marca 11, 2017

2. Kazanie Pasyjne – Dać świadectwo prawdzie

Drodzy bracia i siostry w Chrystusie Panu! Skończyły się dla Jezusa wędrówki ścieżkami Galilei, skończyło się opowiadanie spragnionym dobrej Nowiny o Bogu. I przyszedł dzień, kiedy trzeba było stanąć przed tymi, którzy mają władzę. Na temat władców Pan Jezus miał swoje zdanie. Ale samą władzę szanował - szczególnie tę władzę, która reprezentowała Przymierze z Góry Synaj. Bo On nie przyszedł na ten świat aby znieść to Przymierze, ale je wypełnić. I właśnie teraz, wobec przedstawicieli tej władzy, wobec Wysokiej Rady i najwyższego kapłana Chrystus składa oświadczenie; składa to oświadczenie, aby nikt nie miał wątpliwości kogo skazują na śmierć. Na pytanie Kajfasza pod przysięgą powiedział kim jest - czy jest Mesjaszem, czy jest Synem Bożym - Jezus odpowiada: tak, ja nim jestem.
W czasie publicznej działalności Pani Jezus wiele razy był pytany o to, kim jest. W odpowiedzi, odsyłał do proroków Starego Testamentu, do swojego nauczania, do swojej działalności. Ale teraz nadszedł dzień, że trzeba powiedzieć jasno, żeby nikt nie miał wątpliwości, i dlatego Chrystus mówi: tak, ja jestem obiecanym Mesjaszem, jestem Synem Bożym. Drugie oświadczenie składa Jezus wobec władzy świeckiej, wobec Poncjusza Piłata, namiestnika rzymskiego. Na pytanie Piłata, odpowiada Jezus: tak, ja jestem królem, ale królestwo moje nie jest z tego świata. Piłacie, nie musisz się bać o swoją władze, bo taka władza mnie nie interesuje, to nie ta płaszczyzna, to nie ten poziom, bo w moim królestwie obowiązuje prawda. a twoja władza tam nie sięga, bo ponad prawdą nikt nie ma władzy. „Ja się po to narodziłem, i po to przyszedłem na ten świat, aby dać świadectwo prawdzie”. A cóż to jest prawda? - rzuca pytanie Piłat i nie czeka na odpowiedź, lecz wychodzi.
Piłat nie wierzy w prawdę. Piłat prawdy nie uznaje. A szkoda, bo prawda jest człowiekowi potrzebna - nawet ta prawda o świecie materialnym. Ta prawda, którą poznajemy w szkołach, której uczymy się, ta, nad którą męczą się naukowcy, badacze, badając prawa, które rządzą materią - ta prawda jest nam potrzebna, abyśmy mogli lepiej żyć, aby się nam wygodniej mieszkało, łatwiej podróżowało po ziemi i w powietrzu, abyśmy mogli korzystać z różnych udogodnień, wynalazków, jak choćby z komputera, telewizji, itp. I właściwie tutaj nie ma problemów, tutaj nikt nie kwestionuje prawdę, nikt nie kwestionuje praw, które rządzą materią. Natomiast piłatowy problem z prawdą zaczyna się tam, gdzie jest pytanie o człowieka: kim jestem i skąd przychodzę, dokąd zdążam, jaki sens jest mojego życia? Kiedy pojawiają się te pytania, zaczyna się kłopot człowieka z odpowiedzią na nie. Zresztą kłopot stary, jak świat, bo już w raju człowiek stanął przed pytaniem o to tę prawdę: komu wierzyć?, komu zaufać?, czy Temu który stworzył świat, który ustanowił prawa nim rządzące i domaga się, aby tych praw przestrzegać - nie tylko tych które dotyczą materii, ale i tych, które dotyczą człowieka, czy też uwierzyć i zaufać Temu który mówi: „będziecie jako bogowie będziecie decydować o tym, co jest prawdą, a co fałszem, co jest dobre a co złe”. Tam w ogrodzie rajskiem zwyciężyła pokusa decydowania o sprawach, o prawdzie. Człowiek zaczął decydować. Decydował tak, że sam pogubił się w tych decyzjach, sam się zatracił, że nie wiedział gdzie jest prawda, co prawda, a co fałsz.
I to piłatowe pytanie trwa po dziś dzień. Bo i pogubiona ludzkość pyta o prawdę, pyta o dobro i zło. „Jam się na to narodził, i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie” - mówi Jezus. Pan Jezus przyszedł na świat po to, aby nam powiedzieć prawdę o nas samych: kim jesteśmy, jaki jest cel naszego życia, i powiedział; powiedział jak jesteśmy ważni, jak bardzo Bogu na nas zależy; powiedział, że jesteśmy jego dziećmi; powiedział, że mamy dom, do którego przez całe nasze życie zmierzamy - Dom Ojca. Jezus, stawszy się człowiekiem, przeszedł tę drogę ludzkiego życia, i nas zaprasza, abyśmy poszli jego śladami. On obiecuję, że wskaże nam tę drogę – owszem, ta droga nie jest łatwa, ale On będzie nam pomagał, abyśmy doszli do domu Ojca. To nie tylko w uszach brzmi pięknie , to nie tylko w sercu brzmi pięknie, - Dom, rodzinny dom, dom ojca; to jest ta prawda o nas, która nadaje sens temu wszystkiemu, co my tutaj przeżywamy na tym świecie, w naszym życiu. Wystarczy tylko uwierzyć Jezusowi. Wystarczy tylko iść za Jezusem i zachować tę prawdę, o której On mówi  - iść za Nim, wstępować w Jego ślady, po prostu Go słuchać.
Uwierzyć i zaufać. Tylko, że w tym świecie, w którym my żyjemy, słychać nie tylko słowa Jezusa, ale słychać też tę szatańską pokusę rodem z raju: będziecie jako bogowie decydować o tym co dobre, a co złe. I człowiek decyduje. Pan Bóg mówi nie zabijaj, a człowiek mówi: w pierwszych miesiącach życia można zabić. I tak w samej Europie codziennie zabija się około 8000 nienarodzonych dzieci - rocznie daje to około 3 000 000 niewinnych istot, które się zabija. Bo tak postanowiły parlamenty. A nad parlamentami unosi się szyderczy śmiech szatana: będziecie jak bogowie decydować o tym, co dobre, a co złe. „I opuści mężczyzna ojca swego i matkę swoją i połączy się z żoną swoją” - tak ustanawia Bóg. Bóg ustanawia rodzinę: mężczyzna i kobieta, mąż i żona, ojciec i matka, i dzieci. Mijały wieki, miały tysiąclecia, zmieniały się systemy organizacyjne plemion i narodów, i państw i królestw, tylko rodzina wciąż ta sama: mężczyzna, kobieta, mąż i żona, ojciec i matka , i dzieci. Aż przyszły nasze czasy pracy. W naszych czasach dwóch współżyjących ze sobą seksualnie mężczyzn mówi: „my też jesteśmy rodziną”. Różne nieszczęścia spotykają ludzi: jedni rodzą się niewidomi, inni tracą wzrok z jakichś powodów w życiu, inni radzą się głusi, inni jeszcze rodzą się ze skłonnością seksualną do tej samej płci, a innych nauczono takiego życia. Każdemu człowiekowi należy się szacunek. Nie można dyskryminować nikogo z powodu ułomności, choroby, ale też nie można dopuścić do tego, aby zagłuszano prawdę. Jakoś tak dziwnie się składa, że niewidomi nie czują się dyskryminowani nie organizują marszów protestacyjnych, bo – powiedzmy - nikt nie chce im wydać prawo jazdy. Głusi nie czują się dyskryminowani i urządzają żadnych pochodów protestacyjnych, bo ich nie chcą przyjąć np. do orkiestry. Tylko homonseksualiści czują się dyskryminowani: urządzają pochody protestacyjne, bo nikt nie chce ich nazwać rodziną - owszem są kraje, gdzie już swoje osiągnęli, gdzie parlamenty przegłosowały, zadecydowały – tak, dwóch homoseksualistów mieszkających razem to jest rodzina. W niektórych krajach nawet pozwolono im na adopcję dzieci - podobnie jak lesbijkom. Biedne te dzieci! A nad parlamentami szyderczy śmiech szatana: „będziecie jak bogowie decydować o tym, co dobre, a co złe”.
Moi drodzy, nie tylko ci którzy ustanawiają prawo, ale my wszyscy, musimy być czujni, bo w naszych domach rozlega się ten szyderczy śmiech szatana: będziecie jako bogowie decydować o tym co, dobre, a co złe. Wydobywa się ten szyderczy śmiech szatana z naszych telewizorów, komputerów i mąci nam w głowach i w sumieniach. Jak bardzo trzeba być być ostrożnym: komu zaufać?, komu uwierzyć?, bo ciągle przede nami stoi to pytanie: gdzie jest prawda? Komu możemy zaufać, komu możemy uwierzyć? - „Jam się na to narodził, i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie” - powiedział to Ten, który też powiedział o sobie: „tak, jestem Mesjaszem, jestem Zbawicielem, jestem synem Boga żywego”. Ażeby zaświadczyć o tej prawdzie poszedł nasz Pan na krzyż. I tę prawdę nam ogłosił, i tę prawdę On potwierdził, i ciągle głosi tę prawdę. Tę prawdę głosi nam Chrystus, nasz Pan, w naszym katolickim Kościele. Jeżeli chcemy należeć do tego kościoła, to musimy tej prawdy słychać, to musimy tę prawdę przyjąć; prawdę, którą On nam przyniósł na świat, tę prawdę, która jedynie daje sens naszemu życiu, naszej drodze życiowej. Zresztą sam Jezus powiedział: „każdy, kto jest z prawdy, słucha głosu mego”. Amen.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger