lutego 18, 2017

Przemienienie Pańskie

Sobota VI tygodnia zwykłego

Z Ewangelii według Świętego Marka
Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam się przemienił wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe, tak jak żaden na ziemi folusznik wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co powiedzieć, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!» I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy „powstać z martwych”. (Mk 9,2-10)

KOMENTARZ DO EWANGELII

Poznanie przez zasłonę
W Markowym opisie Przemienienia Pańskiego jest jedno zdanie, które pomaga nam zrozumieć pewną specyfikę poznawania Boga. Dopiero wtedy, gdy wizja, którą apostołowie oglądali na Górze Tabor, została przesłonięta obłokiem, dopiero wtedy Piotr, Jakub i Jan poznali najważniejszą prawdę zawartą w tym objawieniu: „To jest mój Syn umiłowany”. Ten szczególny sposób przesłania pozna­wanego obiektu jest jako metoda poznania stosowany nie tylko w sprawach wiary, lecz również spraw tego świata penetrowanych przez różne nauki.
Wiadomo, że wokół słońca tworzy się korona słoneczna. Jest ona jednak niedostrzegalna w normalnych warunkach. Dopiero, kiedy podczas całkowitego zaćmienia tarcza słońca zostanie prze­słonięta tarczą księżyca, pojawia się na czarnym niebie wokół słońca wspaniała korona, którą można obserwować przez kilka minut zaćmienia. Na słońcu można dostrzec pewne szczegóły np. plamy słoneczne. Kiedy wpatrujemy się w nieosłonięte słońce, nie dostrzegamy żadnych szczegółów, po chwili takiego wpatrywania się całkiem przestaniemy widzieć. Kiedy jednak słońce zostanie przesłonięte różnymi filtrami, wtedy ukazują się nie tylko plamy, ale i pertuberancje i ziarnista struktura słońca.
Temperaturę kaloryferów badamy zwyczajnie dotknięciem ręki. Kto jednak w taki sposób chciałby poznać temperaturę pieca hut­niczego, to straci rękę. Trzeba tutaj posłużyć się metodą mniej bezpośrednią. Temperaturę pieca hutniczego bada się specjalnie skonstruowanym termometrem, wyposażonym w odpowiednie osło­ny. Człowiek zaś, przed żarem pieca musi się chronić azbestowym kombinezonem i rękawicami.
Kto chciałby na własne uszy zbadać, jakie jest natężenie hałasu, przy starcie rakiety kosmicznej, to straci słuch. Uszy trzeba zatkać, a decybele badać przy pomocy specjalnych urządzeń.
Jeśli tak jest przy poznawaniu spraw tego świata, to tym bar­dziej metoda przesłaniania ma zastosowanie w świecie wiary. Bóg jest światłością, która swym blaskiem zaćmiewa wszystkie inne źródła światła. Bóg jest żarem, przed którym „góry jak wosk top­nieją” (Ps 97,5). Głos Pana jest potężny. Głos Pana „łamie cedry i ugina dęby” (por. Ps 27,5). Kto chciałby Boga zobaczyć, od blasku Bożego oblicza straci wzrok. Kto chciałby Boga dotknąć, od żaru Jego wnętrza straci rękę. Kto chciałby Boga usłyszeć, od grzmotu Jego głosu straci słuch. Kto chciałby Boga zrozumieć, od bogactwa Jego Istoty straci rozum. Dlatego Bóg przesłania się obłokiem tajemnicy i otwiera przed nami najbardziej dla nas odpowiednią drogę poznania i zbliżenia. Jest to droga wiary.
Czy teraz już rozumiesz co znaczy ów obłok, o którym pisze Ewangelista Marek: „I zjawił się obłok osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie»”. (Mk 9,7)

To jest mój Syn umiłowany”
Jest niezmiernie ważne dla naszego rozwoju duchowego to, co powiedział Bóg-Ojciec o swoim Synu: To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie. Po co Jezus wybrał trzech spośród swoich uczniów i wziął ich ze sobą na wysoką górę? Chciał przy tej okazji okazać swoją chwałę najbliższym przyjaciołom, chciał aby Go lepiej poznali (chociaż – jak to zaznaczyliśmy w pierwszej części naszego rozważania – było to poznanie przez zasłonę), chciał objawić się im jako ukochany Syn Ojca. Widząc coś zaskakującego, uczniowie zlękli się i zdali sobie sprawę, że doświadczenia i wydarzenia, jakich byli świadkami do tej pory, były niczym w porównaniu do tego, czego doświadczają teraz.
Piotr poprosił Pana, aby zawsze mogło wszystko pozostać tak, jak teraz.
Rozumiemy jego reakcję, my też pewnie postąpilibyśmy tak samo, kiedy przeżylibyśmy coś tak nadzwyczajnego. To, czego on doświadczył, wychodzi jednak poza nasze doświadczenia, nawet te najpiękniejsze. Zobaczył on bowiem Chrystusa takim, jaki jest naprawdę, to znaczy: mógł stanąć wobec Niego jako Syna Bożego. I jeśli nadal miał jakieś wątpliwości, usłyszał głos Ojca Niebieskiego, potwierdzający tajemnicę bóstwa Jezusa: To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!
Jako uczniowie Chrystusa mamy Go słuchać, jako Jego przedstawiciele mamy Go kochać, jako chrześcijanie – przekonani o Jego boskiej naturze – mamy Go naśladować i podarowywać Go innym poprzez własne świadectwo życia.
Cokolwiek nie jest z Chrystusa i dla Jego chwały, musi zejść na drugi plan.
Nawet jeśli chcielibyśmy – jak Piotr – pozostać, kontemplując Chrystusową chwałę (dobrze, że tu jesteśmy), na razie jednak musimy zejść z góry i żyć tak, aby któregoś dnia móc kontemplować Go na wieki w niebie, twarzą w twarz. 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger