marca 02, 2017

Rozważania Wielkopostne - Życie stracić, by je zachować

Czwartek po Popielcu

Z Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie». Potem mówił do wszystkich: «Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść dla człowieka, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?» (Łk 9,22-25)

KOMENTARZ DO EWANGELII

Jezus przewiduje swoją przyszłość. Jezus wie, co Go czeka. Jezus wie, po co idzie do Jerozolimy. I nie cofa się przed tą drogą. Jezus wie, że będzie musiał wiele wycierpieć, że będzie odrzucony, bo taka wizja Boga jest nie do zaakceptowania, żeby miał cierpieć, żeby miał objawić chwałę Boga na krzyżu, bo On jest chwałą Boga, a krzyż, od tej chwili, dla wierzących nie będzie ani głupstwem, ani zgorszeniem, ale – jak powie św. Paweł – „mocą i mądrością Bożą”. Jezus dobrze wie, dokąd idzie, i co Go tam czeka.
Kim jest chrześcijanin? Chrześcijanin, to uczeń Jezusa Chrystusa. Co to znaczy być uczniem Jezusa Chrystusa? To znaczy: iść za Nim; to znaczy wypełniać to Słowo, które On nam podaje, i które On sam, pierwszy wypełnił.
To Słowo najpierw mówi: „Zaprzeć się samego siebie” – zaprzeć się tego wszystkiego, co jest obce duchowi Jezusa Chrystusa; zaprzeć się pełnienia swojej woli, a zacząć szukać i żyć po to, by pełnić wolę Boga. Zaprzeć się samego siebie, to znaczy wziąć swój krzyż na każdy dzień.
Być chrześcijaninem, to znaczy: „Wziąć swój krzyż”. Chrześcijanin kocha Chrystusowy i swój krzyż, i krzyża nie przeklina, nie odrzuca, ale go akceptuje. Co jest krzyżem? Tym prawdziwym krzyżem jest twoja i moja historia życia. Tym prawdziwym krzyżem jest moje życie, i to wszystko, co mnie w życiu spotyka: może w tej chwili starość, może samotność, może to, że nikt mnie nie kocha, a może to, że się nikt ze mną nie liczy, i że jestem na ostatnim miejscu.
Niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje”, bo był pokorny, jak baranek. I mówimy: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata”. Bo baranek nie opiera się, kiedy jest przeznaczony na złożenie ofiary. Może tylko płacze i delikatnie beczy, ale nie opiera się, nie ucieka przed krzyżem.
Całe nasze życie niekiedy polega na dwóch rzeczach: na projektowaniu swojego życia za wszelką cenę, aby tego życia mieć więcej – z jednej strony, a z drugiej strony, na uciekaniu od krzyża, na uciekaniu od cierpienia, bo jest cierpienie nie do zaakceptowania. A przecież Bóg jakoś cierpienie zaakceptował. Boży sposób na zło, to nie opieranie się złu. Boży sposób na zło, to krzyż, przyjęcie zła na siebie. Ten, który był bez grzechu, przyjął wszystkie grzechy na siebie. Ten, który był niewinny, przyjął wszystkie winy na siebie.
Misja Kościoła w świecie, misja chrześcijanina w świecie, to właśnie taka misja – nie uciekania od zła, nie uciekania od krzyża, nie oddawanie złem za zło, ale może wcześniej – przyznanie się również do zła w moim życiu. Ojciec św. Jan Paweł II teraz, w tych ostatnich dniach, ukazuje ten wielki dokument Pokuta i pojednanie – właśnie w Kościele, żeby Kościół stanął w prawdzie, również w swej historii, żeby przyznał się do błędów. Może właśnie wtedy te błędy się rodziły, kiedy tak bardzo się opierał na tych ludzkich atrybutach: może na władzy, na pieniądzu, na sukcesie, i właśnie wtedy przegrywa.
My, jeżeli opieramy życie – jak mówi pierwsze czytanie – „na bożkach”: na bożkach sukcesu, pieniądza, na bożkach prestiżu, tego, żeby nas podziwiali i bili brawo – również nam, ludziom Kościoła – to wtedy przychodzi śmierć, to tam życia nie ma. „Kładę przed wami życie i śmierć” – popatrzmy, jak Pan Bóg jest delikatny, jaki jest wrażliwy. On nie traktuje człowieka, jak marionetkę, jak przedmiot, daje człowiekowi wolność, bo u podstaw wolności leży wybór, wybór życia, albo śmierci.
Rozgrywa się dramat zbawienia o Twoje i moje życie. Jaką pójdziesz drogą? Drogą życia, czy drogą śmierci? Życia, to jest właśnie zaprzeć się siebie samego, wziąć krzyż, by zyskać życie, bo nie są to słowa, które mówią o jakimś cierpiętnictwie, o jakimś użalaniu się nad sobą, ale właśnie to są słowa życia. Chrześcijanin, to ten człowiek, który nie tylko ma wiedzę, nie tylko ma doktrynę, bo chrześcijaństwo, to nie tylko indoktrynacja, ale chrześcijanin to ten, który ma żywe doświadczenie Boga, Tego, który wyprowadza ze śmierci życie. Chrześcijanin, to człowiek, który ma doświadczenie tego, że w tym zapieraniu się siebie, w tym braniu krzyża codziennej historii życia, jest właśnie życie.
Ale, jeżeli patrzymy na życie oczami nie Pana Boga, a swoimi, jeszcze nieprzemienionymi, to wtedy krzyż staje się zgorszeniem, a zapieranie się siebie, staje się jakimś masochizmem, i nic z tego nie rozumiemy, i robimy z chrześcijaństwa cierpiętnictwo, co niema nic wspólnego z chrześcijaństwem.
Dojrzała wiara, żywa wiara, wiara, która umie ufać Panu Bogu. Kto umie ufać? Ten, kto się nie boi, ten, który się nie lęka. Bo nie można, z jednej strony być przepełnionym strachem, lękiem o swoje życie, a z drugiej strony ufać. Wierzyć, to znaczy być wolnym, to znaczy puścić lęk i strach, a oddać się Panu Bogu.
Może jesteśmy na początku tej drogi do dojrzałej wiary, ale módlmy się, abyśmy mogli doświadczać Boga, który nie ucieka od historii, ale w tę historię wchodzi, i tę historię chce przemieniać; chce przemienić twoją historię i moją historię, bo jest Bogiem życia. Jezus Chrystus – Dobra Nowina – bo chrześcijaństwo jest Dobrą Nowiną. Ona nie ucieka od życia, od problemów, ale wchodzi w sam środek życia.
Dziękujmy Panu Bogu za to, że pozwolił nam dożyć tego dnia, bo to dzięki Niemu i Jego miłosierdziu, możemy modlić się znowu dzisiaj, i nawracać się od samego początku, od pierwszych godzin tego dnia. Ten czas mamy ofiarowany po to, by się nawracać, to znaczy, by pełniej żyć, by być bardziej szczęśliwym, by w naszym życiu było mniej strachu i mniej lęku, a więcej zaufania do Pana Boga. „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, i niech co dnia weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger