maja 01, 2017

Troszczcie się o pokarm, który trwa na wielki

Poniedziałek III tygodnia okresu wielkanocnego

Z Ewangelii według Świętego Jana
Nazajutrz, po rozmnożeniu chlebów, tłum stojący po drugiej stronie jeziora spostrzegł, że poza jedną łodzią nie było tam żadnej innej oraz że Jezus nie wsiadł do łodzi razem ze swymi uczniami, lecz że Jego uczniowie odpłynęli sami. Tymczasem w pobliże tego miejsca, gdzie spożyto chleb po modlitwie dziękczynnej Pana, przypłynęły od Tyberiady inne łodzie. A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa ani Jego uczniów, wsiedli do łodzi, dotarli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: «Rabbi, kiedy tu przybyłeś?» W odpowiedzi rzekł im Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta. Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec». Oni zaś rzekli do Niego: «Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga?» Jezus, odpowiadając, rzekł do nich: «Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał». (J 6,22-29)

Refleksja nas Słowem Bożym

Pogoń za chlebem, o której czytamy w dzisiejszej Ewangelii, jeszcze się nie zakończyła. Była ona kontynuowana przez całe wieki i czasami miała dramatyczny przebieg. Wystarczy tu wspomnieć z naszej historii ten nurt emigracyjny, który tylu naszych rodaków oderwał od ojczystej gleby niezdolnej do wyżywienia wszystkich i kazał im za chlebem przemierzać oceany i karczować obcą ziemię, by sadzić na niej kukurydzę i tytoń. Wyrazem tej tragedii są słowa popularnej piosenki: „I góry porzucić trzeba, dla chleba, panie, dla chleba”. Dzisiaj to poszukiwanie chleba jest również związane z utratą czegoś bardzo ważnego dla człowieka. W wypadku emigra­cji była to utrata gór, dolin, lasów, języka ojczystego i rodzimej kultury, czyli po prostu ojczyzny. Dzisiaj, gdy widzimy, jak ludzie szukają chleba w śmietnikach, jak dla dóbr materialnych gotowi są zaprzedać duszę, poszukiwanie chleba wiąże się z utratą godności, wolności i innych dóbr duchowych. Słowa Pana Jezusa, zacytowane na początku tej medytacji, bardzo trafnie opisują sytuację ludzi. Kiedy człowiek szuka tylko chleba, traci wtedy wszystko inne, bo nie samym chlebem żyje człowiek. Znaki, które czynił Jezus, a któ­re miały skierować uwagę ludzi na to, co w życiu najważniejsze, mało interesowały Jego słuchaczy; wielkie natomiast zainteresowa­nie wzbudzał chleb, którym zostali za darmo nakarmieni. Głodu chleba w nikim nie trzeba rozbudzać, bo każdy głód odczuwa, dla­tego Pan Jezus stara się swoją Ewangelią rozbudzić w nas zapotrze­bowanie na inny pokarm, „który może nam dać Syn Człowieczy”.
Ciągła gonitwa za chlebem spowodowana jest właśnie tym, że człowiek ciągle odczuwa głód, a przyczyną głodu jest to, że spoży­wamy pokarm, „który ginie”. Kiedy „zginie” jeden bochenek chleba, trzeba myśleć o drugim. Dziwne jest to, że wielu ludzi nie szuka pokarmu, „który trwa na wieki”. Taki pokarm przecież istnieje. Pan Jezus obiecuje Samarytance, że da taką wodę, która zaspokoi ludz­kie pragnienie na zawsze. Obiecuje również taki pokarm, że jak ktoś go spożyje nie będzie łaknął na wieki. Taki pokarm daje nam Syn Człowieczy dając nam siebie. Jeśli idziemy do Jezusa to w pierwszym rzędzie idziemy nie po to, by otrzymać od Niego chleb, zdrowie i powodzenie w życiu, idziemy do Niego, aby Jego samego odnaleźć. Kto będzie szukał i znajdzie ten właśnie pokarm, doświadczy, że reguła, która mówi, że szukanie wyłącznie chleba zacieśnia horyzont człowieka i pozbawia go wielu wartości, w tym wypadku zmienia swój kierunek. Kto na pierwszym miejscu szuka królestwa Bożego i wszystkich spraw jego, wszystko inne ma przydane; temu również nie zabraknie chleba.
Chlebem, którego szukamy i który znajdujemy, dzielimy się z innymi. Najpierw nas karmią, ale potem trzeba karmić innych. Podobnie jest z tym chlebem, który nam daje Syn Człowieczy. Naj­pierw w nas zaszczepiona jest wiara, nadzieja i miłość, ale od pewnego momentu, a jest nim osiągnięcie dojrzałości chrześcijańskiej, trzeba dzielić się tą strawą duszy z innymi. Najpierw sami jesteśmy słuchaczami wszelkiego słowa, które pochodzi z ust Bo­żych, ale przychodzi moment, kiedy sami mamy głosić słowo Boże.
W pierwszym czytaniu, wyjętym z Dziejów Apostolskich, uka­zany jest nam - jeden z pierwszych - głosiciel słowa i świadek Chrystusa: święty Diakon Szczepan. Przeciwnicy nie mogli sprostać mądrości i Duchowi, z którego natchnienia przemawiał, bo też, gdy „przyglądali się mu uważnie, widzieli twarz jego podobną do oblicza anioła” (Dz 6,15).
Jezus przez cud rozmnożenia chleba chciał nie tylko pokazać, że dostrzega i troszczy się o zwykłe, codzienne potrzeby człowieka, ale też uczynił znak prorocki. Oto ten cud rozmnożenia w pewien sposób antycypuje rzeczywistość Eucharystii. Jezus będzie nas karmił Chlebem Życia, jako swoje dzieci, i nigdy nam tego Chleba nie zabraknie, bo sam Pan będzie się ofiarowywał codziennie na ołtarzach świata, aby umacniać swój lud pokarmem eucharystycznym, którym będzie Jego Ciało i Jego Krew.
Ludzie, którzy jedli do sytości pokarm ziemski, biegną, aby odnaleźć Jezusa, który oddalił się od miejsca cudownego rozmnożenia. Gdy Go znajdują, Pan im wyjaśnia, aby bardziej pragnęli i szukali pokarmu duchowego, tego, który daje prawdziwe życie, który daje wewnętrzną siłę, wzmacnia ducha, tego, który potrafi zaspokoić prawdziwe wewnętrzne pragnienia.
Również dziś, jak chyba nigdy wcześniej, Niebieski Pokarm jest bardzo niedoceniony, wielu bowiem zaniedbuje przystępowanie do Komunii świętej, wielu nie stara się o to, aby karmić swoją duszę, swoje serce, tym duchowym Pokarmem.
A przecież, gdyby człowiek nie jadł, gdyby odżywiał się niewłaściwie lub nieregularnie, to podupadłby na zdrowiu, zacząłby słabnąć, aż wreszcie groziłaby mu śmierć.
Tak samo jest w naszym życiu duchowym, z naszą wiarą. Jeśli nie będziemy się karmić częstą i regularną Komunią św., to nasze życie duchowe będzie słabło, będzie coraz bardziej podatne na rożne duchowe choroby, zniewolenia, aż wreszcie zaniknie, umrze.
Jezus i dziś woła: Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy (J 6,17).
Czy traktujesz poważnie wezwanie swego Pana? 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger