grudnia 21, 2016

Uroczystość Narodzenia Pańskiego. Msza w dzień (A) – Oto twój Zbawca przychodzi

Uroczystość Narodzenia Pańskiego. Msza w dzień (A) – Oto twój Zbawca przychodzi
Oto co Pan obwieszcza wszystkim krańcom ziemi: Mówcie... Oto twój Zbawca przychodzi” (Iz 62,11). Jak długo trwa adwent? Jak długo trwa czas oczekiwania na przyjście Zbawiciela? Przecież to nie chodzi o liturgiczny okres wyznaczony przez cztery ostatnie niedziele. Treść tego krótkie­go okresu liturgicznego zwanego Adwentem oznacza proces dojrzewania, który dokonuje się w człowieku; proces trwający czasem bardzo długo! Proces wewnętrznego rozwoju, wyznaczonego nie przez cztery niedziele, ale niejednokrotnie przez czterdzieści cztery lata... Życiowy adwent; Ocze­kiwanie na przyjście Pana... Bez przeżycia tego oczekiwania, bez życiowe­go adwentu nie ma radości ze spotkania, a słowa: „Oto twój Zbawca przy­chodzi” – nic nie znaczą.
Czy już przeżyłeś swój adwent? Czy odkryłeś prawdę wypowiedzianą przez proroka, że naród, który nie zna Boga, kroczy w ciemnościach i mro­ku śmierci (Iz 9,1), że człowiek, który odrzucił Boga, jest jak pustynia i spę­kana, zeschła ziemia (Iz 35,1). Przez ileż bolesnych doświadczeń trzeba przejść, aby poznać swą nędzę. Ileż trzeba przeżyć dramatycznych chwil, aby z przekonaniem powtarzać słowa Pisma: „My wszyscy byliśmy skalani, a wszystkie nasze dobre czyny jak skrwawiona szmata. My wszyscy opadliś­my zwiędli jak liście, a nasze winy poniosły nas jak wicher” (Iz 64,5). Jak wiele mogą nam dziś powiedzieć chorzy, którzy doświadczają boleśnie, co znaczy zależność od życzliwości bliźniego. Jak wiele można się nauczyć od ludzi starszych, którzy dobrze wiedzą, co to znaczy, że życie przemija jak wicher. Jak ważnych można dokonać odkryć, doznając bolesnej samotnoś­ci... Bóg nie jest ratunkiem dla słabych, a Kimś niepotrzebnym dla moc­nych. Trudny życiowy adwent uczy nas, że poza Nim po prostu nie istnieje­my. Słabość ciał przypomina nam, że jesteśmy zawsze słabi duchem, samo­tność otwiera nas na wszechogarniającą Obecność. „Oto twój Zbawca przychodzi”.
Jaki adwent przeżyli pasterze, którzy mówili nawzajem do siebie: „pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło... Udali się z poś­piechem i znaleźli: Maryję, Józefa i Niemowlę leżące w żłobie” (Łk 2,15). Jakiż adwent ich otworzył na obecność Zbawcy, który był bezbronnym Niemowlęciem. Jak to się stało, że w Nim poznali Zbawcę, który przycho­dzi?
Przez jaki adwent byli przygotowani Mędrcy ze Wschodu, szukający nowo narodzonego Króla Żydowskiego? Z prostotą równą prostocie paste­rzy oddali pokłon Zbawcy, którego znaleźli w miejscu takim, w jakim niko­mu do głowy nie przyszłoby szukać Go. Jak się to stało, pytamy, że w Synu Maryi poznali Zbawcę, który przychodzi, i upadłszy na twarz złożyli Mu pokłon, i otworzywszy swe skarby złożyli Mu dary (Mt 2,11)?
Czy kiedykolwiek zrozumiemy tajemnicę tych ludzi, tajemnicę odnale­zienia Zbawcy, który przychodzi? Bez próby uczynienia tego, dzień dzisiej­szy jest pozbawiony treści. Bez próby uczynienia tego, nie będzie w nas nig­dy takiego radosnego powrotu do swej krainy, o jakim czytamy: „Wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli” (Łk 2,20). Wydaje się, że dla jednych, dla pasterzy, znakiem mówiącym, że Zbawca przychodzi, była wprost wiara zakorzeniona w codzienności. Pasterze od­naleźli Boga w stajni i żłobie. Bóg obecny był w zwykłej szarzyźnie życia, w ich najbliższym otoczeniu, tam, gdzie codziennie przebywali ze swymi trudami. Dla drugich, dla Mędrców miejscem poszukiwań Zbawiciela była stolica i dwór królewski. Jednak posłuszni słowom proroka udali się do Betlejem i wszedłszy w progi zwykłego domu oddali pokłon Dzieciątku i Jego Matce. Dla jednych i drugich „Ukazała się dobroć Boga, Zbawiciela naszego i Jego miłość ku ludziom” (Tt 3,4) w ich życiu, a nie poza nim, w ich codzienności, a nie poza nią, w ich najbliższym otoczeniu, a nie w zaświatach. Bo Słowo naprawdę ciałem się stało i zamieszkało wśród ludzi.
I dlatego dzisiejsze święto musi ciebie – Bracie i Siostro - prowadzić do Chrystusa, do Boga, który stał się człowiekiem. Masz Go szukać tam, gdzie On rzeczywiście jest, a wtedy i ty rozumiesz dlaczego wielokrotnie rozmijałeś się z Nim i twoje poszukiwania szły w złym kierunku. Szukałeś Go poza swoją codziennością. Szukałeś Go w nadzwyczajnych przeżyciach i wielkich wzruszeniach. A tymczasem On jest w naszym życiu, a nie poza nim, On jest w naszej codzienności, a nie poza nią, On jest w naszym najbliższym otoczeniu, w tym co stanowi miejsce naszego powszedniego dnia. Bo Słowo stało się ciałem dla nas. Ono przebywa między nami!
Ludzie pyszni i pewni siebie nie potrafią Go zauważyć. Życiowy adwent, to lekcja prostoty i pokory. Trzeba być pokornym, trzeba być prostym jak dziecko, aby uznać, że Bóg jawi się poprzez sakramenty, poprzez proste zewnętrzne znaki i poprzez ludzi, tych maluczkich, którzy często nie dorasta­li do tajemnic, które celebrują, i do słowa, które głoszą. Trzeba mieć czyste oczy, aby w brudzie codzienności, podobnym do brudu stajni, dostrzec blask gwiazdy, która głosi, że w człowieku mieszka Bóg.
Dziś wszystkim smutnym, wszystkim strapionym, cierpiącym, opuszczonym jest głoszona radość wielka, radość, która jest udziałem wszystkich ludzi dobrej woli. Dziś się wam narodził Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan (Łk 2,11). Czy powiemy za Ewangelią, że się narodził w Betlejem? Czy pouczeni przez adwentowe doświadczenia, z prostotą pasterzy i pokorą Mędrców wyznamy, że się narodził w naszej codzienności? Czy w tej chwili doświadczasz Jego Narodzenia w twoim sercu? Jeśli tak, to Bogu niech będą dzięki, to „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój...”. 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger