stycznia 27, 2017

Rozwój Królestwa Bożego

Z Ewangelii według Świętego Marka
Jezus mówił do tłumów: «Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. Gdy zaś plon dojrzeje, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo». Mówił jeszcze: «Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki podniebne gnieżdżą się w jego cieniu». W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom. (Mk 4,26-36)

Refleksja nad Ewangelią

Pan Jezus objaśniał uczniom swoje przypowieści. Wymaga rów­nież wyjaśnienia przypowieść o ziarnie wrzuconym w ziemię. Mógł­by ktoś bowiem sądzić, że o rozwój królestwa Bożego nie trzeba się troszczyć. Ono, jako dzieło Boże, i tak się rozwija, niezależnie od tego, czy człowiek czuwa, czy śpi. Prawdą jest, że człowiek nie ma decydującego wpływu na kiełkowanie, rozwój i owocowanie ziarna. Spowodowanie tego procesu i kierowanie nim jest poza zasięgiem ludzkich możliwości. Człowiek w każdej uprawie spełnia funkcje drugorzędne, ale przecież również ważne i konieczne. Taki podział funkcji i zadań nie zwalnia człowieka z pracy i starania, ale uwalnia rolnika od troski najważniejszej. Rolnik musi się troszczyć o przy­gotowanie gleby, o zasianie ziarna, o ochronę uprawy przed szkod­nikami, ale nie musi troszczyć się o to, by w ziarnie obudził się proces życia, który doprowadzi do rozkwitu i owocowania.
Podobnie jest z rozwojem królestwa niebieskiego. Zostaliśmy wezwani do siewu, do pracy w winnicy Pańskiej, do żniwa. Na tym polu mamy zrobić wszystko, co do nas należy. Trzeba to wykonać jak najlepiej, ale na szczęście, nie musimy się martwić o to, czy ziarno przez nas zasiane zakiełkuje, czy wzrośnie i wyda plon. W słowie Bożym jest moc Boga. Ono nigdy nie wraca do Boga nie spełniwszy swego zadania. Kiedy patrzymy na proces rozwoju kró­lestwa Bożego w ciągu wielu wieków i na przestrzeni całej ziemi, widzimy, że jest to prawo, które działa niezawodnie. Czasem siewca nie może doczekać się zielonych pól, czasem wydaje się, że wszyst­ko przepadło, że mrozy tak skuły glebę, iż życiodajna moc ziarna została zniszczona. Dzisiaj mamy tak wiele dowodów na to, że sło­wo Boże jest żywe i skuteczne, że nic nie zdoła go uśmiercić i pozbawić mocy. To, co dzieje się na terenach byłego Związku Radzieckiego, w Albanii, w Chinach jest potwierdzeniem tego prawa. Głębokie zrozumienie tej przypowieści pozwala spokojnie pracować misjonarzom i ewangelistom. Nawet gdy nie widzą natychmiastowych owoców swojej pracy, nie zniechęcają się. Pracują gorliwie nad siewem, bo wiedzą, że to Bóg daje wzrost.
To prawo dotyczy również królestwa Bożego, które jest w nas. W momentach, kiedy żywo odczuwamy powołanie do świętości, do ścisłego zjednoczenia z Bogiem, do apostolstwa, do kontemplacji... ogarnia nas przerażenie. Wiemy przecież jacy jesteśmy słabi i ja­kie są nasze możliwości.
Zrozumienie przypowieści Pana Jezusa o ziarnie zasianym w ziemi i o jego możliwościach pozwala nam zachować spokój. Wystarczy zrobić to, do czego jesteśmy zdolni i co leży w granicach naszych możliwości. Nie trzeba nadzwyczajnych wyczynów. Wy­starczy wierność Bogu, poddanie się Jego kierownictwu i wyko­rzystanie każdej łaski. Codzienna modlitwa, Komunia święta, praca nad sobą, wypełnianie zwykłych obowiązków to praca nad glebą. Ziarno zasiewa Bóg i to On daje jego wzrost.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger