lutego 09, 2017

6. Niedziela Zwykła (A) – Miłość sercem Ewangelii

Ukochani Bracia i Siostry!  W dzisiejszej Ewangelii Chrystus Pan zrobił aż trzy wzmianki na temat piekła. Otóż każde zdanie Ewangelii napełnione jest Bożą miłością do nas. Również kiedy Chrystus Pan mówi o piekle i potępieniu wiecznym, jest to słowo serdecznej miłości do człowieka – słowo, ostrzegające nas przed straszliwą pustoszącą mocą grzechu. Jeśli zauważę miłość Bożą. jaka przenika ewangeliczne przestrogi przed wiecznym potępieniem, szybko się opamiętam z moich grzechów. I jeszcze więcej: Miłość Boża zawarta w słowach Chrystusa ogarnia wówczas mnie samego i zaczyna być przedmiotem mojej głębokiej troski, ażeby nikt z moich bliskich i znajomych nie chodził drogami, które prowadzą do zguby wiecznej.
Kto nie zauważy tego, że słowa Ewangelii mówiące o potępieniu wiecznym przeniknięte są Bożą miłością, ten popadnie w nerwicowy lęk przed piekłem, albo odrzuci tę prawdę jako rzekomo przestarzałą, lub nie będzie jej umiał pogodzić z prawdą o nieskończonym Bożym miłosierdziu.
Ale przejdźmy  - moi drodzy - do głównego tematu dzisiejszej Ewangelii. Pan Jezus przychodzi do nas dzisiaj jako Boski Prawodawca, który ogłasza człowiekowi na nowo i ostatecznie prawo moralne. Czyni to autorytetem własnym, zupełnie inaczej niż prorocy. Prorocy nauczali autorytetem nie własnym, tylko Bożym, toteż w ich mowach często powtarzają się zwroty: „to mówi Pan”, „słowo Pana”, „wyrocznia Pana”. W miejsce tych zwrotów Pan Jezus używa formuły, której ani razu nie spotkamy u żadnego proroka. Mówi: „A Ja wam powiadam”. Bo mówi autorytetem własnym, jest bowiem Synem Bożym, równym Przedwiecznemu Ojcu i bez reszty z Nim zjednoczonym.
Ktoś słuchający dzisiejszej Ewangelii powierzchownie mógłby sądzić, że Pan Jezus wprowadza obostrzenia do przepisów Starego Testamentu. W Starym Testamencie powiedziano: Nie zabijaj; a Ja wam powiadam: w ogóle się nie gniewaj na swego brata. Powiedziano: nie cudzołóż; a Ja powiadam: Każdy, kto pożądliwie spojrzy na kobietę, już się dopuścił cudzołóstwa. Powiedziano: nie przysięgaj fałszywie; a Ja powiadam: Niech każda wasza mowa będzie: Tak, tak, nie, nie.
Otóż nigdy dość przypominania, że każde zdanie Ewangelii jest przepeł­nione miłością i do miłości wzywa. Choćby się człowiekowi wydawało, że dany fragment Ewangelii zrozumiał doskonale, nie rozumiem go zupełnie, dopóki nie rozpoznam zawartej w nim miłości i nie poczuję się do tej miłości pociągnięty. Otóż zauważmy, że pozornie rygorystyczne przykazania Pana Jezusa przepełnione są wezwaniem, żebym drugiego człowieka zaczął wreszcie naprawdę szanować i kochać.
Powiedziano waszym ojcom: Nie zabijaj! Jest to oczywiście zakaz ze wszech miar słuszny. Ale zakaz taki znajdziesz nawet w kodeksie prawa karnego. Ty jednak staraj się nawet słowem nie zranić swojego brata, wyrzuć z swego serca wszelkie złe uczucia przeciwko niemu. Krótko mówiąc: staraj się go naprawdę kochać, staraj się zrozumieć jego punkt widzenia. Staraj się rzetelnie chcieć jego dobra, nawet jeśli wasze interesy się ze sobą wzajemnie krzyżują. Nawet jeśli widzisz w nim zło, to jeszcze nie powód, abyś go potępiał albo mu złem na zło odpowiadał. Raczej zastanów się czy nie mógłbyś jakoś pomóc mu do opamiętania.
Powiedziano waszym ojcom: Nie cudzołóż! Ale tego zakazu przestrzegają nawet ci, którzy nie chcą ściągać na swoją głowę niepotrzebnych kłopotów, a nawet ci, którym zależy tylko na dobrej opinii u ludzi. Ty jednak – powiada do nas Pan Jezus – nawet swoje spojrzenia oczyść z pożądliwości. Zauważ, że człowiek drugiej pici jest równą ci osobą – podobnie jak ty kochaną przez samego Boga, zdolną do czynienia dobra, wezwaną do życia wiecznego. Nie ulegaj ciemnym fascynacjom sprawami płci, bo zepsujesz w sobie to, co jest w tobie najbardziej ludzkiego. Zepsujesz w sobie zdolność do miłości. Swoją płciowość powinieneś zachować we czci nie tylko dlatego, że w tym wymiarze poczęły się lub zostaną poczęte twoje dzieci. Zachowanie Bożego prawa w kierowaniu swoim instynktem płciowym będzie ci pomagało zobaczyć w drugim człowieku równą ci ludzką osobę, pomoże ci przezwyciężyć niedobre skłonności do instrumentalnego traktowania innych ludzi. Kiedy Pan Jezus powiada: Cudzołóstwem jest samo nawet pożądliwe patrzenie na kobietę – nie jest rygorystą. On pragnie, abyśmy zobaczyli, że nasza płciowość jest darem Bożym, dzięki któremu możemy się uczyć również duchowych prawd na temat godności swojej własnej oraz godności drugiego człowieka.
Spróbujmy zobaczyć, że również to, co Pan Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii na temat rozwodów, nie jest rygoryzmem, tylko pełnym Bożej mocy wezwaniem do miłości. Mówi Pan Jezus: Każdy, kto porzuca swoją żonę, naraża ją na cudzołóstwo, a kto by z porzuconą się ożenił, dopuszcza się cudzołóstwa. Wielu współczesnych ludzi odrzuca tę naukę spontanicznie i stanowczo. Czasem, zapominając o tym, że jest to przecież wyraźna nauka Pana Jezusa, ludzie ci obwiniają Kościół, że jest taki rygorystyczny i przestarzały. Ludzie ci pytają: A jeśli małżonkowie się nie dobiorą i jeśli jest im ze sobą źle, to czy aż do końca życia mają się tak wzajemnie męczyć i żyć ze sobą jak pies z kotem? Czy to możliwe, że Pan Jezus stawia im nawet wówczas takie żądanie? Przecież to nieludzkie! – powiadają.
Otóż powtórzmy: Nie rozumiemy nakazów Ewangelii, dopóki nie zoba­czymy tej miłości, jaka je przepełnia. Pan Jezus z pewnością żadnym małżonkom nie nakazuje tego, żeby się męczyli ze sobą jak pies z kotem. Pan Jezus powiada: Niech mąż nie opuszcza żony ani żona męża. Ale powiada tak dlatego, że jest Bogiem miłości, który stara się wierzyć w człowieka nawet wówczas, kiedy człowiek przestaje już wierzyć w samego siebie. Ludzie – mówi Jezus do skłóconych małżonków – nie przekreślajcie swoich całoosobowych zaangażowań! Przecież włożyliście już w to małżeństwo najlepszą część swojego życia! Nie pozbawiajcie waszych dzieci normalnej rodziny! Otwórzcie wasze oczy na to światło, dzięki któremu zobaczycie swoje małżeństwo nie tylko w perspektywie krzywd, jakie sobie wzajemnie zadaliście i jakich od siebie doznaliście. Uwierzcie, że naprawdę istnieje taka miłość, która przemienia człowieka! Choćby na razie tylko jedno z was się na tę miłość głębiej otworzyło, już stanie się coś dobrego z waszym małżeństwem! Uwierzcie ponadto, że różne sytuacje trudne do uniesienia i trudne do uleczenia można przemieniać w życiodajny krzyż. Te same uciążliwości, które dotychczas czyniły twoje życie małżeńskie czymś nieznośnym, zaczną się przyczyniać do odbudowania waszej wspólnoty, jeśli spróbujesz je przyjmować w tym Duchu, którego nam przynosi Jezus. Krótko mówiąc, nie zrozumiemy słów Chrystusa Pana, w których nam zakazuje rozwodów, dopóki w ich tle nie usłyszymy: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię i znajdziecie ukojenie dla dusz waszych”.
Myślę sobie w tej chwili o tych nowożeńcach, którzy pobrali się dopiero wczoraj, i o tych, którzy wezmą ślub w przyszłości. Kochani, trzymajcie się mocno tej miłości, która płynie z Chrystusa – a te problemy, o których mówiliśmy przed chwilą, nigdy nie będą was dotyczyły. Życzę wam, cały Kościół Boży wam życzy, aby życie wasze było szczęśliwe. Tym szczęściem, jakie z samego Boga płynie.
A was, drodzy Chorzy z naszej parafii i nie tylko, których Światowy Dzień wczoraj obchodziliśmy, serdecznie proszę: Nie zapominajcie w waszych modlitwach i cierpieniach o tych małżonkach wśród waszych bliskich i znajomych, którzy szczególnie potrzebują waszej duchowej pomocy. Kto wie, może również dlatego jest tyle nieszczęścia i rozwodów w naszych małżeństwach, że się za mało za siebie wzajemnie modlimy. Zatem jedni drugich brzemiona nośmy, a tak wypełnimy prawo Chrystusa. Amen.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger