kwietnia 20, 2017

2. Niedziela Wielkanocna (A) – Spotkać Miłosiernego

2. Niedziela Wielkanocna (A) – Spotkać Miłosiernego
Jednym z podstawowych doświadczeń ludzkich jest spotkanie drugiego człowieka. W takim wydarzeniu człowiek określa się wobec innych i wobec samego siebie. Spotkania bardzo często wyznaczają etapy rozwoju czy też degradacji osoby. Przebiegając myślą nasze życie, z pewnością znajdziemy spotkania, które zawa­żyły na naszej przyszłości. Ważne rozmowy, doświadczenie miłości, rany niewdzięczności, radość wspólnoty, decydujące wybory – to owoce spotkań. Ale te wszystkie ludzkie spotkania noszą w sobie niedoskonałość przemijania i możliwość zła, są zatem za­ledwie zapowiedzią i przygotowaniem do tego najważniejszego spotkania, które jako jedyne jest w stanie zaspokoić nasze naj­głębsze pragnienia. Jest to spotkanie z Bogiem. Jednakże dopóki realizuje się ono w czasie, narażone jest zawsze na jakąś niewier­ność ze strony człowieka, na grzech, na przemijanie. Stąd też każde spotkanie z Bogiem na ziemi wyzwala chęć spotkania się znowu. Ostatecznie nosi w sobie znamię oczekiwania na spotkanie miłości, które nie będzie miało końca.
Dla apostołów spotkania z Chrystusem wyznaczały chwile wyborów wielkich i decydujących. Nad Jeziorem Galilejskim, przy bramie, gdzie pobierano podatki, spotkania z Nauczycielem zaw­sze fascynowały, niepokoiły, kazały zostawić dotychczasowe życie i iść za Mistrzem z Nazaretu. Potem apostołowie byli świadkami wielu cudownych, wspaniałych spotkań Jezusa z chorymi, z jawnogrzesznicą, z Samarytanką przy studni, ze wskrzeszonym Łazarzem, z dziećmi. Spotkania te zawsze przemieniały, przekonywały o Bożej miłości, dawały nową siłę i nową nadzieję, stanowiły jakąś propozycję na przyszłość.
Czas po Zmartwychwstaniu wypełniony jest w sposób szcze­gólny spotkaniami Chrystusa ze swoimi uczniami. Apostołowie mogli bać się tych chwil, zostawili przecież Mistrza samego, Piotr się Go zaparł, i Jezus mógłby przypomnieć im tchórzostwo, a jed­nak miłość i pragnienie zobaczenia Go raz jeszcze biorą górę nad strachem. Miłość zwycięża lęk. W pamięci apostołów są przecież jeszcze spotkania Chrystusa z grzesznikami, spotkania, w których nigdy nie okazał się potępiającym sędzią, lecz miłosiernym Nauczycielem.
Święty Jan tak opowiada o jednym ze spotkań Zmartwych­wstałego Chrystusa: „Wieczorem, owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!». A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana” (J 20,19-20).
Oto jaka jest odpowiedź Boga na dramat człowieka niespo­kojnego, poszukującego radości poza Bogiem a w rezultacie czło­wieka nieszczęśliwego, wystraszonego, obawiającego się świata. „Drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami”, a jednak Jezus wszedł. Bóg nie przestaje szukać człowieka i chce się z nim spot­kać, nawet gdy człowiek zamyka się w swoim lęku. Bóg sam znaj­duje sposób, by spotkać człowieka, by przekonać go o swojej miło­ści i zaproponować przebaczenie i przyjaźń.
Darem Zmartwychwstałego jest pokój. „Pokój wam” jeśli was boli grzeszna, dramatyczna przeszłość; „Pokój wam” – jeśli nie możecie dać sobie rady z grzechem, z tym, co złe; „Pokój wam” – jeśli lękacie się swojej słabości, zła, świata; spójrzcie na Mnie; moje ręce i bok to znak zwycięstwa nad śmiercią i grzechem, który zawsze rodzi niepokój. Taką odpowiedź daje nam wszystkim dzi­siaj Miłosierny Chrystus.
Ustępuje lęk i niepewność. Chrystus niesie pokój. W tym Jego cudownym spotkaniu z uczniami nie ma miejsca na wypominanie błędów, bo przecież dramat dotknął wszystkich, trzeba zamknąć przeszłość. Zmartwychwstanie czyni wszystko nowym, otwiera nowe perspektywy, daje nadzieję na lepsze jutro. Chrystus staje pośród swoich i pokazuje im swoje przebite ręce i bok jako znak wielkiej miłości i przebaczenia. Za świętym Piotrem powtarzamy więc dziś: „Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa. On w swoim wielkim miłosierdziu, przez pow­stanie z martwych Jezusa Chrystusa na nowo zrodził nas do żywej nadziei” (1 P 1,3).
W Chrystusie Bóg pochyla się nad tobą, pokazuje swoje cier­pienie, swoje rany, by powiedzieć: „Znam, znam twoje bóle, przyjdź do Mnie, który jesteś utrudzony i obciążony a Ja cię po­krzepię. Choćby rany twoje były nie wiem jak wielkie, Ja je uzdro­wię dotykiem mej miłości, choćby grzechy twoje były nad szkarłat czerwieńsze, nad śnieg wybieleją”.
Kiedy czasem w naszym życiu wydaje się, że ciemność ogar­nia wszystko, nie traćmy nadziei. Jezus Chrystus zwycięża śmierć, grzech i szatana, jest światłością, która każe zniknąć wszelkim ciemnościom. Nie lękajmy się, pozwólmy, aby nas spot­kał Mistrz z Nazaretu! Jak święty Tomasz dotknijmy Jego zwy­cięskich ran i powtórzmy za nim: „Pan mój i Bóg mój!” (J 20,28).
Ostateczną prawdą ludzkiej biedy nie jest smutek i despe­racja, bo Chrystus poprzez Swoją mękę i zmartwychwstanie poka­zuje nam perspektywę zwycięstwa w Nim i przez Niego. „Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń” (1 P 1,6).
Dziękujcie Panu, bo jest miłosierny” (Ps 118,1a).
W spotkaniu z ludzką biedą, grzechem, niewiarą, Chrystus pokazuje swoje blizny, aby człowiek, poraniony złem, odnalazł siłę w przebaczeniu Boga i mógł przebaczyć samemu sobie, czując się kochanym. By mieć siłę do rozpoczęcia nowego życia, trzeba się spotkać z Miłosiernym Chrystusem, nie po to, aby usłyszeć od Niego słowa potępienia, ale by doświadczyć wielkiej miłości Bożej i odkryć zbudowaną na tej miłości swoją ludzką godność. Prośmy więc dzisiaj całą mocą naszego serca: spotkaj się z nami, Chryste Miłosierny, pozwól się dotknąć, usuń lęk i daj nam swój pokój!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger