maja 19, 2017

6. Niedziela Wielkanocna (A) – Zachowujcie przykazania

Ukochani Bracia i Siostry. W kolejną niedzielę wielkanocną przyszliśmy do Chrystusa. Chcemy karmić się Jego słowem, słuchać Jego nauczania. Do kogo mamy iść dzisiaj, jeśli nie do Niego? Tylko On może wskazać nam właściwa drogę. On ma „sło­wa życia wiecznego” (J 6,68). Chrystus zna nasze problemy, kło­poty. Widzi nas zmęczonych, utrudzonych i z lękiem stawiających pytania dotyczące przyszłości: co będzie dalej, co przyniesie nam jutrzejszy dzień? On, znając nasze problemy, teraz do nas mówi. Rzuca ziarno swojej Ewangelii. My natomiast możemy je przyjąć i pielęgnować, albo też odrzucić i podeptać. Chrystus, jak dwa ty­siące lat temu do swoich uczniów, tak i dzisiaj zwraca się do nas: „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania” (J 14,15).
My natomiast tak często mówimy: przestrzeganie dzisiaj przykazań jest niemożliwe. Może kiedyś było to możliwe, ale teraz czasy się zmieniły, sytuacja jest całkowicie inna. Wydaje się nam nieraz, że przykazania Boże trzeba by poprawić, bo one jakby nas ograniczają, godzą w naszą wolność. Zapominamy jednak, że przykazania Boże są niezmienne. Dał je nam Bóg i to my mamy się do nich dostosować, a nie odwrotnie.
Powszechnie dzisiaj mówi się o kryzysie. Mówi się o kryzysie politycznym, gospodarczym, społecznym, ekonomicznym, mo­ralnym i wielu innych. Odczuwamy rozmaite braki i niedosyt szczęścia. Czy ni byłoby warto zastanowić się, zapytać: dlaczego tak jest? Czy nie dzieje się tak dlatego, że człowiek odrzucił Boga, Ewangelię, przykazania? Bez Chrystusa, bez przestrzegania Jego praw, nie można zbudować nic trwałego. Doświadczamy tego mocno we współczesnej rzeczywistości.
Może też ktoś zapytać: jak Kościół może głosić ciągle te same przykazania? Czy nie lepiej niektóre z nich wykreślić, a może nawet zapomnieć o nich? Np.: czyż nie lepiej byłoby zapomnieć o przykazaniu „nie cudzołóż”? Albo zinterpretować według własnych potrzeb przykazanie „nie zabijaj”? Czyż wreszcie nie należałoby zaakceptować, uznać za normalne, że przykazanie „nie kradnij” było i jest powszechnie łamane, więc nie obowiązuje już więcej?
Chrystus jednak mówi: „Jeśli Mnie miłujecie, będziecie zacho­wywać Moje przykazania” (J 14,15). Co to znaczy? To znaczy, że On traktuje nadal swoje przykazania jako jedyny fundament, na którym możemy zbudować własne szczęście. To znaczy, że dla Chrystusa sprawdzianem wiary chrześcijanina jest stosunek pozytywny do Bożego prawa, troska codzienna o wierność woli Bożej wyrażanej w przykazaniach.
To, że jesteśmy chrześcijanami, powinno być widoczne. Karol de Foucauld powiedział: „patrząc na człowieka wierzącego, po­winno się zobaczyć, czym jest życie chrześcijańskie, czym jest Ewangelia, kim jest Jezus Chrystus. Różnica między ich życiem, a życiem niechrześcijańskim musi wskazać jaskrawo, gdzie jest prawda. Muszą oni być żywą Ewangelią”. Zatem pomyślmy, czy jeśli ktoś nas nie zna, potrafi rozpoznać w nas chrześcijan? „Po tym poznają, żeście uczniami moimi, [...] jeśli będziecie zacho­wywać wszystko, co wam przykazałem” (por. J 14,15). Ewangelia nie jest przeznaczona jedynie do słuchania i podziwiania. Jej przeznaczeniem jest wcielanie jej w życie. „Kto słów moich słucha, a nie przestrzega ich, podobny jest do człowieka budującego dom na piasku” (por. Łk 6,49). Dom taki szybko runie.
Bóg dał nam przykazania i one są Jego darem dla nas. Bóg dał je z myślą o naszym szczęściu, gdyż pragnie nas zbawić. Wie, co dla nas jest najlepsze. Przykazania mają nam pomóc być czło­wiekiem, być chrześcijaninem. Jeśli kochamy Boga, to powinno nam ogromnie zależeć na pełnieniu Jego woli. Zachowywanie przykazań Bożych nie przekracza naszych możliwości. Wypeł­nianie ich wymaga jedynie pewnego trudu i konsekwencji we własnych wyborach. Wypełnianie ich jest jakby wędrowaniem wąską, trudną, często męczącą drogą, ale zawsze prowadzącą na szczyty, do Boga.
Przykazania są konieczne, tak jak znaki drogowe. Każdy kie­rowca musi znać dobrze przepisy ruchu drogowego, a chcąc do­trzeć bezpiecznie do celu swojej podróży, musi ich przestrzegać. Wie dobrze, że jeśli ich nie będzie zachowywał, narazi swoje życie i życie innych na niebezpieczeństwo. Rozsądek podpowiada więc, że dla własnego dobra nie należy ich lekceważyć. Nie ograniczają one, wręcz przeciwnie, gwarantują życie i zdrowie człowieka. Dlaczego więc mówimy, że Pan Bóg dając przykazania, ogranicza naszą wolność?
Matka kochająca dziecko daje mu rady, przekazuje nakazy i zakazy, dzieli się swoim doświadczeniem życiowym. Jednak po­mimo to nikt nie twierdzi, że ona zabiera jego wolność. Jeśli mamy świadomość, że Bóg nas kocha i jeśli chcemy Mu zaufać, to nie odrzucajmy Jego przykazań w imię fałszywie pojętej niezależ­ności. Zastanówmy się: albo ufamy i przyjmujemy, że Boże przykazania są słuszne i celem ich ustanowienia jest nasze dobro, że są wyrazem miłości i troski Boga i będziemy zachowywać je wszystkie, albo nie „bawmy się” w ludzi wierzących.
Bóg do niczego nas nie zmusza, On proponuje nam drogę wyty­czoną przykazaniami. Możemy je przyjąć albo odrzucić. Decyzja należy do nas. Możemy je odrzucić – ale co wtedy się stanie z nami? Kim będziemy? Jak potoczy się nasze życie? Zastanówmy się dzisiaj nad naszym stosunkiem do Bożych przykazań. W ich świetle spójrzmy na naszą miłość ku Chrystusowi.
Ukochani Bracia i Siostry – Jezus dziś mówi: „Jeżeli miłujecie Mnie, będziecie zacho­wywać Moje przykazania...”
Czyli, nie ze strachu przed karą, ale z miłości do Boga za­chowam przykazania. Nie dlatego, że piekło, ale dlatego, że jestem oczekiwany, że za mną tęskni sam Ojciec w niebie. Jakże inne uczucia łączą się z wysiłkiem, który dyktuje miłość, a nie upokarzający strach. Modlisz się, bo jesteś oczekiwany.
Jesteś na liturgii, bo wieczernik Jezusa napełnia się tymi, których nazywał przyjaciółmi, nie sługami. Przeżywasz sakra­ment pokuty, bo Ten, który wychodzi do bramy, aby czekać na syna marnotrawnego chce przygarnąć, obdarzyć na nowo zaufa­niem i umocnić błogosławieństwem Ojca.
Jesteś dla swoich domowników dobrem, bo dobrem jest Ten, który was złączył, zaufał i wzajemnie sobie powierzył, bo was ukochał wszystkich. Będziesz pamiętał o piątym, o szó­stym, o następnych przykazaniach, bo tak objawi się twoja mi­łość do Boga, który zostawił znaki niezatarte, światła jedyne, przepisy konieczne, aby człowiek mógł żyć, jak człowiek, dziecko Boże. I zbawisz się, bo wiesz, że idzie z tobą najświęt­sza, wieczna Jego miłość.
Przychodzili do swoich rodziców nie dlatego, że bali się, iż zostanie im cokolwiek odjęte z tego, co mieli dziedziczyć, ale dlatego, że łączyła ich bliskość serc, że kochali się wzajemnie wcześniej, niż było potrzeba cokolwiek dać od siebie.
Byli czystymi gośćmi swoich sąsiadów, którzy naprawdę żyli w skrajnej biedzie i niczego się po nich nie można było spodziewać. Pielęgnowali ich całymi latami, bo łączyła ich przyjaźń, życzliwość a nie strach przed czymkolwiek, ani wyrachowanie jakiekolwiek.
Znany pedagog starszego pokolenia, Ferster, twierdził, że nie ma bardziej demoralizujących zachowań rodziców, jak na­uczyć swoje dziecko pobierania zapłaty za dobroć, jaką ono daje bliskim i dalszym. Dziecko traci radość bezinteresownego do­bra, zostaje okradzione z satysfakcji, jego dusza „maleje”, stwierdził, w „wychowaniu”. Zachować przykazania dlatego, że człowiek umiłował Pana Boga, że zachował godność dawcy, który potrafi godnie żyć z miłości do Boga. A przecież jest spo­ro ludzi, którzy to potrafią.
Moi Drodzy, Jezus mówi nieprzypadkowo: Jeśli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać Moje przykazania.
Jaka jest moja relacja do Jezusa?
Czy staram się pogłębić więź z Jezusem?
W oparciu o co podejmuję codzienne wybory, decyzje?
Czy miłość do Jezusa i do człowieka są dla mnie najwyższą wartością?

__________
PS.
Bracie, Siostro - jeśli moje rozważania, refleksje, homilie przynoszą pożytek Twemu  życiu,
zwłaszcza życiu duchowemu, rozwiązując wszelkiego rodzaju problemy, proszę Cię serdecznie - daj temu wyraz w postaci wsparcia budowy Wotum Wdzięczności za 100-lecie Objawień Fatimskich. 
Możesz to uczynić, wpłacając dobrowolny dar serca na konto:
Nazwa banku: Pekao SA, I O. w Tarnowie 
Adres banku: Plac Kazimierza Wielkiego 3A 
Nr konta bankowego: 23 1240 1910 1111 0010 4598 6674   Do przelewów zagranicznych SWIFTT: PKOPPLPW
Właściciel konta bankowego: Józef Władysław Tabor, ul. Starodąbrowska 33,  33-100 Tarnów 

BÓG ZAPŁAĆ !
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger