października 05, 2017

„Miłosierdzie Boże w duszy mojej” – Św. Faustyna Kowalska

 
Święta siostra Maria Faustyna (z domu Helena Kowalska) urodziła się 25 sierpnia 1905 r. we wsi Głogowiec koło Łodzi. Była trzecim dzieckiem z dziesięciorga
rodzeństwa. W dwudziestym roku życia wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Na polecenie swego spowiednika Siostra Faustyna zaczęła pisać Dzienniczek zatytułowany „Miłosierdzie Boże w duszy mojej”, w którym opisuje sposób, w jaki Pan Jezus powierzył jej specjalną misję obwieszczania światu orę­dzia i nowych form nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego. Siostra Faustyna zmarła na chorobę płuc w 1938 roku. Papież Jan Paweł II wyniósł ją do chwały ołtarzy  18 kwietnia 1993 roku w Rzymie. Jej relikwie są czczone w sanktuarium Miłosier­dzia Bożego w Krakowie-Łagiewnikach.

1. Miłosierdzie to największy przymiot Boga
I poślubię cię sobie na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność, a poznasz Pana(Oz 2,21). To zdania nawiązuje do obrazu często przywoływanego przez proroków Starego Przymierza: Bóg miłuje Izraela miłością szczególnego wybrania, podobną do miłości oblubieńca, i dlatego przebaczy mu winy, przebaczy nawet zdrady i niewierności. Jeśli spotka się z pokutą, z prawdziwym nawróceniem, przywróci swój lud z powrotem do łaski. W mowach proroków miłosierdzie oznacza szczególną potęgę miłości, która jest większa niż grzech i niewierność ludu wybranego.
Obraz ten nie stracił nic ze swej aktualności. Ludzie wciąż oddalają się od Boga. Nie ma dnia, aby każdy z nas nie popełnił małej lub większej niewierności. Dlatego i dziś „nic tak nie jest potrzebne człowiekowi jak Miłosierdzie Boże – owa miłość łaskawa, współczująca, wynosząca człowieka ponad jego słabość ku nieskończonym wyżynom świętości Boga”.  Słowa te wypowiedział papież Św. Jan Paweł II nawiedzając sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie, gdzie spoczywają relikwie św. siostry Faustyny, którą  wybrał Chrystus, aby przypomnieć ludziom wielką Bożą tajemnicę Miłosierdzia. Miłosierdzie jest tym rysem miłości Boga, którego najbardziej potrzebujemy ze względu na to, że jesteśmy grzesznikami.
Jezus nade wszystko swoim postępowaniem, całą swoją działalnością objawiał, że w świecie, w którym żyjemy, obecna jest miłość. Do wysłanników Jana Chrzciciela, którzy pytali Go, czy jest Mesjaszem, powiedział: Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię (Łk 7,22). Boże miłosierdzie objawiło się najpełniej w Chrystusie, w Jego męce i śmierci na krzyżu.
Św. Jan, jedyny z Apostołów, który był bezpośrednim świadkiem tego wydarzenia, opisuje jak po śmierci Chrystusa jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda (J 19,34). O tym fakcie przypomina nam dzisiaj obraz rozpowszechniony w świecie za sprawą świętej siostry Faustyny: „Wieczorem, kiedy byłam w celi – pisze św. s. Faustyna – ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szatę białą. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie: jeden czerwony, a drugi blady (…). Po chwili powiedział mi Jezus: Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem Jezu, ufam Tobie”. Trzy lata później w Wilnie Pan Jezus wyjaśnił znaczenie promieni: „Te dwa promienie – powiedział – oznaczają krew i wodę”(Dzienniczek, 47, 299). Są znakiem sakramentów, zdrojów łaski Bożej. Miłosierne Serce Jezusa poprzez sakramenty wybacza nam nasze winy i podnosi nas z naszych nędz, byśmy żyli w godności dzieci Bożych.

2. Jezus zachęca nas do ufność, która przezwycięża wszelki lęk.
Namalowany według wskazówek Św. s. Faustyny obraz znajduje się dziś w sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie-Łagiewnikach. Każdy może tu przyjść, spojrzeć na ten obraz Miłosiernego Jezusa Chrystusa, na Jego Serce promieniujące łaskami, i w głębi duszy usłyszeć to, co słyszała Święta: „Nie lękaj się niczego, Ja jestem zawsze z tobą”. A jeśli szczerym sercem odpowie: –Jezu, ufam Tobie!, znajdzie ukojenie wszelkich niepokojów i lęków. W tym dialogu zawierzenia nawiązuje się pomiędzy człowiekiem a Chrystusem szczególna więź wyzwalającej miłości. A w miłości nie ma lęku –pisze św. Jan – (…) doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą.
Dzisiejszy dzień zachęca nas, byśmy przyjrzeli się naszej osobistej relacji z Jezusem. Na ile potrafimy wypełnić naszą codzienność zawierzeniem Bogu i uczynić z każdej sytuacji okazję do okazania Mu zaufania? Czy przyjmujemy drobne przeciwności dnia jako dar z Jego strony i odczytujemy je w świetle nadprzyrodzonym jako szansę wewnętrznego wzrostu? Czy w sytuacji, gdy ogarnia nas zniechęcenie lub zmę­czenie, mówimy w głębi serca „Jezu, ufam Tobie”? Czy wreszcie stosujemy w praktyce środki, aby wzrastać w postawie ufności?
Według Dzienniczka Św. siostry Faustyny ufność odgrywa ważną rolę w kontaktach człowieka z Bogiem. „Łaski z mojego miłosierdzia – mówił Jezus do Św. Faustyny – czerpie się jednym naczyniem, a jest nim ufność. Im dusza więcej zaufa, tym więcej otrzyma. Dusza, która zaufa mojemu miłosierdziu, jest najszczęśliwsza, bo Ja sam mam o nią staranie; obdarzam ją swoim zaufaniem i daję jej wszystko, o co prosi” (Dzienniczek, 1578, 1273, 453).
O tej ufności mówi pięknie św. Paweł, który sam obraził ciężko Boga przed swoim nawróceniem, a potem doznał miłosierdzia: Mnie, zgoła najmniejszemu ze wszystkich świętych, została dana ta łaska: ogłosić poganom jako dobrą Nowinę niezgłębione bogactwo Chrystusa. (…). W Nim mamy śmiały przystęp do Ojca z ufnością dzięki wierze w Niego(Ef 3,8-12). Nie lękajmy się więc i my zbliżać często do Boga, by prosić Go o przebaczenie. Jego Miłosierne Serce zawsze na nas czeka i otwiera dla nas skarby swojej łaski. Im bardziej ktoś zgrzeszył, tym bardziej ma prawo uciekać się do tego ogniska miłosierdzia.

3. Każdy z nas jest powołany do tego, by świadczyć miłosierdzie.
W czasie dzisiejszej modlitwy warto zastanowić się, na ile staramy się uczynić treścią swojego życia słowa, które Jezus wypowiedział w Kazaniu na Górze: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią (Mt 5,7). Kościół, zachęcony tymi słowami, stara się czynić miłosierdzie. Jeśli wszystkie błogosławieństwa z kazania na górze wskazują drogę nawrócenia, przemiany życia, to błogosławieństwo miłosiernych jest pod tym względem szczególnie wymowne. Człowiek dociera do miłosiernej miłości Boga, do Jego miłosierdzia o tyle, o ile sam przemienia się wewnętrznie w duchu podobnej miłości w stosunku do bliźnich”(Św. Jan Paweł II, Encyklika Dives in misericordia,14).
Każdy człowiek potrzebuje miłosierdzia Bożego, ale też i każdy z nas jest powołany do tego, by świadczyć miłosierdzie, by współczuć słabościom swoich bliźnich i przycho­dzić im z pomocą. Jest to zarazem uczestnictwo w miłosierdziu samego Boga. Dla św. Faustyny wzorem czynnej miłości był   sam miłosierny Zbawiciel. „Pragnę się cała przemienić w miłosierdzie Twoje. I być żywym odbiciem Ciebie (…). Dopomóż mi do tego, o Panie, aby oczy moje były miłosierne, bym nigdy nie podejrzewała i nie sądziła według zewnętrznych pozorów, ale upatrywała to, co piękne w duszach bliźnich i przychodziła im z pomocą. Dopomóż mi, Panie, aby słuch mój był miłosierny, bym skłaniała się do potrzeb bliźnich, by uszy moje nie były obojętne na bóle i jęk bliźnich. Dopomóż mi, Panie, aby język mój był miłosierny, bym nigdy nie mówiła ujemnie o bliźnich, ale dla każdego miała słowo pociechy i przebaczenia. (…) Dopomóż mi, Panie, aby nogi moje były miłosierne, bym zawsze spieszyła z pomocą bliźnim, opanowując swoje własne znużenie i zmęczenie. Prawdziwe moje odpocznienie to usłużność bliźnim. Dopomóż mi, Panie, aby serce moje było miłosierne, bym czuła ze wszystkimi cierpieniami bliźnich, nikomu nie odmówiła serca swego. Obcować będę szczerze nawet z tymi, o których wiem, że nadużywać będą dobroci mojej” (Dzienniczek,163).
Każdy człowiek powinien współczuć słabościom swoich bliźnich, ponieważ każdy z nas jest słaby i pełen nędz.
Gotowość przebaczenia stanowi jeden z głównych przejawów miłości bliźniego. Podczas dzisiejszej modlitwy możemy zwrócić uwagę na przykład naszego Odkupiciela. Pan okazuje swoją miłość do wszystkich ludzi, w szczególności dając przykład miłosierdzia wobec grzeszników. Ta postawa, doskonały wizerunek miłosierdzia Ojca, ma swój moment kulminacyjny na Krzyżu, gdy Chrystus wypowiada ową prośbę: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią (Łk 23,34).
Przebaczenie i prośba o przebaczenie to wiarygodny dowód, że miłość Chrystusa zamieszkuje w sercu chrześcijanina. Stanowi to, bez żadnej wątpliwości, znak wyróżniający uczniów Chrystusa. Nie wstydźmy się prosić o przebaczenie, kiedy popełniamy błąd, i wzmagajmy naszą gotowość przebaczania w rzeczach wielkich i małych. W ten sposób chrześcijanin – w swojej małości, ale na sposób Boży – „uobecnia wobec świata postać Ojca niebieskiego, który zawsze jest litościwy i łaskawy. Niech radość z przebaczenia będzie większa i głębsza niż jakakolwiek uraza” (Św. Jan Paweł II, Bulla Incarnationis mysterium, 11).
Z oczami utkwionymi w Krzyżu, na którym Chrystus przebaczył tym, którzy Go krzyżowali, a także nam wszystkim, powinniśmy starać się wzmacniać nasze postanowienie przebaczania zawsze i natychmiast krzywd, jakie mogą nas spotkać. Czy przebaczamy z hojnością, szybko, stale? Czy modlimy się chętnie i codziennie za tych, którzy wyrządzili nam jakieś zło albo chcieli to uczynić?
Kończymy naszą dzisiejszą modlitwę wzywając pomocy tej, która wychwalała Boże miłosierdzie z pokolenia na pokolenie. Wołajmy o miłosierdzie Boga dla współczesnego pokolenia słowami, których nauczyliśmy się od św. Faustyny: dla Jego bolesnej Męki miej miłosierdzie dla nas i świata całego...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger