stycznia 24, 2017

Prawdziwa rodzina Jezusa

Wtorek III tygodnia zwykłego

Słowa Ewangelii według Świętego Marka
Nadeszła Matka Jezusa i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. A tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: «Oto Twoja Matka i bracia na dworze szukają Ciebie». Odpowiedział im: «Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?» I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką». Oto słowo Pańskie.

NOWE WIĘZI
Powszechnie uważa się, że spośród różnych więzi łączących lu­dzi, najmocniejsze są więzi krwi. Od samego początku ich moc jest zakwestionowana przez bratobójstwo. Kain zabija Abla i zrywa w ten sposób łączącą ich więź. Cała historia ludzkości oraz nasza współczesność, wypełniona niejednym bratobójstwem, niejednym kompleksem Edypa, niejedną zdradą i tragedią rodzinną, uzasad­niają to zakwestionowanie. Dlatego Pan Jezus wskazuje na inne więzi, które mogą łączyć ludzi w sposób bardziej trwały i pewny. Ten, kto pełni wolę Bożą, jest tak bliski Jezusowi, jak Matka, jak brat i siostra. Kto pełni wolę Bożą jest również bliski każdemu innemu człowiekowi, bo każdy jest dzieckiem Boga - umiłowanym czy marnotrawnym - tak jak Jezus jest Jego Synem Jednorodzonym. Na marginesie trzeba dodać, że ten tekst nie deprecjonuje więzi, które łączą Jezusa z Jego Matką. Ona przecież pierwsza powie­działa: „Niech mi się stanie według słowa Twego”.
Pełnić wolę Bożą, to znaczy - czynić dobro, bo Bóg niczego innego nie pragnie, jak tylko dobra. Jeżeli więc ludzie wspólnie dążą do osiągnięcia dobra, to są związani ze sobą bardziej, niż przez pochodzenie z jednego rodu. Im większe jest dobro, które chcemy wspólnie osiągnąć, tym większe więzi między nami.
Można jednak powiedzieć, że nie tylko dobro zespala ludzi. Ludzie potrafią również doskonale się organizować, tworzyć nowe struktury i całe systemy oddziaływań i zależności, by osiągnąć dobro pozorne, które obiektywnie jest złem, a czasem zbrodnią. Bardzo silne więzi istnieją wśród członków mafii, przestępczych grup młodzieżowych z kręgu subkultury, a nawet wśród członków partii politycznych, które na swoim koncie mają zbrodnie ludobójstwa. Więzi te jednak są sporządzone z marnego materiału. Wątkiem i osnową są tutaj: wspólny interes i strach. Ta więź bardzo szybko ulega erozji i największe potęgi oparte tylko na strachu w końcu rozpadają się. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że żadna z przestępczych wspólnot nie przetrwała stu lat, nawet "tysiącletnia rzesza". Na naszych oczach rozpadł się komunizm, który miał być dla wielu świetlaną przyszłością ludzkości, a jego idee miały być wiecznie żywe.
Dobro, wbrew temu, że pozornie jest tak bezbronne i słabe, łą­czy ludzi o wiele mocniej. Więzi, przyjęte dobrowolnie i umiłowane są nie do zerwania. „Umiłowałem cię wieczną miłością”. „Moje wię­zy, to więzy miłości”.
Na poparcie tego przekonania mamy przekonywające dowody: istnienie Kościoła na przestrzeni dwudziestu wieków, istnienie róż­nych instytucji Kościoła, a szczególnie zakonów i zgromadzeń za­konnych. Wiekami, a nie latami, liczą się Jubileusze, które obcho­dzi się w Kościele.
Kościół jest Sakramentem i zapowiedzią jedności całego świata. Jest zapowiedzią całkowitej wolności, bo więzi miłości nie ograni­czają jej, lecz rozszerzają jej granice.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger