grudnia 13, 2016

Rozważania Adwentowe - O dwóch synach

Wtorek III tydzień Adwentu


Każdego dnia Bóg kieruje do nas wezwanie: „Dziecko, idź dzi­siaj i popracuj w winnicy”. Jest to wezwanie do budowania kró­lestwa Bożego, które jest królestwem prawdy, pokoju, miłości i sprawiedliwości. Wielu z nas od razu odpowiada Bogu: „Idę, Panie”. Tę deklarację wyrażamy znakiem krzyża po przebudzeniu, porannym pacierzem, a niekiedy nawet udziałem we Mszy św. Bywa jednak, że po takich deklaracjach wcale nie idziemy do Jego winnicy, tylko do swojej: nie zajmujemy się sprawami Jego kró­lestwa, tylko sprawami tego świata. Nawet gdy spotkamy kogoś, kto wielkim głosem lub przenikliwym milczeniem woła o prawdę, o po­kój, o sprawiedliwość, o miłość - udajemy, że nie do nas ta mowa. Zdarza się również, że ktoś nie raczy nawet odpowiedzieć Bogu na Jego wezwanie brutalnym "Nie chcę", ale zupełnie Boga ignoruje i nie liczy się z Nim, owszem, uważa się nawet za osobistego przeciwnika Pana Boga; kiedy jednak spotyka ofiary wypadku lub nagłego ataku choroby - to pierwszy organizuje pomoc, gdy widzi płomienie - to pierwszy rzuca się do gaszenia, gdy jest świadkiem krzywdy i niesprawiedliwości - to pierwszy staje w obronie.
Pyta nas Pan Jezus: „któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca?” Uważajmy, aby w świadczeniu prawdzie, czynieniu pokoju i spra­wiedliwości oraz okazywaniu miłości, nie ubiegali nas ci, którzy się nie modlą i nie uczestniczą we Mszy św. Tak jak celnicy i nierząd­nice wchodzą do królestwa Bożego przed tymi, którzy mówią "Pa­nie, Panie", a nie czynią woli Ojca, który jest w niebie.
Ta współczesna wykładnia przypowieści Pana Jezusa o dwóch synach nie jest jednak zbyt dokładna. Zauważmy, że drugi syn wprawdzie powiedział "Nie chcę". Później jednak opamiętał się i poszedł. Poszedł do winnicy ojca... nie do swojej. Prawdą jest, że „Do Pana należy ziemia, świat i jego mieszkańcy” (Ps 24), że „Wszyscy należymy do Pana” (Rz 14,8), ale przecież człowiek może wykluczyć Boga ze swojego życia. Dlatego rodzi się pytanie: Czy rzeczywiście na winnicy Pańskiej pracuje ten, kto czyni dobro odrywając zdecydowanie swój czyn od źródła wszelkiego dobra -obok Boga, a nawet wbrew Bogu. Czy zatrudniając się "na czarno" może liczyć na denara?
Bóg jest dobrym i hojnym gospodarzem i weźmie na pewno pod uwagę każdy okruch dobrej woli i każdą iskierkę wiary. Przed nami jednak stoi obowiązek poważnego i porządnego zaangażowa­nia się do pracy w winnicy. Obaj synowie nie byli w porządku. Dlatego i jedni i drudzy bohaterowie tej medytacji powinni się zastanowić nad tym, czy już, czy jeszcze pracują w tej winnicy. Na szczęście, wiemy, że dniówka w tej winnicy trwa całe życie. Można być przyjętym do pracy i rano, i w południe, i wieczorem - i w młodości, i w wieku dojrzałym, i w starości. Dla każdego Bóg ma przygotowany denar wieczności.
Co to zna­czy w praktyce?
Zostawiać słowo Ewangelii pięknie przed ludźmi naszej drogi, kłaść je wy­raźnie, dokładnie, z pokorą jakiej wymaga jego tajemnica, i odchodzić w cień, pozostawiając decyzję ludziom szukanym przez Boga. Wykazać się cierpliwo­ścią wobec rozwagi. Oni nie zawsze są gotowi podjąć decyzje ważne i skutecz­ne. Niech Bóg da czas dojrzewania. Odprawieni przez ludzi, odchodźmy z uczuciami bliskości i życzliwości. Jeżeli nie łączy nas wiara, to już połączy­ła nas miłość.
Nie oceniajmy naszych wysiłków ewangelicznych. Okazuje się, że nie zawsze ci, którzy nas odprawili, pozostali daleko od Chrystusa.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger