maja 24, 2017

Obietnica Ducha Prawdy


Środa VI tygodnia okresu wielkanocnego

Słowa Ewangelii według Świętego Jana
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi». (J 16,12-15)

REFLEKSJA NAD SŁOWEM BOŻYM

Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie on, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy”. (J 16,12)

Poznanie prawdy jest normalnie procesem ciągłym; jest to zazwyczaj żmudne wstępowanie po schodach, za każdym razem -stopień wyżej. Uczniom w Szkole Podstawowej nie można wykładać wyższej matematyki, bo nie mogliby tego znieść, małemu skrzyp­kowi nie poleca się wariacji Paganiniego, bo ledwie radzi sobie z wyciskaniem ośmiu dźwięków gamy z czterech strun za pomocą jednego smyczka. W poznawaniu prawdy zdarzają się jednak mo­menty olśnienia. W jednej chwili, człowiek szukający prawdy, przeskakuje wiele stopni, które inni muszą zaliczać po kolei. Nie chodzi tu nawet o jakieś mistyczne oświecenie. Takie nagłe przy­śpieszenia zdarzają się już na pierwszych etapach poznawania prawdy. Można doskonale znać wszystkie litery - i pisane i dru­kowane - i nie umieć czytać. Dopóki nie uchwyci się związku między literami, można sylabizować, ale nie odczyta się wyrazu „jednym tchem”, a co najgorsze, wydukane dźwięki nie będą w umyśle „znawcy alfabetu” łączyć się z jakimś pojęciem, rzeczą, czy osobą. Uchwycenie tego związku przychodzi w jednym momencie i jest dane z góry. Pamiętam, że pierwsze zdanie, które prze­czytałem i zrozumiałem samodzielnie, chwytając związek między literami, a następnie między słowem pisanym i treścią, znajdowało się nie w elementarzu, lecz na tabliczce umieszczonej w fabryce. To pierwsze zdanie brzmiało: „Palenie surowo wzbronione”. Treść tego zdania i zakaz w nim zawarty, zachowuję przez całe życie.
Podobnie bywa i w innych dziedzinach wiedzy. Uczenie się historii może być żmudnym zapamiętywaniem dat, osób i wydarzeń. Kiedy jednak w pewnym momencie - po przyswojeniu sobie dosta­tecznej dozy wiadomości - uczeń doznaje nagle olśnienia i rozpro­szone i bezsensowne informacje ukazują się nagle jako elementy wielkiej drogi, którą ludzkość podąża przez wieki, ogarnia go pasja, aby wiedzieć coraz więcej, by oczyścić i odkryć kamienie tej drogi jeszcze mu nieznane.
W szkole życia głównym przedmiotem jest samo życie. Kiedy uczymy się życia w prawdzie, doznajemy podobnych doświadczeń i przeżyć. Pewnych rzeczy o życiu nie mówi się dzieciom, bo nie mogłyby tego znieść, a tym bardziej przyswoić sobie. Powoli jednak dziecko, a potem młody człowiek, uczą się wielu rzeczy. Ale i tutaj są momenty olśnienia, które dla człowieka stają się zasadniczym przełomem w poznawaniu prawdy życiowej.
Prawie każdy człowiek musi nauczyć się w szkole życia cier­pienia. Jest to bardzo trudna nauka. Każdy ból i każda choroba jawi się jako coś nie do pojęcia, nie do zrozumienia i nie do przyjęcia. A czasem trzeba cierpieć tak wiele i tak długo. Zdarza się jednak, że człowiek chory przeżywa w swojej chorobie niezwykły przełom. Nie jest nim nagłe uzdrowienie, lecz poznanie sensu cier­pienia w świetle Chrystusowego krzyża. Kto przeżyje taki przełom, przeskakuje bardzo wiele teorii, traktatów i nauk, stając się człowiekiem mądrym tą mądrością, która nie jest osiągalna na żadnym uniwersytecie.
Jeszcze trudniejsza do poznania jest w szkole życia prawda o śmierci. Można ją poznawać tak, jak zbliżamy się do niej - dzień po dniu. Wtedy jednak śmierć, i to, co po niej nas czeka, nie wygląda zbyt zachęcająco. Ciekawe jednak, że ci, którzy przeżyli śmierć kliniczną i zostali z niej odratowani, a zachowali o niej jakieś wspomnienie, mówią o śmierci jako o czymś bardzo pięknym, radosnym i uszczęśliwiającym. Nie chcę wypowiadać się tutaj na temat natury tych przeżyć, ale czy nie jest to również przedziwne olśnienie, które daje nagle nowy sposób poznania prawdy i doko­nuje przełomu w naszym myśleniu.
Nie wszyscy są zdolni, by taki przełom przeżyć. W czytaniu z Dziejów Apostolskich słyszymy dzisiaj przemówienie św. Pawła Apostoła wygłoszone na Areopagu w Atenach. „Gdy usłyszeli o zmartwychwstaniu, jedni wyśmiewali się a inni powiedzieli: < Posłuchamy cię o tym innym razem >”.
Po tych rozważaniach może łatwiej będzie nam zrozumieć, jak działa Duch Święty, dokonując oświecenia umysłu człowieka, który jeszcze parę dni temu nie mógł znieść i zrozumieć wielu rzeczy. Kiedy Duch Święty przybędzie do nas, aby nas nauczyć całej prawdy, nie mówmy Mu jednak: „Posłuchamy Cię o tym innym ra­zem”. Gdy tylko zobaczymy Jego łunę, gdy tylko usłyszymy Jego szum, natychmiast odtwórzmy przed Nim nasze serca.

Prawda, tak jak i miłość, często nas przerasta. Do prawdy, tak jak i do miłości, trzeba wciąż dojrzewać, dorastać, dochodzić. Bywają prawdy, których w pierwszej chwili ktoś nie może znieść, np. wiadomość o chorobie nowotworowej, o nagłej śmierci osoby, którą bardzo kochaliśmy.
Tak ma się rzecz również w dziedzinie prawd religijnych. Mówi dzisiaj Chrystus do uczniów: „Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie”. Pan Jezus mówił im o swojej męce. Nie rozumieli do końca tej zapowiedzi. Mówił o swoim wniebowstąpieniu, a oni ciągle Go o coś pytali. Wynikało to z naturalnej słabości ludzkiego umysłu.
Nieraz ten opór wobec prawdy może być również przejawem zadufania we własnej mądrości i wielkości, we własnej mądrości i braku zaufania wobec głosiciela prawdy. Tak np. Ateńczycy, o których dzisiaj czytamy, których Paweł nawet pochwalił, iż są pod każdym względem bardzo religijni, gdy jednak usłyszeli o zmartwychwstaniu, jedni się wyśmiewali, a inni powiedzieli: „Posłuchamy cię o tym innym razem”. Mimo więc swoistej religijności, a nawet otwarcia na nieznane prawdy, do pewnych prawd Ateńczycy jeszcze nie dorośli, nie dojrzeli.
Paweł dobrze wie, że nauka, którą głosi, zaszokuje Ateńczyków, lecz nie dostosowuje jej do nich, nie zniekształca, by uczynić ją bardziej zrozumiałą, łatwiejszą. Tak więc, jego słowa potraktowali jako żart, inni odeszli –„Posłuchamy cię o tym innym razem”. Św. Paweł odszedł od nich bez uczucia klęski, wiedząc, że Duch Święty w swoim czasie przygotuje ich na przyjęcie tej prawdy.
Kto głosi Chrystusa, musi pogodzić się z tym, że czasami będzie niepopularny, że nie odniesie sukcesu w ludzkim znaczeniu, że będzie musiał iść nieraz pod prąd. Być chrześcijaninem, to iść pod prąd. Dlatego właśnie chrześcijanie są tak często prześladowani. Dzieje się to także na naszych oczach. Głosząc Ewangelię, nie powinniśmy się lękać sprzeciwów i niepopularności, ale odrzucać wszelkie kompromisy i dwuznaczności.
Chcąc, nie chcąc, człowiek dorasta do pewnych prawd, w obliczu różnych okoliczności: w obliczu choroby, cierpienia, pobytu w szpitalu, w obliczu starości czy śmierci. Pan Jezus zapowiada Zesłanie Ducha Prawdy, „który doprowadzi nas do całej prawdy”. Nie będzie On nauczał we własnym imieniu, będzie zawsze mówił o Jezusie. Duch Święty swoim światłem będzie usprawniał umysły do należytego zrozumienia prawd Chrystusowych w poszczególnych – nieraz bardzo trudnych – sytuacjach życiowych, w których znajdujemy się. „Z mojego weźmie i wam objawi”.
Starajmy się dorastać świadomie przez systematyczne poznawanie i zgłębianie prawd objawionych. Możliwości jest tak dużo: tak łatwy dostęp do rozmaitych środków przekazu, przez odważną refleksję nad prawdami trudnymi i niewygodnymi, przez szczerą konfrontację swojego życia z prawdą religijną np. z okazji spowiedzi św. – to już jest szczególna i bardzo dobra okazja, aby tu się sobie przyglądnąć – poprzez stawianie sobie coraz trudniejszych wymagań i zaczynanie od siebie.
Tak bardzo potrzeba mi Ducha Świętego, abym te prawdy całym sercem poznał i nimi żył na co dzień.
Czy pozwalam na to, by Duch Święty prowadził mnie przez słowo Boże, dobre natchnienia?
Czy rozeznaję duchowe poruszenia?
Czy dostrzegam Ducha Świętego w doświadczeniu codzienności, czy w szczególnych momentach życia? 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger