grudnia 20, 2016

Rozważania Adwentowe – Radość Matki i wdzięczność


Czwartek IV tygodnia Adwentu

Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim”. (Łk 1,46)

Radość Matki
Wczoraj, pochylając się nad słowem Bożym, myśleliśmy o tym, co czuje dziecko oczekujące narodzenia. Dzisiaj, Pieśń Maryi cytowana w Ewangelii, pozwala nam wejrzeć w serce Matki oczeku­jącej rozwiązania. Matka, ze wszystkich najświętsza, odsłania nam dzisiaj tajemnice swej duszy i zwierza się nam, śpiewając o tym co czuła, w swym sercu, gdy nosiła pod nim swego jedynego Syna. Dzięki temu dowiadujemy się rzeczy bardzo ważnej: W Jej sercu była radość. „Raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim.” Zasad­niczy powód tej radości to spełnienie się Bożej obietnicy. W swoim "Magnificat" Maryja w imieniu całej ludzkości dziękuje Bogu za to, że wysłuchał adwentowego wołania i oto przybywa, aby zbawić swój lud. Jest to jednocześnie pieśń dziękczynienia za macierzyństwo, bo przez nie właśnie Bóg dokonuje wielkich rzeczy. Dlatego macie­rzyństwo jest źródłem radości Maryi. Dla niektórych kobiet, szcze­gólnie zaczadzonych feministycznymi wynalazkami, ten sposób my­ślenia i odczuwania jest zupełnie obcy. Popisy niektórych pań w telewizji i prasie i w ogóle nieprzyjazny życiu i rodzinie trend wywołany przez odwiecznego wroga życia i miłości, powoduje, że dzisiaj niektóre kobiety boją się macierzyństwa, a nawet się go wstydzą. Natura ludzka jednak się nie zmienia. Nawet według teorii ewolucji takie zmiany następują bardzo powoli i chwilowa moda nie zmieni serca człowieka. Choćby wymyślono najatrakcyjniejsze na­miastki, które miałyby nasycić serce przez Boga ukształtowane dla życia i miłości, kobieta poza macierzyństwem - cielesnym i ducho­wym - nigdzie nie znajduje prawdziwej radości. Myślę, że na współ­czesne kobiety, poddane różnym naciskom, można patrzeć jak na trawnik, który ciągle się kosi, a na którym ciągle odrasta trawa. Życie, rozumiane jako zjawisko bardziej ogólnie niż trwanie jednostki, jest niezwyciężone. Można sfrustrować jedną czy drugą kobietę, można wrogo nastawić do życia całe rodziny i narody. Są to jednak smutne i zgorzkniałe społeczności. Prawdziwa radość jest tam, gdzie rodzi się i rozwija życie. Chociaż „kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu z powodu radości, że się człowiek narodził na świat” (J 16,21). Przytoczone tu słowa Jezusa świadczą o tym, jak dobrze rozumiał On swoją Matkę, która macierzyństwo uważała za wielką rzecz, którą uczynił Jej Wszechmocny i jak dobrze rozu­miał każdą kobietę, szczególnie współczesne kobiety, które do radości macierzyństwa dochodzą przez różne smutki i przez bóle rodzenia.
Powodem radości Maryi jest nie tylko to, co Bóg Jej uczynił. Szczęśliwa matka cieszy się również błogosławieństwem narodów: „Odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia”. Być może, że nasze pokolenie nie potrafi wyrazić należycie swego podziwu, sza­cunku i wdzięczności - najpierw dla Matki Zbawiciela, a następnie dla wszystkich matek. Jeżeli jest tak rzeczywiście, to biada temu pokoleniu. Dlatego "Magnificat" jest nie tylko lekcją macierzyństwa, której na nowo muszą się uczyć niektóre kobiety, ale jest to rów­nież wielka nauka i program dla naszego pokolenia i dla naszego społeczeństwa. Trzeba błogosławić tę Matkę i wszystkie matki. Każda matka powinna się cieszyć nie tylko wobec Boga i w intym­nym "sam na sam" z dzieckiem.
Wszystkie matki powinny znajdować powody radości wśród lu­dzi: w rodzinie, w sąsiedztwie, w miejscu pracy, na ulicy, w urzę­dzie, w szpitalu, w sejmie i rządzie - wśród wszystkich spraw i ludzi naszego pokolenia.

Wdzięczność
Każdy z nas przyniósł dziś do świątyni własną historię życia. Radości i smutki, sukcesy oraz porażki, to wszystko jest naszym udziałem. Dni, które za nami, znaczone są różnymi wydarzeniami. Są takie, z których jesteśmy dumni, lecz nie braknie także i tych wstydliwych. Będą sytuacje, za które dziękujemy, oraz te, których wolimy nie wspominać. W naszych sercach znalazły też miejsce różne intencje modlitewne. Większość z nich to prośby - o ratunek w chorobie, ocalenie małżeństwa, zgodę w rodzinie, pomoc w biedzie, wsparcie w strapieniu, nawrócenie grzeszników i wiele in­nych. Są również intencje przebłagalne, jak zadośćuczynienie za krzywdy, grzechy, zdrady i pragnienie wyrównania uczynionego zła drugiemu człowiekowi oraz Bogu. Te wszystkie szczere, pły­nące z głębi serca wezwania składamy u stóp Matki Bożej, która oczekuje na narodziny Syna. Wierzymy głęboko, że Niepokalana Dziewica wspomoże nas i będzie za nami orędowała.
Jednak dziś Maryja sama pragnie nauczyć nas szczególnej modlitwy. Ona ma wielką moc przemieniania serca osoby, która te słowa wypowiada. Ta modlitwa otwiera oczy na piękno wła­snego życia, miłości Bożej oraz wiary. Pozwala ujrzeć dobro, które jest naszym udziałem, własną wartość oraz dobro, które otrzymujemy od innych ludzi. Ta modlitwa ma także zadziwiają­cą moc otwierania serca drugiego człowieka. Sprawia ona Bogu największą radość, gdyż jest wyrazem miłości i wdzięczności.
Dziś Matka Boża zaprasza nas do modlitwy uwielbienia Bo­ga, do modlitwy wdzięczności. W Ewangelii słyszeliśmy słowa Magnificat - pięknej pieśni uwielbienia Boga za niezwykłe dzie­ła, których dokonał w życiu Dziewicy z Nazaretu. Maryja uświa­damia sobie, jak wielkiego zaszczytu oraz wyróżnienia zaznała. Zdaje sobie sprawę, ile Stwórca Jej ofiarował. Pokora, z którą przyjęła wolę Bożą, została po stokroć nagrodzona. To poprzez osobę Maryi Bóg dokona dzieła zbawienia świata. Ona zdaje so­bie sprawę, że została wybrana na narzędzie w ręku opatrzności Bożej, aby świat został odkupiony, pokora i uniżenie - nagro­dzone, pycha oraz grzech - ukarane.
Matka Boża ujrzała całą wielkość dobra, którym obdarował Ją Pan. Dlatego śpiewa Bogu pieśń uwielbienia. Jednak to nie same słowa „Wielbi dusza moja Pana” są najważniejsze. Najważniejsza jest wdzięczność, która na stałe przemienia serce Dziewicy z Na­zaretu. Ta pokorna Służebnica wiele będzie musiała wycierpieć. Jej życie nie będzie wolne od wysiłku, ludzkiej niesprawiedliwo­ści, miecza boleści oraz różnego rodzaju krzywd. Jednak nigdy nie zwątpi w działanie opatrzności Bożej, gdyż doskonale wie, jak wiele zawdzięcza Panu. Ta pieśń uwielbienia przemienia Jej serce i staje się pomocą w przezwyciężeniu kłopotów, które niebawem nadejdą. Dziś Matka Boża zachęca nas do takiej samej postawy.
Chciejmy spojrzeć w tej chwili na własne życie. Dostrzeż­my, jak wiele zawdzięczamy Panu. Doceńmy to, co otrzymali­śmy od Stwórcy. Mamy prawo prosić Boga. Sam Chrystus do takiej postawy nas wielokrotnie zachęca. Mamy za co Boga przepraszać i dobrze, że uświadamiamy sobie własną grzesz­ność. Jednak dziś chciejmy dojrzeć wartość modlitwy uwielbie­nia i wdzięczności. Kiedy człowiek docenia dobro w swym ży­ciu, jest mu łatwiej przyjmować przykrości, kłopoty i troski. Kiedy widzimy wartości, które zostały nam dane, bardziej o nie dbamy. W chwili, gdy człowiek stając w prawdzie dostrzega, jak wiele zawdzięcza Stwórcy, jego serce napełnia się miłością, któ­ra pragnie okazać wdzięczność.
Adwentowy prorok wciąż nawołuje do prostowania dróg naszych międzyludzkich relacji. Czyż docenienie drugiej osoby nie jest doskonałą pomocą w tym wysiłku? Może właśnie nade­szła pora, aby dostrzec, jak wiele zawdzięczamy rodzicom. Dziś starsi, może natrętni, może uciążliwi w swej starości i chorobie. Ale dali nam życie. Wychowali nas, obdarowali miłością, wie­dzą, skarbem wiary. Sobie odmawiali, aby nam nie brakowało. Zobaczmy, ile zawdzięczamy małżonkowi. Może bywa nerwo­wy, nieznośny, kapryśny. Lecz jakby wyglądało twe życie bez męża, żony? Jak wyglądałyby dni, wieczory? Ile otrzymałeś? Czy za to podziękowałeś?
Może nadszedł czas, aby docenić Kościół i posługujących w nim kapłanów? Może grzeszni, niedoskonali, szorstcy w co­dziennych kontaktach, lecz zawsze możesz na nich liczyć. Zaw­sze służą w konfesjonale. Głoszą dla ciebie słowo Boże, wpro­wadzają w dorosłe życie twoje dzieci. To w tym Kościele zba­wisz swoją duszę. Tu otrzymasz otuchę i pociechę. W tej wspól­nocie znajdziesz wsparcie. Ten Kościół wciąż i nieprzerwanie bronić będzie godności każdego człowieka, miejsca należnego Bogu w życiu publicznym, czystości wiary oraz moralności.
Może nadszedł czas, aby z naszych ust wzniosła się modlitwa uwielbienia Boga oraz wdzięczności za wszystko, co mamy, kim jesteśmy, za życie osobiste oraz wspólnotowe, łaski otrzymane prywatnie, jak i zbiorowo. Podziękujmy Bogu, bo mamy za co.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Homilie i rozważania codzienne , Blogger