lipca 04, 2017

Czemu bojaźliwi jesteście, ludzie małej wiary?

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Gdy Jezus wszedł do łodzi, poszli za Nim Jego uczniowie. A oto zerwała się wielka burza na jeziorze, tak że fale zalewały łódź; On zaś spał. Wtedy przystąpili do Niego i obudzili Go, mówiąc: «Panie, ratuj, giniemy!» A On im rzekł: «Czemu bojaźliwi jesteście, ludzie małej wiary?» Potem, powstawszy, zgromił wichry i jezioro, i nastała głęboka cisza. A ludzie pytali zdumieni: «Kimże On jest, że nawet wichry i jezioro są Mu posłuszne?»
Oto słowo Pańskie.

Refleksja nad Słowem Bożym

Ukochani! Zechciejmy wspólnie rozważyć odczytane słowa Ewangelii, bo są to słowa Chrystusa, który kieruje do nas swoją naukę.
Całe ludzkie życie można porównać do przeprawiania się z jednego brzegu na drugi brzeg. Są dni wspaniałe, podobne do hojnego morza, i jakże łatwo jest wtedy chwalić Boga. W życiu przychodzą także burze. Jeszcze wczoraj – spokojni, bezpieczni, a dziś z przerażeniem spostrzegamy, że toniemy. Sytuacja tego rodzaju, to dla ucznia Chrystusa trudna próba wiary. Cierpienia i trudności, jakie przeżywamy, dotyczą każdego człowieka. Nikt z nas nie jest od tego zwolniony.
Prawdziwe jednak ciemności – trzeba sobie to głęboko uświadomić – prawdziwe burze pojawiają się wtedy, gdy zaczynam układać swoje życie bez Jezusa. Własnymi siłami nie przezwyciężę burzy, która mnie napotyka. To On daje odpowiedź; On też wnosi do łodzi naszego życia pewność, pokój serca, wszelki optymizm. Dlatego jest mi wolno, nawet w największych burzach swojego życia, wykrzyknąć za św. Pawłem: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”.
Ten właściwy optymizm, jaki wynika ze słów św. Pawła, ma swoje źródło w miłości Boga do człowieka. On nas „do końca umiłował” i w Jezusie Chrystusie przychodzi ciągle do nas, i zaradza naszym potrzebom. W chwilach osamotnienia i udręczenia nie pozostawia człowieka samemu sobie. Kiedy życie nasze jest podobne do wzburzonego morza, to On bardzo dyskretnie pojawia się przy nas, staje obok naszych codziennych zmagań. On chce być z nami podczas naszych codziennych kłopotów. Kiedy ciężko przeżyć kolejny dzień, bo dokucza samotność, ból, cierpienie, trudna sytuacja życiowa, On zjawia się zawsze i chce nam pomagać, podobnie jak zjawił się na wzburzonym morzu, gdy wielkie fale i ciemności przeszkadzały Apostołom płynąć do przodu.
Odkrywając prawdę dzisiejszej Ewangelii, chciejmy zapraszać Pana Jezusa zawsze do siebie i z Nim iść dalej, oprzeć się niejako o Niego – o trwały fundament, o bezpieczny port. I mimo, że trudności w naszym życiu nie pozbędziemy się od razu, to zawsze możemy zaprosić Go do łodzi naszego życia, podobnie jak uczynili to Apostołowie.
Dzisiejsze słowo Ewangelii jest także wielkim zapytaniem o naszą wiarę: Czy wierzę Jezusowi? A tym samym: Czy przyjmuję Jego pomoc, Jego opiekę nad nami? Apostołowie byli pełni podziwu wobec tego, co Jezus uczynił, dlatego pytali się siebie: „Kim tak naprawdę On jest, że nawet wichry i morze są Mu posłuszne?”. Dzisiejszemu człowiekowi potrzebne jest podobne pytanie: Kim jest Jezus? Kim jest On dla mnie, dotkniętego chorobą, cierpieniem? Kim jest On dla mnie, któremu nic się w życiu nie układa?; dla mnie widzącego ciągle tylko burze i przeciwności?
W swoim Pamiętniku, z czasów I wojny światowej, Kard. Paul Faber tak wspomina wizytę w pewnym przyfrontowym szpitalu: Zatrzymałem się przy żołnierzu pozbawionym obydwu oczu. Próbowałem – choć nie bardzo mi się to udawało – podnieść biedaka na duchu. A on odpowiedział: I tak Bogu dziękuję, że dał mi możność słyszenia. Ja wszystko słyszę, co ksiądz do mnie mówi, a wiara jest ze słyszenia.
W tym krótkim rozważaniu, niech każdy z nas postawi sobie samemu pytanie: Czy w ciemnościach i burzach własnego życia nadal boję się zwrócić do Boga? Czy zapraszam Go do siebie? Pamiętajmy: On pragnie dzisiaj nam powiedzieć: „To Ja jestem, nie bójcie się”, że Mną wszystko staje się łatwiejsze; bardzo szybko dopłyniecie szczęśliwie do brzegu, do którego zdążacie, choćby pośród burzy i silnego wiatru.

1 komentarz:

  1. Doświadczam obecności i bliskości Jezusa w moim życiu w każdym dniu. Ciągle się uczę i nieustannie się zachwycam, zadziwiam, tym jakie jest moje życie teraz. Kiedyś myślałam, że sama muszę sobie ze wszystkim poradzić i że mogę liczyć tylko na własne siły. Teraz wiem, jak bardzo się myliłam. Dotarło to do mnie dopiero kiedy przeżyłam burzę w moim życiu. Kiedy poczułam potrzebę modlitwy i gdzieś podświadomie w modlitwie szukałam pomocy. Dzisiaj mogę tylko dziękować Bogu za doświadczenie lęku i każdej trudnej sytuacji, którą musiałam przejść. Dziękuję bo dzisiaj wiem że Jezus był wtedy bardzo blisko mnie, chociaż ja tego wtedy nie wiedziałam. Pragnę już tylko iść tą drogą na której jestem, za Jezusem każdego dnia i abym każdego dnia była jeszcze bliżej Niego. Bóg zapłać księże Józefie za słowa rozważania.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger