maja 02, 2017

Miriam – Jej dzieciństwo i młodość

Większość z nas lubi swoje imię i zna jego znaczenie. Wiemy, że Beata znaczy „szczęśliwa” Mirosław to ten, który sławi pokój, a Krzysz­tof oznacza noszącego Chrystusa. Zazwyczaj znamy także swoich świętych patronów i to, czego dokonali oraz jakie cechy wpisali w noszone imię. Dzisiejszy Franek wie, że imię to setki lat temu nosił naznaczony stygmatami Biedaczyna z Asyżu, brat całego stworzenia, zakochany w Jezusie i bez reszty oddany Bogu.
Matka Chrystusowa otrzymała od swych rodziców piękne imię Mi­riam. Warto przyjrzeć się temu, jak Ona sama rozumiała to imię i czy miała swoją patronkę, czyli kogoś, kto wcześniej nosił i rozsławił to imię.
Jak wynika z ewangelii, w otoczeniu Jezusa wiele kobiet nosiło imię Miriam. Oprócz Jego Matki były wśród nich inne tak ważne dla Niego osoby, jak Maria siostra Marty i Łazarza, żona Kleofasa, która stała pod krzyżem, matka Jakuba i Józefa, a także Maria Magdalena, której Jezus ukazał się po swym Zmartwychwstaniu. Zwraca to naszą uwagę tym bardziej, że na kartach Starego Testamentu imię Miriam nosi tyl­ko jedna kobieta - siostra Mojżesza i Aarona. Postać ta pojawia się po raz pierwszy w Księdze Wyjścia, gdy Miriam przygląda się z daleka, jak Mojżesza, puszczonego na wody Nilu w skrzynce z papirusu, odnajduje córka faraona. Kobieta oferuje jej pomoc w znalezieniu mamki dla uratowanego niemowlęcia. Później, po przejściu przez Morze Czerwone, na czele wszystkich kobiet wyśpiewuje hymn uwielbienia Boga, który okazał swą moc i pokonał niosące śmierć egipskie rydwa­ny. W tradycji Izraela Miriam była wzorem prorokini, kobiety stoją­cej przy wyzwolicielu, przywódczyni posłanej przez Boga. Uznawano również, że tak jak z potomstwa Aarona wywodzą się kapłani Izraela, tak Miriam stała się matką królów. Może dlatego w czasach Jezusa, gdy oczekiwanie na przyjście Mesjasza - Króla było tak żywe, wielu dziewczynkom nadawano to imię. Być może Maryja myśląc o swoim imieniu, pamiętała o tamtej Miriam, tak mocno wpisanej w historię czasów wyzwolenia z egipskich kajdan upodlenia i śmierci. Choć nie jest to łatwe, warto również poszukać znaczenia słowa Miriam". Badacze, którzy uznają, że jest to imię pochodzenia egipskiego, twierdzą, że oznacza ono „umiłowaną przez Boga”. Pojawiają się również takie tłumaczenia, jak: „wspaniała”, „olśniewająca”, „świetlista”. Bardzo często imię Miriam wiąże się z hebrajskimi słowami znaczącymi „gorycz i cierpienie” oraz „bunt”. Te ostatnie znaczenia mogą się wydawać niepasujące, jednak już starzec Symeon w czasie ofiarowania w świątyni prorokował o walce i o mieczu, który przeniknie Jej serce. Maryja jest często przedstawiana jako Matka pełna bólu i troski.

Nie posiadamy wiarygodnych i sprawdzonych przekazów opisujących dzieciństwo i młodość Maryi. Nie zapisano nic na ten temat w księgach natchnionych. Z drugiej strony apokryfy; czyli religijne teksty starożytne, których nie uważa się za natchnione, podają wiele barwnych, wręcz baśniowych opowieści o życiu Matki Bożej. To z nich dowiadujemy się, że jej rodzicami byli Joachim i Anna. Poznajemy historię narodzin ich córki, Jej służbę w świątyni, którą rozpoczęła w wieku trzech lat. Dowiadujemy się, że tkała zasłonę przybytku. Poznajemy także okoliczności, w jakich poznała swojego męża - starszego od niej Józefa. Wybrać go mieli ar­cykapłani na polecenie anioła, gdy Maryja osiągnęła wiek dwunastu lat.
Chrześcijanie od zawsze uważali Matkę Chrystusową za kogoś wyjątkowego, dlatego nie dziwi, że w duchu pobożności uzupełnia­no historię Zbawienia opowieściami, których ewangeliści jakby za­pomnieli spisać. Można jednak spojrzeć na ten „brak” inaczej - być może ewangeliści nie zapomnieli o niczym. Pamiętajmy, że myśli Boga nie są myślami naszymi, On widzi inaczej. Bóg lubi swe najpiękniej­sze skarby trzymać w ukryciu, aby zajaśniały pełnym blaskiem, gdy przyjdzie właściwy na to czas. Tak jak o życiu Jezusa od dwunastego roku życia do rozpoczęcia nauczania nic nie wiemy, tak samo pierw­sze kilkanaście lat życia Jego Matki pozostaje w ukryciu. Bóg chciał, żeby Jego Syn „był doświadczony we wszystkim na nasze podobień­stwo, z wyjątkiem grzechu" (Hbr 4,15]. On i Jego Matka doświadczyli zatem, co oznacza życie zwyczajne, proste, wypełnione codziennymi obowiązkami. O tym właśnie mówią słowa znanej maryjnej piosenki: „żyła prosto, zwyczajnie jak my”. Trzeba o tym pamiętać i tak właśnie myśleć. Trzeba byśmy patrzyli na Maryję jak na kogoś bliskiego, ko­goś, kto zna trudy zwyczajnego życia. Ona jest przecież jedną z nas, nie tylko Matką Boga, Królową nieba i ziemi, ale także moją i twoją Matką.
Na podstawie przekazów dotyczących czasów, w których żyła Ma­ja, możemy przypuszczać, że tak jak wszystkie żydowskie dzieci była karmiona mlekiem matki przez pierwsze trzy lata życia. Potem Anna, Jej matka, uczyła Ją jak zgodnie z prawem Bożym prowadzić dom pobożnej rodziny - jak tkać, piec podpłomyki, troszczyć się o innych domowników i emanować ciepłem oraz skromnością. Zapewne Maryja jadła dwa większe posiłki dziennie, głownie warzywa, placki z oliwą, jajka, ser, zupę z fasoli i soczewicy, trochę mięsa, cebulę czosnek, popijając to wodą, winem lub kozim mlekiem. Nosiła proste sandały, suknię z niebieską narzutką, a gdy wychodziła, okrywała całe ciało czymś w rodzaju welonu. Prawo żydowskie nie nakładało na kobiety obowiązku długich modlitw, miały zbyt wiele prac domowych. Zapewne Maryja wykonywała je z sercem zwróconym ku Bogu niebie, z wielką uważnością wobec niebieskiego Ojca. Nic nie mogło zatrzymać i ograniczyć tej pełnej miłości modlitwy, która mieszkała w Jej Niepokalanym Sercu.
Miłość do prostoty życia i zwyczajnych ludzi została w Maryi na zawsze. Chyba wszystkie osoby, którym ukazywała się w czasie swoich objawień, to byli ludzie prości i ubodzy. Także objawienia Matki Bożej Fatimskiej nie były spotkaniami Władczyni Nieba z najświęt­szym wybrańcem z okolicy. Przekazywane z pokolenia na pokolenie świadectwa mówią, że Maryja ukazała się jako zwyczajna kobieta, zaś pastuszkowie – Franciszek, Hiacynta i Łucja – nie był jakimiś wyjątkowymi dziećmi. Żyli i postępowali tak jak wszyscy inni ludzie, niczym się spe­cjalnie nie wyróżniając. Również dzisiaj tacy właśnie „Boży prostacz­kowie” najbardziej garną się do Maryi. Można o nich, za św. Pawłem, powiedzieć: „Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewie­lu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć” (1 Kor 1, 26-27).


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger