lutego 06, 2017

Moc frędzli


Poniedziałek V tygodnia zwykłego

Z Ewangelii według Świętego Marka
Gdy Jezus i uczniowie Jego się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu. Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go rozpoznano. Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych tam, gdzie jak słyszeli, przebywa. I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby ci choć frędzli u Jego płaszcza mogli dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie. (Mk 6,53-56)

Komentarz do Ewangelii

Proces uzdrawiania bywa nieraz bardzo długi i żmudny. Pod­czas leczenia bardzo męczą się lekarze, a jeszcze bardziej chorzy. Zabiegi lekarskie bywają bardzo przykre i bolesne. Rehabilitacja nieraz trwa długie miesiące i lata. Pan Jezus uzdrawia zupełnie ina­czej. Wystarczy dotknąć frędzli Jego płaszcza i już odzyskuje się zdrowie. Gdyby w aptekach rozprowadzano takie frędzle, ustawiłyby się po nie bardzo długie kolejki. Niestety, wśród spisu leków, nie ma takiego specyfiku.
Frędzle z płaszcza Pana Jezusa są jednak dostępne w innej pos­taci. Służą one nie leczeniu chorób ciała, lecz ratowaniu całego człowieka.
Jest wiele religii i systemów filozoficznych, które mają ambicje zbawić człowieka. Doradzają one ludziom różne rodzaje medytacji, różne rodzaje ćwiczeń umysłowych i cielesnych, aby osiągnąć "stan zbawienia". Muzułmańskie pokłony i ramadany, buddyjskie zabiegi o obojętność wobec zła i cierpienia, joga, rozmaite style walk wschodnich, mają na celu swoiste "udoskonalenie" człowieka. Ta droga do "świętości" - różnie zresztą pojmowanej - też jest bardzo żmudna i długa.
Zupełnie inaczej jest z nauką Pana Jezusa. Wprawdzie ascetyka i mistyka znają również różne drogi do świętości, a na nich zaz­nacza się bardzo szczegółowo etapy, ale tak naprawdę do przemia­ny człowieka, do jego nawrócenia i do zbawienia wystarczy czasem jedno zdanie, wręcz słowo, jedno spojrzenie, jedno dotknięcie. Wys­tarczy jeden frędzelek z Ewangelii.
W historii Kościoła jest wiele takich wydarzeń, które potwier­dzają moc frędzelków. Szaweł stał się Pawłem, gdy usłyszał tylko jedno zdanie: "Ja jestem Jezus". Lektura jednego zdania z Listu do Koryntian doprowadziła do nawrócenia św. Augustyna. Współczes­ny nam dziennikarz i pisarz Andre Frossard przeżył nawrócenie, gdy przypadkowo wszedł do kościoła i w czasie nieszporów usłyszał śpiew Magnificat. Moc zbawiania posiadają również słowa wypowia­dane przez nas, szczególnie w godzinę śmierci. Do takich słów na­leżą słowa "Jezus", "miłuję", "żałuję".
Nie znaczy to jednak, że nie musimy zabiegać z drżeniem o swoje zbawienie, skoro jedno dotknięcie rąbka płaszcza Jezusa może nas zbawić. Trzeba podjąć rzetelną pracę nad sobą. Ufając jednak dotknięciu Bożej Łaski nie musimy się trudzić, by przy pomocy krzemienia i kępki mchu rozpalać ogień. Nie musimy uprawiać żadnej duchowej i cielesnej gimnastyki, by zapalić ogień w swej duszy. Ogień ten zapala Duch Święty leciutkim podmuchem i dotknięciem. Celem naszej pracy jest tylko podtrzymywanie tego ognia, aby nie wygasł.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger