kwietnia 24, 2017

Święty Wojciech, Patron Polski

Święty Wojciech, Patrona Polski
Z Ewangelii według świętego Jana
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec». (J 12,24-26)

Ziarno, które obumrze, przynosi plon obfity

W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: „Kościół uznaje moc Ducha Świętości, który jest w nim, oraz umacnia nadzieję wiernych dając im świętych jako wzory i orędowników. W ciągu całej historii Kościoła, w okolicznościach najtrudniejszych, święci byli zawsze źródłem i początkiem odnowy”.
W dniu dzisiejszym oddajemy cześć jednemu z głównych patronów Polski, św. Wojciechowi.
Pochodził z rodu Sławnikowców Czeskich, urodzony w Libicach w 956 roku. Od początku był chorowity. Może dlatego ojciec przeznaczył go – jeśli przeżyje – do stanu duchownego. Dziecko nie tylko przeżyło, ale wyrosło na silnego młodzieńca. Miał zatem wzmocnić świetność rodu i zrobić karierę. Gdy skończył 16 lat, wysłano go do Magdeburga, do szkoły katedralnej. Dziewięcioletni pobyt w niej nie zaznaczył się niczym szczególnym w życiu przyszłego świętego, chyba tylko uleganiem nienajlepszym wpływom otoczenia. W wieku 25 lat, w roku śmierci swojego ojca, wraca do Libic, a w następnym roku jest już w Pradze. Nie przejmuje się, na ile jego życie jest zgodne z Ewangelią. A jednak przemiana nastąpi szybko i niespodziewanie. Oto w 982 roku umiera biskup praski Dytmar; umiera, mając przy łożu śmierci Wojciecha, jako jednego z wielu świadków jego publicznej spowiedzi. Biskup wyznaje w niej, że zmarnował swoje życie. Wojciech przeżywa szok. Następuje w nim wewnętrzna przemiana, przemiana całkowita. Zostaje wybrany następcą Dytmara, biskupem Pragi. Nowy biskup wymaga bardzo wiele od siebie i od otoczenia. Zwalcza wielożeństwo, nie liczy się z dawnymi pogańskimi zwyczajami, wyrzuca wiernym rozwiązłość. To się ludziom nie podoba. Wkrótce zostaje przez wszystkich opuszczony i podejmuje dramatyczną decyzję: porzuca Pragę i ucieka do Rzymu. Tam oddaje się do dyspozycji Papieża. Stuka do furty na Monte Casino, ale nie zostaje przyjęty. Następnie wraca do Rzymu i przebywa 5 lat w klasztorze na Awentynie. Odtąd już nie chce przewodzić, chce słuchać i służyć. Tam, na Awentynie, owoce świętości św. Wojciecha pokazują się w sposób bardzo wyraźny. Na każdym, kogo spotyka, wywiera duże wrażenie. Zaprzyjaźnia się z młodym cesarzem Niemiec, Ottonem III. To właśnie między innymi na jego prośbę powraca do Pragi. I znowu wszyscy są przeciwko niemu, a on sam nie może nic zrobić. Po raz drugi ucieka do Rzymu. Ponieważ wytoczono przeciwko niemu proces o to, że opuścił stolicę biskupią, Papież obiecuje mu pomoc, ale pod warunkiem, że ruszy z misją do pogan. Rzeczywiście, Wojciech udaje się na północne krańce ziem słowiańskich. Chociaż ówczesnych ludzi nie oburzało nawracanie siłą, Wojciech głosi Ewangelię nie używając przemocy. Po przybyciu do Gniezna, Bolesław Chrobry wskazuje mu na Prusów, zamieszkujących ziemie północno-wschodnie. Wyrusza tam w towarzystwie między innymi swojego brata Radzima Gaudentego w ostatnich dniach marca 997 roku. Towarzyszących mu żołnierzy pozostawia w Gdańsku, w miejscowości Truso, a trójka pielgrzymów wysiada na brzeg. Gdy spotykają Prusów, ci każą im wrócić tam, skąd przybyli. Jednak zrobić tego nie mogli, bo już odesłali łódź do Gdańska. Pod wieczór, władca pruski przeprawia misjonarzy i prowadzi do wioski. Pośpieszny wódz plemienny nakazuje im kategorycznie opuścić ziemie pruską. Jeżeli ośmielą się wrócić, to zginą. W piątym dniu ich pobytu, 23 kwietnia 997 roku, biskup Wojciech zadecydował, że wrócą. W czasie drzemki zostają napadnięci, Wojciech związany, poprowadzony na najwyższe wzgórze i tam zabity. Towarzysze mogą wolno odejść.
Papież Sylwester kanonizuje biskupa Męczennika w 999 roku i w tym samym roku powstaje również arcybiskupstwo w Gnieźnie i biskupstwa w Krakowie, Wrocławiu i Kołobrzegu. W roku 1000, 21-letni cesarz, Otton III udaje się z pielgrzymką do grobu św. Wojciecha i koronuje króla symbolicznie w Gnieźnie.
Oto w zarysie historia św. Wojciecha. Przyznajmy, że patrząc w kategoriach ludzkiego sukcesu, nie miał on udanego życia. Należałoby może powiedzieć, że Pan Bóg zmieniał jego plany, i plany tych, których oczekiwania miał spełnić. Najpierw Bóg zmienił plany jego ojca, który chciał, aby syn zrobił karierę. Następnie plany samego Wojciecha, by korzystać z życia. Wreszcie plany tych, którzy liczyli, że jego biskupstwo nie naruszy ich interesów i przyzwyczajeń.
Św. Wojciech doświadczył nawrócenia, ale też dokonał podstawowego wyboru, a był to wybór świętości. I tego wyboru się nie wyrzekł, nigdy z niego już nie zrezygnował. Osiągnął pełnię chrześcijańskiego życia w świadectwie o Chrystusie, jakim stała się jego męczeńska śmierć. Owo obumieranie ziarna, słowa Bożego w nim, przyniosło plon obfity. Polska została włączona w cywilizację narodów chrześcijańskich, stała się dla innych narodów znakiem wierności Chrystusowi i Ewangelii i Kościołowi; znakiem wierności misji Kościoła wobec świata. Bo Kościół powołany jest, aby głosić Ewangelię.
Czego dzisiaj uczy nas św. Wojciech? Najpierw nam Polakom przypomina, jako mówił św. Jan Paweł II w dniu 3 czerwca 1997 r. w Gnieźnie, iż „Nie można zbudować nowego porządku, bez odnowionego człowieka”. Jeśli dzisiaj w naszej Ojczyźnie przeżywamy kryzys autorytetu, kryzys wartości, kryzys sprawowania służby publicznej, dzieje się tak dlatego, że po władzę i odpowiedzialność za innych sięgają ludzie, którzy w praktyce nie uznają zasad moralnych, którym brakuje wrażliwości społecznej na ludzi najbardziej potrzebujących, którzy wreszcie odrzucają głos swojego sumienia, którzy nie mają odwagi, by postawić przed innymi wymagania moralne i etyczne, gdyż sami ich sobie nie stawiają.
Chcemy dzisiaj prosić Pana dziejów, Pana historii, by św. Wojciech, jego świadectwo wyznaczały w sposób trwały drogi odnowy i rozwoju każdego człowieka, i każdej ludzkiej społeczności. Oby i w naszym trudnym „dziś” stał się on źródłem i początkiem rzeczywistej odnowy moralnej i duchowej. 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger