchronnie do groźnych konfliktów. Dlatego, boimy się ludzi, którym brak pokory! A lu­dzi naprawdę wielkich podziwamy za ich pokorę. To chyba dlatego wyrocznia delficka nazwała Sokratesa najmędrszym. Je­mu to przypisuje się słynne powiedzenie: „Wiem, że nic nie wiem..." To dlatego urzeka nas pokora, prawdziwa kultura bycia u ludzi naprawdę wielkich. Im więcej wiedzą, głębiej są prze­świadczeni, że wiele jeszcze im brakuje, stąd ta skromność i po­kora.
Drodzy bracia i siostry! Wróćmy do dzisiejszej Ewangelii. Chry­stus Pan nie tylko mówił o wartości pokory, ale całym swoim życiem dawał przykład jak ją praktykować. Dlatego zwraca się do nas wszystkich: „Uczcie się ode Mnie, że jestem cichy i po­kornego serca" (Mt 11, 29). To wskazanie będzie miało zawsze wielu zwolenników. Nie można stać się świętym, dobrym czło­wiekiem, nie będąc pokornym. Porywającym przykładem wiel­kości i pokory jest Najświętsza Maryja Panna, pokorna Słu­żebnica Pańska. Włączyła się w zbawczy plan Ojca Niebieskiego z całą świadomością i pokorą. W domu Elżbiety wyśpiewa prze­piękny hymn „Magnificat" – „Wielbi dusza moja Pana", w któ­rym odda chwałę Panu ale też stwierdzi, że „odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia, gdyż Pan wejrzał na uniżenie swojej Służebnicy". Pyszniących się zamysłami serc swoich Bóg rozproszy, władców strąci z tronu, a bogatych z niczym od­prawi. Bóg, bowiem – mówi dalej Maryja – okaże moc swego ramienia tym, którzy się Go boją. Pokornych wywyższy i głod­nych nakarmi, bo Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie (Łk 1, 46–55). Wielkość niedościgła, ale zarazem pokora godna Matki Zbawiciela.
Tak będzie zawsze. Kiedy Matka Boża objawi się w La Salette dwojgu biednym dzieciom w dniu dziewiętnastym wrześ­nia 1846 r. – to całą swoją postawą i ubiorem, przypomni nam o tej zapomnianej cnocie, jaką jest skromność i pokora. Gdy stajemy na miejscu zjawienia w La Salette, 1800 metrów npm., w tej wspaniałej scenerii szczytów alpejskich, widzimy potęgę Stwórcy, a zarazem naszą małość. Wtedy przeżywa się prawdę wyznania poety: „Czymże jestem Panie, przed Twoim Obliczem – prochem i niczem" (A. Mickiewicz). W La Salette, w otoczeniu cudownej przyrody, padają ważkie słowa nawołujące ludzi do przestrzegania porządku wartości. Orędzie Matki Bożej z La Salette – powie później znany francuski pisarz Leon Bloy – jest wołaniem o powrót człowieka do ładu moralnego ustanowionego przez Boga!
Idąc za przykładem pokornej Służebnicy Pańskiej, wielu Polaków zdobyło szczyty świętości. Wspomnieć tu nam trzeba, choć­by św. Maksymiliana, męczennika z Oświęcimia, który w szkole Niepokalanej nauczył się, jak zwyciężać zło – dobrem i poko­rą. Na pewno spotkaliśmy ludzi szlachetnych, dobrych, którzy bezinteresownie świadczyli drugim dobro. Dobrych jak chleb, który wszystkim smakuje. Tak mówiono o św. Bracie Albercie, apostole dobroci. Spotkanie takich ludzi uważajmy za wielki dar Boży. Oni to czynią nasze życie bardziej znośnym i ludzkim. „Ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi" (Mt 30, 16). Jest w tym stwierdzeniu zawarta wielka mądrość Boża. Sprawiedliwy Ojciec Niebieski zadba, aby wszystkie krzywdy były naprawione, aby wszystkie nierówności były wyrównane, a wszystkie długi zwró­cone.
Drodzy bracia i siostry, zwłaszcza wy, którzy uważacie, że jesteście przez życie pokrzywdzeni, że nikt się Wami nie inte­resuje, że jesteście opuszczeni, słuchajcie co mówi nam Pan: „Ostatni będą pierwszymi". O nikim Pan nie zapomni! Błogosła­wieni jesteście, którzy dobrze czynicie, a wy – smutni, cierpią­cy, płaczący – będziecie pocieszeni.
Drodzy bracia i siostry! Za chwilę stanie wśród nas Chry­stus w Eucharystii. On niedościgły wzór miłości prosi nas, byś­my uczyli się od Niego, jak mamy być cisi i pokorni, by stać się wielkimi w oczach Bożych. Niech Najświętsza Maryja Panna, pokorna Służebnica Pańska dopomaga nam do zdobycia tych wiel­kich cnót: pokory, skromności i szlachetności, które sprawią, że życie w ojczyźnie naszej będzie pełne szczęścia i pokoju. Amen.


Copyright © 2016 Homilie i rozważania , Blogger