stycznia 21, 2017

3. Niedziela Zwykła (A) – Jezus Światłością

W niedziele otwierające okres zwykły roku kościelnego przypatrujemy się pierwszym krokom stawianym przez Jezusa w rozpoczętym co dopiero życiu publicznym. Wsłuchujemy się w słowa pierwszych pouczeń skierowanych do idących za Nim.
Dzisiaj - wraz ze zwiastowanym Słowem Bożym - staje przed naszymi oczami historia Narodu Wybranego i ożywają obietnice składane przez Boga Abrahama, Izaaka, Jakuba; proroctwa z kart Starego Przymierza.
Pierwsze czytanie - proroctwo Izajasza - przypomina wyda­rzenia roku 732 przed Chrystusem, Asyryjczycy najeżdżają na ziemie północne Palestyny, krainę Zabulona i Neftalego. Naród zostaje pojmany, wolność zostaje skuta kajdanami niewoli. Za­pada głęboka noc, choć jej oznaki już wcześniej dostrzegało czujne spojrzenie Proroka. Ale to właśnie wtedy, w upokorzeniu, rodzą się słowa, które słyszeliśmy przed chwilą, słowa, które w planach Bożych przekraczają granice Starego Testamentu: „W daw­niejszych czasach upokorzył [Pan] krainę Zabulona i krainę Nefta­lego, za to w przyszłości chwałą okryje drogę do morza, wiodącą przez Jordan, krainę pogańską. Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków zabłysło światło” (Iz 8,23-9,1). I jakby echo tamtych wydarzeń, tamtego proroctwa - głoszona jest dzisiaj pośród nas Dobra Nowina, która jest ich spełnieniem. Pamiętamy zapewne słowa usłyszane przed tygodniem z ust Jana Chrzciciela: „Oto Baranek Boży, który gła­dzi grzech świata” (J 1,29). Słowa świadectwa mówiące o tym, że w Jezusie z Nazaretu Bóg spełnia to, co obiecał w symbolu ba­ranka paschalnego i zapowiadał w proroctwie o baranku prze­bitym za nasze grzechy.
Dzisiaj, w świetle Izajaszowego proroctwa, spoglądamy na Jezusa nie tylko jako na Tego, który „gładzi grzech świata”, ale czyniąc kolejny krok w poznaniu misterium Jezusa - widzimy Go jako prawdziwą Światłość (J 1,9), która jako początek swojej misji obiera właśnie Galileę: „Przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad je­ziorem, na pograniczu Zabulona i Neftalego” (Mt 4,13). Tę Obec­ność Jezusa Ewangelista odczytuje jako kolejne, wyraźne "tak" wypowiedziane ze strony Boga, potwierdzające daną w dalekiej przeszłości obietnicę. Kolejne "tak"... „Bóg dotrzymuje danych obietnic! To Jezus Chrystus jest pełną ich realizacją!” - jakby chciała wołać dzisiaj Ewangelia według św. Mateusza, której pra­wie nieprzerwaną lekturę dzisiaj rozpoczynamy. Dietrich Bonhoeffer zauważył jakże słusznie: „Bóg nie realizuje wszystkich naszych pragnień, ale wypełnia wszystkie dane nam obietnice”.
Jezus - Światłość. To niewątpliwie jeden z najbardziej ulubio­nych przez Ewangelistów obrazów. To właśnie tym obrazem rozpoczyna się Prolog Ewangelii św. Jana: „Była światłość praw­dziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi” (J 1,9), ale świat nie przyjmuje jej, bo umiłował bardziej ciem­ności. To po ten obraz sięga starzec Symeon, w dniu, w którym Maryja z Józefem przynoszą Jezusa do świątyni jerozolimskiej, by przedstawić Go Panu. Słowami proroctwa pozdrawia Go jako: „Światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela” (Łk 2,32). Wreszcie sam Jezus powie o sobie: „Ja jestem Światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz bę­dzie miał światło życia” (J 8,12).
Jezus - Światłość.
Jest w bogactwie liturgii Kościoła ta jedna, niepowtarzalna Noc Wigilii Paschalnej, kiedy ten symbol wyrażający, ucieleśnia­jący wręcz posłanie Jezusa, zostaje zaakcentowany w sposób jakże fascynujący. Ta niezapomniana Liturgia, kiedy pośród do­słownych ciemności późnych godzin nocnych, będących niemal dotykalnym wyrażeniem niewoli, grzechu, śmierci, osamotnienia, zagubienia, zostaje wskrzeszony i poświęcony Nowy Ogień, od którego zapala się Paschał, naznaczony literami greckimi: alfą i omegą, bo Chrystus jest „początkiem i końcem” wszystkiego. Pas­cha! naznaczony cyframi przeżywanego roku, bo Pascha jest zaw­sze nowa i zawsze zbawcza... Paschał naznaczony krzyżem, bo to przez śmierć wiedzie droga do nowego życia. Paschał - symbol Chrystusa, światłości rozświecającej mroki nocy, Światłości, która nie zna zachodu. I to za Paschałem, wokół którego rozbrzmiewa pełne radości: „Światło Chrystusa - Bogu niech będą dzięki!”, ruszają w procesji wszyscy zgromadzeni. Ruszają w procesji, która jest wyrazem naszego powołania do życia - kroczenia w Świa­tłości. „Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz bę­dzie miał światło życia” (J 8,12).
Jezus rozpoczyna głoszenie Dobrej Nowiny słowami, które odtąd nigdy już nie stracą swej aktualności: „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie” (Mt 4,17).
Ale jednocześnie, rozpoczynając przemierzanie ścieżek gali­lejskich, już u początku, poszukuje pomiędzy spotykanymi ludźmi tych, którzy wespół z Nim dopomogą innym dostrzec światłość, która zamieszkała pośród nich. I wybiera, powołuje tych, którzy staną się „rybakami ludzi” (Mt 4,19): Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, potem kolejnych braci: Jakuba i Jana, synów Zebedeusza. Do nich zwraca swoje: „Pójdźcie za Mną” (Mt 4,19). Dobrze znamy drogi, którymi poprowadzi ich Jezus... pop­rzez chwile uniesienia i pokusy, poprzez towarzyszące im wiwatu­jące tłumy i samotność, poprzez „Hosanna” (J 12,13) i „Na krzyż z Nim” (J 19,6). Poprzez chwile, kiedy mogli dotykać Jego uzdra­wiającej mocy i spoglądali na posiniaczone, zakrwawione Jego ciało. Poprzez pełną blasku przemienienia górę Tabor aż po Gol­gotę, gdzie wyzionął ducha i skłonił głowę. Poprzez odrzucony kamień pustego grobu i Wieczernik, gdy stanął pośród nich Zmartwychwstały, by rzec: „Pokój wam” (J 20,19). Dobrze znamy te drogi, na które zaprosił ich Jezus, by odkryli sami, w swoim życiu tę jedyną Światłość, którą jest On sam. Bo tylko ten, kto spotkał Światłość, może o niej opowiadać, dawać świadectwo... Tylko ten może wyśpiewać: „Pan światłem i zbawieniem moim” (Ps 27,1).
I to już dzisiaj - w kontekście tej prawdy - słychać słowa, które Kościół skieruje do nas w liturgii V niedzieli: „Wy jesteście światłem świata [...]. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5,14-16).


1 komentarz:

  1. Może byłoby nam lepiej, gdyby droga pójścia za Jezusem była prosta i łatwa, ale wtedy nigdy nie poznalibyśmy chyba wartości tej drogi i jej celu...takie moje przemyślenia w związku z jutrzejszą Ewangelia i tym , co piszesz , księże Józefie. Bóg zapłać ♥

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger