stycznia 28, 2017

Jezus ucisza burzę

Sobota III tygodnia zwykłego

Z Ewangelii według Świętego Marka
Owego dnia, gdy zapadł wieczór, Jezus rzekł do swoich uczniów: «Przeprawmy się na drugą stronę». Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała wodą. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się!» Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!» Oni zlękli się bardzo i mówili między sobą: «Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?» (Mk 4,35-41)

Refleksja nad Ewangelią

Panu Jezusowi są posłuszne wicher, jezioro i wszystkie żywioły. My natomiast jesteśmy jak plewa, którą wiatr rozmiata (por. Ps 1, 4). Nie potrafimy kształtować pogody, a nawet prognozy nie zawsze są trafne. Nie panujemy nad tym wielkim żywiołem, jakim jest ziemska atmosfera, bo znajomość tego, co się w atmosferze dzieje jest jeszcze bardzo mała. Meteorologia dopiero rozpoczęła swój po­chód ku naukowej prawdzie. Tym bardziej wiedza i doświadczenie prywatnych meteorologów, nawet starych górali, są tutaj niewystar­czające. Pan Jezus panuje nad żywiołem, bo to On dobywa wiatr ze swoich komór (Ps 135,7), mocą swą wywiódł wiatr południowy (Ps 78,26) i On przechadza się na skrzydłach wiatru (Ps 104,3). On jest mądrością, przez którą wszystko zostało stworzone, która przenika wszystkie tajemnice świata.
W ostatnich latach szczęśliwie nas omijają wielkie wichury i powodzie. Nie nawiedzają nas tajfuny i trzęsienia ziemi. Zdarzają się jednak inne wzburzenia: w nas samych i pomiędzy ludźmi. Te burze bywają nawet groźniejsze niż kataklizmy przyrody. Mają jednak one jedną dobrą stronę: choć nie zawsze dadzą się przewidzieć, to jednak człowiek ma moc, aby nad tymi "żywiołami" zapanować. Tą mocą jest rozum i dobra wola. Panu Jezusowi w opanowaniu burzy na jeziorze pomogła mądrość - znajomość dogłębna praw przyrody - i moc, której wszystkie siły przyrody są podporządkowane. Aby pokonać burze, które wstrząsają duchem człowieka, aby zaprowadzić pokój między ludźmi potrzebna jest również mądrość. Bardzo przydaje się tutaj znajomość psychologii i socjologii. Wystarczy jednak zwyczajna mądrość, której człowiek uczy się na uniwersytecie życia. Potrzebna jest więc osobista refleksja nad tym, co czujemy, czego pragniemy i do czego dążymy. Potrzebny jest osąd naszych czynów. W ten sposób realizujemy starą zasadę "Poznaj samego siebie". Następnie miarę swego czło­wieczeństwa trzeba przyłożyć do tego, co mówią i co czynią inni ludzie. Łatwiej będzie innych zrozumieć, jeśli zastanowimy się nad tym, co ja bym w takiej sytuacji powiedział lub zrobił. Samo po­znanie nie wystarczy, oczywiście, by opanować burze, które szaleją w człowieku i wśród ludzi. Potrzebna jest jeszcze wola działania i samo działanie. Człowiek dysponuje wystarczającą potęgą woli, by skutecznie powiedzieć sobie samemu: "Milcz, ucisz się". Mamy rów­nież dość woli, by skutecznie powiedzieć: "Milcz" burzom pomiędzy ludźmi. Najskuteczniej wnosimy ciszę pomiędzy wzburzone umysły i języki - właśnie milczeniem. Wyciszone i uspokojone serce człowieka jest wśród kłótni, swarów, wyzwisk i walk jak beczka oliwy wylana na wzburzone fale.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger