stycznia 04, 2017

Uroczystość Objawienia Pańskiego (A) – Przyszedł do wszystkich

Pojawiają się nagle wzbudzając zaciekawienie egzotycznym strojem i niezrozumiałą mową. Nie znają miejscowych obyczajów, pieśni, potraw. Gdy wędrują ulicami miasta, towarzyszy im ciekawość i komentarze gapiów oraz odrobina strachu, bo wraz z nimi przybywa daleki świat – nieznany, inny, różny od naszego domu i najbliższych okolic, które zdążyliśmy już obłaskawić i uznać za bezpieczne. Dlatego czasami ich obecność wzbudza agresję. Podświadomie przypisujemy im, zupełnie niesłusznie, że chcą zburzyć naszą małą harmonię, że przynosząc ze sobą inność, chcą ją nam narzucić, by zawładnąć naszą codziennością. Tym bardziej, jeśli sami nie jesteśmy pewni naszej wartości.
Ukochani Bracia i Siostry!
Ewangelia dzisiejsza to historia takich dziwnych nieznajomych, których nazwano Magami ze Wschodu, by podkreślić ich tajemnicze i niezrozumiałe pojawienie się w Betlejem. Nie wiemy o nich bowiem prawie nic. Nie wiemy kim byli, ilu ich było i skąd przywędrowali. Tradycja, poparta twórczością artystów chcących wypełnić tę niepokojącą pustkę, mówi nam, że było ich trzech, że byli uczonymi królami i nosili imiona: Kacper, Melchior i Baltazar. Jedyną jednak pewną rzeczą, którą możemy wywnioskować z Ewangelii, jest fakt, że nie byli Hebrajczykami. A więc – dziwni obcokrajowcy, o odmiennym być może kolorze skóry i astronomicznych zainteresowaniach, którzy szukają w Jerozolimie i Betlejem nowo narodzonego króla żydowskiego, aby „oddać mu pokłon” (Mt 2,2).
Pamiątka tej wizyty obchodzona od wieków w Kościele, nosi nazwę Epifanii, to znaczy Objawienia. Jak mówi kolekta dzisiejszej Mszy Św.: sam Bóg był tym, który „w dniu dzisiejszym za przewodem gwiazdy objawił Jednorodzonego Syna swojego poganom”. Za pogan Izraelici uważali wszystkie inna narody ziemi, by odróżnić i podkreślić swoje wybranie przez Boga. Pierwszy raz, już na początku ewangelicznego przewiania, Bóg odsłania wielką prawdę: ową „tajemnicę”, jak ją nazywa św. Paweł, zakrytą do tej pory tak przed Żydami, jak i poganami, mianowicie, że Jezus Chrystus jest jedynym zbawicielem wszystkich ludzi. Z jednej strony Jezus postrzegany jest jako „król żydowski”, Mesjasz, potomek Dawida, narodzony w Betlejem, zgodnie z zapowiedzią proroka Micheasza. Z drugiej strony jest On takie „zbawieniem, które Bóg przygotował wobec wszystkich narodów”, jak to przepowie sędziwy Symeon, oraz „światłem na oświecenie pogan” (por. Łk 2,29-32). Jest to chyba najważniejsze przesłanie dzisiejszej uroczystości, którą świętujemy jako dopełnienie uroczystości Bożego Narodzenia. Jezus nie przyszedł tylko do niektórych wybranych, On stał się Zbawcą wszystkich. Nie jest wyłączną własnością jakiegoś jednego narodu. Jest jedynym, dzięki któremu wszyscy ludzie mogą stać się „współczłonkami Ciała, i współuczestnikami obietnicy” (Ef 3,6) życia wiecznego. Objawiając całemu światu osobę Jezusa Chrystusa, Bóg objawia jednocześnie swój plan zbawczy: „pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy. Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus, który wydał siebie samego na okup za wszystkich jako świadectwo we właściwym czasie” (1 Tm 2,4–6).
Oto dlaczego Kościół – wspólnota wierzących w Chrystusa – nosi nazwę katolickiego, to znaczy powszechnego. Ze swojej natury Kościół jest otwarty na wszystkie narody i konsekwentnie tworzą go – szczególnie widać to współcześnie – ludzie wszystkich ras, języków, kolorów skóry i narodów. Przezwyciężają oni wszelkie podziały polityczne i kulturowe, bo przecież „nie ma już różnicy między Żydem a Grekiem. Jeden jest bowiem Pan wszystkich” (Rz 10,12). Oto dlaczego Kościół, jak naucza Sobór Watykański II, „jest w Chrystusie niejako sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego” (Lumen Gentium 1).
Dzisiejsza uroczystość może być dla nas zaproszeniem do przezwyciężenia każdej formy ksenofobii, nacjonalizmów, rasizmu. Może być zachętą do wyjścia z zamkniętego kręgu egoizmu i pychy, które każą nam postrzegać siebie jako centrum świata. Jest wezwaniem do ukształtowania w sobie otwartości na inne wymiary życia, jest wezwaniem do solidarności i okazywania braterstwa bez irracjonalnych uprzedzeń. Jest prośbą o okazywanie szacunku każdej osobie i różnym kulturom.
Moi Drodzy!
Podróż mędrców pogańskich do żłóbka trwa. Świadomie, lub mniej świadomie szukają Chrystusa i już przez to są współ­dziedzicami, współczłonkami i współuczestnikami obietnicy. Chrześcijanie o tym "współ" muszą pamiętać.
Trzej królowie, cudzoziemcy, wędrują codziennie obok nas, mijają nas na ulicach naszych miast. Czy znajdą wśród nas nowonarodzonego Zbawcę, czy odnajdą prawdę, by oddać jej pokłon?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger