grudnia 16, 2016

Rozważania Adwentowe – Genealogiczne drzewo wiary

Jezus to mój Brat.
Sobota III tydzień Adwentu


Rodowód Jezusa Chrystusa, Syna Dawida, Syna Abrahama...” (Mt 1,1)

Odczytany dzisiaj początek Ewangelii według św. Mateusza powodował u mnie od samego początku słuchania i czytania Ewan­gelii spore zakłopotanie. Przed reformą liturgii ten fragment odczytywano dosyć często i to w znaczących momentach, na przy­kład, przy pierwszym ołtarzu procesji Bożego Ciała. Małemu mini­strantowi wstyd i strach było się przyznać samemu sobie, że to wyliczanie imion i pokoleń było śmiertelnie nudne; później zaś – jeszcze gorzej – że śmieszne. Kiedy zacząłem rozumieć, co znaczy słowo "genuit", zacząłem się "domyślać", jak to Abraham zrodził Izaaka, a Izaak Jakuba itd. Było to tajemnicze, podniecające i ko­miczne zarazem. Dzisiaj te nieporozumienia załatwia sprawa po­prawnego przekładu: „Abraham był ojcem Izaaka, Izaak był ojcem Jakuba...” itd. Jednakże dla młodego katechety i duszpasterza właśnie ten fragment Ewangelii zawsze był trudny do komentowania. Bo cóż za nauka może kryć się w tej liście obecności pokoleń, w tak staroświeckim gatunku literackim, jakim jest genealogia. Dziś, jakby łatwiej było przybliżyć ten tekst współczesnemu słuchaczowi. Może z powodu mody na odszukiwanie swoich korzeni i na odtwarzanie własnych drzew genealogicznych.
W pierwszym dniu bezpośredniego przygotowania do Bożego Narodzenia, który to dzień przypada właśnie dzisiaj, Kościół prowadzi nas do korzeni tego drzewa, którego owocem jest Jezus Chrystus – Zbawiciel świata. Tym korzeniem jest Abraham i jego wiara. U podstaw każdego konaru tej genealogii jest również wiara kolejnych patriarchów. O wierze Jakuba, który dał początek 12 pokoleniom Izraela czytamy dzisiaj w pierwszym czytaniu z Księgi Rodzaju. Wiara patriarchy wyrażona jest błogosławieństwem udzielonym Judzie:
Nie zostanie odjęte berło od Judy, ani laska pasterska spośród jego kolan, aż przybędzie ten, do którego ono należy, i zdobędzie posłuch u narodów. (Rdz 49,10) Wiara Dawida wyrażona jest w responsoryjnym Psalmie 72: Za dni Jego zakwitnie sprawiedliwość i wielki pokój, aż księżyc nie zgaśnie.
Genealogię zamyka heroiczna wiara Józefa, męża Maryi, z któ­rej narodził się Jezus Chrystus.
Widać więc, że nie jest to genealogia według ciała, krwi i woli męża, ale genealogia wiary. Dlatego i my wszyscy jesteśmy wszcze­pieni w to drzewo genealogiczne. To jest również nasza genealogia. Na drzewie wyrosłym z wiary Abrahama Chrystus jest głównym ko­narem, a my jesteśmy wszczepionymi weń latoroślami.
Czy tak ważne jest znalezienie swojego miejsca na drzewie genealogicznym według ciała, skoro tak zaszczytne miejsce mamy drzewie genealogicznym według wiary?
A jakie płyną dla nas z tego faktu konsekwencje i zadania?
Ewangelia wymienia imiona dawnych ludzi, którzy już są w wieczności, ale uczestniczą w osobie Jezusa - Zbawiciela dzię­ki przekazaniu wiary. To jest jakby przypomnienie, że w życiu każdego czło­wieka istnieje ten mniej lub bardziej zapomniany szereg imion, które składają się na osobę wybraną przez Boga – na mnie, na ciebie. To przypomnienie chce nas uwrażliwić na opiekę duchową nad tymi, którzy byli przed nami i którzy są – tu i teraz. Pochyl się kiedyś w skupieniu, ale z religijną życzliwością, nad historią rodzinną, powtórz przed Bogiem imiona i weź ich we własną opiekę duchową. Apostolstwo nasze dzieje się z konieczności w wymiarach szerszych – mamy prarodziców, rodziców, siostry, braci, mamy lud Boży, podopiecznych, ubogich... wielu jeszcze innych, którzy nasze uczucia, pamięć i siły zagarniają. To jest konieczne i pożyteczne, ale niekiedy wymaga uzupełniania albumem rodzinnym, który został nam dany i nie można go zgubić. Takie uzupełnienie życia reli­gijnego jest ważne także dla tych, którzy stanowią naszą otoczkę rodzinną.
Poczucie godności rodziny obdarzonej zaufaniem, jest ważnym czynnikiem wiary szerszego grona, które otacza człowieka powołanego, które otacza nas – mnie i ciebie. Nie wzięliśmy się z nikąd – mamy swoich przodków, którzy nam przekazali wielką wartość, jaką jest wiara. Sąd nasze życie nie może nigdy być jedynie wykonywaniem zawodowych posług, ale ma mieć ciepło rodzinne i miękkość bliskich przeżyć ludzi dla nas ważnych. To przecież rozlewa się na całe nasze życie z wiary. Powołał nas Bóg dla wielu, ale oddał nam także naszą rodzinę – tę bliższą i tę dalszą – jak tylko nasza pamięć sięga wstecz, do naszych korzeni. W Adwencie – i nie tylko w Adwencie - módlmy się za nich, a żyjącym przybliżajmy Boga swoją postawą płynącą z wiary.

Uzmysłowiłem sobie, że Jezus to mój brat !

Rodowód…
I ja i Ty go mamy…
Miał go też i Jezus…

Każdy z nas ma rodzinę
i z niej się wywodzi...

Ale co my wiemy o przodkach naszych?
Czy pamiętamy ich imiona ?
Czy pamiętamy ich zdarzenia?

Coraz mniej teraz rozmawiamy
o prababciach i pradziadkach.
Przeszłość nas już za bardzo nie interesuje.

Niestety podobnie jest z tradycją...
coraz bardziej  się zaciera.

Nie przywiązujemy do niej wagi….
Coraz mniej „przeżywamy” święta…

Bardziej skupiamy się na przygotowaniu wieczerzy,
niż cieszymy się ze spotkania z bliskimi przy wspólnym stole…

Dodatkowy może talerzyk na wigilijnym stole?

Niech będzie, ale gdzieś z boku…

by czasem nie zawadzał, tym co sięgają po grzybki w occie.

Talerzyk będzie i tak pusty….
nie będziemy i tak mieć sił z przejedzenia…
by wstać i otworzyć drzwi.

Razem z talerzykiem odchodzi
gdzieś na bok….
gdzieś w zapomnienie….

przeszłość i tradycja rodzinna.

Jaka szkoda....

Czy pamiętamy jeszcze najbliższą rodzinę?

Przecież za każdym imieniem skrywa się człowiek….
No tak... i kto by to czytał ?

Nudy, sterta imion, powiązania genealogiczne…

Taka długa lista odstrasza….

A nie powinna!

Już w samym ułożeniu rodowodu widać trzy etapy dziejów człowieka.

Pierwsza cześć to dzieje związane z Dawidem,
druga to wygnanie z Babilonu
a trzecia prowadzi do Nauczyciela…

Są one jakby symbolami trzech etapów duchowości człowieka:
człowiek stworzony do świętości,
odejście od Boga
i powrót na właściwą drogę z Jezusem

Z rodowodu Jezusa wynika tez...
że Mesjasz przyszedł zbawić wszystkich ludzi.

Wymienione są bowiem postacie, które bynajmniej święte nie były.

Są tam zdrajcy,
są ludzie spoza Narodu Wybranego,

a to oznacza, ….
że Jezus przyszedł zbawić wszystkich ludzi
i mnie….
I Ciebie…
I każdego człowieka który ma swój rodowód…
Czy tego chce , czy nie…



1 komentarz:

  1. Czytając to rozważanie miałam uśmiech na twarzy , ale gdy doszłam do Twej poezji księże, to już przykleiłam się do tego drzewa, tego w którym i ja moi przodkowie mają swoje korzenie...

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger