grudnia 20, 2016

Rozważania Adwentowe – Imię - Kimże będzie to Dziecię?


Piątek IV tygodnia Adwentu

Imię
Już jutro Wigilia. Rodzinne spotkanie przy świątecznym sto­le. Wspólny śpiew kolęd, życzenia składane łamiącym się gło­sem. Opłatek podawany drżącymi rękoma. Przed nami Boże Na­rodzenie. Dzień, na który z takim utęsknieniem czekamy. Dzień, który jest jednym z najpiękniejszych wspomnień z naszego dzieciństwa. Dzień, w którym człowiek kolejny raz może odzyskać wiarę w samego siebie.
U progu tego szczególnego czasu spotykamy kolejny raz Jana Chrzciciela. Wielokrotnie w ostatnich dniach wołał do nas o opa­miętanie, nawrócenie i zmianę życia. Błagał o prostowanie życio­wych dróg. Przestrzegał przed zgubnymi skutkami grzechu. Prosił o opamiętanie, gdyż nadchodzi kara za zło, jak owa siekiera, która za chwilę zetnie wyniosłe drzewo. Wskazywał nam Baranka Bożego, który nadchodzi, aby zgładzić grzechy świata. Z pokorą skłaniał głowę przed Jezusem, mówiąc, że nie jest Mu godzien rozwiązać rzemyka u sandała.
Dziś kolejny raz Ewangelia ukazuje nam osobę adwentowe­go proroka. Jednak nie koncentrujemy się na nauczaniu, na dzia­łalności Jana Chrzciciela. Nie wspominamy jego klarownej po­stawy życiowej, płomiennych mów ani męczeńskiej śmierci. Nie pochylamy się nad ascetycznym życiem ani niezwykłymi zda­rzeniami, które związane były z jego przyjściem na świat. Dziś Łukasz Ewangelista naszą uwagę koncentruje na imieniu syna Elżbiety i Symeona. „Jan będzie mu na imię" (Łk 1,63). Imię „Jan" oznacza „Bóg jest łaskawy" oraz „Bóg jest miłosierny". To imię ma wielkie znaczenie i przesłanie. Jest zapowiedzią całego życia Jana Chrzciciela, a jednocześnie zwiastuje Tego, który nie­bawem nadejdzie. Oto bowiem Dziecię nam się narodzi, Bóg bę­dzie nam dany.
Jak sam zauważa św. Łukasz, imię „Jan" nie było nadawane w rodzie Symeona, stąd zdziwienie, a wręcz oburzenie jego bli­skich. Jednak to imię wybrał sam Bóg, o czym Symeon został po­wiadomiony podczas cudownego spotkania w świątyni jerozolim­skiej. Imię nadano temu noworodkowi nieprzypadkowo. Stwórca wybrał syna Symeona i Elżbiety na wielkiego proroka, który przy­gotuje serca Izraelitów na przyjęcie Mesjasza. Jednocześnie prze­słanie imienia „Jan" winno koncentrować uwagę jego rodaków na wielkiej chwale, która stanie się niebawem ich udziałem.
Oto bowiem Bóg nawiedzi swój lud. Mesjasz, który był wy­czekiwany przez wieki, wreszcie przyniesie oswobodzenie z kaj­dan śmierci i grzechów. Wypełnią się dni tęsknoty za obiecywa­nym Emmanuelem, który miał odmienić życie wiernych. Zdepta­na zostanie ostatecznie głowa pradawnego węża, czyli Szatana. Głoszona będzie światu Dobra Nowina. Chorzy odzyskają zdro­wie, zniewoleni przez złe duchy będą oswobodzeni, zmarli będą wskrzeszani. Dziać się będą wielkie dzieła Boże, które poświad­czą mesjańską władzę Syna Bożego.
Zauważmy, jak wielkie znaczenie dla Stwórcy ma nadanie imienia przychodzącemu na świat człowiekowi. Wielokrotnie w Starym Testamencie słyszeliśmy prośbę Boga, skierowaną do rodziców za pośrednictwem anioła, aby oczekiwanemu dziecku nadać konkretne imię. To imię zostaje wybrane dla Ja­na, jak i dla samego Syna Bożego. Imię bowiem niesie w sobie głębokie przesłanie, a zarazem zobowiązanie. W tym imieniu skryte jest duchowe bogactwo, którym Opatrzność za pośred­nictwem konkretnej osoby obdarowuje innych.
Dlatego tak ważne jest, jakie imię nadajemy dziś naszym dzieciom. Obieramy im w ten sposób patrona, duchowego opie­kuna, który będzie nad nimi czuwał, wypraszał potrzebne łaski, błogosławił. To imię nadane dziecku jest także pragnieniem, aby swego patrona naśladował w dobroci, wierze, dziełach miłości Boga. To imię, nadane w chwili chrztu Św., jest wraz z niezatar­tym znamieniem przynależności do Chrystusa trwałym określe­niem, wyróżnieniem. Nie ma bowiem bezimiennych, niepotrzeb­nych mas. Nie ma bowiem niemego tłumu.
Każdy z nas ma swe imię, które go określa i wyróżnia. Każdy otrzymał chrzest Św., który wszczepia na wieczność w mistyczne Ciało Chrystusa, którym jest Kościół. A ja, czy wiem, jakie jest znacznie mojego imienia? Jakie zobowiązanie jest w tym imieniu ukryte? Czym wyróżniał się mój patron i czego mogę od Niego oczekiwać? Nie jestem bowiem anonimową osobą, ale konkret­nym, wyróżnionym łaską chrztu św. człowiekiem, który potrzebny jest Bogu w dziele miłości, ewangelizacji, świadectwa i dobroci.
Bóg wybrał syna Elżbiety i Symeona. Pan wybrał mnie i cie­bie. Nie żyjemy przypadkowo. Nie jesteśmy bezimienną masą. Każdy z nas ma swe imię, za które trzeba dziękować. Każdy z nas ma imię, które zobowiązuje. Każdy ma patrona, który nad nami czuwa i za nami oręduje. Nie zapomnijmy o tym.

Kimże będzie to Dziecię?
A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: „Kimże będzie to Dziecię"? Bo istotnie ręka Pańska była z nim” (Łk 1,66)

Pytanie: „Kimże będzie to Dziecię?” postawione w dzisiejszej Ewangelii, dotyczy Jana Chrzciciela, ale my, u progu Bożego Naro­dzenia, odnosimy je do dzieciątka z Betlejem, do Jezusa Chrystusa. Kiedy próbuję odpowiedzieć na to pytanie sobie i Wam – drodzy Bracia i Siostry – odzywają się w mojej pamięci dobrze znane słowa i me­lodie. Są to słowa i melodie naszych kolęd. Wprawdzie nasze ko­lędy zajmują się przede wszystkim stroną zjawiskową tego wyda­rzenia i wyrażają sentymentalną reakcję na ubogie narodziny Dzieciątka, to nie brakuje w nich przecież i treści teologicznych, które są głębszą refleksją nad tym, co wydarzyło się ponad 2000 lat temu w Betlejem. Może warto przytoczyć najbardziej znane strofy, abyśmy mogli zwrócić na nie baczniejszą uwagę, gdy w czasie świąt będziemy słuchać kolęd, a jeszcze lepiej, gdy będziemy je śpiewać. Warto zatrzymać się nad tymi słowami i odprawić medytację nad ich znaczeniem, gdy będziemy wpatrywać się w betlejemski żłóbek. Oto niektóre z nich:
"Wzgardzony, okryty chwałą, śmiertelny król nad wiekami..."
"Padnijmy na kolana, to Dziecię to nasz Bóg..."
"Oto w żłobie, nie ma tronu i berła nie dzierży,
a proroctwo Jego zgonu już się w świecie szerzy..."
"Mądrość Mądrości, Światłość Światłości, Bóg - Człowiek tu wcielony..."
"O gwiazdo betlejemska... Zaprowadź do stajenki, leży tam Boży Syn,
Bóg-Człowiek z Panny świętej dany na okup win..."
"Pan z nieba i z łona Ojca przychodzi..."
"Widzieliśmy maleńkiego, Jezusa narodzonego, Syna Bożego..."
"Witaj dziecineczko w żłobie, wyznajemy Boga w Tobie..."
"Narodził się nam Zbawiciel, dusz ludzkich Odkupiciel..."
"Że posłany jest nam dany Emanuel w niskości..."
Pragnę podzielić się ze słuchaczami jeszcze jednym tekstem, który odzywa się w mojej pamięci jako odpowiedź na pytanie: „Kimże będzie to Dziecię?” Jaka szkoda, że nie mogę jednocześnie przekazać muzyki, którą do tego tekstu stworzył J.F.Haendel w oratorium "Mesjasz". Jest ona bardzo wymownym i pouczającym komentarzem do natchnionych słów proroka Izajasza. Od wielu lat słucham w Adwencie pierwszej części tego oratorium, bo tam można znaleźć wspaniałe dopełnienie adwentowej liturgii. Wśród olśniewających Haendlowskich chórów jednym z najwymowniej­szych jest ten, w którym poszczególne głosy przeplatające się w radosnej fudze delektują się dobrą nowiną: „Dziecię się nam narodziło i Syn został dany”. W tej części jest coś z naszych kolęd, które radosnymi nutkami zdają się bawić i cieszyć dzieciątko. Jed­nakże wśród niefrasobliwej pogoni głosów rośnie napięcie spowodo­wane właśnie refleksją nad tym „Kim jest to Dziecię”. I wybucha odpowiedź: „Przedziwny! Bóg Moc­ny! Odwieczny Ojciec! Książę Pokoju”. Całe bogactwo złożone w ubogim żłobku można wyrazić tylko przy pomocy paradoksów, przeciwstawień - jednym słowem: "Przedziwny!" Choć nieskończony przyjął granice ludzkiej natury, to i w tej naturze wszelkie granice rozsadza. „Oto leżący, przed nami śpiący w promieniach Jezus ma­ły”, oto „Jezus malusieńki leży nagusieńki”, a przecież to Mocny Bóg, to wszechmocny Bóg. „Dziecię się nam narodziło i Syn został nam dany”, a przecież to Odwieczny Ojciec i Ojciec przyszłego wieku. „Złość okrutna dziecię prześladuje”, a przecież to Książę Pokoju.
Skoro odpowiedź na pytanie „Kimże będzie to Dziecię” zamyka się w słowie "Przedziwny", niech te święta będą dla nas powodem nieustannego zadziwienia i podziwu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger