grudnia 09, 2016

Rozważania Adwentowe - Rozkapryszone dzieci


Adwentowe oczekiwanie na przyjście Mesjasza zachęca nas do pochylenia się nad słowem Bożym i skorygowania naszych oczekiwań i wyobrażeń. Pan Bóg proponuje nam przepis na udane życie. Nie potrzeba kupowania drogich prezentów, wykwintnych dań świątecznych czy szampańskiej zabawy w sylwestrową noc. Człowiek Adwentu to "człowiek, który upodobał sobie w prawie Pańskim i rozmyśla nad nim dniem i nocą". To człowiek, który szuka spełnienia w słowie Bożym i w nim znajduje swoją radość czy pocieszenie. Kiedy pociąga nas Bóg, oznacza to, że w Nim nasze serce znalazło upodobanie. Co nas niesie, co podnosi, co przenika pokojem i radością, jeśli nie upodobanie w Bogu? Ten właśnie modlitewny nastrój ma nas zaprowadzić do rozpoznania przychodzącego Chrystusa. 
Gdy jednych przywoła adwentowa propozycja roratniej bliskości z Maryją, Matką Jezusa, inni słuchają pieśni, wzruszają się, wielu ludzi idzie na rekolekcje, lub prywatnie wyciszają życie, by być bliżej Boga, wtedy łatwiej wi­dzieć owe „dzieci na rynku”, o jakich mówi dzisiaj Jezus. Są to ludzie, których szczególnie w naszych czasach trzeba dostrzec, rozumieć i pomagać im. Są to ci, którym niełatwo już pobiec za tymi, lub tamtymi. Stanowią wśród świata ogromną społeczność, ustawicznie zmienną, do której niekiedy i my należymy. Ludzie, którzy nie mają ani sił, ani chęci, ani odwagi, by cokol­wiek podejmować, czymkolwiek się zapalić, zachęcić. Ludzie, którym du­chowa pustka przesłania niebo i ziemię, Boga i rodzinę, pracę i odpoczynek. Jak strudzeni ponad miarę wędrowcy, przysiadają zrezygnowani i mówią nam: idźcie sami, my odpoczniemy. Pojawia się stan bezwładu, bezradności. Może to brak sił duszy, a czasem i ciała. Zbyt szybko zabierają, wykradają, rabują wręcz pędzące sytuacje i przeżycia. Może to rozczarowanie, które po­zostaje po marzeniach o sobie, o świecie, o przyszłości, która nagle okazała się smutna i bez szczęścia. Może to osamotnienie człowieka, który zaledwie czasem może być blisko kochanych, ważnych dla siebie ludzi. Ustawicznie porzucany dla pracy, odpoczynku, pozornych wartości, za jakimi biegną jego bliscy, przeżywa poczucie zbędności, jeżeli nie przeszkadzania tym, których kocha.
Może to powierzchowność przeżyć religijnych, które pozostają jakby w płaszczyźnie dewocji, nie nasycają serca, pokoju myśli, nie stając się chlebem i życiem. Ile trzeba pokory, ileż mądrości życia, aby w takich ludziach pod­trzymać poczucie jedności z Bogiem i nie odłączyć od swojej miłości. Oporne dzieci, to nie przekorny sprzeciw, ale to trudny problem osobisty, to ważne zadanie dla tych, którym jeszcze starczy sił, aby się smucić ze smutny­mi i cieszyć z radosnymi. Obojętny świat jest wielkim tematem modlitwy i miłości.
Bóg różnymi drogami stara się trafić do serca człowieka. Bóg pró­buje różnych sposobów, aby zdobyć jego miłość. W ten sposób do­stosowuje się do ogromnej różnorodności, która jest wśród ludzi i w samym człowieku. Jedni ludzie są wrażliwi na łagodne sugestie i wzrusza ich delikatność i tkliwość. Takie właśnie podniety skła­niają ich do działania. Inni potrzebują bardzo mocnego wrażenia, by pobudzić swoją wolę do aktywności. Wywiera na nich wrażenie wielki strach, wielka rozpacz, czy nawet wielkie cierpienie. Bywa, że w jednym człowieku sąsiadują obok siebie różne sprzeczności. Raz człowiek reaguje na najczulszy barometr, a innym razem jest otępiały i oziębły. Bóg stosuje się do tych wszystkich sytuacji i dopasowuje się do nastrojów ludzkiego serca. Podobnie postępuje również Kościół, który przez Chrystusa został ustanowiony naszą Matką i Mistrzynią. W ciągu roku liturgicznego Kościół wprowadza nas w różne klimaty i nastroje. Sam Adwent nie jest okresem jednorodnym. Splatają się w nim wątki radosnego oczekiwania i surowej pokuty. Jest w nim Jan Chrzciciel, który gromko napełnia grzeszników i cicha Dziewica, która oddziałuje blaskiem swojej czystości. Zaprawdę, Bóg robi wszystko, by ratować człowieka, by doprowadzić go do swego Serca, które jest życiem i pełnią.
Niestety, ten połów nie zawsze udaje się Panu Bogu. Pan Jezus porównał Królestwo niebieskie do wielkiej sieci. On sam zna doskonale rzemiosło łowienia ludzi. Są jednak ryby, które umykają jego niewodowi, są serca niewrażliwe na urok tego niezwykłego Oblubieńca. To do nich odnosi się wyrzut z dzisiejszej Ewangelii: „Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie zawodzili”. W naszej historii i literaturze istnieje mit niezłomnego obrońcy oblężonej twierdzy; wspomnę tutaj "Redutę Ordona" i wy­czyn Wołodyjowskiego w Kamieńcu. Takich obrońców uważamy za wielkich bohaterów. Polegli, a nie poddali się! Kto zginie dlatego, że nie poddał się miłości Boga, jest nieszczęsnym głupcem i tchó­rzem! Dlatego bądźmy wrażliwi na nastroje Adwentu i całego roku liturgicznego. Trzeba „sentire cum Ecclesia” (odczuwać z Koś­ciołem). Niech każdy przejaw miłości Bożej pociąga nas do Bożego Serca: i wtedy, gdy Bóg wzywa do pokuty i pobudza do żalu; i wte­dy, gdy przychodząc napełnia nas radością.

 

1 komentarz:

  1. ,,Rozkapryszone dzieci'',to rozważanie tak piękne,poczułam,że moje serce odnalazło właściwą drogę życia,dzięki TYM słowom,niech Bóg kochanego Księdza błogosławi,dziękuję

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger