marca 20, 2017

Czego uczy nas dzisiaj Święty Józef?

Dzisiaj jest liturgiczna uroczystość św. Józefa. Znamy to imię i tę postać od dzieciństwa. I z domu naszego, i z katechizmu, i z ołtarzy św. Józefa i fi­gur w kościołach. A także wiemy, że uciekamy się do niego w chwilach trudnych. Kto przeżył wojnę, ten wie, jak bardzo czczony był ten pa­tron od rzeczy trudnych i opiekun. Jego imię „Józef” jest skrótem he­brajskim, co znaczy w języku polskim: „Bóg przyda, Bóg da więcej”. Właśnie z powodu tego imienia i dlatego, że to imię nosił patriarcha Józef, znany nam ze Starego Testamentu Józef z Egiptu – jest symbo­lem dostatku i opieki Bożej nad ludźmi.
Wiemy z Ewangelii, że był z zawodu rzemieślnikiem. Język grecki określił jego zawód techne a łaciński faber. To znaczy rzemieślnik od prac drobnych. Pomagał w wyrabianiu narzędzi rzemieślniczych, rolni­czych a także wykonywał – jak byśmy dziś powiedzieli – „usługi”. Właśnie te, przy których Jezus w swoim wieku młodzieńczym pomagał swemu przybranemu ojcu.
Kończy się historia Józefa mniej więcej w okresie rozpoczęcia apo­stolskiego życia Jezusa. Jak Matka jest wspominana jeszcze parę razy w Ewangelii, głównie w związku z Męką, tak o Józefie nie ma już wzmianki.
Dzisiejsza ewangelia mówi nam o wydarzeniu, jakie miało miejsce w świątyni, kiedy Jezus odszedł z gromadą pielgrzymów i już po raz pierwszy zaczął otaczającym Go uświadamiać swoje posłannictwo. Chy­ba zwróciliście uwagę, że w tym wyjątku ewangelicznym jest dwa ra­zy w inny sposób użyty termin „ojciec”. Do Jezusa mówi Maryja: „Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie” (Łk 2, 48). Był Józef ojcem przybranym – znamy całą historię związku Józefa z Maryją i Ewangeliści, którzy pisali, też o tym wiedzieli. I tu właśnie odpowiedź Jezusa była od razu ad hominem: „Czemuście mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” (Łk 2, 49). W odpowiedzi Jezusa aluzja do Ojca nie była aluzją do św. Jó­zefa, lecz do Ojca, który jest w niebie. Do Boga Ojca, który jest Jego Ojcem. Ojcem Jezusa, Boga-Człowieka. Ale bliska więź poprzez związek prawny Józefa z Maryją uczyniła go opiekunem Jezusa, Jego ziemskim opiekunem, głową Świętej Rodziny. Chrześcijanie od początku tak wie­rzyli i wierzą.
W tym epizodzie jest zawarta głęboka nauka o chrześcijańskiej in­terpretacji rodziny. Rodzina chrześcijańska pomimo swojej zwartości osobowej ma jednak cele, które są wyższe niż cel układu zamkniętego. W „rzeczach Ojca” – to znaczy Ojca niebieskiego – trzeba być i dzie­ciom, i rodzicom. I rodzice poprzez sakrament małżeństwa wchodzą w spra­wy Ojca niebieskiego, i dzieci dojrzewają powoli do rozumienia ta­jemnic, misteriów Ojca. I czasem jeśli w domu są konflikty, albo jedna, albo druga strona nie rozumie tego. Rodzice bardzo często żyją tylko „według ciała” i nie rozumieją swych dzieci. Czasem odwrotnie, dzieci żyją „według ciała”. Ale w tej chwili mam na uwadze na przykład po­wołania zakonne czy kapłańskie: jak często rodzice w ogóle nie pojmu­ją, o co chodzi. Żyją tylko w układzie zamkniętym. Nie rozumieją, że ich dziecko „powinno być w tym, co należy do jego Ojca” (Łk 2, 49).
Dużo jest tutaj w tej postaci tajemniczej i czcigodnej nauki dla nas. Wspominamy dzisiaj św. Józefa, czcimy go i uczymy się od niego dla naszych rodzin, dla naszej chrześcijańskiej postawy – wierności zleco­nej mu tajemnicy, wierności Bogu. Wierności cichej, milczącej. Bo taki był.
A ja chciałbym dzisiaj w kilku zdaniach tylko wam przypomnieć, że szu­kając w naszym wieku dwudziestym pierwszym modelu autentycznego chrześcijaństwa, warto rzucić okiem właśnie na świętego Józefa. Niby to zakrawa na paradoks – Józef wydaje się być anachroniczny, wcale nie taki nowoczesny. Ale on ma istotne cechy – posiadł istotne cechy – które są potrzebne dla każdego głębokiego chrześcijańskiego życia.
Słyszeliście dzisiaj: czytaliśmy wyjątek ze św. Pawła, który nam wskazał na Abrahama i jego wiarę. Właśnie Józefowi zawdzięczamy ten model wiary, który jest potrzebny nam wszystkim. Wiara dojrzała, ro­zumna, zajmowanie odpowiedniego stanowiska wobec cudu pojawienia się na tej ziemi Boga.
Wiara, która łączyła się – tak chcę powiedzieć – z rozmodloną nadzieją. Często mówimy, że wiara wyprzedza nadzieję. Bywa i odwrot­nie: jest czasem nadzieja, która nie określa jeszcze przedmiotu, jak wia­ra, ale która nas ku niemu pociąga. I Bóg jest dla nas często Bogiem naszej nadziei, do którego się modlimy – a potem Go dzięki modlitwie poznajemy we wierze, tak jak znał Jezusa Józef, który czekał z całym narodem izraelskim pełen nadziei na przyjście Mesjasza.
I wreszcie przepełnia Józefa trzecia cnota, która charakteryzuje chrześcijan: miłość. Miłość chrześcijańska jest nieco inna niż miłość tak zwana ogólnoludzka. Ma w sobie rys nadprzyrodzony, wynikający ze spotkania z Chrystusem, ale ma też będący wyrazem tego spotkania kształt konkretny: jest to miłość służebna. Miłość chrześcijańska to mi­łość gotowa na ofiarę.
Kto chce zgłębić życie Józefa, proste życie, życie rzemieślnika, bo taki był Józef, ten zobaczy, że u niego po prostu dzień za dniem był praktyczną realizacją, „wykonywaniem” tej wielkiej miłości, która z Bo­ga się rodzi.
Sumując – właśnie to byłoby nam bardzo potrzebne: rozmodlona na­dzieja, poznająca coraz głębiej Chrystusa wiara i wypływający z tego czyn, miłość służebna. Taki model nam dzisiaj przypomina św. Józef, którego imię hebrajskie znaczy „Bóg da więcej”. To aluzja do Józefa egipskiego, jego poprzednika – znamy tę historię – który rozdał gło­dnym majętność, jaką miał w spichrzach. „Bóg przyda”. Dlatego cza­sem chrześcijanie wieszają obrazek św. Józefa i modlą się do niego, aby Bóg przydał darów. Ale módlmy się przede wszystkim, by nam przydał wiary, nadziei i miłości – bo to jest fundament chrześcijańskiego ży­cia.
Módlmy się dzisiaj za tych wszystkich, którzy pracują, aby poprzez pracę dochodzili do wolności, aby praca dawała im radość. I aby ro­zumieli, jaki jest związek miłości z pracą. A przede wszystkim miłości Boga, który ten świat stworzył i mówi nam, że jesteśmy po to, by ten świat tworzyć dalej – ale tworzyć dla Jego woli, dla Jego królestwa. Królestwo sprawiedliwości, pokoju, miłości, czci drugiego człowieka, wzajemnego szacunku. Bo przez to praca oddaje hołd Stwórcy. Módlmy się przede wszystkim o to, byśmy coraz głębiej rozumieli, jaki jest związek naszej codziennej ofiary ze sprawowaną teraz Ofiarą Krzyżową Jezusa Chrystusa.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger