Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Okres Adwentu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Okres Adwentu. Pokaż wszystkie posty

grudnia 03, 2022

Rozważania Adwentowe - Jezus lituje się nad znękanymi

grudnia 03, 2022

Rozważania Adwentowe - Jezus lituje się nad znękanymi


Jezus lituje się nad znękanymi

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości.

A widząc tłumy, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce niemające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo».

Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. Tych to dwunastu wysłał Jezus i dał im takie wskazania: «Idźcie do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie».

KOMENTARZ

Co jest największym nieszczęściem człowieka? Niekoniecznie choroby fizyczne, lecz brak poczucia sensu życia i poczucie opuszczenia przez Boga. Może i u mnie tak jest? A jeśli tak – Jezus chce ci dzisiaj przynieść Dobrą Nowinę.
 

DUCHOWE SIEROTY

Trochę zaskakujące może być to, co dzisiaj opisuje Ewangelista Mateusz. Dowiadujemy się, że Jezus obchodził wszelkie miasta i wioski, głosił Ewangelie o królestwie i leczył wszelkie choroby i słabości. Wiadomo – choroby to nic przyjemnego. Zazwyczaj gdy chorujemy, rozumiemy dopiero wtedy jak trudny jest to stan, gdzie człowiek czuje się taki bezradny i cierpi.
 
Lecz serce Jezusa poruszyło dziś coś innego. Czytamy, że Jezus „widząc tłumy, litował się nad nimi, bo byli ZNĘKANI i PORZUCENI, jak owce niemające pasterza”. Jezus, który zna ludzkie serca jak nikt z nas i umie czytać w tych sercach, dostrzegł dziś coś jeszcze gorszego niż choroba – poczucie porzucenia przez Boga. Bóg nie może pozwolić sobie na takie rzeczy. Ten, który jest czystą Miłością i wrażliwością, widzi, że ludziom się wydaje, że On ich zostawił.
 

LITOWAŁ SIĘ NAD NIMI…

Jakże musi boleć serce Boga, gdy widzi, jak ludzie odczuwają, a czasem zarzucają Mu wprost, że nie interesuje się ich życiem. Ten, który nie potrafi nic innego jak kochać, jest przez nas tak często oskarżany, że tego nie robi. Dlaczego tak jest? Kto tu jest winny?
 
Niestety, wina najczęściej leży po naszej stronie. Owszem, możemy się usprawiedliwiać grzechem pierworodnym, że zaburzył w nas zdolności poznania Boga, że przez ten grzech nie potrafimy zaufać temu, co Bóg sam o sobie mówi itp. Lecz my naprawdę mamy wszystkie narzędzia do tego, by odkryć i poznać, że ostatnią rzecz jaką można Bogu zarzucić to to, że się nami nie interesuje. Mamy Słowo – tam mówi o swojej miłości, mamy Krzyż – tam udowadnia swoją miłość, mamy Eucharystię – tam jest z tymi, których kocha, mamy Maryję – osobę, przez którą nas tak bardzo kocha, mamy serce – w którym od chrztu On mieszka i możemy Go tam spotkać. Co jeszcze trzeba?
 

NIE JESTEŚ SAM

Bez względu na to, co dziś czujesz i co ci się wydaje – nie jesteś sam. Bóg jest Bogiem bliskim, głęboko zainteresowanym Twoim życiem. Każde twoje cierpienie, to Jego cierpienie. Każdy twój smutek, porusza do głębi serce Ojca. On po prostu nie umie inaczej. Gdy ty cierpisz, On też cierpi. A najbardziej wtedy, gdy nam się wydaje, że On jest bezduszny i daleki.
Bóg ma różne sposoby, aby zatroszczyć się o nas. Może dlatego ciągle tak bardzo nie doświadczamy Jego miłości, ponieważ ma za mało rąk do pracy? Wciąż ma zbyt mało ludzi, którzy powiedzą – daję Ci się poprowadzić, wykorzystaj mnie, uczyń mnie narzędziem/kanałem Twojej miłości dla innych. To dlatego Jezus dziś mówi „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”. Ten zwrot utożsamiamy najczęściej z prośbą o powołania kapłańskie. Pan Bóg potrzebuje „robotników” w każdym powołaniu. Każdy z nas, Ty też, możesz stać się narzędziem troski Pasterza o swoje owce. Tak niewiele trzeba – dać Mu się tylko do dyspozycji.
Najmocniejsze doświadczenie miłości Boga ma się nie wtedy, gdy się jej samemu doświadcza, lecz gdy się daję tę miłość spragnionym – gdy się rodzi kogoś do życia. Może tego ci dzisiaj trzeba? Może czas postawić kolejny krok wiary i nie czekać samemu na to, by upoić się miłością Bożą, tylko by ją doświadczyć w nowy sposób – dając ją innym?
 

grudnia 02, 2022

Rozważania Adwentowe – Jezus uzdrawia niewidomych.

grudnia 02, 2022

Rozważania Adwentowe – Jezus uzdrawia niewidomych.


 Piątek, I tydzień Adwentu


Gdy Jezus przychodził, szli za Nim dwaj niewidomi którzy wołali głośno: Ulituj się nad nami, Synu Dawida! Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: Wierzycie, że mogę to uczynić? Oni odpowiedzieli Mu: Tak, Panie! Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: Według wiary waszej niech wam się stanie! I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie! Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy. (Mt 9,27-31)

Kilka myśli wokół dzisiejszej Ewangelii. Niewidomi szukają Jezusa....i idą za Nim do samego domu.
Wiedzą, że On jest ich jedyną nadzieją...Dlatego wołają: Ulituj się nad nami, Synu Dawida! 
A czy my tak właśnie wołamy...kiedy potrzebujemy pomocy? Czy jest w naszej modlitwie prośby tyle pasji, tyle autentycznego pragnienia bycia uwolnionym od problemów?
Czy wierzymy, ze On - Syn Dawida - może nam pomóc?
Jezus zresztą zadaje niewidomym pytanie o wiarę:  Wierzycie, że mogę to uczynić? 
Wszystko zaczyna się od wiary...Od naszej wiary zaczyna się droga do uzdrowienia, uwolnienia.
Do naprawy relacji...do zbudowania szczęśliwego życia.

Jezus każdego z nas ciągle pyta: czy wierzysz? Bo jeżeli nie wierzysz, On nic nie może zrobić.
Absolutnie nic. Kiedy mówisz: nie wierzę, zamykasz Jezusowi wszelkie możliwości działania.
Zatem: Czy wierzysz, że On może Ci to uczynić...(czego tak bardzo pragniesz)

Niewidomi wyznają wiarę...a Jezus przywraca im wzrok...

Jest jednak jeszcze jedna kwestia, która przykuwa moją uwagę w dzisiejszym fragmencie:
Jezus surowo im przykazał: Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie! Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy. I przyznaję, że ciężki to dla mnie fragment.
Dlaczego ciężki? Dla mnie naturalną odpowiedzią na uzdrowienie jest głoszenie tego wszystkim.
Świadectwo ma służyć zbudowaniu innych...I przyciągnąć ich do Jezusa...
Czy Jezus nie chce tego, by ludzie do Niego przychodzili?
A może chodzi o przekorę człowieka...Jak powie się: nie rób tego, to człowiek zrobi inaczej?

Odpowiedź jest inna... Pan Jezus poleca: Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie! Innymi słowy: jest to znak dla was samych, nie rozpowiadajcie o nim. Dlaczego? Dlatego, aby przez rozpowiadanie nie wpaść w pułapkę „targowiska”, które zasadza się na nieustannym handlowaniu i porównywaniu się z innymi. Powściągnięcie chęci zaimponowania innym jest warunkiem odkrycia wewnętrznej prawdy o życiu, które jest darem dla mnie tak głębokim i cennym, że żadne uznanie u ludzi nie jest w stanie podnieść jego wartości. Natomiast gdy się tę wartość odkryje i spotka człowieka, który także ją odkrył, wzajemna relacja staje się całkowicie wolna od wszelkiego porównania. Staje się więzią wspólnego zachwytu nad wspaniałością Boga. Po prostu wspólnym uwielbieniem Boga w radości życia. Tylko odkrycie nieocenionego daru, większego od czegokolwiek, daje wolność od jakiegokolwiek zła. Przejrzenie wewnętrzne jest kluczem do nowego życia. 

 

 

grudnia 01, 2022

Rozważania Adwentowe - Jak zbudować dom życia?

grudnia 01, 2022

Rozważania Adwentowe - Jak zbudować dom życia?

 Czwartek, I tydzień Adwentu



Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia? Wtedy oświadczę im: Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości! Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki . Gdy Jezus dokończył tych mów, tłumy zdumiewały się Jego nauką. Uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak ich uczeni w Piśmie.
(Mt 7,21-29)
 

Co takiego ważnego słyszymy dziś w Ewangelii?
Głównym wątkiem jest przypowieść o dwóch budowlach...Ale Jezus zaczyna od naświetlenia innego problemu:  Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia? Wtedy oświadczę im: Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości! Długi cytat...
Ale spójrzmy po kolei: Nie każdy kto mówi Panie, Panie wyjdzie do królestwa niebieskiego...Nie wystarczy zatem modlitwa...nie wystarczy pobożność...lecz ten, kto spełnia wolę Ojca. Pełnienie woli Ojca to posłuszeństwo przykazaniom...to także pozytywna odpowiedź na Jego wezwanie...czyli realizacja powołania. Jezus przekazuje też szokującą wiadomość...Można być uczniem Chrystusa...można w Jego imię czynić cuda...można korzystać z charyzmatów...ale jednocześnie nie wejść do Nieba...Musimy, więc pamiętać, że nawet nadzwyczajne dary Ducha Świętego, jakie On nam daje, niczego nie przesądzają.
W ostatecznym rozrachunku najważniejsze będą czyny a nie słowa...Można być "wysoko postawionym" człowiekiem Kościoła, ale jednocześnie "dopuszczać się nieprawości". Bóg nie będzie oceniał tego, kim się było...ale to, jakie za tym szły uczynki...czy tymi uczynkami pełniło się Jego Wolę, czy swoją wolę...

W tym kontekście Jezus opowiada przypowieść o dwóch budowlach... Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. To wydaje się oczywiste...Skała - twardy fundament...Tak zbudowany dom przetrwa setki lat. To alegoria naszego życia...Jeżeli słuchasz Słowa Bożego i wprowadzasz je w czyn, to budujesz swoje życie na solidnym fundamencie...i nic...naprawdę nic nie zniszczy Cię...nie zamieni Twojego życia w stertę gruzu...Czy takie jest właśnie Twoje życie? Pamiętajmy, że budowanie na "solidnym fundamencie" nie sprawi, że burz w ogóle nie będzie...że deszcze przestaną padać...a wichry wiać...
One będą zawsze...Problemy będą nieodłącznym elementem naszego życia...Ale "solidny fundament" sprawi, że nie będą na nas wywierać zgubnego wpływu...nie będziesz popadać w przesadny pesymizm...
nie będziesz zbytnio użalać się nad sobą...nie będziesz nosić w sobie poczucia wielkiej krzywdy czy rozczarowania życiem...Bo będziesz mieć świadomość, że Twoim fundamentem jest sam Chrystus, który nie pozwoli Ci upaść...nie pozwoli by Twoje życie zmieniło się w stertę gruzu...

Jest jednak i drugi sposób budowy życia... Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki . Domki budowane na piasku mogą być piękne...Organizowane są przecież konkursy na budowle z piasku. Ludzie wkładają całe swoje serce by wybudować coś oszałamiającego...A potem...przychodzi przypływ i z pięknego zamku nic nie zostaje...Alegoria, którą stosuje Jezus odnosi się do naszego życia...Możesz przecież słuchać Bożego Słowa...możesz się Nim zachwycać. Uważać Je za coś niesamowitego...coś, co warto wcielić w życie, ale...nie robisz nic więcej.
Wracasz do swojej codzienności...w której doskonale czujesz się bez Boga...Nie wcielasz Jego słów w swoje życie...Fajnie się ich słuchało...można było nawet w porywie chwili pomyśleć: dobrze byłoby tak żyć, ale potem...codzienne życie okazuje się być atrakcyjniejsze niż "mądre słowa ze starej Księgi". Konsekwencje takiej decyzji dają się zauważyć na co dzień...Ilu ludzi przechodzi różne depresje, załamania nerwowe? Ile konfliktów jest w rodzinach? Jak wiele przemocy, złości, okrucieństwa? Przykłady można wyliczać...Wszystko sprowadza się do prostej alegorii: "gdy budujesz na piasku, najmniejszy podmuch wiatru sprowadza katastrofę". Gdy budujesz swoje życie na piasku....nie potrzeba wielkiej tragedii życiowej, by wszystko, w co wierzyłeś, zmieniło się w stertę błota i kamieni....

Zatem...Jak budujesz? Co jest fundamentem Twojego życia....

 

 

listopada 29, 2022

Rozważania Adwentowe - Wysławiam Cię, Ojcze

listopada 29, 2022

Rozważania Adwentowe - Wysławiam Cię, Ojcze

 Wtorek, I tydzień Adwentu




W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli.
  (Łk 10,21-24)

Jezus wysławia Ojca, że "te rzeczy" - czyli sprawy Królestwa Niebieskiego - objawił prostaczkom.
Ludziom prostym....Prostaczek to nie prostak. Prostaczek to ktoś, kto ufa Bogu, jak dziecko.
(w tekście oryginalnym pada słowo nepios - czyli niepełnoletni, niedojrzały, dziecko)
Wszystkie te sprawy zostały jednak zakryte przed "mądrymi i roztropnymi".
Można się zastanawiać dlaczego?
Czyż ci wszyscy "mądrzy i roztropni" nie wykorzystaliby lepiej całej mądrości Ewangelii?
Myślę, że nie...bo spójrzmy na grono apostołów. Wśród nich większość stanowili "prostaczkowie".
Byli zwykłymi robotnikami. Nie należeli do szkół rabinackich. Poza jednym z apostołów...
Tradycja przekazuje, że Tomasz był faryzeuszem...Posiadał wykształcenie teologiczne.
I to właśnie on jest tym, który nie uwierzył w zmartwychwstanie.
Jego wielka wiedza teologiczna...jego "mądrość i roztropność" były tak duże, że nie dostrzegł największego z cudów...Widzimy zatem dlaczego Jezus rozradował się nad Bożą Mądrością, która objawiła sprawy Królestwa Niebieskiego właśnie ludziom prostym....Którzy z entuzjazmem przyjęli je.

Jezus mówi też: Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. Tu mamy mocne podkreślenie faktu, że relacja Ojciec - Syn jest w pewnym sensie intymna, prywatna. Tylko Ojciec zna dobrze Syna...A Syn Ojca. Tu jednak Jezus dodaje...Ojca może poznać także ten, komu Syn zechce objawić. Tylko przez Jezusa jesteśmy w stanie poznać Ojca....
Tylko przez głęboką relację z Jezusem, mamy przystęp do Ojca. Owszem możemy próbować poznać Ojca "na własną rękę"...ale po co tak się męczyć :) Skoro możemy poznać Go poprzez naszą relację z Jezusem.

I ostatnia myśl:  Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie,
 a nie usłyszeli. Każdy z nas żyje w "błogosławionych czasach". Te słowa Jezusa są i do nas...
Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co widzimy my....
Powinniśmy się cieszyć, że Bóg jest tak blisko nas...Że mamy taką bliskość Jezusa....
Nikt nigdy wcześniej nie miał takiej bliskości. Żaden z proroków ani królów...Miejmy tego świadomość.
 
 

listopada 29, 2022

Rozważania Adwentowe - Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy

listopada 29, 2022

Rozważania Adwentowe - Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy
  Wtorek, I tydzień Adwentu
 Łk 10, 21-24
 
Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.
Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić».
Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: «Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli».
 
 ROZWAŻANIE
 

Spotykamy dzisiaj Pana Jezusa w bardzo dobrym nastroju. Słowo Boże podaje, że Jezus rozradował się w Duchu Świętym. Myślę, że warto w związku z tym spotkaniem pomyśleć trochę o radości.

Po pierwsze Jezus dzisiaj raduje się ze spotkania swoich uczniów. Uczniowie, których rozesłał wcześniej (o czym przeczytamy we wcześniejszych wersach 10 rozdziału Ewangelii wg. św. Łukasza) wracają i przynoszą dobre wieści. Co więcej — znów wszyscy są razem. Razem ze sobą i z Jezusem. Udało się im wykonać kawał dobrej roboty, a teraz wspólnie odpoczywają.

Choć całe to wydarzenie nacechowane jest głęboką symboliką, ważnymi słowami i doniosłością… to jest w nim też niesamowicie dużo zwyczajności. Tak po prostu Jezus spotyka kolegów, współpracowników, uczniów… i razem się cieszą.

Warto postawić sobie dzisiaj pytanie — czy ja się jeszcze umiem cieszyć zwykłymi sprawami? Tak po prostu? Czy umiem rozradować się w Duchu, bo widzę drugiego człowieka i zarazem Boga w tym człowieku? Pewnie wielu z nas pomyśli — co za trywialne pytanie, przecież radość jest prosta. Cóż to za sztuka się ucieszyć. A jednak… czy nie brakuje wokół nas ludzi smutnych i nieszczęśliwych? Czym więcej o tym myślę i czym więcej spotykam osób, tym bardziej jestem przekonany, że radowanie się, szczególnie tymi zwykłymi spotkaniami i zwykłymi sprawami wcale nie jest łatwe. Ale to nie wszystko.

Gdy spojrzymy na to rozradowanie się Jezusa dzisiaj, to dostrzeżemy, że On rozradował się w Duchu Świętym. Nie rozradował się sam w sobie. Nie uśmiechnął się szeroko, nie wybuchnął śmiechem. To było coś głębszego! To było coś więcej! Dlaczego? Bo był w tym obecny Bóg.

Bliskość Boga i relacja z nim może nam pozwolić głębiej i pełniej się cieszyć. Między innymi po to jest mi potrzebny Adwent, aby wrócić do tej relacji z Bogiem i popracować z nim nad swoją radością. Mówi się nieraz, że Adwent to radosne oczekiwanie. Warto spojrzeć na to szerzej i pomyśleć o Adwencie jako o czasie oczekiwania, które ma nas na nowo nauczyć się radować!

Gdzie jest moja radość? Jezu, pomóż mi radować się z tego co mam, z tego co mnie spotyka, z tego co jest dzisiaj. Z tego co widzę i słyszę. Bo również w kontekście mojego życia w pełni prawdziwe jest zdanie:

Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli.

Dzisiejsze spotkanie z Panem to lekcja Jego radości. Radości, która wcale nie jest łatwa i wcale nie przychodzi sama z siebie. Radości, która przychodzi do nas z Duchem Świętym i która jest możliwa i dostępna dla mnie. Dzisiaj! Czy skorzystam?

Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. 
 
Oczy nasze mogą być nieszczęśliwe lub szczęśliwe.

Kiedy są nieszczęśliwie?
Wówczas, gdy przytłacza nas rzeczywistość,
kiedy nie wiemy co uczynić z własnym życiem,
kiedy jesteśmy chorzy czy poranieni,
kiedy nie widzimy dla siebie żadnych perspektyw,
kiedy spotkała nas krzywda, której nie potrafimy wybaczyć,
kiedy nasze życie staje się jedną wielką przegraną i nie mamy nadziei na lepsze jutro.

Nieszczęśliwe oczy nie dostrzegają dobra i piękna w otaczającej rzeczywistości, gdyż nie widzą nadziei na lepszą przyszłość. Spojrzenie na świat takimi oczami zniekształca obraz świata. Bo w takich oczach jest mnóstwo bólu i łez, które sprawiają, że postrzegane rzeczy widzimy już tylko zniekształcone, krzywdzące, niesprawiedliwe, złe. Bo w takich oczach jest mnóstwo buntu, chęci zemsty, albo rozczulania się nad sobą i chęci ucieczki przed życiem.

A oczy szczęśliwe? Czy mają je tylko ci, którzy nie doświadczyli żadnego cierpienia, krzywdy, niesprawiedliwości? Nic podobnego!

Oczy szczęśliwe to te, które zostały otarte z łez, bo wybaczyły wszystkim krzywdzicielom.
To oczy, które dostrzegły w drugim człowieku dobro, pomimo jego złych zachowań.
To oczy, które zgodziły się oglądać świat takim, jakim jest naprawdę, bez chęci idealizowania go.
To oczy, które zobaczyły w świecie piękno Bożego oblicza i to piękno wyzwoliło ich od trwogi i przygnębienia.
To oczy, które przeczytały Biblię i znalazły w niej receptę na życie wieczne.
Takie oczy dostrzegają Pana Boga w każdej sytuacji.
W takich oczach odbija się niebo.

Kiedy Pan Jezus chodził po świecie ludzie spoglądali na Niego i wyciągali wnioski.
Wiele oczu widziało obnażonego z szat Jezusa.
Kogo zobaczyły w Nim te oczy?...
Ilu zobaczyło w Nim Boga?

Ty także masz oczy zdolne oglądać świat.
Ty także masz okazję dostrzec dzieła Boga.
Ty także masz okazję zobaczyć obnażonego z szat Jezusa.
Co widzisz? Warto stanąć w prawdzie i zobaczyć jak Twoje spojrzenie wpływa na kondycję Twojego ducha.

Zbadaj swoje serce i odpowiedz przed Panem na pytania:

- Co widzisz w otaczającym Cię świecie, co widzisz w Twoich bliźnich?

- Czy Twoje spojrzenie jest zgodne z prawdą?

- Czy Twoje oczy dostrzegają działanie Pana Boga we współczesnym świecie?

Otwórz się Panem i mów do Niego. W modlitwie pomoże Ci Psalm.


Pan jest łaskawy i sprawiedliwy
i Bóg nasz jest miłosierny.
Pan strzeże ludzi pełnych prostoty:
byłem bezsilny, a On mię wybawił.
Wróć, moja duszo, do swego spokoju,
bo Pan ci dobrze uczynił.
Uchronił bowiem moje życie od śmierci,
moje oczy - od łez, moje nogi - od upadku.
Ufałem, nawet gdy mówiłem: Jestem w wielkim ucisku.
Cóż oddam Panu za wszystko, co mi wyświadczył?


 

 

 

Copyright © 2016 Homilie i rozważania , Blogger