stycznia 19, 2017

3. Niedziela Zwykła (A) – Jedyny Zbawiciel człowieka

Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie” (Mt 4, 17). Tym jednym zdaniem Jezusa Chrystusa, św. Mateusz charakteryzuje początek Jego publicznej działalności. Uważni słuchacze słowa Bożego przypominają sobie, że w Adwencie to samo zdanie słyszeliśmy z ust Jana Chrzciciela. Dzisiaj z Ewangelii dowiadujemy się, że Jan Chrzciciel już milczy. Został zmuszony do milczenia i to właśnie z powodu zdań takich jak to. Ale czas królestwa Bożego już się rozpoczął. Niebezpieczną funkcję nawoływania do nawrócenia przejmuje Jezus Chrystus. Jego głos brzmi równie mocno. Jego zdania niepokoją i drażnią nieczyste sumienia. Dlatego – jak mówi Ewangelia – On także musi usunąć się na jakiś czas, by nie spotkał Go przedwcześnie los Jana.
Los Jana, los Jezusa, potem los Szczepana, Jakuba, Piotra, Pawła – to wspólny los tych, którzy ukochali prawdę nad życie. To los ludzi, którzy nie uznają nawet cienia kompromisu między fałszem a prawdą. A przecież, by los ich był inny, wystarczyło by, mówiąc to samo, użyli nieco innych słów: nie takich oczywistych, drażniących jednoznacznością słów, które wszystko nazywają po imieniu. Oni jednak wiedzieli, że służą prawdzie Chrystusowego krzyża. A ta prawda domaga się słów oczywistych, prostych i bezwzględnych jak krzyż. Każde inne słowo, słowo tylko ludzkiej mądrości i ludzkiej roztropności, może zniweczyć dzieło krzyża – zbawienie człowieka.
Drodzy bracia i siostry! Ta refleksja na temat prostoty słów zaangażowanych w sprawę zbawienia jest potrzebna nam, uczniom Chrystusa. Naszym zadaniem jest głoszenie światu najważniejszej prawdy jaką kiedykolwiek ujęły ludzkie słowa: tylko w Chrystusie jest zbawienie świata i człowieka. I chociaż wciąż są ludzie – jak w czasach św. Pawła – dla których te słowa są „głupstwem:” albo „zgorszeniem”, my je głosimy śmiało i z mocą, bo przekonaliśmy się, że szukanie zbawienia poza Chrystusem jest żałosnym błądzeniem. Kończy się dwa tysiące lat od czasu, gdy Chrystus dokonał dzieła zbawienia, a stworzenie wciąż wzdycha i jęczy (Rz 8, 22). Wciąż przygniata je Izajaszowe „jarzmo” i „pręt”. „But żołnierza” wciąż przemierza ziemię, a jego „płaszcz zbroczony jest krwią”. Dlaczego człowiek i świat cały wciąż jeszcze nie odczuwają na sobie obiecanych owoców zbawienia? Odpowiedź jest prosta, choć na pewno nie znajduje uznania u wszystkich ludzi: jeżeli człowiek szuka zbawienia tam, gdzie nie ma Chrystusa, zbawienia nie znajdzie. Jeżeli będzie ulegał zwodniczym ideologiom, programom, hasłom czy wodzom obcym a może wrogim Chrystusowi, nie tylko nie znajdzie raju, który mu oni obiecują, ale nową, coraz okrutniejszą niewolę. Kościół dzięki prawdzie, którą otrzymał i której strzeże, widzi ten pogłębiający się z każdym dniem dramat świata. Widzi też swoje posłannictwo. Papież Jan Paweł II w swojej pierwszej encyklice przypomina: „Jest to podstawowe zadanie Kościoła we wszystkich epokach, a w szczególności w epoce naszej, aby skierowywał wzrok człowieka, aby skierowywał świadomość i doświadczenie całej ludzkości w stronę tajemnicy Chrystusa, aby pomagał wszystkim ludziom obcować z głębią Odkupienia, która jest w Jezusie Chrystusie" („Redemptor Hominis” 10). „Odkupiciel człowieka Jezus Chrystus jest ośrodkiem wszechświata i historii” („Redemptor Hominis” 1).
Chrystusowe wezwanie do nawrócenia musimy dzisiaj przyjąć w kontekście tego zadania Kościoła. Tylko pozornie to wezwanie nie dotyczy nas, którzy Imię Jezusa mamy na ustach na co dzień. Nawrócenie jest nam potrzebne, jeżeli jeszcze dzisiaj nie potrafimy nauczyć drugiego człowieka, że aby godnie żyć na ziemi, trzeba stale być zwróconym ku Chrystusowi – Prawdzie. Potrzeba nam takiego nawrócenia, które naszą, ludzką świadomość tak skieruje na tajemnicę Chrystusa – Zbawcy, że potrafimy w Nim odnajdywać prawdę o życiu człowieka, jego sensie i celu. Nam, uczniom Jezusa, jest potrzebne nawrócenie, jeżeli w naszych sercach a przez nas w naszym świecie panuje lęk i chaos tak, jakbyśmy nie byli odkupieni. Potrzeba nam nawrócić się, jeżeli nasze słowa nie mają prostoty prawdy, a czyny oczywistości świadectwa o krzyżu Chrystusowym.
Naszego ostatecznego nawrócenia nie wolno nam odkładać na później. Każdy dzień, każda chwila, którą w ciemności spędzają ci, dla których już „wzeszło światło wielkie” to strata, a przede wszystkim krzywda jaką wyrządzamy człowiekowi i światu. Oni mieli prawo w nas i przez nas ujrzeć zbawienie, owoc Chrystusowego krzyża.
Zwróćmy jeszcze uwagę na tę charakterystyczną cechę zbawczego działania Chrystusa, która budzi naszą ufność względem Niego. Ewangelia ukazuje nam Chrystusa jako Mesjasza, ogłaszającego królestwo Boże. To było wielkie zadanie i dzieło. Ale to wielkie dzieło Jego ziemskiego życia nie utrudniało Mu widzenia tego co jest małe i słabe. Wskazując ludziom Boga Ojca w górze, nie potykał się o tych, których cierpienie powaliło na ziemię: szedł ,„.. lecząc wszystkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu” (Mt 4, 23). Nigdy nie powiedział leżącemu: nie mam czasu zająć się tobą, bo muszę zbawić ludzkość. Dla Jezusa, Zbawcy człowieka, żadna ludzka sprawa, żaden najmniejszy człowiek nie jest sprawą małej wagi.
Niech ta myśl stanie się źródłem zadumy dla wszystkich uczniów Chrystusa. Zdrowych i silnych niech pouczy jak patrzeć na życie i na człowieka powinien ten, kto przyjął zbawienie Boże. We wszystkich chorych, słabych i samotnych, niech budzi nadzieję i wiarę w dobroć Zbawcy i w dobroć odkupionego człowieka.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger