grudnia 10, 2016

3. Niedziela Adwentu (A) - Czy to Ty Jezu?

3. Niedziela Adwentu (A)
Przed wejściem do Bazyliki Narodzenia/fot.ks. J. Tabor
Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?



Czy Jezus jest tym, na Którego czekamy? Czy my w ogóle na Niego czekamy? Przechodzi obok nas, dokonuje rzeczy niezwykłych, a my nawet tego nie zauważamy, pochłonięci codziennością. Może niektórzy jeszcze rzeczywiście czekają, szukają, starają się nie dać pochłonąć, ale większość… już dawno pozwoliła się wciągnąć w maszynkę rutyny, robienia grosza, szukania wygód i zaspokajania swoich zachcianek. Czy to jest jeszcze życie? Czy to ma w ogóle sens, być maleńkim trybikiem w ogromnej maszynie bezsensownych zachcianek i sztucznie podsycanych potrzeb?

Drodzy Bracia i Siostry!

To już trzecia niedziela adwentu. Jeszcze tydzień i Słowo stanie się Ciałem. Narodzi się Bóg – Człowiek. A my nie do końca przekonani zadajemy ciągle to pytanie: Czy to Ty jesteś? Czy to Ty Jezu? A może to nie Ty przychodzisz? Może to tylko piękna baśń o Bożym Narodzeniu, może to tylko choinka, prezenty, może to tylko wesołe święta? Tak mówi przecież współczesny świat, tak mówią media: telewizja, radio, prasa. A Ty mówisz do nas jedno zdanie: Błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi.

Dzisiejsza Ewangelia mówi o wątpliwościach uwięzionego Jana Chrzciciela co do Jezusa Mesjasza. Trochę nas Jan Chrzciciel zaskakuje. Czyżby zwątpił w zapowiadanego Mesjasza? Czyżby również na niego przyszła chwila słabości i niecierpliwości? W więzieniu przecież różnie może się zdarzyć. Do Jana docierają wiadomości o działalności Jezusa. Jakże różnią się od tego, co Jan mówił. Jezus z Nazaretu nie wziął do ręki zapowiadanej siekiery i nie wycinał złych ludzi. Przeciwnie, Jezus chodził do domów grzeszników, nawoływał do miłosierdzia i sam był miłosierny aż do znużenia. Jezus był przeciwieństwem Janowych zapowiedzi. Stąd prośba Jana za pośrednictwem uczniów o jasną odpowiedź co do misji mesjańskiej. I Jezus tej odpowiedzi Janowi udziela. Powołuje się na proroka Izajasza, że „przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą”.

Dzisiaj wielu nie widzi, nie dostrzega przychodzącego Zbawiciela, nie słyszy Jego cichego, pokornego głosu. Wielu ludziom jego obecność jest nie na rękę. We francuskim tygodniku „Życie Katolickie” w ankiecie na temat: „Miejsce Chrystusa w moim życiu”. anonimowy uczestnik napisał takie słowa o Jezusie Chrystusie:

Przemienił wodę w wino, i właściciele winnic zaczęli krzywo na Niego patrzeć. Wskrzesił umarłego, a spadkobiercy omal nie poumierali z irytacji. Przywrócił zdolność chodzenia paralitykowi, a paralityk zaczął kraść, bo nikt mu już nie dawał jałmużny. Wpędził do morza stado wieprzy, i właściciel powiesił się, bo był zrujnowany. Tyloma rybami napełnił sieci, że popękały i dla rybaków nic nie zostało. Wypędził kupców ze świątyni, i handel zamożnego dotąd miasta podupadł. Ukrzyżowano Go w końcu, żeby mieć spokój. Po trzech dniach zmartwychwstał, a ludzie szeptali: „Znowu On!”

Drodzy Bracia i Siostry!

Świat współczesny zdaje się nie potrzebować Zbawiciela. Ale tak naprawdę, to ten świat współczesny bardzo potrzebuje Jezusa. I my, współcześni, bardzo potrzebujemy Jezusa – Zbawiciela. To prawda, wielu On przeszkadza, staje w poprzek ich planów. Nawet cuda, które czyni nie są już wystarczającymi argumentami. Wiedzmy jednak, że w końcu przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych usłyszą i każdy zrozumie, że to właśnie On - Jezus Chrystus jest zapowiadanym Mesjaszem, że to właśnie Jego mamy się spodziewać.

Za dwa tygodnie przeżywać będziemy święta Bożego Narodzenia. Uczestniczyliśmy w rekolekcjach adwentowych, wielu przystąpiło do sakramentu pokuty. Możemy więc powiedzieć, że jesteśmy przygotowani na te Święta, wiemy, że Tym, który ma przyjść jest Jezus Chrystus. Nie poddajmy się wątpliwościom, które chce wlać w nasze serca świat, bo on zatracił sens Bożego Narodzenia. Dzisiaj wszystko sprowadza się do zgiełku, tak zwanego przedświątecznego szału. Rzeczywiście można dostać szału, patrząc na ludzi, którzy o mało co nie zatratują się przy robieniu zakupów, można dostać szału, gdy ogląda się przesiąknięte chęcią zysku reklamy telewizyjne. Można dostać szału… ci którzy zamienili Boże Narodzenie w jedną wielką reklamę, w wielkie show nie mogą mówić o świętowaniu, bo Bóg rodzi się tylko tam, gdzie jest cisza, pokora i pewność, że tym, który ma przyjść jest On Jezus Chrystus. Nasz wieszcz narodowy, Adam Mickiewicz, napisał: „Wierzysz, że Bóg zrodził się w Betlejemskim żłobie! Lecz biada Ci, jeżeli nie zrodził się w tobie”. Czy On już narodził się w TOBIE? Jeśli tak, to w Twoim sercu będzie Boże Narodzenie. Jeśli jeszcze nie – to nie zwlekaj...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger