lipca 29, 2017

17. Niedziela Zwykła (A) – Gdzie skarb Twój...

Nad Epitafium Fryderyka Chopina w kościele Św. Krzyża w Warszawie widnieje napis wzięty z dzisiejszych czytań: „Gdzie skarb Twój, tam i serce Twoje”.
Przed każdym z nas stanęło lub stanie pytanie: co jest w moim życiu najważniejsze, co jest skarbem, perłą, za którą mogę oddać wszystko? Dla króla Salomona, najważniejszą była mądrość. Mógł prosić Boga o bogactwa, potęgę, a on prosił o mądrość: „racz więc dać Twemu słudze serce pełne rozsądku do (...) rozróżnienia dobra od zła” (1 Krl 3,9). I to był najwłaściwszy wybór. Mając mądrość, rozsądek - cieszył się królestwem. Bo kto posiadł mądrość, ten będzie umiał właściwie dokonywać wyboru. Tylko człowiek mądry rozpozna co jest wartością.
Jakże często mówimy w życiu codziennym: niech pan, niech pani będzie rozsądna. Prośba i zarazem różne skojarzenia. Ludzie różnym mianem określają rozsądek.
Czasem jest to ktoś, kto umie się dobrze zamaskować. Dla drugiego rozsądny, bo podpisał. Jeszcze inny rozsądny, bo wie, z której strony wiatr wieje. Złodziej jest rozsądny, gdyż potrafi ukryć coś przed sądem. Rozsądny obserwator ulicznego zajścia - bo umie nabrać wody w usta. Rozsądny, bo wie, ile trzeba zostawić na wszelki wypadek. Rozsądny, gdyż nie śpieszy się, przechodząc przez ulicę. Rozsądny znajdzie na wszystko sposób.
Można od tej litanii ludzi rozsądnych dostać zawrotu głowy i - podobnie jak ze szczęściem - widząc wiele, nie widzieć nic. Gorzej. Gdy kończy się czarne, a zaczyna białe. I można rozmyć najwyższe wartości i skojarzenia...
Dlatego rozsądek - domaga się ewangelicznej rewizji. Rozsądek w znaczeniu biblijnym jest cnotą, potrzebną człowiekowi do umiejętnego odróżnienia (salomonowego rozsądzenia) dobra i zła. Rozsądek pozwala dokonać wyboru odpowiedniej hierarchii wartości: pomiędzy dobrem a złem.
Świat ludzki, w którym żyjemy, stanął „na rozdrożu”. Ludzie sporu o hierarchię wartości, ludzie ciągłego wyboru, nieustających pytań... co jest najważniejsze.
Wiele jest nieprawdziwych, fałszywych skarbów. Trudno czasem odróżnić prawdziwą perłę. Można zapłacić za sztuczne, fałszywe złoto czy klejnoty. Są nic nie warte.
I trzeba mądrości salomonowej, aby odróżnić dobro od zła. Mądrość jest wyborem dobra, tym samym jest podporą sumienia, które opiera się na rozumie. Dobro i wybór właściwych wartości domaga się w tym wypadku poznania.
W rozeznaniu prawdziwych wartości potrzebna jest człowiekowi prostota serca. Jeśli jej zabraknie, Ewangelia będzie zawsze dla innych. Kojarzyć się będzie ze wszystkimi, tylko nie z moimi osobistymi decyzjami. Dzięki prostocie serca - ufności i miłości - jaką żywi do Boga, Ewangelia przyjmowana jest jako Słowo Życia.
Tak przyjęte Słowo Boże chroni przed subiektywizmem, który jest chorobą. Subiektywizm typu: to jest dobre, co dla mnie korzystne. W subiektywizmie można wszystko łatwo sprzedać: młodość, urodę, dobroć oczu... Można sprzedać łatwo wszystko, szybko i za byle co i byle komu i już nigdy nie odzyskać. Można też z dziecięcą naiwnością dać się oszukać tym, którzy proponują fałszywe wartości, fałszywe szczęście, fałszywe obietnice... Takich oszustów jest sporo. Szkoda tych twoich skarbów - nie daj się nabrać, bo są większe wartości, które są Bożym darem.
Dobro trzeba pokochać, inaczej człowieka nie pociąga. Trzeba się cieszyć dobrem swoim i moich bliskich. Mówiąc językiem św. Pawła: jest to postawa starania się „o większe dary”. Gdy wygasa pragnienie dobra, wygasa rozsądek. Cnota ta pozostaje w człowieku, tylko w formie szczątkowej jako instynkt samozachowawczy.
Rozsądek domaga się jeszcze (na co wskazywała od dawna tradycja chrześcijańska) pewnych ćwiczeń duchowych, czyli ascezy. Wymagania od siebie. Działania woli. Stąd św. Paweł radzi każdemu: „Wszystko badajcie, a co szlachetne, zachowujcie. Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła” (1 Tes 5,21-22).
Po tych rozważaniach o rozsądku, nasuwa się pytanie: co to wszystko ma wspólnego z Ewangelią o perle i o skarbie?
Ano ma. Ponieważ przeciwieństwem rozsądku jest głupota. A głupiemu choćby siłą wciskał skarb do torby, a perłę do mieszka - i tak wyrzuci. A skarbem największym, który może zdobyć człowiek - to Boże Królestwo, a w konsekwencji sam Bóg. Człowiek mądry będzie umiał poświęcić wszystko to, co posiada, aby zdobyć skarb największy - Boga.
Zrozumie, że to co ma, co zdobył i uważał za domniemaną wartość, okazało się mniej wartościowe niż to, co miał posiąść. Perła Królestwa Bożego, skarb w niebie, są czymś nieskończenie cennym, wielkim i pięknym, że, aby go nabyć, trzeba oddać wszystko. Rozumieli to święci i choć nie kalkulowali po kupiecku, umieli badać, co szlachetne, wybierać i płacić wszystkim za wszystko, bo tu żaden wkład nie jest za wielki. Mądry, rozsądny, dojdzie do wniosku, że to wszystko co zdobył (majątek, sławę, pieniądze, konto...) jest dobre i pożyteczne, ale niejako cel sam w sobie, lecz jako środek do czegoś wznioślejszego - aby posiąść Boga i jego Królestwo, bo to jest największa perła, skarb.
Jakże wielu Polaków, pokazało swoim życiem, że nauczyli się mądrości. Udowodnili czynami, że trzeba poświęcić nawet życie, aby dochować wierności Bogu i Ojczyźnie. Dzisiaj pochwalamy tę mądrość Narodu. Żyjemy w wolnej Polsce, dzięki krwi naszych braci i dzięki ich odwadze i właściwym wyborom.
Jesteśmy odpowiedzialni za Polskę, za dziedzictwo pokoleń. Dla zdobycia perły trzeba zdobyć się na wyrzeczenie, na trud. I chociaż, jako kapłan, do polityki nosa nie wtykam, to jednak mam prawo zabrać publicznie głos i zadać pytanie - moim rodakom - jak my się obecnie prezentujemy na oczach świata, jako naród od przeszło tysiąca lat chrześcijański. Ten naród, który do niedawna śpiewał: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”. Który w latach reżimu chował się pod opiekuńcze skrzydła Kościoła - dziś popadł w sklerozę narodową...
Postradaliśmy mądrość. Na litość - trochę elementarnej ludzkiej przyzwoitości nam potrzeba na co dzień, troszeczkę ludzkiej wdzięczności... bo to takie ludzkie, że jeżeli się od kogoś - czy z czyjejkolwiek strony - doznało życzliwości i pomocy w trudnościach, to po prostu jest szokujące, jeżeli się później poniewiera skarbem i pluje na perłę.
To, cośmy zdobyli z trudem: wolność, suwerenność, nie może być zabawką w rękach malutkiego dziecka, które tak się tą zabawką bawi, tak manipuluje, że w końcu ją zepsuje.
Mądry król Salomon przeżywając bezradność i zagubienie, zaczął się modlić. Wiedział i odczuwał wyraźnie, że nie można budować królestwa na sobie. Odwołał się do Pana Boga. Zrobił to tak zwyczajnie, spontanicznie: „Panie, Ty możesz mnie wesprzeć. Proszę Cię: racz dać swemu słudze serce pełne rozsądku do sądzenia (...) do rozróżnienia dobra i zła” (1 Krl 3,9). I wybrał dobro. Tylko warunek: oddać całe serce. Daję ci serce mądre i rozsądne. Wtedy mogę odkryć skarb w roli swojego serca, jak ten kupiec, który znalazł drogocenną perłę. Gotowym być oddać wszystko, aby pozyskać wszystko. Nie jest to piękna i wzniosła teoria.
Życie, nasza kultura, dzieła myśli, wyszukane propozycje świata - to niezwykle głęboka ziemia, w której rozeznać można z trudem i rozwagą skarb.
Skarb powołania - dla tych, którzy porzucili wszystko, aby posiąść wszystko.
Skarb Chrztu - ale nie taki, który nic nie kosztuje, bo inni nam go podali, tak że do dziś nie mamy wrażenia skarbu. Lecz Chrzest - skarb - który w życiu niesie trud konsekwencji i radości. Skarb wiary - ale nie tej wiary, którą wzięliśmy, bo była w naszym domu, ale tej wiary, którą wzięliśmy i niesiemy w życiu, po różnych przygodach i trudach.
Skarbem i perłą - może być człowiek najbliższy, dany mi przez Boga, przyjaciel, podopieczny, wychowawca, wychowanek. Myślę i wiem, że słuchają mnie dzieci, które zostawiłem na kolonii letniej w podgórskiej okolicy. Niektóre z nich nie mają rodziców, opuszczone... czekają na powrót. Ich życie jest skarbem w naszych rękach. Po raz pierwszy niekiedy jesteśmy z ludźmi jak przygodni i przypadkowi przechodnie - jak chorzy na wakacjach z ich opiekunami - oni wszyscy - są uderzeniem w struny duszy, aby stało się coś ważnego, aż dla nieba. Idziemy razem, dalej i zdobywamy skarb jak podniesiony kamyk.
Skarb modlitwy - ludzi chorych, szept cierpiących warg, które w bólu wypowiadają słowa: Jezus! Maryja! Wyrażają ufność, że Jezus i Maryja są z nimi, że nie są sami, obcy, opuszczeni, że ich cierpienie nie pogrąży się w beznadziejność, że tam mieszka sens i uzasadnienie.
Jak wiele skarbów ukrywa się w ziemi ornej, ciężkiej, wydajnej, Pańskiej. Trzeba tylko umiejętnie szukać tych Bożych skarbów.
Skoro istnieje skarb, dla zyskania którego warto wszystko sprzedać, skoro istnieje jakaś najpiękniejsza perła, warta wszystkich innych pereł, to warto podjąć ryzyko szukania, aby chodząc wśród skarbów, nie być nędzarzami. Aby ludzie nie żyli w smutku bez Boga. Tragiczni, nie widzący...
Znacie skarby, posiadacie, strzeżcie ich i rozdawajcie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger