marca 03, 2017

1. Niedziela Wielkiego Postu (A) – Czas próby

Grupa pielgrzymów, wędrując po Ziemi świętej, dotarła do Jerycha. To tutaj znalazł Pan Jezus Zacheusza, ukrytego na drzewie sykomory; tutaj Bartymeusz zostawił swój płaszcz, prze­stał żebrać i poszedł za Tym, który spełnił jego największą proś­bę. Szedł za Jezusem, podziwiając świat widziany po raz pierw­szy.
My też rozglądamy się po zielonym Jerycho, słuchając ewan­gelicznego opowiadania o wydarzeniach, które się tutaj dokona­ły. Potem idziemy na teren wykopalisk archeologicznych, gdzie uczeni odnajdują resztki budowli sprzed wielu wieków. Stojąc na brzegu głębokiego wykopu, przewodnik wyciąga rękę w kierunku południowo-zachodnim: „Proszę spojrzeć – stąd widać bar­dzo dobrze górę kuszenia, to tam, według tradycji, Pan Jezus przeżywał swą wielką próbę. Był głodny po długim poście i sły­szał propozycję, by kamienie zamienił w chleb”.
Słońce prażyło bez litości, choć to był już październik. Cała grupa odeszła szukać cienia i podziwiać bogaictwo owoców na stra­ganach. Zostałem sam i patrzyłem tam, gdzie Pan Jezus spotkał się z kusicielem. Skalista góra, dominująca nad pustynią judzką. Kamienie i piasek, żadnej roślinki – pustka.
W chwilach wielkich decyzji człowiek zawsze jest sam. On też; sam musiał podjąć decyzję, jaką drogą pójść, by spełnić swe posłannictwo. Odrzucił łatwiznę sytości, nadzwyczajnej interwen­cji Bożej, panowania ziemskiego. Pozostał sobą; został bowiem po­słany, aby służyć, a nie panować; tworzyć królestwo Boże na tej ziemi, ale nie z tego świata. I ta decyzja świadoma została po­twierdzona tutaj. Żadnego śladu upamiętnienia tego wydarzenia, miejsce to zionie pustką – jak wtedy...
Wielu pisarzy kościelnych, i starszych i współczesnych, roz­ważało to zdarzenie. Spotkać się można w literaturze religijnej z niepokojem dlaczego tak się stało, że Jezus był kuszony, że pozwolił szatanowi na takie sugestie. Sami, być może, też tak myślimy. Jest w tym świadome lub podświadome przekonanie, że już sama pokusa jest czymś złym. I z własnego doświadczenia wiemy, że przeżywając jakieś fantasmagorie, wizje, grzeszne pro­pozycje, czujemy niepokój, choć do grzechu nie doszło; prawda została uratowana, uczciwość nienaruszona. Dlaczego więc uczucie lęku, że stało się coś niedobrego? Przecież jesteśmy silniejsi mocą dokonanego wyboru, jeszcze raz zwycięsko wychodząc z próby. I może to przede wszystkim trzeba dostrzec w pokusie, że jest ona sprawdzeniem, próbą jak jest naprawdę. A to ciągle jest przed nami, czasem nawet sami tego pragniemy... Świadomie wystawia­my się na sytuacje trudne. Gdy się pytamy, po coś to zrobił, prze­cież to było niepotrzebne, narażałeś swoje życie? Słyszymy wte­dy: chciałem się sprawdzić, czy mnie na to stać. Czy potrafię na przykład wejść na szczyt tą ścianą, która jest bardzo trudna do pokonania. Czy mogę podjąć się zadania, które dla innych było niemożliwe.
Nie trzeba się więc dziwić, że w przeżyciu religijnym będzie też czas próby, czas kuszenia. Może ono pochodzić od nas samych, z własnej wyobraźni, fantazji, pomysłów. Mogą też inni ludzie stwarzać okoliczności, które stawiają nas wobec konieczności wy­boru. Mogą wreszcie pochodzić te sugestie od złego ducha, który będąc istotą inteligentną, doskonale potrafi swoje propozycje przed­stawić w korzystnym świetle.
Ze sobą samym potrafię się dogadać, z drugim człowiekiem trudniej; spróbuję znaleźć argumenty, wykluczona jest natomiast dyskusja z tym, który zdecydowanie zajął postawę: „Nie będę służył”... Pomyślmy: ani jedna propozycja podsunięta Chrystusom wi przez złego ducha nie była pozornie zła. Cóż w tym złego, żeby kamienie zamienić w chleb. Albo zaufać Bogu tak mocno, by skoczyć w przepaść; albo oddać pokłon. Tylko jeden raz... Trudno uzasadniać po ludzku, że to nie ma sensu. Ależ tak, to bardzo sensowne. A Pan Jezus, odpowiadając nie ludzkich uży­wa środków myślenia. Posługuje się argumentacją nie swoją, ale cytuje Pismo Św., korzysta z pomocy słowa Bożego – modli się. Za każdym razem tak samo: Napisane jest: „Nie samym chle­bem żyje człowiek” (Mt 4, 4). Napisane jest także: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego” (Mt 4, 7). Jest bowiem napisane: „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon” (Mt 4, 10). Te słowa były pisane w Księdze Powtórzonego Prawa, w Księdze Psalmów. I Jezus użył ich jako jedynego argumentu. Ja­kież to pouczenie dla nas, jaka lekcja przestrogi.
Jeśli sam Zbawiciel, którego ludzie podziwiali za jego mądrość, którego nie mogli uwikłać w dyskusjach podstępnych wytrawni faryzeusze i saduceusze, w chwili próby nie wypowiada się swo­imi słowami, lecz sięga po cytat biblijny – to nie miejmy wąt­pliwości. Z szatanem dyskusji nie ma. Chwila wahania – jest już przegraną. Tak obrazowo, ale z głębią psychologicznej prawdy, pokazuje to Księga Rodzaju, „odtwarzając” rozmowę węża – kusiciela z niewiastą: „Czy to prawda, że Bóg powiedział: nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew?” (Rdz 3, 1). Oczywiście, nieprawda. Trzeba wyjaśnić, rozmówka się rozwija. Do kłamstwa dodaje się nowe kłamstwo – zawsze coś z tego zostaje. I do­piero wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu, że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy. Zerwała zatem z niego owoc. A przebiegły wąż nawet nie powiedział: zerwij! Nie potrzebował mó­wić, poddał myśl, która, przyjęta, rozwinęła się zasugerowanym to­rem. Nie darmo mądrość ludowa ostrzega: „Podaj diabłu pa­lec – chwyci cię za rękę”...
Bracia i siostry! Takie myśli rozważamy w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu, który prowadzić nas będzie do pełnego przeżycia tajemnicy paschalnej, to jest zbawczej męki, śmierci i zmartwych­wstania Chrystusa. Każdy z nas ma więc szansę przeżyć osobiście prawdę, że za niego Pan Jezus cierpiał i umierał. A ponieważ odniósł zwycięstwo i nad pokusą i nad cierpieniem i śmiercią – zmartwychwstał, by więcej nie umierać; mógł więc zostawić w swym Kościele moce uzdrawiające dla grzeszników, którzy bardzo pragną zerwać z grzechem. Dlatego tak dużo ludzi było w Po­pielec, by przyjmując szczyptę popiołu okazać, że pragną poku­tować. Takie gromady przeżywać będą tajemnice zbawienia podczas Drogi Krzyżowej, na Gorzkich Żalach.
Ilu ludzi postanawia sobie: w tym roku pójdę do spowiedzi, choć tyle lat nie byłem. Ilu ludzi positamowiło sobie: przez cały Wielki Post ani kropli alkoholu, choć będzie ich to drogo ko­sztowało. I wielu dochowa tej przysięgi tajemnej, chociaż nikt od nich tego nie żądał; sami postanowili. Bo nie są obojętni na miłość Jezusa, bo wiedzą, że nie srebrem ani złotem, ale Krwią Chrystusową zostali odkupieni. Nie mogą więc w Wielkim Po­ście zachować obojętności – jeszcze nie spoganieli. I są na tyle wierzący, że wiedzą, iż trzeba nam umocnienia, którego ani my sami, ani świat dać nie może. Wiedzą, że czas pokusy, tj. czas próby ciągle jest przed nami. A zwycięstwo jest tylko w Tym, na którego Imię „zgina się każde kolano istot niebieskich i ziem­nych i podziemnych” (Flp 2, 10). Amen.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger